Dodaj do ulubionych

Samo się nie zrobi

20.10.11, 21:25
Samo się nie zrobi
Michał Sutowski

Wojna o krzyż jako temat zastępczy? W Polsce – bynajmniej. Wniosek Janusza Palikota do marszałka Sejmu o usunięcie krzyża przepadnie zapewne z kretesem, broni go bowiem legion polityków, od Tadeusza Cymańskiego i Stefana Niesiołowskiego, przez Eugeniusza Kłopotka, aż po Wojciecha Olejniczaka, a sondaże opinii publicznej są niejednoznaczne.

Czy to znaczy: klęska na całej linii? Znowu – bynajmniej. Otworzyła się bowiem szansa na realne upolitycznienie problemu, który dotychczas kwitowano frazesem o społecznym kompromisie, względnie szczególnych zasługach Kościoła dla przetrwania narodu i zwycięstwa demokracji w Polsce. I – co najważniejsze – szansa na zmianę jednego z najbardziej niedemokratycznie ustanowionych porządków w naszym kraju.

Początki debaty nie są, co prawda, nazbyt zachęcające. Wanda Nowicka, próbując w studiu Polsat News podjąć kwestię wpływu Kościoła na politykę w Polsce, usłyszała, że jest finansowana przez lobby aborcyjne, Palikot ma obsesję, PO kreuje tematy zastępcze, a „krzyż w naszej kulturze był zawsze”. W końcu wyszła. Z kolei Magdalena Środa z TVP nie wyszła, a nawet zdołała przekrzyczeć Tadeusza Cymańskiego; niestety widzowie zapamiętają przede wszystkim, że „Chrystus zmartwychwstał też w nocy” (Niesiołowski odnośnie do nocnego zawieszenia krzyża w Sejmie), że geje są „nieproduktywni” (taki żart dominikanina Gużyńskiego), wreszcie że za pytaniami o finansowanie Kościoła stoi nienawiść. Jakby niewiele się zmieniło od czasu, gdy niewygodne dociekania w sprawie Komisji Majątkowej hierarchia „odpierała” automatycznym oskarżeniem oponenta o prowadzenie nagonki na Kościół w duchu stalinowskim.

Co robić w tej sytuacji? Wychodzić ze studia? Reakcję Wandy Nowickiej na wyznawaną przez posła PiS logikę „mądry przegadał, a głupi pobił” można zrozumieć – ale co ma oznaczać zapowiedziany przez posłankę powrót do debaty, „kiedy będzie można normalnie porozmawiać”?

„Normalnie porozmawiać” będzie można wówczas, kiedy tematem nie będzie cywilizacja śmierci, tylko prawo do in vitro, nie „odwieczna tradycja” (ale która?!), tylko artykuł 25 Konstytucji RP (zwłaszcza fragment o „zasadach poszanowania ich (tzn. państwa i Kościołów) autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie”wink, nie czyjakolwiek wojna z Panem Bogiem, tylko walka o przejrzystość finansów Kościoła, nie rzekome „stalinowskie” nagonki, tylko równość podmiotów wobec prawa, nie rzekoma nienawiść do kleru, tylko wielkość publicznych transferów (w tym zwolnień podatkowych) na rzecz tej instytucji, nie męczeństwo (autentyczne!) księdza Jerzego, tylko świeckość instytucji prawodawczych.

Normalnie porozmawiać o państwie i Kościele będzie można wówczas, gdy przypomnimy, jak wiele obecnych rozwiązań ma kontrowersyjny – z punktu widzenia procedur demokracji – rodowód. Fundusz Kościelny pochodzi z czasów wczesnego PRL, o Komisji Majątkowej postanowiono przy Okrągłym Stole, religię do szkół chyłkiem wprowadził rząd Tadeusza Mazowieckiego. Konteksty te można (a właściwie należy) oceniać różnie, łączy je jednak nieprzystawalność do realiów dzisiejszego społeczeństwa, jego uwarunkowań politycznych, układu sił i interesów.

To wszystko praca na jeszcze długie lata i – parafrazując złotą myśl Wajdowskiego towarzysza Jodły – samo się nie zrobi. Łatwo nie będzie: w internecie, zwłaszcza na blogach i prawicowych portalach, zwolennicy status quo (a także jego krytycy ze strony integrystycznej) wciąż mają przewagę. Sprawie świeckiej sfery publicznej nie służą nieczęste, acz żałosne ekscesy, takie jak niedawny wandalizm w Rzymie, które prawica z pozornie masochistyczną, a faktycznie cyniczną lubością będzie nam przypominać.

Praca nad językiem i świadomością publiczną to jedna kwestia; dyskusja w parlamencie to druga. Nie należy – w „pozarządowym” zapale – bagatelizować znaczenia obecnego sporu na szczytach polityki. Po pierwsze dlatego, że pozwala on na nowo zdefiniować polityczne podziały: niewykluczone, że w batalii o świeckość państwa Stefan Niesiołowski i Tadeusz Cymański, choć z różnych i „na wieki” zwaśnionych partii, staną po tej samej stronie barykady – czyli tam, gdzie ich miejsce. Podziały będą nie mniej emocjonalne niż dziś, temperatura sporu może i wyższa – tylko linie podziału bardziej racjonalne.

Po drugie, dyskusja o miejscu Kościoła w sferze publicznej i jego relacjach, zwłaszcza majątkowych, z państwem, może przynieść zaskakujące przetasowania wśród samych reprezentantów Kościoła. Być może okaże się – ku zgrozie niektórych „umiarkowanych” liberałów – że gdy chodzi o pieniądze, niektóre tuzy „kościoła otwartego” mówią tym samym głosem, co najbardziej konserwatywny biskupi beton. I być może wówczas dowiemy się, którym intelektualistom katolickim, popularnym księżom czy autorytetom naprawdę zależy na „środkach ubogich” i pogłębianiu doświadczenia religijnego, a którym – mówiąc wulgarnie – na władzy i pieniądzach.

Fundamentaliści religijni, niektórzy dumni z określenia „talibowie”, szykują się „na wojnę” – przynajmniej tak twierdzą na swych „poświęconych” portalach. Zwolennicy świeckości państwa, neutralnej światopoglądowo sfery publicznej żadnej wojny nie planują, tak samo jak ruchy LGBT nie zamierzają nikogo zmuszać do homoseksualizmu ani ruchy pro-choice do aborcji. Po prostu chcielibyśmy, żeby debata publiczna dojrzewała do „normalnej rozmowy”, tak jak od lat dojrzewa społeczeństwo.

www.krytykapolityczna.pl/MichalSutowski/Samosieniezrobi/menuid-295.html
Obserwuj wątek
    • gumpel Niejednoznaczne sondaże :-) 21.10.11, 08:40
      Z podlinkowanego artykułu:
      > Wniosek Janusza Palikota do marszałka Sejmu o usunięcie krzyża przepadnie zapewne
      z kretesem, broni go bowiem legion polityków, od Tadeusza Cymańskiego i Stefan
      a Niesiołowskiego, przez Eugeniusza Kłopotka, aż po Wojciecha Olejniczaka, a sondaże opinii publicznej są niejednoznaczne.

      A we wtorkowej Wyborczej:
      "Gazeta" sprawdziła, co o krzyżu w Sejmie myślą Polacy. Aż 70 proc. uważa, że powinien tam nadal wisieć! Przeciwnego zdania jest 20 proc. Okazuje się też, że większość badanych jest za tym, by krzyże wisiały w urzędach i szkołach.
      m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,10487634,Sondaz__GW___Zdecydowana_wiekszosc_Polakow_za_krzyzem.html
      Ciekawe jakie musiałyby być wyniki by pan redaktor uznał je za jednoznaczne smile


      G.
    • gumpel Re: Samo się nie zrobi 21.10.11, 08:45
      Z podlinkowanego artykułu:
      > Wniosek Janusza Palikota do marszałka Sejmu o usunięcie krzyża przepadnie zapewne
      z kretesem, broni go bowiem legion polityków, od Tadeusza Cymańskiego i Stefan
      a Niesiołowskiego, przez Eugeniusza Kłopotka, aż po Wojciecha Olejniczaka, a sondaże opinii publicznej są niejednoznaczne.

      A we wtorkowej Wyborczej:
      "Gazeta" sprawdziła, co o krzyżu w Sejmie myślą Polacy. Aż 70 proc. uważa, że powinien tam nadal wisieć! Przeciwnego zdania jest 20 proc. Okazuje się też, że większość badanych jest za tym, by krzyże wisiały w urzędach i szkołach.
      m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,10487634,Sondaz__GW___Zdecydowana_wiekszosc_Polakow_za_krzyzem.html


      Ciekawe jakie musiałyby być wyniki by pan redaktor uznał je za jednoznaczne smile

      G.
      • grzespelc Re: Samo się nie zrobi 21.10.11, 14:09
        > "Gazeta" sprawdziła, co o krzyżu w Sejmie myślą Polacy. Aż 70 proc. uważa, ż
        > e powinien tam nadal wisieć!


        Ten kraj jest chory.
      • gaika Re: Samo się nie zrobi 21.10.11, 15:03
        gumpel napisał:

        > Ciekawe jakie musiałyby być wyniki by pan redaktor uznał je za jednoznaczne smile

        Niejednoznaczność wynika np. z tego:


        Centrum Badania Opinii Społecznej zbadało poglądy sympatyków partii, które cieszą się obecnie największym poparciem społecznym w Polsce. Poprzednie tego typu badanie przeprowadzono w okresie wyborów do sejmu i senatu w 2007 roku. Od tego czasu wiele się w naszym kraju zmieniło - wynika z najnowszego badania przekazanego Wirtualnej Polsce. Większość sympatyków PiS (70%) akceptuje zasadę rozdziału Kościoła od państwa, wśród sympatyków PO odsetek ten wynosi 90%.


        Podejrzewam, że uznałby za jednoznaczne, gdyby wyniki badań dotyczących kwestii światopoglądowych i społecznych były w miarę spójne.
        • gumpel Re: Samo się nie zrobi 21.10.11, 23:02
          Ależ te wyniki nie są ze sobą sprzeczne, a wręcz odwrotnie. Zapominasz Gaiko, że Twoje poglądy podziela 10 - 30 % społeczeństwa. Dla zdecydowanej większości (a przypomnę, że na PO + PIS głosowało łącznie blisko 70%, do czego trzeba zapewne dodać większość wyborców PSL i PJNu) nie ma sprzeczności między krzyżem na ścianie w sali obrad Sejmu, a rozdziałem Kościoła od państwa. Możesz się z tym nie zgadzać, ale jak widać dla większości Polaków krzyż nie jest symbolem kościelnym tylko religijnym, a konstytucja nic nie mówi o rozdziale religii od państwa. Nawiązując do naszej drugiej dyskusji, krzyż na ścianie jest najwidoczniej przez zdecydowaną większość naszego społeczeństwa traktowany tak, jak krzyż na fladze Danii, czy w herbie Norwegii, albo Bóg w hymnie W. Brytanii, czy na amerykańskich banknotach.

          Jak to ładnie napisał Czcigodny w poscie niżej, jeśli chcecie to zmienić to poważna praca u podstaw przed Wami ...


          G.
          • grzespelc Re: Samo się nie zrobi 22.10.11, 14:20
            Faktycznie. Widocznie ludzie traktują rozdział kościoła i państwa wyłącznie instytucjonalnie.
          • diabollo Re: Samo się nie zrobi 23.10.11, 09:59
            gumpel napisał:

            > Jak to ładnie napisał Czcigodny w poscie niżej, jeśli chcecie to zmienić to pow
            > ażna praca u podstaw przed Wami ...
            >
            >
            > G.

            Niewątpliwie, czcigodny Grzespelcu.

            Czym jest krzyż widzieliśmy na Krakowskim Przedmieściu - jest totemem politycznym, symboliczną pałką do okładania po głowie przeciwników polityczych.

            Może masz rację, że jeszcze większość społeczeństwa (post-chłopskiego, więc post-niewolniczego) tego jeszcze nie zauważyła i utożsamia tego bałwana z totemem nacjonalistycznym, który z resztą w tej roli "odkryło" bardzo niedawno bo za późnej "komuny".

            Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Samo się nie zrobi 23.10.11, 11:07
            gumpel napisał:

            > Dla zdecydowanej większości (a przypomnę, że na PO + PIS głosowało łącznie blisko 70%, do czego trzeba zapewne dodać większość wyborców PSL i PJNu) nie ma sprzeczności między krzyżem na ścianie w sali obrad Sejmu, a rozdziałem Kościoła od państwa.

            Przypomnę przypominającemu, że na PO + PIS głosowało łącznie blisko 70% tych, którzy głosowali. A głosowała połowa. 70% z połowy to raptem niewiele ponad jedna trzecia społeczeństwa. Nie jestem pewny, czy Łukaszenka nie cieszy się większym poparciem. Na tym jednak nie da się zbudować żadnej sensownej teorii, a oddanie głosu na tę czy inną partię o niczym nie "świadczy". Zwłaszcza, że wielu głosowało nie "za", lecz "przeciw".
          • gaika Re: Samo się nie zrobi 23.10.11, 12:41
            gumpel napisał:

            > Ależ te wyniki nie są ze sobą sprzeczne, a wręcz odwrotnie. Zapominasz Gaiko, ż
            > e Twoje poglądy podziela 10 - 30 % społeczeństwa. Dla zdecydowanej większości (
            > a przypomnę, że na PO + PIS głosowało łącznie blisko 70%, do czego trzeba zapew
            > ne dodać większość wyborców PSL i PJNu) nie ma sprzeczności między krzyżem na ś
            > cianie w sali obrad Sejmu, a rozdziałem Kościoła od państwa. Możesz się z tym n
            > ie zgadzać, ale jak widać dla większości Polaków krzyż nie jest symbolem koście
            > lnym tylko religijnym, a konstytucja nic nie mówi o rozdziale religii od państw
            > a. Nawiązując do naszej drugiej dyskusji, krzyż na ścianie jest najwidoczniej p
            > rzez zdecydowaną większość naszego społeczeństwa traktowany tak, jak krzyż na f
            > ladze Danii, czy w herbie Norwegii, albo Bóg w hymnie W. Brytanii, czy na amery
            > kańskich banknotach.
            >
            > Jak to ładnie napisał Czcigodny w poscie niżej, jeśli chcecie to zmienić to pow
            > ażna praca u podstaw przed Wami ...

            Te wyniki byłyby ze sobą sprzeczne, gdyby Polacy powiedzieli nie krzyżowi w sejmie, tak krzyżowi w każdej innej instytucji państwowej lub odwrotnie. Natomiast wyniki są niespójne, bo choć dotyczą wspólnego 'zbioru tematycznego' to można tylko dywagować co zobaczył za tymi pytaniami każdy badany.

            Np.

            Czy jesteś za aborcją?
            Nie.

            Czy jesteś za aborcją w sytuacji gdy zagrożone jest życie lub zdrowie kobiety lub ciąża pochodzi z gwałtu? Tak.

            No to jesteś za aborcją(./?)

            To nie są odpowiedzi sprzeczne, ale właśnie niespójne, bo pytania zostały sformułowane na nieporównywalnym poziomie ogólności/szczegółowości, odwołują się także do zupełnie innego poziomu emocjonalnego.

            Oczywiście, że dla Polaków krzyż jest symbolem religijnym(poza tym, że ważnym symbolem politycznym a także motywem do określania siły wpływu), dlaczego miałabym się z tym nie zgadzać? Natomiast jeżeli podejrzewasz, że Polacy mają jakiekolwiek pojęcie o tym co zapisano w konstytucji, jak i dlaczego, to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością powiem, że to ułuda. A pewność moja jest tak wysoka, ponieważ nieuzbrojonym okiem widać, że bardzo wielu posłów pojęcia tego nie posiada.

            Jeżeli chciałbyś na podstawie tych dwóch badań zdiagnozować co Polacy rozumieją pod pojęciem rozdział, to szczerze mówiąc musiałbyś być zbiorowym jasnowidzemwink

            Co więcej, z Twojego argumentu miałoby wynikać, że państwo ma być rozdzielone z instytucjami kościelnymi (poprzez autonomię) i... już. Nie wyczerpuje to jednak zakresu relacji między państwem a światopoglądami, a więc także relacji państwo- religie (poprzez neutralność).

            Co jeszcze więcej, pisząc o rozdziale państwa i kościołów, ale nie państwa i religii, oraz traktowaniu przez społeczeństwo krzyża jako symbolu religijnego, ale nie kościelnego- rozdzielasz Kościół od religii. Państwo jest rozdzielone z kościołami dlatego, że są to instytucje religijne.

            Skoro Bóg na banknotach amerykańskich pojawił się jako manifest polityczny w konkretnych czasach, to analogicznie krzyż w polskim sejmie również. Wprawdzie nieco spóźniony, bo komuna przeminęła z wiatremsmile

            63% Polaków to zwolennicy kary śmierci. Tu też konieczna jest praca u podstaw, ale z jakże innej pozycji.
            • grzespelc Re: Samo się nie zrobi 23.10.11, 15:52
              > Np.
              >
              > Czy jesteś za aborcją?
              > Nie.

              Dodajmy jeszcze inne pytanie:

              Czy aborcja powinna być karalna?
              Nie.
              • gaika Re: Samo się nie zrobi 26.10.11, 00:05
                grzespelc napisał:

                > Dodajmy jeszcze inne pytanie:

                > Czy aborcja powinna być karalna?
                > Nie.

                Exactly lub Dokładnie.
      • diabollo Re: Samo się nie zrobi 21.10.11, 18:46
        Wszystko zależy od tego jak zada się pytania.

        Jeżeli respondenci mają wybór: "jesteś za wojną z krzyżem czy nie jesteś" to może 70% stwierdzi: "nie jestem".

        Jeżeli się jednak spojrzy na inne badania (też zależy od potań), ale trend jest chyba wyraźny, że zdecydowana większość chce "rozdziału państwa od Kościoła", to sprawa krzyża sejmowego staje się niejednoznacza.

        A jeżeli dorzucimy do tego fakt, że do kościoła co niedzielę udaje się trzydzieści, w porywach do 40% tzw. "ochrzczonych" (i to podobno w "katolickim kraju") to już zupełnie mamy mętlik.

        A "praca u podstaw" niewątpliwie jest potrzebna.

        Teraz wniosek pana Palikota upadnie, ale pewnie prędzej czy później doczekamy zniknięcia katolickich bałwanów z Sejmu czy ustawy liberalizującej katolicki zamordyzm w sprawie przerywania ciąży.

        Kłaniam się nisko.
        • gumpel Re: Samo się nie zrobi 21.10.11, 23:17
          Powtórzę co odpowiedziałem na post Gaiki (wyżej): traktujecie krzyż jako symbol kościelny, tymczasem dla większości społeczeństwa krzyż i Kościół to nie to samo. Zauważ, że od baaardzo dawna (patrz już sławetny poemat Reja) Polacy zachowywali daleko idący dystans do kleru. Tymczasem nie przeszkadzało im to w prezentowaniu bardzo proreligijnych postaw i poglądów. I to w badaniach o których tu dyskutujemy doskonale wychodzi. Coś na kształt: Kościół nie, ale nauczanie Kościoła tak.


          G.
          • diabollo Re: Samo się nie zrobi 23.10.11, 08:49
            gumpel napisał:

            > Powtórzę co odpowiedziałem na post Gaiki (wyżej): traktujecie krzyż jako symbol
            > kościelny, tymczasem dla większości społeczeństwa krzyż i Kościół to nie to sa
            > mo.

            Być może tutaj dotykasz sedna sprawy.

            Zauważ, że od baaardzo dawna (patrz już sławetny poemat Reja) Polacy zacho
            > wywali daleko idący dystans do kleru.

            Za czasów pana Reja (nie-katolika) Polacy w przeważającej większości byli niewolnikami, w tym niewolnikami u samego kleru.

            Tymczasem nie przeszkadzało im to w preze
            > ntowaniu bardzo proreligijnych postaw i poglądów.

            Tak, chodzi Ci o zabobony.

            I to w badaniach o których tu
            > dyskutujemy doskonale wychodzi. Coś na kształt: Kościół nie, ale nauczanie Koś
            > cioła tak.

            Rozumiem, społeczeństwo post-niewolnicze z guseł i zabbonów pogańskich przerzuciło się na gusła, zabobny i totemy katolickie, przy jednoczesnym zlewie instytucji jaką jeśt Kościół Ginekologiczno-Katolicki.

            Cóż, czcigodny Gumpelu, jakaś teza to jest, choć jeszcze nie wiem dlaczego, ale się znią nie zgadzam.

            Kłaniam się nisko.
    • zawszekacperek Re: Samo się nie zrobi 21.10.11, 18:24
      M. Sutowski wrote:
      Po prostu chcielibyśmy, żeby debata publiczna dojrzewała do „normalnej rozmowy”, tak jak od lat dojrzewa społeczeństwo.

      Skwituję krótko: mundus vult decipi, ergo decipiatur (świat lubi być oszukiwany, niechajże więc będzie).
      Szanowny diabollo, rodzaj ludzki cierpi na swoistą ułomność mentalną. Polega ona na tym, że każdy chce usłyszeć to, co mu odpowiada, a nie co drugiemu. Dlatego jestem przekonany, że do "normalnej rozmowy" nigdy nie dojdzie.

      Kacperek
      • chickenshorts Re: Samo się nie zrobi 23.10.11, 20:52
        zawszekacperek napisał:

        > M. Sutowski wrote:
        > Po prostu chcielibyśmy, żeby debata publiczna dojrzewała do „nor
        > malnej rozmowy”
        , tak jak od lat dojrzewa społeczeństwo.

        >
        > Skwituję krótko: mundus vult decipi, ergo decipiatur (świat lubi być oszukiwany
        > , niechajże więc będzie).

        To swietna ilustracja (nie co, ale jak to powiedziales) jednego z polskich problemow, nazwijmy go problemem polskiej edukacji polskiej inteligencji katolickiej, bo, tak naprawde i swiat i oszustwa, jakie swiat lubi, ewoluowaly generalnie, procz polski i jej inteligencji

        > Szanowny diabollo, rodzaj ludzki cierpi na swoistą ułomność mentalną. Po
        > lega ona na tym, że każdy chce usłyszeć to, co mu odpowiada, a nie co drugiemu.
        > Dlatego jestem przekonany, że do "normalnej rozmowy" nigdy nie dojdzie.
        >
        > Kacperek

        Brak wiary? Czy tylko 'pobozne zyczenie'? Nie wiem jaka jest Twoja definicja 'normalnosci', ale pewien progres ku niej jest po prostu nieunikniony. Zreszta sie odbywa. Wystarczy porownac dzisiaj z przedwczoraj, 10% Palikota z SLD, wreszcie Londyn z Krakowem (a jak wiemy z historii, na zasadzie odbitego swiatla, im wiecej cywilizacji otacza barbarzyncow, tym mniej barbarzynscy sie staja ci ostatni), a spoleczenstwo dojrzewa, powoli, ale dojrzewa. Dojrzeja i politykiery.
    • roszpunka3 Re: Samo się nie zrobi 27.10.11, 13:43
      Czytałam ostatnio ciekawą książkę "Drozdy, Cudowny dzień" wyd. Goneta.net dotyczącą rozważań nad ludzką istotą... Rozważa ona egzystencjalne pytania, takie jak właśnie czy człowiek jest tylko marną istotą? Efektem ewolucji, zaledwie trochę mądrzejszym od zwierząt? Bardzo ciekawa ksiązka, która daje do myślenia. A może w swej niedoskonałości, słabościach i grzechach dopiero ma szansę odnaleźć siebie i... Boga? "Drozdy, Cudowny dzień" to nie książka o wierze bądź jej braku, ale o kruchości ludzkiej egzystencji, nieprzewidywalności losu. Autor, Piotr Bednarski, porusza tematy egzystencjalne, unikając jednak wzniosłości i nadmiernego intelektualizowania.
      • chickenshorts Re: Samo się nie zrobi 27.10.11, 17:08
        roszpunka3 napisała:

        > "Drozdy, Cudowny dzień" wyd. Goneta.net dotyc
        > zącą rozważań nad ludzką istotą... Rozważa ona egzystencjalne pytania, takie ja
        > k właśnie czy człowiek jest tylko marną istotą?

        Zdecydowanie nie podzielam entuzjazmu dla 'rozwazania egzystencjalnych pytan, takiich, jak wlasnie czy czlowiek jest tylko marna istota'?

        Jak wszyscy katoliccy Polacy wiemy - Polak jest tylko marna istota, i bez matenki kk sie nie podzwignie.


        >Efektem ewolucji, zaledwie troc
        > hę mądrzejszym od zwierząt? Bardzo ciekawa ksiązka, która daje do myślenia. A m
        > oże w swej niedoskonałości, słabościach i grzechach dopiero ma szansę odnaleźć
        > siebie i... Boga? "Drozdy, Cudowny dzień" to nie książka o wierze bądź jej brak
        > u, ale o kruchości ludzkiej egzystencji, nieprzewidywalności losu. Autor, Piotr
        > Bednarski, porusza tematy egzystencjalne, unikając jednak wzniosłości i nadmie
        > rnego intelektualizowania.

        Polski bog chodzi dziwnymi drogami, zaiste! 'Drozdy'? A kiedy wyjda kosy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka