Cześć,
W czwartek endo-gino stwierdziła u mnie niedoczynność z 'początkami Hashimoto' na podst. następujących wyników:
TSH 2,560 (zakres ref. 0,27 - 4,2)
FT4 50.65% [ wynik 1.32, norma (0.93 - 1.7)]
FT3 62.50% [ wynik 3.5, norma (2 - 4.4)]
p-ciała anty TPO 194,6 (zakres ref. <34,0)
p-ciała anty TG 717,9 (zakres ref. 115,0)
USG tarczycy: PP 20x15x45 mm, PL 14x18x47 mm
miąższ dość jednorodny ale o obniżonym echu. Przepływy miąższowe nieznamienne. Bez zmian ogniskowych. Odczynowe w chłonne poniżej dolnych biegunów.
Oprócz tego miałam zrobione dodatkowo:
Androstendion 3,48 (zakres ref. 0,30-3,30)
Insulina na czczo 6,5 (zakres ref. 2.6 - 24,9)
Insulina 1 h po obciążeniu 25,5
Insulina 2 h po obciążeniu 28,8
Glukoza w normie się mieściła.
Nigdy najszczuplejsza nie byłam ale przez ostatni rok tyłam stopniowo i bezwzględnie, żadne, bieżnie, bieganie, i fat-burningi nie pomagały a w ciągu ostatnich 6 m-cy przybyło mnie z 5 kg (ssanie na słodycze do porannej kawy a potem po obiedzie to norma, walka z tym uczuciem nie zawsze kończyła się sukcesem).
Ferrytyny ani B12 jeszcze nie robiłam.
Pani dr przepisała Euthyrox 25 na niedoczynność (raz dziennie przed śniadaniem) i stwierdziła, że mam zbyt wysoką insulinę po 2 h więc dodała metformax 500 1 raz dziennie przed obiadem. I kazała się pojawić po Nowym Roku.
Wczoraj po raz pierwszy wzięłam euthyrox, ale że była to sobota to śniadanie wypadło przed 13. Bałam się zaczynać od dawki 25 więc wzięłam 1/4 tabletki (czyli 12,5) zamiast 1/2 (czyli zamiast 25). Tabletkę wzięłam co najmniej pół h przed śniadaniem.
Metformax wzięłam ok. 16 dosłownie przed obiadem (tj. wpakowałam do buzi jak już miałam obiad na talerzu). 1 tabletkę, 500 mg, tak jak lekarz zalecił.
Już przed obiadem zaczęła boleć mnie głowa; po 18 czułam się już nie do życia, ból głowy się nasilał i pojawiły się nudności. Udawałam, że wszystko jest ok, łyknęłam ibuprom, przeszło więc poszłam do znajomych. Zamiast zwyczajowego wina ew. drinków wypiłam trochę wody i zieloną herbatę; zupełnie nie miałam ochoty na jedzenie (od obiadu) co jest u mnie bardzo dziwnym i niespotykanym objawem. Wróciłam do domu i zaczęła się jazda. Nie spałam całą noc, ból głowy, szczególnie w dole czaszki (tak jakbym miała z tyłu czaszki jakiś pancerz), było mi niedobrze, nie mogłam zasnąć, drętwiały mi ręce i nogi, mięśnie rąk jak z waty, niepokój, wybudzanie się znad granicy snu, problem z nabraniem powietrza, kołatanie serca, dość spore pragnienie... i tak całą noc aż do rana. Oczywiście przestudiowałam w nocy ulotki obu leków (jak się na czymś skupiam, to mi trochę lepiej, tak jak teraz gdy piszę

) i obawiałam się jakiejś kwasicy po metformax'e. Na szczęście biegunki ani wymiotów nie mialam... uff, ale kilka innych objawów pokrywało się z tymi z ulotek obu leków.
Dodam, że wcześniej dość często zdarzały mi się takie niespokojne noce, problemy ze spaniem, drętwienie rąk i nóg, kołatanie serca, niepokój i wybudzanie się z wcześniej wymienionych powodów ale dzisiejsza noc to była gehenna. Teraz jest troszkę lepiej ale dalej utrzymuje się taki dziwny stan, w szczególności niepokoju i osłabienia, nie mam ochoty na jedzenie.
Ta noc na tyle mnie wystraszyła, że w końcu dzisiaj euthyroxu nie wzięłam a i o metformax'e nie myślę.
Czy ktoś z Was miał może podobne doświadczenia? czy takie samopoczucie po tak niskiej dawce euthyroxu (albo po 1 tabletce metformax'u) jest normalne? mam się nie zrażać i brać dalej oba leki? (od poniedziałku trzeba normalnie do roboty ale jeśli miałabym się dalej tak czuć jak w nocy to chyba nie miałabym po co do pracy iść bo i tak bym nic nie zrobiła).
Zastanawiam się również, czy nie za wcześnie wzięłam ten metformax (3 h po euthyro)? i czy w ogóle dobrze zrobiłam, że zaczęłam euthyrox od 12,5 zamiast od razu 25?
Trochę się w tym pogubiłam (a to dopiero 1 dzień był 'na lekach'..!); do mojej pani dr na razie po dalszą poradę nie mam szansy iść, bo mimo że przyjmuje prywatnie to są do niej spore kolejki.
Będę wdzięczna za wszelkie info.