diabollo
15.07.14, 23:05
Historia 17-letniego Kamila z Wrocławia (opisywaną także przez Wyborczą), który uległ wypadkowi, to zdarzenie dla rodziców tragiczne, dla społeczeństwa zaś przypominające o konieczności lepszej edukacji w zakresie nauki i kultury jazdy, abyśmy przestali tracić tylu młodych i wartościowych ludzi. O śmiertelnych wypadkach w końcu słyszy się prawie codziennie, a statystyki są bezlitosne.
Za każdym razem, kiedy czytam o śmierci młodego człowieka, czuję smutek, jednak ten konkretny wypadek jest dla mnie zdumiewający. Śmierć bowiem wymaga pewnej zadumy oraz refleksji nad kruchością życia. Dlaczego o tym piszę?
Lekarze stwierdzili śmierć mózgu Kamila oraz ciężkie obrażenia wielonarządowe, co nie daje najmniejszej nadziei na jego przebudzenie.
Jest to, jak napisałem, tragedia dla rodziny i strata dla społeczeństwa. Kamil jednak mógłby przed swoim odejściem zrobić coś dla innych, być może, mógłby uratować komuś życie. Być może byłby to ktoś w jego wieku, ktoś po ciężkim wypadku lub chorobie, ktoś w końcu, kogo odejście będzie tragedią dla rodziny i przyjaciół, a o kim media nigdy nie wspomną.
Niestety, rodzice wycofali swoją zgodę na pobranie organów - mieli do tego prawo.
Bulwersuje mnie jednak pikieta 150 osób przed szpitalem, które nie mogą pogodzić się z tą sytuacją.
Bulwersuje mnie, że bez najmniejszej wiedzy medycznej oczerniają publicznie lekarzy. Bulwersuje mnie, że ta młodzież (w większości jeszcze niepełnoletnia) nie potrafi stawić czoła rzeczywistości, uciekając się do plucia jadem i agresją!
Oto przykładowe komentarze z profilu na Facebooku "Wybudzamy Kamila", który ma już ponad 55 tys. polubień: "Pierdolone patałachy leczyć ludzi nie potrafią!" pisze nastoletnia Karolina. "Powtórzę: Chrzań się! Śmierć mózgu nie istnieje. Człowiek umiera, jak jego serce przestaje bić" - stwierdza Przemek, na oko lat 12. "Skurwysyństwo, jakiś synuś bogacza czeka na nerkę jestem tego pewna" - to z kolei Elżbieta Radomska, studentka. "Szok! Jazda z kurwami! Jebana służba zdrowia! Szmaty by tylko siedziały na dupie, zamiast pomóc chłopakowi!" - tak o lekarzach pisze Edyta Hordij. Prawie cały profil wypełniony jest takim, przepraszam za wyrażenie, intelektualno-emocjonalnym szambem.
Chciałbym więc przekazać mediom oraz odpowiedzialnym dorosłym: jeśli w szerokim dyskursie nie pojawią się w końcu tematy ważne dla ludzkiej egzystencji, jeśli służba zdrowia będzie przedkładać swoje widzimisię nad polskie prawo i kojarzyć się z Chazanem, jeśli nie zaszczepimy młodym szacunku do nauki i podstawowej wiedzy, zarówno humanistycznej, jak i tej z zakresu biologii, jeśli czytanie książek będzie anachronizmem, a rozmowy egzystencjalne prowadzone będą po 23 wieczorem, jeśli w końcu nikt nie zacznie otwarcie mówić o zasadach pobierania organów, nie pojawią się akcje uświadamiające, że to RATUJE czyjeś życie, jeśli społeczeństwo polskie będzie wychowywało samych indywidualistów i socjopatów, to takie rozmodlone, abstrakcyjne i masowe cyrki coraz częściej będą robiły kiepskie komedie z prawdziwej tragedii.
wyborcza.pl/1,95892,16329236,Sprawa_Kamila__czyli_rozmodlony_masowy_cyrk_z_tragedii.html