Dodaj do ulubionych

Ninawisc do Palikota skad się bierze?

24.07.10, 12:08
Jak tak czytam fora, to wychodzi na to, ze nienawidzony jest za to,
ze jest bogatysmile, wykształcony i odważny.

Zastanawia mnie raczej nie dlaczego Palikot zadaje pytania, jakie
zadaje, a dlaczego u licha nikt wczesniej nie miał odwagi ich
publicznie zadać.

Oczywiscie, moze komus nie odpowiadać forma w jakiej Janusz Palikot
to robi, ale sama tresc pytań? Przeciez to całkiem naturalne, ze w
sytuacji, gdy L Kaczyński zachował się w zcasie lotu do Azerbejdżanu
i po nim, tak, jak sie zachował, PYTANIA o jego ewentyualne
współautorsywo katastrofy smoeńskiej sa całkowicie uzasadnione i
dziw bierze, ze nie padały wczesniej!

To zaskaujace. Zaskakujące jest takze swiete obuzenie na te pytania,
całkiem uzasadnione wg mnie, kazdemu nirmalnemu człowiekowi zalezy
na wyjasnieniu tej katastrofy. ale na WYJASNIENIU, a nie na takim
wyjasnieniu, jak mu pasuje.
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 24.07.10, 14:38
      Znowu kabotyńsko pozwolę sobie zacytować sam siebie z sąsiedniego forum w
      polemice na temat pana Palikota z czcigodną Marią:

      ********************
      Czy Ty myślisz, że mi nikt nigdy z bliskich nie umarł?
      Codziennie tysiące ludzi w Polsce i na świecie traci swoich
      najbliższych,ukochanych, najważniejszych.

      Radzenie sobie z tą traumą wymaga czasu, warunków i dojrzałości.

      Tylko w Polsce można z tej traumy i nieradzenia sobie z nią robić polityczną
      pałkę na wroga - z czystego interesu politycznego podpalać emocje oparte na
      prawdziwych ludzkich tragediach związanych z wypadkiem komunikacyjnym, lądując w
      absurdzie - jak z tą ekshumacją truchła (ciała, zwłok) Gosiewskiego, teoriach
      spiskowych i oskarżeniach o "zbrodnie" od rządu do Rosjan, albo "zbrodni"
      popełnionej razem we współpracy rządów poskiego i rosyjskiego.

      Żeby było śmieszniej te emocje wywołane wypadkiem przez sporą część
      społeczeństwa w Polsce uważane są za uduchowioną wzniosłość - a pan Palikot ma
      odwagę sugerować, że to żadna wzniosłość lecz infantylizm.
      Ma odwagę na sugestie, że publiczne obnoszenie się z traumą i samo-wrażliwością,
      z której robi się tarczę, za którą można się wygodnie schować i zza której można
      tym skutecziej napierdalać we wroga politycznego to nie żanda wzniosłość, ani
      wrażliwość - ale zwykła niedojrzałość, a politycznie gra nie fair.

      To dlatego pan Palikot jest taki znienawidzony.

      Kłaniam się nisko.
      • witekjs Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 24.07.10, 15:13
        Nie przebacza się temu, kto nam rumienić się każe - Jean-Francois de La Harpe

        Nie gniewem, lecz śmiechem się zabija - Friedrich Nietzche
        • uffo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 24.07.10, 16:16

          najbardziej mi przeszkadzal przed tymi wyborami, bo bylem pewien ze
          jego wypowiedzi zwiekszaly ilosc glosow na Kaczora, bo wlasnie
          wzburzaly tych dla ktorych ta smierc byla swietoscia. Teraz
          natomiast w obliczu dajacych sie rozerwac na strzepy krzyzowcow jego
          wypowiedzi nieco przyblakly. Ale zawsze bylem i jestem za fair play,
          wiec takich blaznow, chocby najmadrzejszych, obojetnie po ktorej
          stronie, nie lubie. Granie na instynktach to niebezpieczna gra. Jak
          juz mowilem wczesniej szyderstwo pamieta sie bardziej niz mord, w
          kontekscie grup spolecznych czy etnicznych. PISowcy zreszta sa jacy
          sa bo wlanie reprezentuja tych ktorzy czuja sie lub czuli w
          przeszlosci najbardziej ponizanymi. A na takich urazach chyba
          najlatwiej budowac system opresyjny. Im bardziej Palikot bedzie
          skuteczny w pietnowaniu slabosci przeciwnika tym bardziej bedzie
          rosla odwetowosc przeciwnika. A tu uwazam trzeba podkreslac
          pozytywne cechy, a nie negatywne. Te negatywne wszyscy znaja. Po co
          z nich jeszcze rechotac na glos? Nadmierna szczerosc bywa
          pedagogicznym idiotyzmem.
          • diabollo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 24.07.10, 18:16

            Bardzo interesujący punkt widzenia, czcigodny Uffo.

            Kłaniam się nisko.
          • gaika Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 24.07.10, 23:14
            uffo napisał:

            >Ale zawsze bylem i jestem za fair play,
            >wiec takich blaznow, chocby najmadrzejszych, obojetnie po ktorej
            >stronie, nie lubie.


            Nadmiar, czyli nadobecność może być problemem.

            Chyba jednak nie warto zapominać, że jesteśmy świadkami bezwzględnej
            gry politycznej(z rekwizytem ‘trumna’ w roli głównej), w której
            jedna strona stosuje metody i argumenty, na które z kolei nie ma
            racjonalnej
            odpowiedzi, nie ma obszaru dla racjonalnego
            zachowania.

            Pozostaje więc zabawa z lusterkiem.


            >Granie na instynktach to niebezpieczna gra.


            Święta prawda. Dlatego uważam, że nie powinno się milczeć wobec
            bezwzględnej gry dużej części PiS-u, czyli odwoływania się do
            najniższych, ludzkich instynktów powszechnie rozpoznawanych jako
            draństwo (żeby uniknąć mocniejszego słowa).

            >PISowcy zreszta sa jacy
            >sa bo wlanie reprezentuja tych ktorzy czuja sie lub czuli w
            >przeszlosci najbardziej ponizanymi.

            Używanie ‘elektoratu z wysokim poczuciem krzywdy’ dla własnych
            interesów nie jest grą fair (w szczególności wobec niego samego).

            >Im bardziej Palikot bedzie
            >skuteczny w pietnowaniu slabosci przeciwnika tym bardziej bedzie
            >rosla odwetowosc przeciwnika.

            Szczerze się zastanawiam, gdzie jest jeszcze miejsce na
            wzrost 'odwetowości'.
            • uffo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 24.07.10, 23:47

              owszem, jestesmy swiadkami bezwzglednej gry politycznej, dlatego moj
              prywatny wybor brzmi: Nie warto uzywac tej samej broni, ktora
              mialaby mnie upodobnic do przeviwnika. A tego sie obawiam wlasnie,
              ze PO zamieni sie w PIS poprzez uzywanie takich samych metod.
              Podstawa zreszta jest dosyc mocna. Tu prawica, tam prawica. NIewiele
              trzeba.

              Tez uwazam ze nie powinno sie milczec. Ale co inngo jest pietnowanie
              na powaznie, a co innego programowe szydzenie.
              No i jest jeszcze zasada iz madrzejszy ustepuje glupszemu, ktory
              uczy sie poprzez konsekwencje wlasej glupoty. Oczywiscie iz trzeba
              pietnowac, przypominac, ale osobiscie uwazam iz w ramach pewnego
              podstawowego szacunku dla bliziego. Nic poza tym. Tak jak Bog
              szanuje wolna wole czlowieka. Ale, jak podkreslam, to moja osobista
              decyzja i wybor. Po prostu uwazam ze oko za oko to przestarzala
              metoda nie prowadzaca do zadnego ludzkiego i trwalego rozwiazania.
              Ktos musi przeciac to bledne kolo msciwosci i odwetow. Tylko ten kto
              bedzie madrzejszy i zrezygnuje z msciwosci. Dziadek z Wrmahtu nigdy
              nie zostal wybaczony. Ale to wedlug mnie jest zagrywka osobista,
              kosztem spoleczenstwa. Tak samo po drugiej stronie. Nedne to jest, i
              destrukcyjne dla calego spoleczenstwa. Polityka wlasciwie w ogole
              mnie nie interesuje. Osobiscie uwazam ze sa lepsze, i bardziej
              skuteczne sposoby wplywania na przemiane jakosci spolecznej niz
              poprzez bezposrednia walke polityczna (o czym
              juzniejednokrotniewspominalem). Ale oczywiscie, kazdy wedle swego
              zaangazowania i pasji, niechaj walczy w taki sposob jaki uwaza za
              najlepszy.

              Gdzie jest miejsce na wzrost odwetowosci? Przyszlosc, przyszle
              pokolenia. Ewentualnosc zmiany, pojednania, wypracowania jakiejs
              wspolnej linii, kompromisu,dobra narodu ponad polityczne wzajemne
              przywalanie sobie i wytykanie niedoskonalosci i bledow (ktore
              wpisane sa w nature zycia), etc.?







              gaika napisała:

              > uffo napisał:
              >
              > >Ale zawsze bylem i jestem za fair play,
              > >wiec takich blaznow, chocby najmadrzejszych, obojetnie po ktorej
              > >stronie, nie lubie.
              >
              >
              > Nadmiar, czyli nadobecność może być problemem.
              >
              > Chyba jednak nie warto zapominać, że jesteśmy świadkami
              bezwzględnej
              > gry politycznej(z rekwizytem ‘trumna’ w roli głównej), w której
              > jedna strona stosuje metody i argumenty, na które z kolei nie ma

              > racjonalnej
              odpowiedzi, nie ma obszaru dla racjonalnego
              > zachowania.
              >
              > Pozostaje więc zabawa z lusterkiem.
              >
              >
              > >Granie na instynktach to niebezpieczna gra.
              >
              >
              > Święta prawda. Dlatego uważam, że nie powinno się milczeć wobec
              > bezwzględnej gry dużej części PiS-u, czyli odwoływania się do
              > najniższych, ludzkich instynktów powszechnie rozpoznawanych jako
              > draństwo (żeby uniknąć mocniejszego słowa).
              >
              > >PISowcy zreszta sa jacy
              > >sa bo wlanie reprezentuja tych ktorzy czuja sie lub czuli w
              > >przeszlosci najbardziej ponizanymi.
              >
              > Używanie ‘elektoratu z wysokim poczuciem krzywdy’ dla własnych
              > interesów nie jest grą fair (w szczególności wobec niego samego).
              >
              > >Im bardziej Palikot bedzie
              > >skuteczny w pietnowaniu slabosci przeciwnika tym bardziej bedzie
              > >rosla odwetowosc przeciwnika.
              >
              > Szczerze się zastanawiam, gdzie jest jeszcze miejsce na
              > wzrost 'odwetowości'.
              • gaika Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 25.07.10, 00:47
                uffo napisał:

                > Gdzie jest miejsce na wzrost odwetowosci? Przyszlosc, przyszle
                > pokolenia. Ewentualnosc zmiany, pojednania, wypracowania jakiejs
                > wspolnej linii, kompromisu,dobra narodu ponad polityczne wzajemne
                > przywalanie sobie i wytykanie niedoskonalosci i bledow (ktore
                > wpisane sa w nature zycia), etc.?

                To bardzo piękne co piszesz, ale czy my mówimy o realnej sytuacji
                czy marzeniach? A mam wrażenie, że przy pomocy aktualnej masakry
                niczego na kształt tych marzeń się nie zbuduje.

                Rozumiem, że buduje się kompromis społeczny np. w kwestii wsparcia
                dla tych członków społeczeństwa, którzy sobie radzą najgorzej.
                Gdzie (i jak) poszukiwać kompromisu w sprawie rozpylania mgły przez
                Rosjan, zbrodni smoleńskiej, drugiego Katynia czy krwi na rękach?
                Wdając się w poważną rozmowę tego typu, robimy z siebie ciężkich
                idiotów. Nie widzę w tym dobra dla przyszłych pokoleń.

                Myślę, że jakimś dobrem jest jednak umiejętność rozbrajania
                oszołomów. Może Palikot nie grzeszy najwyższą skutecznością, bo się
                lubi zapędzać we wlanych koncepcjach, ale czy jest ktoś inny, kto
                grzeszy jakąkolwiek?

                Postawiłabym tezę(której nie udowodnięsmile, że większym zagrożeniem
                dla zdrowia społecznego jest pozostawienie obłędowi wolnej ręki, niż
                działalność Palikota.
                • uffo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 25.07.10, 15:41
                  a jednak odnosze wrazenie iz jak dotad najskuteczniejsza forma
                  likwidacji zagrozen PIS byla ich wlasna kompromitacja po dosjciu do
                  wladzy, a nie szydzenie i oczerniania w tzw. zacietej walce
                  politycznej. I dopiero owa tragiczna katastrofa wzmocnila i
                  odbudowala typowo PISowskie nastroje patriotyczno-religijne, do
                  czego Palikot dolozyl chcac nien chcac swoja malutka cegielke.
                  Sfera marzen? Chyba zawsze trzeba pamietac o przyszlosci. Czlowiek
                  dlugo marzyl zeby latac. Wiele lat trwaly wojny protestancko-
                  katolickie, ale ich sensem bylo dopiero wyksztalcenie mentalnosci
                  tolerancji europejskiej(przynajmniej wedlug teorii Schelera).
                  Oczywiscie tu nie chodzi o sam PIS tylko o to zeby spoleczenstwo w
                  nastepnych wyborach zmarignalizowalo takie ugrupowania, i taka
                  mentalnosc populistyczna. A do tego trzeba czasu i doswiadczenia.
                  Zeby zlikwidowac PIS trzeba mu dac jakas moznosc ujawnienia sie w
                  realizacji. Samo ponizanie, wyszydzanie i oczernianie nie wystarcza,
                  a nawet, i to jest moj punkt widzenia, moze dzialac w odwrotna
                  strone.



                  gaika napisała:

                  > uffo napisał:
                  >
                  > > Gdzie jest miejsce na wzrost odwetowosci? Przyszlosc, przyszle
                  > > pokolenia. Ewentualnosc zmiany, pojednania, wypracowania jakiejs
                  > > wspolnej linii, kompromisu,dobra narodu ponad polityczne
                  wzajemne
                  > > przywalanie sobie i wytykanie niedoskonalosci i bledow (ktore
                  > > wpisane sa w nature zycia), etc.?
                  >
                  > To bardzo piękne co piszesz, ale czy my mówimy o realnej sytuacji
                  > czy marzeniach? A mam wrażenie, że przy pomocy aktualnej masakry
                  > niczego na kształt tych marzeń się nie zbuduje.
                  >
                  > Rozumiem, że buduje się kompromis społeczny np. w kwestii wsparcia
                  > dla tych członków społeczeństwa, którzy sobie radzą najgorzej.
                  > Gdzie (i jak) poszukiwać kompromisu w sprawie rozpylania mgły
                  przez
                  > Rosjan, zbrodni smoleńskiej, drugiego Katynia czy krwi na rękach?
                  > Wdając się w poważną rozmowę tego typu, robimy z siebie ciężkich
                  > idiotów. Nie widzę w tym dobra dla przyszłych pokoleń.
                  >
                  > Myślę, że jakimś dobrem jest jednak umiejętność rozbrajania
                  > oszołomów. Może Palikot nie grzeszy najwyższą skutecznością, bo
                  się
                  > lubi zapędzać we wlanych koncepcjach, ale czy jest ktoś inny, kto
                  > grzeszy jakąkolwiek?
                  >
                  > Postawiłabym tezę(której nie udowodnięsmile, że większym zagrożeniem
                  > dla zdrowia społecznego jest pozostawienie obłędowi wolnej ręki,
                  niż
                  > działalność Palikota.
                  • diabollo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 25.07.10, 15:55
                    Czcigodny Uffo,

                    Jeżeli dobrze zrozumiałem to Twoja koncepcja jest następująca - niech polskie
                    społeczeństwo uczy się na błędach.
                    Nie blokujmy PISSowi władzy - wtedy najlepiej się skompromituje i przepadnie.

                    Wyznam, że osobiście taka koncepcja mi nie odpowiada. Albowiem jest to
                    najboleśniejsza forma nauki.
                    W szkole miałem nauczyciela, który zwykł był powtarzać: głupsi uczą się na
                    błędach, mądrzejsi uczą się na uniwersytetach.

                    I ta koncepcja jest mi bliższa. Marzy mi się polskie społeczeństwo, które jest
                    bardziej mądre niż bardziej głupsze.

                    Kłaniam się nisko.
                    • uffo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 25.07.10, 16:27
                      mysle ze tak przemawia rzeczywistosc? Ale moge sie mylic. Niemniej
                      np. zasluga, mimowolna, rzecz jasna, PIS, jest calkowite
                      skompromitowanie skrajnego populizmu, poprzez dokooptowanie
                      Giertycha i Leppera do rzadu koalicyjnego. Polityka jest dla pewnego
                      poziomu konieczna. Natomiast dla innych ludzi moze stac sie zbedna,
                      co wcale nie czyni ich biernymi w owej walce o poprawe jakosci
                      spolecznej. Wspominalem o tym iz niechaj wszyscy zajmuja sie takimi
                      sposobami jakie sa bliskie ich przekonaniom i pasji, a reszta bedzie
                      sie dziac jak....przeznaczenie. Prywatnie jestem przekonany iz
                      dzieje sie to najskuteczniej poprzez poprawe wlasnej jakosci zycia i
                      czlowieczenstwa (motto tego formu dotyczy rowniez tej kwestii
                      przeciez). Ale jednoczesnie uznaje istnienie roznorodnosci
                      spolecznej, wiec akceptuje polityke, ale nie we wlasnej aktywnosci.
                      Nie jestem rowniez przekonany o wyzszosci madrosci uniweryteckiej,
                      bo choc czesciowo zgadzam sie z Toba, prawda jest rowniez to ze
                      uniwersytety i szkoly zabijaja indywidualnosc. A zatem, jak zwykle
                      optowalbym za rownowaga. Zarowno madrosc z doswiadczenia, jak i
                      madrosc ze szkol, ale bez przesady. Chyba wiadomo jakie szkody
                      potrafi wyrzadzic czysta teoria uniwersytecka. Utopia Panstwa
                      Platona, z ktorego powyrzucal artystow i poetow, niech sluzy tu za
                      skrajny przyklad, bo faszyzm to moze bylby przyklad zbyt okrutny. A
                      komunizm, choc tez stworzony przez piueknych uniwersytecko-
                      szlacheckich teoretykow....Ale co mi tam do wyrokowania. Mi tez
                      marzy sie spoleczenstwo madre, otwarte, tolerancyjne. Niemniej jak
                      znam zycie, madrosc jest mniejszoscia, w przeciwnym razie zylibysmy
                      w raju, albo....w piekle? Przyznam rowniez iz wiekszosc zycia
                      uciekalem od madrosci uniwersyteckiej, co naprawde wyzwolilo mnie z
                      wielu ograniczen, glownie plynacych z naturalnej dumy intelektu. A
                      zreszta madrzy ludzie mowia: Nie trzeba zadnych szkolnych madrosci.
                      Podazaj za glosem wlasnej intuicji. Ale zycie jest bardzo
                      kompleksowe, sa rozne fazy. Dopiero mieszanka roznych tych
                      doswiadczen, wiedzy nabytej czy odbytej, przebytej i od-krytej,
                      samo-dzielnie czy poprzez normy uksztaltowanej wiuekami wiedzy
                      akademickiej, wszystko to sie liczy. Ale jak widac z perspektywy
                      polskiej sciezki politycznej, poprzednie ekipy naduzyly
                      intelektualizmu profesorskiego, skoro zaistniala reakcja w formie
                      pogardy wobec 'wyksztalciuchow'. Wszystko ma swoj kontekst. Nie, nie
                      jestem za calkowita obojetnoscia polityczna, ale glos wiekszosci
                      jest glosem....pospolstwa, a nie glosem elit (ktore sa zawsze
                      mniejszoscia), a na pospolstwo najlepiej dziala prawda oczy-w-ista.


                      diabollo napisał:

                      > Czcigodny Uffo,
                      >
                      > Jeżeli dobrze zrozumiałem to Twoja koncepcja jest następująca -
                      niech polskie
                      > społeczeństwo uczy się na błędach.
                      > Nie blokujmy PISSowi władzy - wtedy najlepiej się skompromituje i
                      przepadnie.
                      >
                      > Wyznam, że osobiście taka koncepcja mi nie odpowiada. Albowiem
                      jest to
                      > najboleśniejsza forma nauki.
                      > W szkole miałem nauczyciela, który zwykł był powtarzać: głupsi
                      uczą się na
                      > błędach, mądrzejsi uczą się na uniwersytetach.
                      >
                      > I ta koncepcja jest mi bliższa. Marzy mi się polskie
                      społeczeństwo, które jest
                      > bardziej mądre niż bardziej głupsze.
                      >
                      > Kłaniam się nisko.
              • gaika Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 26.07.10, 19:46
                uffo napisał:

                >
                > owszem, jestesmy swiadkami bezwzglednej gry politycznej, dlatego
                moj
                > prywatny wybor brzmi: Nie warto uzywac tej samej broni, ktora
                > mialaby mnie upodobnic do przeviwnika. A tego sie obawiam wlasnie,
                > ze PO zamieni sie w PIS poprzez uzywanie takich samych metod.
                > Podstawa zreszta jest dosyc mocna. Tu prawica, tam prawica.
                NIewiele
                > trzeba.

                PO nie stosuje metod PiS-u, bo choć politycznie nie są zbyt daleko,
                mają jednak inną mentalność(w sensie oceny i opisu ludzkiej natury
                np.). PiS bezwzględnie wykorzystuje istniejącą już polaryzację
                społeczną(uskutecznioną przez Jarkacza za jego rządów), jeszcze
                silniej polaryzując.

                A Palikot definitywnie nie używa metod przeciwnika-on je obnaża,
                ośmiesza, odziera z udawanego dramatyzmu i powagi, rozbraja bombę,
                która w innym razie mogłaby przynieść więcej szkód społecznych niż
                cięgi, które na sobie P. ogniskuje.

                > Tez uwazam ze nie powinno sie milczec. Ale co inngo jest
                pietnowanie
                > na powaznie, a co innego programowe szydzenie.

                Tylko jak można poważnie piętnować coś, co nawet z daleka nie
                widziało się z rozsądkiem i sensem? Jak można podjąć dyskusję z kimś
                kto gra głupotą, absurdem, chamstwem, paranoją, rozgrywając
                polityczne interesy przy pomocy obrzydliwości?

                Na marginesie- Maciarewicz zapowiedział, że zespół będzie działał
                przez rok-jest w tym jakaś magia, myślisz?, proroctwo, że w ciągu
                roku znajdą odpowiedzi na dręczące ich pytania dotyczące sztucznej
                mgły, czy może zupełnie inny, czysto polityczny, cel te 12 miesięcy
                wyznacza?

                Szanuję Twoje zdanie Uffo, że należy się usuwać z drogi szaleńcom,
                ale w tym przypadku go nie podzielę, bo obawiam się szkód.
                • uffo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 27.07.10, 01:09
                  Chcialbym w to wierzyc co mowisz, sam niegdys wierzylem zreszta, ale
                  sie rozczarowalem, i jak tak sobie obserwuje ewoluowanie mojego
                  stanowiska, to widze ze polityk jest zawsze w samym rdzeniu tylko
                  politykiem, czyli kurwa udajaca orgazm. W biblii
                  polityk czy krol to synonim chwastu, ktorego przeciwienstwem jest
                  drzewo (owocowe). Moze stad moje uparte stanowisko podejrzliwosci
                  wzgledem wszystkich stron politycznych. Moze i metody w PO sa inne,
                  przynajmniej na wierzchu, ale zasadniczo obie partyjki sa
                  konserwatywno-religijne. PO rzecz jasna nauczyla sie liberalizmu, w
                  ramach przetrwania politycznego, po samobojczym upadku lewicy. Jesli
                  Sikorski, Marcinkiewicz, Religa, i inni, mniej czy bardziej nobilni
                  moga sobie przeskakiwac raz tu raz tam, to dla mnie bzdura, a nie
                  rzeczywista roznica. A roznica, polaryzacja, przeciwienstwa sa
                  niezbedne dla rozwoju i ewolucji.

                  W kazdej partii jak w kazdym wyznaniu religijnym, czy bajce, jest
                  troche prawdy, troche klamstwa, zla idobra. Tak jak w kazdym
                  czlowieku. Stawiajac PIS po stronie obludy, chamstwa, absurdu,
                  paranoji, chcac nie chcac robisz z PO wzor czystosci
                  czlowieczenstwa, tolerancji,etc. Oczywiscie z tej perspektywy
                  cokolwiek Palikot by nie powiedzial, musi zostac usprawiedliwione w
                  tym kontekscie. A to juz podminowuje krytycyzm. Widze tu
                  pewna iluzje, bo wole oceniac po owocach, skutecznosci. A wiec, jak
                  juz wspominalem wczesniej, PIS zostalo odsuniete od wladzy dopiero
                  po skompromitowaniu sie w trakcie bycia u wladzy, zarowno jako rzad,
                  jak i w czasie prezydentury. Nie widze tu az tak wielkiej roli
                  Palikota, azeby okreslac go rozbrajaczem bomb, jatrzen itd. W
                  przeciwnym razie, ruszajmy wszyscy do boju, wymyslajac najbardziej
                  zberezne szyderstwa wzgledem przeciwnika. Recze ze po pewnym czasie
                  uderza to do glowy i deformuje czlowieka od wewnatrz. PIS moim
                  zdaniem sam sie rozbroil i skompromitowal swoja nieskutecznoscia, w
                  oczach spoleczenstwa.A wlasnie chodzi o to zeby te nieliczne
                  jednostki, ktore stoja na czele PIS zostaly zepchniete na margines
                  spoleczny, czyli zeby spoleczenstwo przestalo upatrywac w takich
                  wodzach spelnienie swoich nadziji na poprawe bytu i zabezpieczenie
                  uczciwego zycia. Sila PIS wydaje sie byc irracjonalizm, nacjonalizm,
                  i mitologizowanie. Z tego to powodu uwazalem iz zdobycie wladzy
                  prezydenckiej przez JK szybciej dobiloby to ugrupowanie, a obecnie
                  mit sie rozrasta, i umacnia, co daje mu zaplecze spoleczne na
                  nastepna kadencje, a moze i dalej. A Palikot dolewa oliwy
                  wymyslaniem roznych absurdow, ktore maja obnazyc, jak mowisz cala
                  absurdalnosc PIS-u, w czasach, kiedy, nawet wtedy kiedy ma on
                  racje,zwolennik PIS reaguje emcjonalnie i instynktownie. Jestem
                  niestety przekonany ze to psychologicznie dziala umacniajaco
                  przeciwnika, ktory postrzega swojego wroga poprzez pryzmat
                  irracjonalnych emocji, goryczy, bezsilnosci i zlosci.
                  Zreszta zamiast widziec w PIS-ie samo zlo i swiadoma negatywnosc, ja
                  proponuje postrzegac PIS jako niedojrzalosc umyslowa, infantylizm,
                  albo dziecinade, a nawet w duzej mierze osoby chore, pelne urazow,
                  przerostu dumy etc., ale rowniez, i to jest dla mnie bardzo wazne,
                  jako LUDZI. Nie wolno o tym zapominac i tego im odbierac. Przeciez
                  na tym polega demokracja. Dostrzeganie w drugim czlowieku,
                  chocby najbardziej nieludzkim, jakiegos ziarna czlowieczenstwa, jest
                  zachowywaniem wlasnego czlowieczenstwa. Ja na obie strony patrze jak
                  na graczy. Zadnej nie utozsamiam z niczym absolutnym.Ani z zadna nie
                  utozsamiam swoich pogladow (zreszta najblizszy ideowo jest mi chyba
                  anarchizm). A z psychologicznego punktu widzenia, ktory jak zawsze,
                  interesuje mnie najbardziej, wladza, obojetnie jakiego koloru,
                  deprawuje i degeneruje nawet najlepszych. A tam gdzie wladza i duzy
                  szmal tam tworza sie kliki wykorzystujace sytuacje bycia ponad
                  prawem. I nie ma tu swietych, nawet jesli od swietych sie ten proces
                  zaczyna. Bo wszedzie tam gdzie perspektywa wladzy i duzego szmalu,
                  tam gromadzi sie najgorszy element. A przeciez trzeba zyc? Dla mnie
                  zarowno PIS jak i PO to tylko elementy jednej gry. Oba te czynniki
                  sa potrzebne, tak jak polaryzacja spoleczenstwa, azeby spoleczenstwo
                  moglo stopniowo wyksztalcic bardziej subtelne formy walki. Oparte
                  na, jakby nie bylo, niesmiertelnej, i najtrudniejszej do stosowania,
                  akceptacji innosci drugiej strony. Kompromisy jakie sie wypracowuje
                  przy tych tarciach to tez nie jest nic na stale, ale wymaga realnego
                  poswiecenia pewnej czesci siebie. Jak w relacji milosnej. nie wierze
                  iz PIS to sama cholota, glupota i paranoicy. A zreszta motloch czy
                  nie motloch, z glosem pospolstwa polityk musi sie tez liczyc. A kto
                  pcha pod prad teznzbiera zniwo w wyborach.
                  Dramatyzm, udawany czy nie, musi zostac samoistnie spalony,
                  przezyty, od wewnatrz. Smierc ludzi jest faktem. To ze doszlo do tej
                  tragedii jest rowniez ciezkim szokiem i lekcja dla ludzi PIS-u,
                  przeciez to oczywista konsekwencja dzialania samych ludzi z PIS-u,
                  ale nie dziwi mnie ze PIS-owcy trawiac to co sie stalo, jednoczesnie
                  szukaja kozlow ofiarnych, uciekajac od rzetelnej swiadomosci.
                  Niemniej ta swiadomosc przyjdzie,choc nie sadze ze za sprawa
                  obrazoburcy Palikota, ktorego obrazoburczosc powoduje w moim
                  odczuciu wiecej podzialow i nienawisci, niz skutecznego
                  przeciwstawiania sie polaryzacji, wlasnie teraz kiedy wszystko jest
                  przez PIS-owcow przezywane tak emocjonalnie i irracjonalnie. Te ich
                  irracjonalne ataki zreszta sa samobojczymi ciosami, bo nie maja
                  oparcia w racjonalnosci i faktach,i przy rzeczowych dyskusjach,
                  rozsadek w koncu musi wziac gore. Tak jak w sytuacji dziecka. Trzeba
                  rozmawiac, powtarzac, utrwalac informacje w poziomie korowym, i
                  podkreslac pozytywne cechy, azeby ci irracjonalisci nie popadali w
                  depresje albo w agresje. Co do Macierewicza, tego inkwizytorka z
                  epoki polowan na czarownice, to tak jak Palikot dla PO, tak on dla
                  PIS okazac sie moze gwozdziem do trumny wszelkich ekstremistow po
                  obu stronach barykady. Ta gra polityczna to tylko gra. Trzeba byc
                  ponad tym. Albo, jak mawia chrzescijanskie przyslowie, Nienawidz
                  zlo, kochaj grzesznika. Kazdy z nas,predzej czy pozniej, jest katem
                  i ofiara, czasem jednoczesnie. Liczy sie osobowosc, a nie pojedyncze
                  wcielenie, przynaleznosc zwodowa,partyjna,religijna,plciowa,
                  rasowa,etc. No ale coz, racjonalny punkt widzenia jest tutaj nieco
                  skromny....
                  Ale nie przesadzajmy, osoba ktora skutecznie rozbrajala bomby
                  zapalne w spoleczenstwie byl JPII w czasie komuny, ktory wcale nie
                  szydzil z przeciwnika, ani nie wytykal mu jego przywar, tylko byl
                  bardzo dyplomatyczny i ostrozny. Uprzejmosc to zreszta malutka
                  smierc ego. Wcale nie zaszkodzi, wiec w tej walce o dobro i
                  czlowieczenstwo Palikot nie jest moim bohaterem, choc JP II nie jest
                  zadnym moim idolem. Po prostu uwazam iz w czasach tuz po wybraniu na
                  papieza, potrafil zachowac sie stosownie, z umiarem, grajac fair
                  play. I to lubie. Tak samo zachowal sie Gandhi i caly ruch non-
                  violence wobec silowej przemocy. Niedawno zreszta mowil mi pewien
                  lekarz jak rozbroil swojego zawodowego przeciwnika: 'On mnie
                  kamieniem, A ja mu chlebem'. To lubie. Bo to ma skutecznosc
                  perspektywiczna. No i, wbrew tym wszystkim malowanym racjonalistom,
                  nikomu nie odbieram mozliwosci do... ewolucji, ktora dla mnie jestf
                  faktem, choc niekoniecznie naocznie, w tej chwili, widocznym.

                  ....................................................................
                  ....................................................................
                  ....................................................................
                  • gaika Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 28.07.10, 18:42
                    uffo napisał:

                    W kazdej partii jak w kazdym wyznaniu religijnym, czy bajce, jest
                    troche prawdy, troche klamstwa, zla idobra. Tak jak w kazdym
                    czlowieku. Stawiajac PIS po stronie obludy, chamstwa, absurdu,
                    paranoji, chcac nie chcac robisz z PO wzor czystosci
                    czlowieczenstwa, tolerancji,etc.


                    ‘Tłumacząc‘ Palikota (w tym konkretnym kontekście w jakim on
                    wykonuje swój performance) nie wyznaję miłości wobec PO. Wiele osób,
                    w tym ja, glosuje na PO z braku laku, czyli na tzw. mniejsze zło.
                    Ani Gajowy, ani chwilami wstrząsające podobieństwo obu formacji, nie
                    są zachęcającymi motywami do bycia wyznawczynią Platformersów.

                    To, co miałam na myśli pisząc o różnicach tych dwóch obozów, dotyczy
                    sposobu sprawowania władzy i pewnych założeń jakie się czyni na
                    temat natury ludzkiej. Dla PiS-u(generalizuję, bo są wyjątki)
                    człowiek jest z natury zły, a państwo, krótko mówiąc, służy do
                    brania za twarz(od najmłodszych, czyli szkoły poczynając). PO, choć
                    też zdarza jej się obnażać autorytarne zapędy, umie się jednak
                    zreflektować i nie czyni z kagańca podstawowego narzędzia rządzenia
                    (tylko wspomagającesmile)-np. genialny pomysł ze spisem cudzołożnic
                    czyli ciężarnych -umieli się z tego wycofać i powściągać w podobnych
                    pomysłach. Nie myśl, że zapominam o cudownych ideach niedoszłego
                    POPiS-u, które niestety były realizowane.

                    Więc ja nie mówię, że Palikot jest cacy, bo Platforma jest cacy.
                    Mówię, że w tych okolicznościach zachowanie Palikota można zrozumieć
                    i że ta forma (uwzględniając formę agresora) jest jedyną tu możliwą
                    do realizowania (nawet jeśli z trudem kogokolwiek zachwyca).

                    Działalność P. nie jest programowa, tak jak działalność wielu
                    Pisowców jest, bo trumienna zadyma pełni funkcję umacniania stałego
                    elektoratu. PiS nie robi tego z głupoty i niedojrzałości, tylko
                    realizuje wizję polityczną, którą niestety posiada. Akcje Palikota
                    nie są drogą Platformy do sukcesu politycznego. Ich droga to realne
                    reformy(na czym się jednakowoż mogą rozłożyć).


                    PIS zostalo odsuniete od wladzy dopiero
                    po skompromitowaniu sie w trakcie bycia u wladzy, zarowno jako rzad,
                    jak i w czasie prezydentury. Nie widze tu az tak wielkiej roli
                    Palikota, azeby okreslac go rozbrajaczem bomb, jatrzen itd.(...)



                    Nie zapominaj, że PiS jeszcze przed Smoleńskiem miał stały, trwały i
                    wierny około 30% elektorat. A taka liczba kwalifikuje do bycia
                    silną, mającą wpływ opozycją (w przeciwieństwie np. do
                    dotychczasowego stanu SLD). Fakt odsunięcia ich od władzy w wyborach
                    jeszcze nie oznacza, że ich metody się całkowicie skompromitowały.

                    Sila PIS wydaje sie byc irracjonalizm, nacjonalizm,
                    i mitologizowanie.


                    Siłą PiS jest prostota przekazu: nieskomplikowany opis
                    rzeczywistości, podział na my i oni, brak niuansów,
                    jasne wyznaczenie wroga.

                    A Palikot dolewa oliwy
                    wymyslaniem roznych absurdow, ktore maja obnazyc, jak mowisz cala
                    absurdalnosc PIS-u, w czasach, kiedy, nawet wtedy kiedy ma on
                    racje,zwolennik PIS reaguje emcjonalnie i instynktownie. Jestem
                    niestety przekonany ze to psychologicznie dziala umacniajaco
                    przeciwnika, ktory postrzega swojego wroga poprzez pryzmat
                    irracjonalnych emocji, goryczy, bezsilnosci i zlosci.



                    Trochę sobie przeczysz, bo z jednej strony piszesz, że Palikot nie
                    ma takiej siły sprawczej, a za chwilę, że jest w stanie umocnić
                    przeciwnika.
                    Zwolennik PiS reaguje wystarczająco emocjonalnie na to, co mu sam
                    PiS serwuje, bo mu to samo w duszy gra.

                    Tu się nie zgodzimy, ale rozumiem Twoje argumenty.

                    'On mnie kamieniem, A ja mu chlebem'. To lubie. Bo to ma
                    skutecznosc perspektywiczna. No i, wbrew tym wszystkim malowanym
                    racjonalistom, nikomu nie odbieram mozliwosci do... ewolucji, ktora
                    dla mnie jestf faktem, choc niekoniecznie naocznie, w tej chwili,
                    widocznym.


                    Uznaję Uffo z pokorą, że jesteś lepszym niż ja człowiekiem.

                    Wiedząc, co sam na początku konstatujesz, że rozgrywki partyjne są
                    wyłącznie rozgrywkami partyjnymi (walka o władzę) oczekujesz chyba
                    trochę nierealistycznie, że część strony politycznej potraktuje się
                    jako biedną i chorą, a druga jako dojrzalsza i mądrzejsza włoży
                    łopatki do rąk tej głupszej i da się okładać po głowie. Nawet w
                    demokracji, obawiam się, walka polityczna na tym nie polega.
                    Wydaje mi się jednak, że ruch non-violence i przykład Ghandiego nie
                    jest tu przystający. Nie żyjemy w opresyjnym systemie, tylko
                    jesteśmy świadkami walki politycznej.

                    Z pwodu napadu braku skromności zacytuję sama siebie: ten samolot
                    Jarkaczowi z nieba spadł
                    wink

                    ***
                    A generalnie rzecz ujmując: uważam, że to hipokryzja krzywić się
                    tylko na kurestwo wielu członków jednej partii, a potępiać w
                    czambuł kurestwo jednego członka innej partii.
                    • uffo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 28.07.10, 21:31
                      szanowna gaiko, rozumiem,tez niegdys uwazalem ze glosowanie na
                      mniejsze zlo jest jakims wyjsciem z sytuacji. Obecnie zmienilem
                      zdaniem. Nie wazne kto jest u wladzy. Wazne zeby nie dawac politykom
                      swojej energii, i byc skupionym na maksymalizacji swojego
                      czlowieczenstwa. Mrzonki? Byc moze.Nie dla mnie. Ale wydaje mi sie
                      ze rozumiem taka postawe. Mniejsze zlo. Ja natomiast uwazam ze
                      wiekszo zlo, szybciej wypali owo zlo.. Mniejszo zlo rozciaga
                      wszystkie problemy w czasie, i rozmazuje wyrazistosc zla, ktore
                      stwarza pozory dobra, i jest trudniejsze do uchwycenia przez
                      swiadomosc, szczegolnie pospolstwa wyborczego. Taka samo z
                      indywidualnymi sciezkami rozwojowymi, niektorzy leca na leb na
                      szyje, inni powoli, ze tak powiem, milosiernie. No i dobrze. Zreszta
                      raz jedna, raz druga, nie zaszkodzi. Raz szybciej, roz wolniej. To
                      juz mowilem. Konfliktowosc, szczegolnie wewnetrna,jest bardzo duza
                      sila napedowa.
                      Nie mowilem ze kochasz PO, tylko zasugerowalem co wynika z tak
                      jednoznacznie negatywnego (moralnie)okreslenia PIS-u. Ale, jesli
                      Gandhi nie pasuje, to moze M.L. King posluzy w koncu za jakis
                      przyklad pokojowej konfliktowosci wewnatrz panstwa? Idea byla ta
                      sama. Gasic pozary, rozbrajac bomby, metodami pokojowymi,
                      cywilizowanymi. I to wcale nie byla pasywnosc, tylko passive-
                      resistence. I te wlasnie epoke czesc historykow uwaza za prawdziwa
                      amerykanska rewolucje. Pomimo ceny zewnetrznej i na
                      zewnatrz,bezposrednio, widocznej kleski. To perspektywicznie (o czym
                      rowniez wspominalem poprzednio) mialo to wplyw na przyszle pokolenia
                      i rodzaj panstwowosci. Np. N. Chomsky uwaza ze dzieki temu
                      pokojowemu ruchowi w Stanach,kraj ten jeszcze nie uleg calkowitej
                      autokratycznej degeneracji jakiej zazwyczaj ulegaly wielkie
                      mocarstwa w historii. Chodzi o skutecznosc. Skutecznosc szanowania
                      wroga, nawet jesli okazuje on agresje. Obojetnie czy jest to agresja
                      fizyczna czy psychiczna. W agresji psychicznej tym bardziej uwazam
                      potrzebny jest takt, ktorego wydawalo mi sie na poczatku rzadow PO,
                      starano sie uzywac.Niemniej w koncu oddano sie prowokacjom z drugiej
                      strony. Madrzejszy ulegl glupiemu, a nie ustapil, i sam zaczal
                      glupiec. Zaczela sie walka o dume. Kto na topie. I od tamtego
                      momentu nie widze juz mniejszego zla, tylko stopniowe staczanie
                      sie.. Bo to dla mnie pozory dobra.
                      PO czy PIS to dla mnie kwestia, czy dobic do dna powoli, czy szybko
                      sie od niego odbic? Czy jest to ewolucja czy agonia w zwolnionym
                      tempie, nie wiem. A raczej nie jestem pewien, choc ostatnio chyba
                      sklaniam sie do tezy ze PO bedzie teraz ewoluowac w strone PIS. Tak
                      jak u mnie Obama z 'reformatora' i 'socjalisty' zrobil sie
                      koninkturanym oratorem.
                      Owszem, PO umie sie zreflektowac i jest wiarygodniejsze. Wiemy o
                      tym, szczegolnie tu na forum. Niemniej postanowilem w sobie, i nie
                      tylko, to zakwestionowac, wiec rzucilem takie podejrzenie: A jesli
                      to tylko pozory? Skoro polityk jest tylko politykiem?
                      No i przygladam sie rzeczywistosci w tym kontekscie. I jak na razie
                      wychodzi troche na moje, jak mi sie zdaje, choc przyznaje ze nie
                      przygladam sie wszystkim poczynianiom politykow, i skutecznosci PO
                      we wprowadzaniu obiecywanych reform. Rozumiem tez ze dokooptowanie
                      Polski do poziomu Europy Zachodniej spotkalo sie i zawsze bedzie sie
                      spotykac z reakcja tych ktorzy musza odczuwac to najbardziej na
                      beposredim poziomie swojej egzystencji. Stad populizm i nieufnosc
                      wobec 'wyksztalciuchow'. Ale przypomne tylko iz skutecznosc ruchu
                      solidarnosci polegala na wspolnym buncie inteektualistow i
                      robotnikow. A wczesniejsze spoleczne sprzeciwy, czy to studentow,
                      czyrobotnikow, oddzielne, ne byly tak skuteczne. Jesli zatem nie
                      bedzie tej drogi srodka to beda formowac sie rozne skrajnosci, lub
                      nieskutecznosci spoleczno-polityczne.

                      Powtarzam, iz rozumiem postepowanie Palikota, nie raz zreszta
                      pochwalalem i sam stosowalem, jeszcze za czasow kiedy Palikota nie
                      bylo, na forum gazety, ale zwazywszy ze nic nie stoi w miejscu, to
                      przekroczylo pewna granice, i zaczelo objawiac odwrotna skutecznosc
                      do zamierzonej, i do wczesniej uzyskiwanej. Szczegolnie w kontekscie
                      tej tragedii. Szczegolnie w ukladach politycznych istotne jest azeby
                      wrogowie nawzajem o sobie zle nie mysleli, a coz dopiero mowili.
                      Zdaje sobie sprawe ze Palikot to nie cale PO, ale akceptacja z
                      usmieszkami albo slodkie nagany z przymruzeniem oczka, jak reklama
                      Piwa 'bez-alkoholowego', tez naleza do tworzenia akceptowanej formy
                      obludy (w imie szczytnych celow). O, bardzo latwo z ofiary stac sie
                      opresorem. I w takim nieoficjanlym akceptowaniuu takich szyderczych
                      postaw,jest bardzo duzo jadu i odwetowej zlosliwosci.
                      No,gdyby nie ta tragedia, ktokolwiek z PIS-u by nie startowal na
                      prezydenta, byl na przegranej pozycji,chyba to przyznasz? Co do
                      samej partii Ty wiesz lepiej, wiec jesli to bylo 30% to bylo, choc
                      chyba przyznasz ze tendencja i akceptacja spoleczna PIS-u byla
                      wyraznie spadkowa. Wszystkie afery i cyrki podczas urzedowania PISu
                      osmieszyly nie tylko PIS i innych populistow, ale ludek sam poczul
                      sie zazenowany, rozczarowany i skompromitowany taka reprezentacja,
                      chyba przyznasz? Dopiero tragedia rozbudzila nastroje populistyczno-
                      messjanskie, histerie religijno-patriotyczna, czyli wlasciwie
                      glownie elektorat populistycznie-emocjonalny. To jest ich krew i
                      energia, tej menatlnosci masowej. Ten wypadek byl jak sobie
                      przypominam sam twierdzilem wowczas na forum, ostatnia deska ratunku
                      dla tej stopniowo wymierajacej masowej mentalnosci, broniacej sie
                      wszystkimi silami przed wejsciem na wyzszy poziom swiadomosci
                      bardziej zindywidualizowanej. I dlatego kwestia sie przedluzyla.
                      Ewolucja zostala zahamowana. A tu Palikot ktory pietnuje oblude
                      cierpietnicza. No, jesli takie dzialanie uwazasz za skuteczne to
                      dobrze. Pozyjemy zobaczymy. Ja sie na ten temat juz wypowiedzialem,
                      z perspektywy psychologicznej.
                      Moze i sobie przecze co do sily sprawczej Palikota. W moim odczucie
                      nie widze tego jako nielogicznosci. Wlasnie staralem sie zwrocic
                      Twoja uwage na sprzeczne dzialanie Palikota, iz zamiast byc
                      skutecznym w jak twierdzisz, rozbrajaniu bomb spolecznych, jest
                      skuteczny, bedac osoba medialna,publiczna, w rozjatrzaniu i
                      wzmacnianiu negatywnych emocji, tworzac dalsze ich reprkusje. Takie
                      dzialanie moze miec skutecznosc rozbrajajaca u kogos kto posiada
                      mocny intelekt, natomiast u irracjonalistow (czyli stalego
                      elektoratu PIS-u), jak wspominalem poprzednio, moze wzbudzac reakcje
                      bezsilnosci i zlosliwego zacietrzewienia. Tez tak kiedys
                      postepowalem, ale wlasnie dyskusja na ten temat utwierdza mnie coraz
                      bardziej w przekonaniu iz jest to skuteczne wlasnie odwrotnie do
                      zamierzonego celu. Ale zuwazylem rowniez, ze moze to miec pozytywne
                      dzialanie, nieintencjonalne, poniewaz moze wzbudzac niechec do tego
                      rodzaju skrajnych postaw. I tu mam nadzieje jest jedyny pozytywny
                      sens w tym bezsensownym wyszydzaniu i, jak Ty to okreslalsz,
                      pietnowaniu, wodza czy wodzow PIS-u.

                      Jako osoba wierzaca, na swoj sposob, nie podejrzewam Boga o taka
                      glupote i okrucienstwo (jesli to masz na mysli mowiac o podarku z
                      nieba). Wedlug mojej prywatnej teorii glupota wiadomej czesci
                      spoleczenstwa, zdominowanej mentalnoscia pasywna, doswiadczyla
                      konsekwencji swojej wlasnej irracjonalnej glupoty, wpadajac
                      nastepnie w histerie emocjonalna, usilujaca zwalic odpowiedzialnosc
                      na wroga (co oczywscie laczy sie z demonizowaniem przeciwnika), a co
                      w moim odczuciu jest jedynie nastepna faza agonii tejze prymitywnej
                      mentalnosci. Nastepne fazy rozkladu i histerycznego bronienia sie
                      przed prawda i glebsza swiadomoscia, w toku. Beda dziac sie jatki.
                      Nie, nie jest to tylko piaskownica. Gdyby PIS-owcy nie byli PIS-
                      owcami, MY musielibysmy nimi byc. 'Opposition is true Friendship',
                      jak mawial Blake.








                      ....................................................................
                      ..............
    • real_mayer sama sobie odpowiadasz 25.07.10, 00:12
      kora3 napisała:
      Oczywiscie, moze komus nie odpowiadać forma w jakiej Janusz Palikot
      to robi, <...>
      • kora3 no własnie nie do końca 27.07.10, 10:57
        bo jak widać choćby w tym wątku smile nie tylko forma, ale i sama tresc
        budzą "obrzydzenie" niektórych smile
    • karafka_do_wina Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 25.07.10, 01:56
      > Zastanawia mnie raczej nie dlaczego Palikot zadaje pytania, jakie
      > zadaje, a dlaczego u licha nikt wczesniej nie miał odwagi ich
      > publicznie zadać.

      Poniewaz pytania Palikota uderzaja w wyniesionego na oltarze (w postaci wawelu)
      s.p. LK, a wiadomo ze swietosci, w dodatku zmarlej brukac sie nie godzi. Nawet
      jesli ta swietosc popelnila za zycia mega glupote.
    • witekjs Per fas et nefas 25.07.10, 18:22
      Tragedia w Smoleńsku była szokiem dla wszystkich Polaków.
      Natychmiast po niej mogliśmy słuchać, czytać i oglądać wstrząsające opinie o tym
      wypadku.
      Ludzie skrajnie wrodzy Rządowi Polski i nam wszystkim, nie będącym elektoratem
      PiS, nie mieli wątpliwości jak reagować.
      Poseł Palikot, jako jeden z niewielu podjął się odpowiedzenia na straszne zarzuty.

      Witek

      Do Jarosława Kaczyńskiego

      Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
      Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy

      Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
      Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

      Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
      Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu

      Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
      Bo z tymi moherami to się żyć nie daje

      I znowu są dwie Polski – są dwa jej oblicza
      Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza

      Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
      A on wiedział – że tego nie wolno wybierać

      Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy
      I ta którą w objęcia bierze car północy

      Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
      I ta druga – ta którą wiozą na lawecie

      Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
      Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana

      Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
      Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu

      Co zrobicie? – pytają nas teraz przodkowie
      I nikt na to pytanie za nas nie odpowie

      To co nas podzieliło – to się już nie sklei
      Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei

      Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
      Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

      Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
      O to nas teraz pyta to spalone ciało

      I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
      Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie

      Jarosław Marek Rymkiewicz

      Milanówek, 19 kwietnia 2010 roku

      www.teologiapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2663&Itemid=113
      Rydzyk i Macierewicz bezpośrednio o wypadku w Smoleńsku
      glosrydzyka.blox.pl/2010/04/ORydzyk-po-Smolensku-Zamach-stanu.html

      2010-04-16 17:15
      To mógł być zamach. Największe wątpliwości.

      filipstankiewicz.salon24.pl/171706,to-mogl-byc-zamach-najwieksze-watpliwosci

      Solidarni 2010
      www.dlapolski.pl/04/27/solidarni-2010/
    • witekjs "Palikot, samotny prowokator" M.Jałoszewski- METRO 26.07.10, 07:52
      Bardzo klarownie odpowiadający na nasze pytanie, artykuł w METRO.

      Palikot, samotny prowokator
      Mariusz Jałoszewski

      METRO - 2010-07-22.

      /.../Mariusz Jałoszewski: Palikot znowu bezpardonowo atakuje PiS. Oskarża
      nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego, jego brata chce wysłać do psychiatry, zapisuje
      się do zespołu Macierewicza. Po co to wszystko? Prof. Kazimierz Kik, socjolog z
      Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Kielcach: - Nie jestem sympatykiem
      Palikota, bo poseł powinien tworzyć prawo, a nie być harcownikiem. Ale całe
      szczęście, że jest Palikot, bo to, co robi PiS, powołując sejmową komisję ds.
      Smoleńska pod wodzą weterana insynuacji, woła o pomstę do nieba. To przecież
      czysta prowokacja wobec Rosji. A Palikot odpowiada tylko prowokacją na
      prowokację. Jest jedynym antidotum PO na nieodpowiedzialne posunięcia PiS.
      Uładzona partia Tuska bez Palikota nie jest w stanie zbudować przeciwwagi dla
      bezwzględnej partii Kaczyńskiego. Palikot świadomie ukazuje więc Polakom całą
      głupotę i cynizm prowokacji PiS, który wykorzystuje tragedię smoleńską do swoich
      celów i do walki z Platformą.

      Czyli Palikot neutralizuje działania PiS, podważając ich wiarygodność? /.../

      www.emetro.pl/emetro/1,88815,8167480,Palikot__samotny_prowokator.html




    • stephen_s Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 26.07.10, 07:52
      > Zastanawia mnie raczej nie dlaczego Palikot zadaje pytania, jakie
      > zadaje, a dlaczego u licha nikt wczesniej nie miał odwagi ich
      > publicznie zadać.

      Bo są to pytania, które - wbrew temu, co twierdzą obrońcy Palikota - przyzwoitym
      ludziom do głowy nie przychodzą?

      > To zaskaujace. Zaskakujące jest takze swiete obuzenie na te pytania,
      > całkiem uzasadnione wg mnie, kazdemu nirmalnemu człowiekowi zalezy
      > na wyjasnieniu tej katastrofy. ale na WYJASNIENIU, a nie na takim
      > wyjasnieniu, jak mu pasuje.

      Dokładnie. Ludziom zależy na rzetelnym wyjaśnieniu katastrofy. Palikotowi nie
      zależy na wyjaśnieniu - jedynie waleniu w PiS.
      • karafka_do_wina Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 26.07.10, 12:27
        > Bo są to pytania, które - wbrew temu, co twierdzą obrońcy Palikota - przyzwoity
        > m
        > ludziom do głowy nie przychodzą?

        no to ja nie jestem przyzwoita. wiele osob mysli, ze odpowiedzialnosc za ta tragedie najprawdopodobniej ponosi s.p. LK oraz jego brat, do ktorego dzwonil krotko przed katastrofa. sugerujesz, ze ludzie ktorzy tak mysla sa nieprzyzwoici?


        > Dokładnie. Ludziom zależy na rzetelnym wyjaśnieniu katastrofy. Palikotowi nie
        > zależy na wyjaśnieniu - jedynie waleniu w PiS.

        mam wrazenie, ze Palikotowi bardziej zalezy za wyjasnieniach, niz PiS-owi. PiS-owi zalezy tylko na wladzy i waleniu w PO, co konsekwentnie czyni.
        • stephen_s Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 26.07.10, 12:50
          > no to ja nie jestem przyzwoita. wiele osob mysli, ze odpowiedzialnosc za ta tra
          > gedie najprawdopodobniej ponosi s.p. LK oraz jego brat, do ktorego dzwonil krot
          > ko przed katastrofa. sugerujesz, ze ludzie ktorzy tak mysla sa nieprzyzwoici?

          Może się trochę zagalopowałem. Jednak będę twierdził, że np. sugestie Palikota,
          jakoby do wypadku doszło dlatego, że L.K. był pijany i, będąc w takim stanie,
          wymusił na pilotach lądowanie (a do tego, mam wrażenie, zmierzały pytania
          Palikota nt. ewentualnej obecności alkoholu u L.K.) jest zwyczajnie podłe.

          I proszę, nie mów, że Palikot pytał o sprawy standardowe i nie ma problemu.
          Jakby do takiego wypadku doszło za czasu Kwaśniewskiego, a ktoś z PiS
          zasugerował, by zbadać alkohol w jego ciele, to pewnie spora część dzisiejszych
          obrońców Palikota podniosłaby protest przeciwko tego typu pomysłom.

          > mam wrazenie, ze Palikotowi bardziej zalezy za wyjasnieniach, niz PiS-owi. PiS-
          > owi zalezy tylko na wladzy i waleniu w PO, co konsekwentnie czyni.

          Jedno drugiego nie wyklucza. Dostrzeganie agresji PiSu nie powinno czynić ludzi
          ślepymi na agresję PO.

          W niedawnym wywiadzie dla Onetu Palikot powiedział, że prokuratura powinna
          ścigać ludzi, którzy w "Solidarni 2010" mówili, że Tusk na krew na rękach. Co to
          ma w ogóle być? I co musi jeszcze ten człowiek powiedzieć, byście zobaczyli, że
          król jest nagi? Że Palikot jest po prostu Platformerskim odpowiednikiem Jacka
          Kurskiego - którego żadne z Was jakoś specjalnie nie broni (i słusznie)?
          • gaika Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 26.07.10, 19:52
            stephen_s napisał:

            > I proszę, nie mów, że Palikot pytał o sprawy standardowe

            Palikot nie zadaje pytań standardowych, tylko odpowiada na pytania
            PiS-u.
            • stephen_s Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 26.07.10, 20:57
              > Palikot nie zadaje pytań standardowych, tylko odpowiada na pytania
              > PiS-u.

              Z tym alkoholem też?
              • gaika Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 26.07.10, 21:41
                stephen_s napisał:


                >
                > Z tym alkoholem też?
                >

                Ale czym to pytanie się różni od pytań, stwierdzeń czy akcji tamtej
                strony?
                • stephen_s Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 27.07.10, 07:32
                  Niczym, ale co z tego?

                  Czy ja gdzieś napisałem, że podoba mi się, jak w sprawie katastrofy zachowuje
                  się PiS?
                  • kora3 Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 27.07.10, 11:08
                    mianowicie stopniem prawdopodobieńśtwa i przeslankami - całkiem
                    sporo wg mnie.

                    PiS, jak dotąd, wysuwa wprost tezy o winie Klicha (rzekomo iał mieć
                    wpływ na skład pasazerski, tylko nikt nie umie podać na podstawie
                    jakiego przepisu, czy dyrektywy), rządu, zamachu (choćby przez
                    uzywanie slów typu "polegli", "zabici" itp.) BEZ jakiś logicznych
                    przesłanek wskazujących na to, ze to iało miejsce. Tymczasem p.
                    prezydent już raz dał czadu z presją, nie wyciagnał wniosków i każdy
                    logicznie myslący człowiek BRAŁBY POD UWAGĘ, ze niewykluczone, iż
                    mógł presję wywierać kolejny raz, tym bardzie, ze się spóźnił (
                    znienzanych dotąd przyczyn), a wizyta była prestizowa
                    • stephen_s Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 27.07.10, 13:09
                      A na podstawie jakich to logicznych przesłanek Palikot twierdzi, że L.K. był w
                      samolocie pijany?
                      • kora3 Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 08:03
                        no chyba juz nie twiedzi, skoro jest ekspertyza Rosjan, ze nie było
                        w ciele alkoholu. Pytanie zresztą czy tierdził, czy pytał, to wszak
                        róznicasmile
                        A c do edna: no moze na podstawie takich przesłanek, ze tajemnicą
                        Poliszynela było, iz Lech Kaczyński lubi sobie wypic, ale się do
                        tego nie przyznaje, a jak wypije, traci nad sobą panowanie?
                        • a000000 Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 09:14
                          kora3 napisała:

                          ze tajemnicą
                          > Poliszynela było, iz Lech Kaczyński lubi sobie wypic, ale się do
                          > tego nie przyznaje, a jak wypije, traci nad sobą panowanie?

                          NIEPRAWDA!!! był koneserem win, a gdy już zbytnio wypił stawał się GAWĘDZIARZEM.
                          • kora3 Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 09:44
                            Gawedziarzem? Sorry Azerko, ale w wiekszosci przypadków bełkotał i
                            gadał od rzeczy - mógł sprawiac wrazenie pijanego, choc moze i nie
                            był. Swoją drogą, jak po trzeźwemu tak gadał, to po piaku jakos tej
                            gawedy sobie nie wyobrazam. A o tym, ze śp. pan prezydent miał
                            problem z alkoholem wiem poniekad od polityka z b. bliskiego
                            Jego otoczenia, tj. z PiS i to GRUBO sprzed czasów, kiedy został
                            prezydentem Polski.
                            Nie skreślam kogoś kto ma taki problem, ani jako człowieka, ani jako
                            polityka, zrozum mnie dobrze - ale jesli ktos w taki sposób traci
                            nad sobą panowanie jak sp. pan prezydent i wiadomo o tym, ze ma
                            problem alkoholowy, to pytanie o stan trzeźwości nie ejst wcale
                            obraźliwe, ani dziwne.

                            Swego zcasu miałam redakcyjnego kolege, juz nie żyje, b zdolny
                            fotograf, ale czynny alkoholik. Normalnie potrafiłam do niego
                            powiedzieć "ale prosze, zebys był na ten material CAŁKIEM trzeźwy" i
                            jakos się nie obrazał smile po prostu wiedział , ze ma problem,
                            akceprował to, nie chciał ze znaych sobie przyczyn przestac.
                            Szanowaliśmy to, a "całkiem" było potrzebne, bo kolega 3 piwa z rana
                            uwazał za stan absolutnej trzeźwosci smile miał jednak te wspaniała
                            ceche, ze po wypiciu był po prostu wesoły (czasem za bardzosmile), ale
                            nigdy agresywny.
                            • stephen_s Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 10:17
                              > Gawedziarzem? Sorry Azerko, ale w wiekszosci przypadków bełkotał i
                              > gadał od rzeczy - mógł sprawiac wrazenie pijanego, choc moze i nie
                              > był.

                              Skad to wiadomo? Byłaś przy tym, czy jak?

                              > jesli ktos w taki sposób traci
                              > nad sobą panowanie jak sp. pan prezydent i wiadomo o tym, ze ma
                              > problem alkoholowy, to pytanie o stan trzeźwości nie ejst wcale
                              > obraźliwe, ani dziwne.

                              Pytanie o trzeźwość w kontekście takim, że L.K. był pijany w momencie
                              katastrofy, w związku z tym wymusił lądowanie na pilotach, więc w związku z tym
                              ma "krew na rękach" jest jak najbardiej obraźliwe.

                              Czy uznałabyś takie pytania za dopuszczalne, gdyby taka katastrofa zdarzyła się
                              za prezydentury Kwaśniewskiego?
                              • kora3 Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 11:37
                                stephen_s napisał:

                                >
                                > Skad to wiadomo? Byłaś przy tym, czy jak?

                                no byc to byłam smile
                                kilka razy miałam okazję spotkać śp. L. Kaczyńśkiego na zywo, takze
                                za zcasów kiedy nie był jeszcze prezydentem Polski (np. w kampanii w
                                2005 roku), a takze pare, jak już był prezydentem. Nigdy nie
                                poczyułam odeń woni alkoholu (ale też nie stałam b. blisko), ale ze
                                mowe miał bełkotliwą i nierzadko od rzeczy, to tak : na włąsne uszy
                                słyszałam. Słyszałam też, jak zrobił megacyrk o to, ze ma iśc pod
                                pombik z pewnym wojskowym - bardzo wysokim meżczyzną. Nie panował
                                nad sobą i podnosił głos i było to słychać w sektorze dla
                                dziennikarzy, zanim nas wypedzono pod pozorem bezpeicześńtwa z tego
                                sektora ( który został tam usytuowany wczesniej i wówczas jakoś był
                                bezpieczny) smile
                                >
                                > Pytanie o trzeźwość w kontekście takim, że L.K. był pijany w
                                momencie
                                > katastrofy, w związku z tym wymusił lądowanie na pilotach, więc w
                                związku z tym
                                > ma "krew na rękach" jest jak najbardiej obraźliwe.


                                No cóż, tu Palikot przyjął konwencję gadki PISsmile o tej krwi na
                                rekach - o ile pamnietam o stwoerdzenie , bez zadnych pytań padło
                                pod adresem Donalda tuska smile.
                                Samo pytanie o trzeźwosć i mozliwosc presji w swietle faltów z
                                podrózy gruzińskiej, zachowania og.olnego p.prezydenta, a takze
                                ruchu w kokpicie, jak na Marszalkowskiej w momencie lądowania -
                                wcale obraźliwe nie jest! Jest całkiem logiczne i mnóstwo Polaków (i
                                nie tylko) je sobie zadaje.

                                >
                                > Czy uznałabyś takie pytania za dopuszczalne, gdyby taka
                                katastrofa zdarzyła się
                                > za prezydentury Kwaśniewskiego?


                                A dlaczego nie? gdyby padło pytanie o trzeźwosc - jak najbardziej!!!
                                Przecież widziałam pijanego A. Kwasnieskiego w Charkowie, bo wbrew
                                temu, co się usiłuje ludziom teraz wmawiac, widokiem ty wszystkie
                                stacje epatowały widzów dni conajmniej kilka smile
                                Jesli chodzi o mozliwosc presji, też, bo wiadomo, ze prezydent, MOZE
                                próbować, ale w przypadku Kwasnieskiego, który nie usiłował zmusic
                                pilota do ladowania na zrujnowanym lotnisku w trakcie działań
                                wojennych i nic nie wiadomo, by jakiegoś wyzywał i szczuł swych
                                partyjnych kolegów nań, to pytanie byłoby raczej pro forma, co nie
                                znaczy, ze niepotrzebne smile
                                >
                                • a000000 Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 11:50
                                  kora3 napisała:

                                  > No cóż, tu Palikot przyjął konwencję gadki PISsmile o tej krwi na
                                  > rekach - o ile pamnietam o stwoerdzenie , bez zadnych pytań padło
                                  > pod adresem Donalda tuska

                                  no cóż... pierwsi byli przeciwnicy PiS, którzy tego sformułowania użyli wobec
                                  JarKacza w kontekście śmierci Blidy. Dalej - to tylko odbicie piłeczki...
                                  • kora3 no nie powiedziałabym 28.07.10, 11:58
                                    istotnie samobojstwo Barbary Blidy zapewne miało coś wspolnego z
                                    działaniami cba wobec niej, dzialania rządu ws. katastrofy dotąd
                                    nikt nie dowiódł
                                • stephen_s Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 12:56
                                  > kilka razy miałam okazję spotkać śp. L. Kaczyńśkiego na zywo, takze
                                  > za zcasów kiedy nie był jeszcze prezydentem Polski (np. w kampanii w
                                  > 2005 roku), a takze pare, jak już był prezydentem. Nigdy nie
                                  > poczyułam odeń woni alkoholu (ale też nie stałam b. blisko), ale ze
                                  > mowe miał bełkotliwą i nierzadko od rzeczy, to tak : na włąsne uszy
                                  > słyszałam.

                                  A to ciekawe, bo z kolei wiele innych osób przyznaje, że Kaczyński prywatnie był
                                  osobą, z którą można było bardzo ciekawie porozmawiać...

                                  I co wg Ciebie ma udowadniać to, że Kaczyńskiemu zdarzało się niewyraźnie mówić?

                                  > Słyszałam też, jak zrobił megacyrk o to, ze ma iśc pod
                                  > pombik z pewnym wojskowym - bardzo wysokim meżczyzną. Nie panował
                                  > nad sobą i podnosił głos

                                  Ciekawa anegdotka, tylko co ona ma udowadniać w kwestii Smoleńska? Katastrofę
                                  spowodowało przeczulenie Kaczyńskiego na temat wzrostu???

                                  > No cóż, tu Palikot przyjął konwencję gadki PISsmile

                                  Którą to konwencję chyba krytykujesz? Więc czemu u Palikota Ci ona nie przeszkadza?

                                  > Samo pytanie o trzeźwosć i mozliwosc presji w swietle faltów z
                                  > podrózy gruzińskiej, zachowania og.olnego p.prezydenta, a takze
                                  > ruchu w kokpicie, jak na Marszalkowskiej w momencie lądowania -
                                  > wcale obraźliwe nie jest! Jest całkiem logiczne i mnóstwo Polaków (i
                                  > nie tylko) je sobie zadaje.

                                  "Logiczne"? Kora, czy Ty w ogóle wiesz, co to słowo znaczy?

                                  Gdyby to był proces, to żaden sąd nie skazałby kogoś na podstawie takiej
                                  przesłanki jak "ogólne zachowanie".

                                  > A dlaczego nie? gdyby padło pytanie o trzeźwosc - jak najbardziej!!!

                                  Powiem tak: jakoś w to wątpię.
                                  • kora3 Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 14:05
                                    stephen_s napisał:

                                    >
                                    > A to ciekawe, bo z kolei wiele innych osób przyznaje, że
                                    Kaczyński prywatnie by
                                    > ł
                                    > osobą, z którą można było bardzo ciekawie porozmawiać...


                                    Steph, czy ty masz jakiś problem ze zrozumieniem tekstu pisanego? Ja
                                    nie spotykałam sie ze sp. panem L. Kaczyńskim prywatnie smile Owszem,
                                    widywałam go w sytuacjach ze tak powiem mniej oficjalnych, typu
                                    spotkanie z jakąś tam rodziną, albo rolnikami w plenerku, ale nadal
                                    były to spotkania o charakterze oficjalnymsmile wiec niewiele mogę
                                    powiedzieć o PRYWATNYCH kontaktach z tym panem i wcale nie
                                    wykluczam, ze moze były bardzo sympatyczne, dla kogośsmile

                                    >
                                    > I co wg Ciebie ma udowadniać to, że Kaczyńskiemu zdarzało się
                                    niewyraźnie mówić
                                    > ?


                                    Nie tyle niewyraźnie, co całkowicie niezrozumiale. Gdyby było tak
                                    cały czas, uznałabym, ze to wada wymowy i tyle, ale tak BYWAŁO, a to
                                    już nasuwa pewne podejrzenia, ae albo zaczylanał tak bełkotać z
                                    nierwów, albo po pikaju, fakt.

                                    [i]> Ciekawa anegdotka, tylko co ona ma udowadniać w kwestii
                                    Smoleńska?
                                    Katastrofę
                                    > spowodowało przeczulenie Kaczyńskiego na temat wzrostu???


                                    Steph, a czy to sie odnosi jakoś bezposrednio do katastrofy?
                                    Stwierdziłam jedynie fakt: była to osoba mająca trudnosci z
                                    panowaniem nad sobą z powiodu totalenej dupereli. Zastanów się jak
                                    taka osoba mogła reagowac w obliczu realnej pespektywy
                                    powazniejszego problemu typu lądowanie na zastepczym
                                    >

                                    > Którą to konwencję chyba krytykujesz? Więc czemu u Palikota Ci
                                    ona nie przeszka
                                    > dza?


                                    NAdal mam watpliwosci, czy ty czytasz ze zrozumieniem smile odsłymał do
                                    poczatkowego postu tego watku smile Pisze tam wyraźnie, ze rozumiem iż
                                    FORMA u Palikota moze drażnic, natomiast TRESC jest zasadna i nadal
                                    to podtrzymuje smile

                                    >
                                    > "Logiczne"? Kora, czy Ty w ogóle wiesz, co to słowo znaczy?

                                    Sądze Stefanie, ze niemniej, conajmniej, niż ty smile i daruj sobie
                                    tego rodzaju wycieczki personalne, to moze podziałac na innym
                                    forum smile
                                    >
                                    > Gdyby to był proces, to żaden sąd nie skazałby kogoś na
                                    podstawie takiej
                                    > przesłanki jak "ogólne zachowanie".


                                    Ależ stefaniesmile nikt nikogo nie skazałby i nie skazuje przecież! to
                                    sa PYTANIA! UZASADNIOME pytania. Uzasadnione mozliwoscią recydywy,
                                    którą to zawsze sledczy biorą pod uwagę mój drogi smile

                                    >
                                    > > A dlaczego nie? gdyby padło pytanie o trzeźwosc - jak
                                    najbardziej!!!
                                    >

                                    > Powiem tak: jakoś w to wątpię.

                                    wobec tego nie krytykuj palikota smile wątpisz sobie szczerze, za to
                                    bez jakichkolwiek przesłanek do watpienia, on prznajmniej ma
                                    przesłanki do pytań smile
                                    >
                        • stephen_s Re: Błąd steph, czyms się rózni jednak ... 28.07.10, 10:12
                          > no chyba juz nie twiedzi, skoro jest ekspertyza Rosjan, ze nie było
                          > w ciele alkoholu

                          Ale twierdził. Więc ja się pytam: na jakiej podstawie?

                          > Pytanie zresztą czy tierdził, czy pytał, to wszak
                          > róznicasmile

                          Kora, czy Ty - za przeproszeniem - wczoraj się urodziłaś? Tzw. pytanie to od
                          dawna sprawdzony sposób rzucania pomówień bez narażania się na odpowiedzialność
                          karną.

                          > A c do edna: no moze na podstawie takich przesłanek, ze tajemnicą
                          > Poliszynela było, iz Lech Kaczyński lubi sobie wypic, ale się do
                          > tego nie przyznaje, a jak wypije, traci nad sobą panowanie?

                          Kora, no ręce opadają.

                          1. Jaka znowu "tajemnicą poliszynela"? Palikot tak twierdził, ale nigdy nie
                          przedstawił na to dowodów.
                          2. Nawet L.K. "lubił sobie wypić", to to jeszcze nie uprawnia do wniosku, że: A.
                          prawdopodobnie był pijany w samolocie, B. prawdopodobnie, będąc pijanym, wymusił
                          lądowanie.

                          Kora, czy Tobie niechęć do PiSu aby nie odbiera zdolności krytycznego myślenia?
                          • kora3 Spokojnie Steph 28.07.10, 11:26
                            stephen_s napisał:

                            > Ale twierdził. Więc ja się pytam: na jakiej podstawie?

                            wyluzuj, nie wiem na jakiejsmile zapytaj moze pana palikota na blogu,
                            czy gdzie tam smile
                            ja się jedynie odniosłam do tego, ze jego zapytania nie są wbrew
                            temu, co uwazają niektórzy bezzasadnesmile

                            > Kora, czy Ty - za przeproszeniem - wczoraj się urodziłaś? Tzw.
                            pytanie to od
                            > dawna sprawdzony sposób rzucania pomówień bez narażania się na
                            odpowiedzialność
                            > karną.


                            Spiskowa teoria dziejów Steph ... wiesz ile razy w życiu zdaerzało i
                            sie ludziom zadawać niewygodne pytania, w realu i na serio? Mnóstwo!
                            i nie ma nikogo smiertelnie obrazonego smile Oczywistoscią jest, ze
                            jesli ktos ma potwierdzić jakąs info, albo jej zaprzeczyć, to MUSZE
                            zapytać, nie?
                            >
                            >
                            > Kora, no ręce opadają.


                            szybko ci opadaja smile
                            >
                            > 1. Jaka znowu "tajemnicą poliszynela"? Palikot tak twierdził,
                            ale nigdy nie
                            > przedstawił na to dowodów.


                            Wiesz, o tym ze pan Lech Kaczyński lubi sobie golnąc ponad miare ,
                            to ja słyszałam od polityka z bliskiego otoczenia braci Kaczyńśkich
                            pare lat prze tym, jak KAczyński został prezydentem Polski. Było to
                            mówione w formie niewinnej anegdotki, ale inni ludzie z bliskiego
                            kregu to potwierdzali. Jak piszę wyzej do Azerki - wg mnie to
                            człowieka, ani polityka nie dyskwalifikuje, ale jesli jest faktem,
                            to dlaczego nie wolno o tym bodaj wspomnieć?

                            > 2. Nawet L.K. "lubił sobie wypić", to to jeszcze nie uprawnia
                            do wniosku, że: A
                            > .
                            > prawdopodobnie był pijany w samolocie, B. prawdopodobnie, będąc
                            pijanym, wymusi
                            > ł
                            > lądowanie.


                            Powiem tak:
                            A) niewyjasnione dotychczas powazne dosc (jak na taką impreze)
                            spóźnienie pary prezydenckiej moze nasuwać podejrzenie, ze pan
                            prezydent był tzw. "wczorajszy" . i nie zaprzeczaj, ludzie którzy
                            piją czesto nie potrafią rano wczesnie się zebrać
                            B) wczorajszy, na rauszu, czy trzeźwy pytanie czy pan prezydent MÓGŁ
                            wywierac presje na pilotów jest w pełni zasadne, bo:
                            1. JUŻ WCZESNIEJ PRÓBOWAŁ TO ROBIĆ I NIE WYGOĄGNĄŁ Z TEJ LEKCJI, JAK
                            BYŁO WIDAĆ ZADNYCH WNIOSKÓW!!! napisałam capsem, bo już którys raz
                            pytasz o oczywistosc smile teraz leciał spoźniony na wazną dla siebie w
                            kampanii impreze, a był osobą bezkompromisową do ktorej nic (jak
                            widać po podrózy do gruzji) nie docierało.
                            2. zachowanie pana prezydenta w sytuacjach kryzysowaych (acz nawet
                            nie bardzo kryzysowych, powiedzmy, dyskomfortoych) było typowe dla
                            alkoholika - ukrywacza nie na rauszu, a raczej na kacu i z chętką na
                            poprawkę. taka jest prawda

                            >
                            > Kora, czy Tobie niechęć do PiSu aby nie odbiera zdolności
                            krytycznego myślenia?

                            Wiesz, ja mam wielu znajomych ,m dobrych smile w PiS-ie i jakoś nie
                            mają wrazenia, ze przejawiam do nich niechęćsmile
                            obawiam się,ze chyba tobie niechęć moze do PO, albo tylko do
                            Palikota odbiera taką zdollnosc.

                            Lech Kaczyński usiłował zmusic pilota do lotu na lotnisko
                            zbombardowane przez rosjan, w zcasie gdy nie było wiadomo kto
                            kontroluje przestrzeń powietrzną i trwały działania WOJENNE. Zmuszał
                            go do tego mając na pokładzie przywódców innych państw! - czym nie
                            tylko siebie, al ich swiadimie narzał na ogromne niebezbieczeństwo.
                            Kiedy mu odmówiono spełnienia tej fanaberii wyzwał publicznie pilota
                            od tchórzy! A kiedy wrócił do kraju napuścił Karskiego by złozył
                            doniesienie na pilota do prokuratury! a kiedy ta umorzyła sprawe, a
                            Klich pilota odznaczył, napuscił Gosiweskiego, zeby złozył zapytanie
                            do Klicha, które było wręcz oelzywe dla tego pilota. Jesli tak się
                            zachowuje normalny człowiek, maż stanu - to ja jestem arcybuskupem
                            hehe smile
                            A jeśli wykształcony człowiek , jak ty, nie widzi sensu pytać o to,
                            czy tym razem aby pan prezydent też nie żądał czasem czegosik
                            niebezpiecznego, to chyba jasno widać, kto tu jest zaslepiony
                            jakimiś partyjnymi sympatiami, czy natypatiami?smile
                            • stephen_s Re: Spokojnie Steph 28.07.10, 12:48
                              > wyluzuj, nie wiem na jakiejsmile zapytaj moze pana palikota na blogu,
                              > czy gdzie tam smile
                              > ja się jedynie odniosłam do tego, ze jego zapytania nie są wbrew
                              > temu, co uwazają niektórzy bezzasadnesmile

                              Skoro nie wiesz, na jakiej podstawie pytał, to jak możesz twierdzić z takim
                              przekonaniem, że to pytanie nie było bezzasadne?

                              > Wiesz, o tym ze pan Lech Kaczyński lubi sobie golnąc ponad miare ,
                              > to ja słyszałam od polityka z bliskiego otoczenia braci Kaczyńśkich
                              > pare lat prze tym, jak KAczyński został prezydentem Polski. Było to
                              > mówione w formie niewinnej anegdotki, ale inni ludzie z bliskiego
                              > kregu to potwierdzali. Jak piszę wyzej do Azerki - wg mnie to
                              > człowieka, ani polityka nie dyskwalifikuje, ale jesli jest faktem,
                              > to dlaczego nie wolno o tym bodaj wspomnieć?

                              Bo to, że coś miało miejsce parę lat temu nie oznacza, że miało miejsce obecnie?
                              Na tej zasadzie to można "pytać" o cokolwiek.

                              > A) niewyjasnione dotychczas powazne dosc (jak na taką impreze)
                              > spóźnienie pary prezydenckiej moze nasuwać podejrzenie, ze pan
                              > prezydent był tzw. "wczorajszy"

                              Spóźnienie może oznaczać cokolwiek. Nie byłby to pierwszy raz, kiedy L.K.
                              spóźniłby się na jakąś uroczystość. Za każdy razem wg Ciebie był pijany?

                              Nota bene, ja słyszałem wersję, że L.K. spóźnił się na odlot, bo był wieczorem u
                              matki. Kora, czy naprawdę nie mieści Ci się w głowie, że prezydent może spóźnić
                              się na samolot z dowolnej liczby powodów?

                              Poza tym - to L.K. był pijany w samolocie, czy też tylko "wczorajszy"?

                              > B) wczorajszy, na rauszu, czy trzeźwy pytanie czy pan prezydent MÓGŁ
                              > wywierac presje na pilotów jest w pełni zasadne, bo:
                              > 1. JUŻ WCZESNIEJ PRÓBOWAŁ TO ROBIĆ I NIE WYGOĄGNĄŁ Z TEJ LEKCJI, JAK
                              > BYŁO WIDAĆ ZADNYCH WNIOSKÓW!!!

                              Mógł to robić. Mógł też tego nie robić. Na razie każdy wariant jest
                              prawdopodobny. Zanim zacznie się rzucać oskarżenia, warto jednak mieć lepsze
                              argumenty niż "bo kiedyś było tak samo". To nie jest argumentacja, to jest
                              jedynie spekulacja - którą traktujesz jako niemalże namacalne fakty, bo po
                              prostu nie lubisz śp. Lecha Kaczyńskiego.
                              • kora3 Re: Spokojnie Steph 28.07.10, 14:35
                                stephen_s napisał:
                                >
                                > Skoro nie wiesz, na jakiej podstawie pytał, to jak możesz
                                twierdzić z takim
                                > przekonaniem, że to pytanie nie było bezzasadne?


                                Stefan, chyba cio się pomieszałosmile piszesz, ze Palikot TWIERDZIŁ i
                                pytasz mnie, na jakiej podstawie smile
                                odpowiadam ci: nie wiem na jakiej podstawie twierdził, natomiast
                                pytanie takie uwazam za zasadne na podstawie ogolnie znanych
                                skłonnosci p. prezydenta ORAZ jego zachowania w ogólnosci, a w
                                szczegolnosci podczas podrózy do gruzji.
                                >
                                > Bo to, że coś miało miejsce parę lat temu nie oznacza, że miało
                                miejsce obecnie
                                > ?



                                Ależ niekoniecznie, tyle, ze to ze upłyneło pare lat nie ejst takze
                                dowodem na to, ze to juz nie ma miejsca , nie?


                                > Na tej zasadzie to można "pytać" o cokolwiek.

                                teoretycznie tak, ale czy to źle, ze się pyta o coś PRAWDOPODOBNEGO
                                w obliczu tak waznego śledztwa?

                                >
                                > Spóźnienie może oznaczać cokolwiek. Nie byłby to pierwszy raz,
                                kiedy L.K.
                                > spóźniłby się na jakąś uroczystość. Za każdy razem wg Ciebie był
                                pijany?



                                Stefan, a czy ty jesteś aby trzeźwy? Wybacz to pytanie, ale rozmawia
                                sie z tobą, jak z politrukiem PiSsmile ja nic nie twierdzę w temacie
                                trzeźwości prezydenta, ani nacisku na pilotów! alboslutnie nic! ja
                                tylko nie wykluczam, ze mógł być wczorajszy np. a takze, ze mógł
                                wywierać presję. Jesli nie widzisz róznicy to sorry

                                >
                                > Nota bene, ja słyszałem wersję, że L.K. spóźnił się na odlot, bo
                                był wieczorem
                                > u
                                > matki.


                                mozliwe, ktoś wykluczył te wersje?

                                Kora, czy naprawdę nie mieści Ci się w głowie, że prezydent może
                                spóźnić
                                > się na samolot z dowolnej liczby powodów?


                                Wybacz mi steph, ale z tobą nie da się już normalnie gadać, nie wiem
                                co ci sie stało sad MIESCI mi się człowieku, bo sorry, ale mam wiecej
                                doswiadczenia od ciebie i nie takie rzeczy widzialam, jak spóxnienie
                                na samolotsmile czy dla Ciebie nie ma róznicy w zdaniach twierdzacych,
                                a pytających, w trybie oznajmującym, a przypuszczającym? jesli nie
                                ma, to chyba czas kupiś podrecznik do gramatyki i poczytać, bo
                                wstyd sad

                                >
                                > Poza tym - to L.K. był pijany w samolocie, czy też
                                tylko "wczorajszy"?

                                A skąd ja mam to wiedzieć?smile rosjanie podali, ze w jego ciele nie
                                było alkoholu, wiec pijany nie był, czy wczorajszy, no skori nawet
                                saldowych ilosci nie było, to też raczej nie. ale palikot zadał swe
                                pytanie o trezźwosc PRZED podaniem wyników badań. Wykluczasz
                                wersje,ze mógł być pijany, albo wczorajszy?smile

                                > Mógł to robić. Mógł też tego nie robić. Na razie każdy wariant
                                jest
                                > prawdopodobny.


                                ło matko, wreszcie smile a zatem skoro tak to co złego jest w pytaniu,
                                czu MOZE tego nie robił?smile


                                Zanim zacznie się rzucać oskarżenia, warto jednak mieć lepsze
                                > argumenty niż "bo kiedyś było tak samo". To nie jest argumentacja,
                                to jest
                                > jedynie spekulacja - którą traktujesz jako niemalże namacalne
                                fakty, bo po
                                > prostu nie lubisz śp. Lecha Kaczyńskiego.


                                twoją wypowiedź w zasadzie powinnam potraktować jako formę
                                pomówienia Stefanie smile KAzdy kto ma oczy i odrobinke oleju w głowie,
                                moze sobie ze zrozumieniem przeczytać ten wat i zobaczyć, iż jedynie
                                nie uwazam pytań Palikota za bezasadne, a nie traktuję je, jak
                                jakieś dowody... Chyba na członka pis sie kierujesz, bo zaczynasz
                                przekrecac i pomawiac, a moze to wpływ kogoś innego?smile
                                Do lubienia czy nielubienia śp. L. KAczyńskiego nic nie mam - nie
                                znałam człowieka prywatnie, a to wg mnie i dla mnie jest podstawą do
                                polubienia kogoś, czy też nie.
                                Uwazam, ze pan prezydent L. KAczyński był kiepskim prezydentem, ale
                                na pwno nie zyczylam mu smierci. Uwazam też osobiscie, ze jesli się
                                prowazdi rzetelne śledztwo to nie ma miejsca nia niewygodne pytania:
                                wszystko co mozliwe należy zbadać. tyle
                  • gaika Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 28.07.10, 18:53
                    stephen_s napisał:


                    > Czy ja gdzieś napisałem, że podoba mi się, jak w sprawie
                    katastrofy zachowuje
                    > się PiS?


                    A ja nigdzie nie napisałam, że zachwyca mnie forma Palikota.
                    Natomiast rozumiem taką reakcję, ponieważ tak jak napisałam wyżej,
                    moim zdaniem, żadna inna nie jest kompatybilna z akcjami drugiej
                    strony.

                    No i Twojego zestawienia P. z Kurskim nie rozumiem, bo Kurski nie
                    reagował na obrzydliwe zachowania PO, tylko sam takie zagrania
                    niezależnie kreował. Funkcje i źródła działalności tych dwóch panów
                    są nieporównywalne

                    Po drugie, nie rozumiem dlaczego porównujesz Palikota akurat z
                    Kurskim, a nie ze stu kilkudziesięcioma posłami PiS, którzy
                    postanowili rozwikłać zbrodnię. Dlatego dalej, w powyższym
                    sensie, takie Twoje zdanie uważam za nadużycie: Dostrzeganie
                    agresji PiSu nie powinno czynić ludzi ślepymi na agresję PO.


                    Nie sądzę, żeby ktokolwiek tu był ślepy na ‘agresję’ Palikota, ale
                    nie można ignorować kontekstu w jakim on występuje.
                    • kora3 A gdzi pozew przeciw CNN? 29.07.10, 08:03
                      od paru postów tłuke po klawiaturze z grubsza to samo, ale Steph
                      koniecznie chce widzieć we mnie fanke Palikota zeijącą niechecha do
                      zmarłego prezydenta i uparcie twierdzi, ze twierdze, czegi nie
                      stwierdziłam smile

                      a tak na marginesie to b mnie dziwi, ze Pis i Jarkacz tak "boleja"
                      nad tymi pytaniami, drą szaty, a jeszcze nie wytoczyli procesu paru
                      zagranicznym stacjom TV. Tuz po katastrofie bowiem, kiedy w Polsce
                      nawet nie dano się komus nieśmiało zająknąc o tzw. incydencie
                      gruzińskim w mediach, zagraniczne stacje (no. CNN o ile pametam)
                      PODAŁY info, ze do katastrofy doszło prawdopodobnie wskutek nacisku
                      Lecha Kaczyńskiego na pilotów ws ladowania i przywoływano ze
                      sczegółami ów "gruziński incydent".

                      Dziene zaiste, że nie złozono dotąd przeciw tym stacjom pozwu.
                      Informacja nie ma jak na razie pokrycia w dowodach, a pozła w eter
                      na cały swiat i takie cos jakos nie obraza wg Pisuarów zmarłego, a
                      pytania Palikota niemal go profanują, dosc dziwne.
          • diabollo Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 26.07.10, 20:24
            stephen_s napisał:

            > Może się trochę zagalopowałem. Jednak będę twierdził, że np.
            sugestie Palikota,
            > jakoby do wypadku doszło dlatego, że L.K. był pijany i, będąc w
            takim stanie,
            > wymusił na pilotach lądowanie (a do tego, mam wrażenie, zmierzały
            pytania
            > Palikota nt. ewentualnej obecności alkoholu u L.K.) jest
            zwyczajnie podłe.

            Czcigodny Stephenie, podaj jakiś link lub cytat na poparcie Twojej
            tezy. Bo według mnie zmyslasz.
            Jak już sobie przypominam nieprzyjemne sugestie, to raczej takie, że
            PISS-Prezydent napierdolił się poprzedniego dnia i dlatego spóźnił
            się pół godziny na samolot, co miało istotne znaczenie - raz że
            pogoda się pogarszała, dwa, że piloci działali pod większą presją -
            czasu, aby dowieźć dygnitarzy na imprezę w Katyniu.

            No, ale przecież się okazało, ze b.prezydent był trzeźwy. Fajnie.
            Spóźnił się zatem tylko z czystej dygnitarskiej arogancji.

            Kłaniam się nisko.
      • kora3 Stephenie 27.07.10, 10:52
        stephen_s napisał:
        >
        > Bo są to pytania, które - wbrew temu, co twierdzą obrońcy
        Palikota - przyzwoity
        > m
        > ludziom do głowy nie przychodzą?


        No to ja jestem nieprzyzwoita Stephsmile bo na bazie tego co wydarzyło
        sie podczas podróży do gruzji w samolocie, jakies dzień czy dwa po
        katastrofie też sie zastanawialm jaki udział w niej, w sensie presji
        na pilotów, mógł mieć prezydent KAczyński ...
        >
        > Dokładnie. Ludziom zależy na rzetelnym wyjaśnieniu katastrofy.
        Palikotowi nie
        > zależy na wyjaśnieniu - jedynie waleniu w PiS.
        >


        Możliwe, ale pytania jakie zadaje są całkiem dorzeczne. Powiem tak:
        Pisuary sugerują wprost, ze to był zamach z udziałem polskiego
        rzadu, choć jak na razie brak ku temu przesłanek i jakoś wielu to
        nie oburza, nie wiem jak ciebie.

        Obecnosc w kokpicie Kazamy i Błasika w swietle tego, co wyprawiał LK
        w samolocie lecącym z nim do Afganistanu, jest przyznasz, co
        najmniej podejrzane.
        Istotnie sugestie, ze prezydent był pijany, mogą oburzac, tym
        bardziej, ze okazało się, iż był trzeźwy. Ale z kolei w zwiazku z
        pojawiającymi sie za prezydentury L. K. informacjami, ze ma on
        problem z alkoholem, całkiem uzasadnione. Wg mnie palikot jedzie za
        ostro, taki ma styl, ale tylko co do formy, co do tresci pytań: w
        wiekszosci sa w porządku. Dlaczego nie wolno zapytać czy prezydent
        był trzeźwy, dlaczego nie wolno zapytać czy wywierał bezpośredni,
        czy posredni wpływ na załogę?
        Przeciez już tak próbował robić, a póxniejsze jego zachowanie
        pokazało, ze nie wyciagnał zadnych wniosków z tej "przygody".

        Szacunek dla zmarłego nie moze stać ponad prawda i zdrowym
        rozsądkiem. Nawiasem mowiąc - na pewno słyszałes o tragicznym
        wypadku dwóch dziennikarzy zajmujących się motoryzacją. jadące z
        zawrotną prędkoscią ferrari, śmierc jednego z nich. Drugi,
        Zientarski, przezył, ale jest pogruchotany, długo był w śpiączce.
        teraz sie wybudził i prawdopodobnie zostanie przesłuchany, krąża
        pogłoski, ze prokuratura nie wyklucza, iż to on siedział za
        kierownicą wówczas.
        Moznaby sobie zadać pytanie: czy to etycznie sprawdzać, czy
        Zientarski kierował? przecież jego przyjacielowi zycia to nie wróci!
        wg niektórytch już dostatecznie odpokutował nawet jesli on był
        sprawcą. A wg mnie trzeba dojśc PRAWDY! mimo, ze tamtemu życia to
        nie wróci, a Zientarski nawet jesli okazałby się winny, do wiezienia
        nie pójdzie: nie był wczesniej chyba karany, a stan jego zdrowia nie
        pozwala na osadzenie go w ZK.
        Współczucie dla dziennikarza z powodu jego stanu zdrowia i tego, ze
        stracił przyjaciela, nie moze równać się zaciemnianiu sprawy i
        odpuszczaniu - takie mam zdanie.
        Podobnie patrze na smoleńską katastrofę. Ostatnio słyszalam ,ze
        wdowa po gen. Błaskiju jest OBURZONA informacjami i komentarzami do
        tego, ze jej mąz był w kokpicie. Pytam się kim lepszym jest wdowa po
        generale, niż wdowa po pilocie? Że przez całe życie wiecej kasy
        miała?smile
        Żony pilotów nie miały prawa się oburzac, kiedy wnet po katastrofie
        BEZ zadnych przeslanek podano ze przyczyną był błąd załogi? Wieksze
        miały, niż pani Błasik, bo jej malzonka w tym kokpicie w tym
        momencie NIE POWINNO BYĆ! i wchyba wszyscy to wiemy smile
        Sam widzisz, ze jakos tak wszystkie próby zbadania sprawy inaczej
        niż "zamach tuska i ruskich" oraz "bład załogi" są uwazane za atak
        na zmarłych, profanowanie ich i ich pamieci itd. Dlatego własnei
        palikot ze swoimi pytaniami jest potrzebny wg mnie.
    • witold17 Re: Ninawisc do Palikota skad się bierze? 29.07.10, 00:40
      kora3 napisała:

      > Jak tak czytam fora, to wychodzi na to, ze nienawidzony jest za
      to,
      > ze jest bogatysmile, wykształcony i odważny.

      No i sama odpowiedziałaś sobie na pytanie zawarte w tytule postusmile
      Ja bym dodał jeszcze to, że jest niesamowicie inteligentny. W ogóle
      odstaje od polskich polityków, a także od większości społeczeństwa.
      Tacy ludzie są przez Polaków-katolików baaaardzo nielubiani. Prawdę
      mówiąc brzydzi mnie postawa jego kolegów z PO, za których wykonuje
      czarną robotę- mówi to, co oni sami chcieliby powiedzieć, ale się
      boją.
      • kora3 Poniekąd racja Witku :) 29.07.10, 08:10
        Owszem, Palikot jest b inteligentny, ale mysle sobie,z e źródło jego
        odwagi w tej sprawie bierze się z tego, ze on zwyczajnie z polityli
        nie żyje, po prostusmile On sie polityką bawi, a nie żyje z niej i nią
        i dlatego moze sobie pozwolić na to, ze np. wyleja go z klubu,
        partii itp. To ogromny komfort, którego, w co nie wątpię,
        zazdroszczą mu koledzy z poseelskich ławsmile
    • witekjs Nienawiść do Palikota skad się bierze?- Z zawiści 29.07.10, 22:04
      "Nienawiść do Palikota skąd się bierze"? - Z zawiści.

      Przed chwilą słuchaliśmy bardzo ciekawej i merytorycznej rozmowy z Palikotem w
      TVN24, w programie "Rozmowa bardzo polityczna".

      • witekjs Re: Nienawiść do Palikota skad się bierze?- Z za 30.07.10, 02:42
        Czy o. Rydzyk może odprawiać msze?

        2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-29 19:29

        Więcej... wyborcza.pl/1,75248,8194038,Czy_o__Rydzyk_moze_odprawiac_msze_.html#ixzz0v7bI6Epr

        www.blogbox.com.pl/blog/dziennik-janusza-palikota/post/rydzyk-suspendowany/


        • uffo Re: Nienawiść do Palikota skad się bierze?- Z za 30.07.10, 13:28

          nienawisc to chyba narzedzie samopotwierdzania wlasnego stanowiska,
          kiedy nie mozna go juz bronic zadnymi innymi, szczegolnie
          racjonalnymi, argumentami. Pozostaje wowczas sama naga wola
          posiadania prawdy bez wzgledu na jej racjonalny wyglad. To rowniez
          jest pewna niezdolnoscia do zmiany stanowiska lub w pewnych
          okolicznosciach, szczegolnie publicznych, wola widzenia siebie
          jedynie w pozytywnym, czystym moralnie, swietle. Choroba na Boskosc.
          Duma egoizmu.Cena za bycie autorytetem. Dlatego krytykowac moze
          skutecznie tylko osoba o niezwyklej delikatnosci, i racvzejw
          prywatnej rozmowie, w cztery oczy. W przeciwnym razie opor wobec
          zmiany stanowiska, i przyjecia racjonalnych argumentw, bedzie rosl i
          objawial sie wlasnie jako bariera emocjonalnej negacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka