Powielkanocne dygresje

09.04.10, 07:50
Powielkanocne dygresje

W Wielkanoc surfowałem po Internecie. Prawie wszystkie polskie witryny robiły
wrażenie witryn kościelnych, wyznaniowych, katolickich, bogobojnych.
Kliknięcie na link do “Gazety Wyborczej” - prymas Muszyński, klik w “Dziennik”
- “beatyfikacja Jana Pawla II w październiku”, “Rzeczpospolita” - arcybiskup
Michalik, “Gazeta Polska” - Jan Paweł II na katafalku. Skoro nawet polski
internet jest w 100 proc. katolicki, to skąd obecne w każdej wypowiedzi
hierarchów obawy Kościoła o laicyzację, zagrożenie wiary, odejście od pryncypiów?

Przeczytałem, jak należy, wszystkie doniesienia prasowe na tematy wielkanocne.
Z tej lektury najbardziej zainteresowała mnie homilia księdza prymasa, gdyż
można było znaleźć w niej bezpośrednie paralele z nauką. Według prymasa
zagraża nam “prawo stanowione… które gwałci i znosi prawo Boże - bo ono jest
zawsze najbardziej fundamentalnym prawem. I prędzej czy później takie prawo
stanowione zwróci się przeciwko człowiekowi”.

Celem wypowiedzi prymasa jest chyba refleksja nad jego słowami. Co więc
oznacza jego szarada słowna? Postanowiłem oddać się refleksji, i oto co mi z
tego wyszło.

Prymas mówi o “prawie Bożym”. Czy chce więc wprowadzenia prawa opartego na
Biblii? Może więc lepiej zostać przy określeniu “prawo naturalne”? Ale czy
naturalne znaczy stare? A więc jak stare? Pochodzące z czasów biblijnych czy
przedbiblijnych?

Tak czy owak jasne jest, że nie o to chodzi w przestrogach prymasa. Sądzę, że
dla prymasa prawo naturalne jest to to prawo, które właśnie Kościół uzna za
naturalne. Pojawia się od razu pytanie, jakie to prawo daje owo prawo wyboru
właśnie Kościołowi? I dlaczego to Kościół katolicki ma mieć patent na
określanie “normalności” prawa?

Dlaczego więc za prawo naturalne nie uznać tego, co za takie uznaje nauka?
Przecież właśnie do nauki należy poznawanie natury rzeczy i odkrywanie jej
praw. Nie, na to zgody nie będzie! Wówczas bowiem łatwo może okazać się, że
najbardziej naturalnym jest zaspakajanie potrzeb ludzi w sposób dla każdego
naturalny. Jeśli ktoś lubi żyć z osobą tej samej płci, to dlaczego mu tego
zabraniać? Jeśli ktoś ma dosyć życia, to dlaczego nie pozwolić mu umrzeć?
Chyba współczesna nauka ma dość argumentów na to, aby w ten sposób rozumieć
pojęcie prawa naturalnego. To jednak absolutnie nie pokrywa się z prawem
naturalnym w wersji kościelnej.

Nie oczekuję od Kościoła zbyt wiele. Dobrze byłoby jednak, gdyby wywody
najwyższych hierarchów były przynajmniej jasne: co, jak i dlaczego.

Jacek Kubiak

naukowy.blog.polityka.pl/?p=554
    • gaika Re: Powielkanocne dygresje 09.04.10, 21:09
      diabollo napisał:


      > Przeczytałem, jak należy, wszystkie doniesienia prasowe na tematy
      wielkanocne.
      > Z tej lektury najbardziej zainteresowała mnie homilia księdza
      prymasa, gdyż
      > można było znaleźć w niej bezpośrednie paralele z nauką. Według
      prymasa
      > zagraża nam “prawo stanowione… które gwałci i znosi prawo Boże - bo
      > ono jest
      > zawsze najbardziej fundamentalnym prawem. I prędzej czy później
      takie prawo
      > stanowione zwróci się przeciwko człowiekowi”.
      >
      > Celem wypowiedzi prymasa jest chyba refleksja nad jego słowami. Co
      więc
      > oznacza jego szarada słowna?

      A u mnie zawsze wychodzi to samo. Kościół utracił władzę absolutną
      (czasy bezdyskusyjnego podporządkowania przeminęły), więc marzy się
      Kościołowi egzekwowanie swoich nauk rękami władzy państwowej. Póki
      jeszcze władza "wrażliwa" jest mocno, szanse są nie-byle-jakie.

      > I dlaczego to Kościół katolicki ma mieć patent na
      > określanie “normalności” prawa?

      No bo tak się akurat złożyło, że KK jest w posiadaniu organicznej
      prawdy. Najzdrowszej z możliwych.
      • chickenshorts Re: Powielkanocne dygresje 09.04.10, 22:55
        gaika napisała:

        > (...) marzy się
        > Kościołowi egzekwowanie swoich nauk rękami władzy państwowej. Póki
        > jeszcze władza "wrażliwa" jest mocno, szanse są nie-byle-jakie.

        Ej? Przeglądasz swoje diary? Odgrzewane 'proroctwa' z lat 80-tych?
        kk wszechobecny w instytucjach państwowych, naukowych i szkolnych!

        Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna w K., gdzie w westybulu
        wita spragnioną wiedzy młódź popiersie Ignacego Loyoli, a wspaniała
        aula nazywa się Ignatianum, w którym to miejscu tęgie umysły
        debatują na tematczy Pan Bóg jest medialny...

        Urząd Skarbowy w tymże K. Stoliki i inne miejsca dla petentów
        pooklejane ślicznymi zaproszeniami: Przekaż 1% na Caritas
        Archidiecezji K. ...

        To nie wizja przyszłości - to teraźniejszość.

        > > I dlaczego to Kościół katolicki ma mieć patent na
        > > określanie “normalności” prawa?
        >
        > No bo tak się akurat złożyło, że KK jest w posiadaniu organicznej
        > prawdy. Najzdrowszej z możliwych.

        Fakt!
        • a000000 Re: Powielkanocne dygresje 09.04.10, 23:36
          hihihi.... jak to fajnie, gdy ludzie spoza kościoła wiedzą lepiej o co
          kościołowi chodzi.
          • gaika Re: Powielkanocne dygresje 10.04.10, 00:15
            a000000 napisała:

            > hihihi.... jak to fajnie, gdy ludzie spoza kościoła wiedzą lepiej
            o co
            > kościołowi chodzi.

            Akurat w Polsce trochę ciężko być "spoza". Tobie, z wewnątrz, trudno
            to pewnie zrozumieć.

            Może i chodzi o co innego, ale skąd to wiedzieć? Bo komunikuje to
            samo.
          • grgkh Re: Powielkanocne dygresje 10.04.10, 00:39
            Przecież kościół to ludzie, a ludziom o nic innego nigdy nie chodziło jak o władzę.

            Zgadłem? Na pewno myślisz tak samo.
          • kora3 przecież to norma Azerko :) 10.04.10, 09:16
            Chrzescijanie ż wiedza najlepiej o co chodzi muzułmanom np. ,
            heterycy - nektórzy o co chodz homo smile - dlaczego jestes
            zaskoczona ?smile
        • gaika Re: Powielkanocne dygresje 10.04.10, 00:10
          chickenshorts napisał:

          > Ej? Przeglądasz swoje diary?

          Do tego trzeba autodyscypliny i autozaangażowania wink

          Odgrzewane 'proroctwa' z lat 80-tych?
          > kk wszechobecny w instytucjach państwowych, naukowych i szkolnych!
          >
          > Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna w K., gdzie w westybulu
          > wita spragnioną wiedzy młódź popiersie Ignacego Loyoli, a
          wspaniała
          > aula nazywa się Ignatianum, w którym to miejscu tęgie umysły
          > debatują na tematczy Pan Bóg jest medialny...
          >
          > Urząd Skarbowy w tymże K. Stoliki i inne miejsca dla petentów
          > pooklejane ślicznymi zaproszeniami: Przekaż 1% na Caritas
          > Archidiecezji K. ...
          >
          > To nie wizja przyszłości - to teraźniejszość.

          Ty mówisz o wszechobecności w przestrzeni społecznej. Chodzi mi
          bardziej o "zdyscyplinowanie" owieczek przy pomocy prawa
          państwowego
          - bo owieczki już takie karne nie są, niektóre mają
          swoje, odmienne zdanie, niepokrywające się z wytycznymi; deklarują
          jedno, robią drugie. Jednym słowem: oczywista oczywistość się
          skończyła. A jak się nie ma autorskiego pomysłu na zmianę, żeby
          owieczki, nie zbaczając, chciały podążać, to się próbuje wysługiwać
          innymi( tu władzą). A warunki są sprzyjające. Wciąż.

          Po szczęśliwym upadku systemu wyrosły na moim osiedlu, jak grzyby po
          deszczu, kapliczki, figurki, mini miejsca kultu w ilości wprost
          nieprawdopodobnej- ruszając w którymkolwiek kierunku, mniej więcej
          co 3 do 10 minut można je napotkać-kolejne i kolejne. Wszystkie
          miejsca zadbane, świeże kwiaty. I być może bardzo wielu ludzi w K.
          oddaje swój procent na śliczny Caritas, ale...większość
          Polaków popiera zapłodnienie iv.
          • gaika P.S. 10.04.10, 00:19
            gaika napisała:

            > chickenshorts napisał:
            >
            > > Ej? Przeglądasz swoje diary?
            >
            > Do tego trzeba autodyscypliny i autozaangażowania wink

            Oczywiście nie do czytania a do ich pisania(wyszło bez sensu).
    • kora3 No cóż - poniekad przertazające 10.04.10, 09:43
      ze nasze państwo godzi się na tak jawne i bezczelne naoływanie do
      ignorowania prawa przez nie ustanowionego.

      Jesli chodzi o owo prawo naturalne, o ktrym setki postów napisalismy
      wszyscy na KiR-ze (tym starym) i poza filozoficznymi definicjami o
      ich dowolną interpretacja, jak sie komus podoba smile ono nie istnieje.

      Przypomnijmy, ze prao naturalne to coś innego niż prawo natury, jest
      z definicji czyms nadrzednym - tylko CZYM?
      Jak to zwykle z Korcią hehe bya, mnie idzie o praktyke, a nie o
      gadanie, byle gadac.
      Kosciół na swoje potrzeby nazywa owo niejasne i nie
      wiadomojakie "prawo naturalne" - prawem bozym przypisując, czesto
      bez ładu i skladu to co mu pasuje w danym momencie
      owej "naturalnosci". smile

      A jak się tak przyjrzec, o wychodzą z tego niezłe jaja. Np. jesli
      chodzi o dzierzenie władzy smile - król, cesarz, ksiaze itp. to byli
      bozy pomazańcy! Z woli Boga, jak wówczas przkonywano i wierzono,
      powierzona zostala im ziemska i swiecka władza nad maluczkimi,
      którzy winni sa im posłszeństwo i poddanie. Jakie to byo prawo?
      Naturalne? bozkie? To było przede wszystkim prawo natury - kzde
      plemię, stado ludzkie, grupa potrzebuje i potrzebowała przywódcy. I
      tak juz jest i bedzie. To prawo naturysmile, ale wczesniej zgodnie z
      nim przywódcą był albo najmądrzejszy, albo najsilniejszy - co miało
      logiczne podstawy. Potem zas najbogatszy i mający najwieksze
      poparcie instytucji "boskiej", czyli KRKsmile

      Najbardziej naturalnym prawem człowieka jest prawo do dokonywania
      wyborów. Mowa otym prawie jest takze, w kluczowym miejscu w Biblii,
      zaś prawo to stanowi odstawe natury człowieka, takze wg Pisma
      Świetego. Bóg stwarzajac człowieka dał mu wolną wolę - atrybut
      niezwyklysmile pozwalający człowiekowi dokonac wyboru niemiłego
      Stwórcy.
      Jasno wiec z tego wynika, ze TO jest najbardziej naturalne prawo
      człowieka. Prawo to było i jest do dziś gwałcone na całym swiecie.
      Jak widać Kosciół jest i był nie tylko za gwałceniem tego prawa,
      ale chciałby gwalt powiekszac jeszcze.

      Tym bardziej to zaskakujące i nieprawdziwe o czym mowa w rzekomej
      bojaxni przez prawem stanowionym: ze ono pozostajac w sprzecnosci z
      prawem bozym , czy tez naturalnym zmusza człowieka do czynienia
      wbrew temu co nakazuje mu jego wiara, albo co sam czuje.
      Któreż to prawo stanowione obecnie w Polsce ZMUSZA człowieka do
      czynieia tego, czego nie moze uczynić ze wzgledu na zakazy swej
      religii, albo wlasne wewnerzne przekonanie?
      Jakos nie umiem sobie taowego przypomniećsmile Nawet najbardziej
      kontrowersyjna sprawa : aborcji i jej legalnosci nie ma w prawie
      takiego charakteru. To, ze cos jest dopuszczalne, legalne w pełnym,
      czy ograniczonym zakresie nie jest wszak róznoznaczne z nakazem.

      No, ale moze Kosciól zaczał obawiac się prawa stanowionego z całkiem
      inych wzgledów. Wszak od kiedy zrobiło sie glosno o pedoflii TAKZE
      wsród duchownych, jest spore ryzyko, ze ci pomazańcy "bozy" nie
      unikną swieckiej kary za swe ohydne czyny.
Pełna wersja