wierka-5
15.06.10, 10:19
Witam wszystkich
Dawno nie pisałam w swojej sprawie, a to dlatego ,ze wszystko szło
dobrze.Ostatnio wyszły mi bardzo wysokie wyniki i w tej sprawie proszę o zabranie głosu.
Najpierw przypomnienie wyników poprzednich, których nie wpisywałam.
Cała historia choroby jest na forum hashimoto w wątku pod takim samym tytułem, a tu te ostatnie wyniki.
25.02.10 dawka 137.5
FT3-56%
FT4-78%
samopoczucie złe, jest mi duszno, szybko się męczę, śpię po południu.
Postanowiłam jeszcze trochę podnieść dawkę.
12.04.10 dawka 150
Ft4 - 108%
Ft3 -79%
Mam więcej siły i postanowiłam poczekać jeszcze miesiąc na tej dawce.
8.05.10
FT3- 74%
FT$-110%
Zmniejszyłam dawkę do 137,5 czuję się w miarę dobrze, nie chce mi się spać, mam energię, włosy znowu ładnie mi się układają, trochę popolewa minie w środku głowy szczególnie gdy się położę mam wrażenie,ze poduszka mnie gniecie, ale tak jest od początku więc nic nowego.Mam dobre ciśnienie 120/75 i puls 70-80. Waga cały czas bez zmian. Przytyła 10kg i stoi w miejscu, ważę 80kg.
12.06.10
FT3 -4,92 (2,5-3,9) =186%
FT4-1,49 (0,69-1,12) = 173%
przeciwciała anty TPO 600 więc o połowę mniejsze niż w jesieni gdy oznaczyłam je pierwszy raz w jesieni.
Nie mam pojęcia skąd wzięły mi się takie wyniki! na zmniejszonej dawce. Nie wiem co z tym zrobić.
Dodam jeszcze, ze cały czas biorę selen 200, a ostatnio w celu poprawy przemiany brałam cynk i selen chelatowy.
No i włączyłam biosteron po woli, zaczynając od małej dawki- ostatnio brałam 15. (oznaczyłam DHEA i było w dolnej granicy normy)
Mam też dodatni wynik Castella więc anemię, ale brałam zastrzyki B12 w jesieni-10 i od tamtej pory co miesiąc zastrzyk 1000, więc ten wynik Castella nic nie powinien zmienić.
Badania robię w dwu lab., ale sprawdzałam wyniki -robiłam w jednym dniu tu i tu i się zgadzały. W dniu analizy bardzo bolała mnie głowa, mam tak czasami na zmianę pogody.
Poradzicie coś, zmniejszać dawkę, czekać, czy powtórzyć badanie, a może to
biosteron tak namieszał, a może przyczyną choroby tarczycy była anemia, którą
pewnie zawsze miałam ponieważ świadczy o tym dodatni sam Castell, bez obecności
przeciwciał przeciwko komórkom okładzinowym. Wówczas znalazłam,takie wiadomości,
chorobę się dziedziczy.