09.01.21, 12:23
warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26660989,jak-dokonac-apostazji-gdy-proboszcz-wpadnie-w-szal-zagrozilem.html?_ga=2.220892248.1129451137.1610190938-2086356677.1551012865#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Apostazja 09.01.21, 12:30
      Tutaj dokonanie apostazji graniczy z cudem. Proboszcz krzyczy: "Wynocha, śmieciu" i wzywa policję
      Oktawia Kromer

      Sprawę Zuli, która chciała dokonać apostazji w parafii św. Włodzimierza, a z kancelarii proboszcza wyprowadzili ją policjanci, wyjaśniają: kuria, biuro RPO i policja. Zula nie jest jedyna. Rafał usłyszał od tego samego proboszcza, że jest "gówniarzem, nikim, zerem". Do Agnieszki także ksiądz wezwał policję.

      W sobotę, 2 stycznia Zula, 24-letnia mieszkanka Bródna, próbowała dokonać apostazji w parafii św. Włodzimierza. O tym, co ją w związku z tym spotkało, pisałam szczegółowo w poniedziałek.

      Według relacji Zuli proboszcz odmówił przyjęcia jej dokumentów, tłumacząc, że nie ma jej w rejestrze parafian. Zula odparła, że ma obowiązek przyjąć jej dokumenty, bo tak stanowi Dekret ogólny Episkopatu ws. wystąpień z Kościoła (parafia św. Włodzimierza jest parafią zamieszkania Zuli). Proboszcz stwierdził jednak, że nie zna tego dekretu, i kazał jej wyjść. Nie wyszła, a on wezwał policję. Ta miała zakuć dziewczynę w kajdanki i wozić po okolicy radiowozem, wyzywając i grożąc.

      - Chciałam tylko wejść do kancelarii, zostawić dokumenty, załatwić to i wyjść - opowiadała mi Zula. Zachowanie proboszcza i policji zupełnie ją zaskoczyło. Próbowała nagrać sytuację na komórce, ale policjanci mieli zakuć ją kajdanki przy próbie uruchomienia nagrywania. Szczególnie agresywnie mieli odzywać się do niej w radiowozie. - Nazwali mnie "głupią cipą", mówili, że jestem ułomna, że "robię dymy", zaczęli mówić, że wezmą mnie do psychiatryka, bo widać, że mam problem ze sobą - opowiada.

      Rzecznicy kurii warszawsko-praskiej i rejonowej komendy policji, którym opowiedziałam o tych wydarzeniach, zapewniają, że sprawa zostanie wyjaśniona. Do obu instytucji wpłynęły też skargi Zuli. Zaś proboszcz parafii św. Włodzimierza, ks. Zbigniew Wojciechowski, do którego również dzwoniłam w tej sprawie, nie okazał się rozmowny: - Nie mam nic do powiedzenia. Kłaniam się pięknie - usłyszałam tylko.

      Trudno.

      Pan jest nikim, ja jestem kimś
      Zapytałam na jednej z facebookowych grup dzielnicy o doświadczenia mieszkańców z apostazją w tej parafii.

      Wylała się lawina historii o proboszczu. Ludzie skarżą się, że za wszystko trzeba w parafii płacić, a proboszcz ma w zwyczaju wyśmiewanie i odmawianie przyjęcia zbyt niskich datków. Często ma również odmawiać chrztów dzieci, dopóki rodzice nie wezmą ślubu kościelnego, czy utrudniać procedury pogrzebowe.

      30-letniej Natalii, która wybrała się do proboszcza w 2013 roku z mamą, dzień po śmierci ojca, ksiądz odmówił zgody na mszę pogrzebową w innym kościele. - Wyjął jakaś księgę i zaczął z niej czytać, że któregoś dnia 2008 roku i jeszcze innego dnia 2010 roku nie był wpuszczany po kolędzie. Po czym z pogardą rzucił w naszą stronę papierkiem, który miał podpisać, i powiedział: "Nie chcieliście nas, to my nie chcemy was". Zostałyśmy wyrzucone z kościoła, bez podpisanego zaświadczenia – relacjonuje.

      18-letnia Dominika opowiada o swoim ojcu, któremu ksiądz odmówił mszy za zmarłego, również za brak przyjęcia po kolędzie. Proboszcz ojca zwyzywał i powiedział mu, że jest opętany. - Ta parafia zawsze była dnem i dnem pozostaje – podsumowuje 29-letnia Klaudia. Wiele osób deklaruje, że wkrótce dokonają apostazji w tym kościele.

      Rafał Nobis ma 32 lata. Jemu próba dokonania apostazji w tym kościele powiodła się. Był grudzień 2019 roku. Nie obyło się jednak bez "ekscesów".

      – Zaczęło się od "dzień dobry", którym przywitałem proboszcza. Już to wystarczyło, by spowodować wybuch. Stwierdził, że sobie nie życzy takiego zachowania, że mam mówić "szczęść Boże". Odpowiedziałem, że w polskiej kulturze ludzie sobie mówią "dzień dobry" i nie widzę powodu, by mówić inaczej – zaczyna Rafał. Na wzmiankę o apostazji i zwrot "proszę pana", proboszcz miał "dostać szału" po raz drugi. Powiedział: "Proszę pana, ja nie jestem takim zwykłym panem jak pan. Pan jest nikim, ja jestem kimś. Ja jestem duchownym". Rafał tych słów nie zapomni do końca życia. – Stwierdziłem, że nie pozwolę sobie na takie traktowanie. To nie ja reprezentuję organizację, która ma na plecach pedofilię.

      Usłyszał na to kolejne inwektywy, "że jest gówniarzem, zerem, nikim". A potem, że jest "głupi i niewykształcony". Rafał powiedział o swoich studiach, na co ksiądz znowu zareagował z furią:

      – Krzyczał coś o diable, że chciałby go poskromić. I że nie ma mnie w jego rejestrze. Obrażał moich rodziców, że źle mnie wychowali. W końcu kazał mi wyjść. Odmówiłem, ze względu na treść dekretu episkopatu. Zaproponowałem, że możemy go przeczytać na głos razem, miałem to wydrukowane - wspomina Rafał. Po kolejnej wymianie słów w końcu uciekł się do podstępu i powiedział, że rozmowę nagrywa. Wtedy ksiądz podpisał dokument i krzyknął: "Wynocha, śmieciu!".

      Choć wyszedł z kancelarii z podpisanym aktem woli, nie jest pewny, czy procedura została dopełniona. Kuria nie wysłała mu jeszcze potwierdzenia dokonania apostazji.

      CDN...
      • diabollo Re: Apostazja 09.01.21, 12:30
        Tęczowy plecak? Apostazji nie będzie, ksiądz wzywa policję
        25-letnia Agnieszka próbowała dokonać apostazji w tej samej parafii dwa miesiące temu. Do niej również, tak jak do Zuli, ksiądz wezwał policję. – To było 1 listopada, dzień po wielkim marszu Strajku Kobiet. Od dawna się do tego zbierałam, ale wtedy poczułam siłę. Przyszłam do kancelarii pierwsza, z samego rana, żeby szybko mieć to z głowy – relacjonuje.

        Miała tęczowy plecak. Jak mówi, ksiądz bardzo się na ten widok oburzył. Najpierw kazał pozbyć się plecaka, później wyjść. Agnieszka, podobnie jak Rafał i Zula, powiedziała, że nie wyjdzie, dopóki nie załatwi sprawy, i powołała się na dekret Episkopatu. Ksiądz i tym razem powtarzał, że go nie zna i nie chce poznać.

        – Czułam niemoc. Zgodnie z prawem kościelnym nie ma możliwości nieprzyjęcia aktu woli, jeśli ja nie zmienię zdania podczas rozmowy. Ale nie byłam w stanie wyegzekwować od proboszcza przestrzegania przepisów jego własnego Kościoła - wspomina.

        Agnieszka zawołała męża, który czekał przed budynkiem. Ten powtórzył proboszczowi, że musi przyjąć dokumenty żony. Znów usłyszała, że mają się wynosić. Stali wtedy na korytarzu przed drzwiami kancelarii, proboszcz zagrodził ciałem wejście do pomieszczenia. – Uznałam, że nie dam się tak łatwo wykurzyć. Może niezbyt rozsądnie, ale wepchnęłam się do środka, usiadłam na krześle i powiedziałam, że nie wyjdę, dopóki tego nie załatwię – relacjonuje dalej Agnieszka.

        Kiedy tylko usiadła, proboszcz miał wezwać policję. Na jej przyjazd Agnieszka czekała już na korytarzu. Wyszła, kiedy zobaczyła, że ludzie przed wejściem czekają, bo chcą załatwić inne sprawy. Wspomina, że kiedy wychodząc sięgnęła po pozostawione na biurku proboszcza dokumenty, ten "rzucił się na akt woli i schował go za pazuchę".

        Policjanci po rozmowie z proboszczem mieli zwrócić uwagę Agnieszce, że mogła "przewidzieć reakcję księdza" i nie przychodzić z tęczowym plecakiem, a sprawę powinna załatwić w parafii, w której się chrzciła. Agnieszka dokonała apostazji w innej parafii, ale nie dostała potwierdzenia z kurii i nie jest pewna, czy to się udało.

        Kuria zaprasza "w trybie wyjątku"
        We wtorek po południu Zula otrzymała od kurii odpowiedź na swoją skargę. Przeczytała w niej, że w związku z jej staraniami o dopełnienie procedury apostazji i "trudnościami w tej materii, jakie napotkała w parafii Św. Włodzimierza może w trybie wyjątku rozpocząć tę procedurę w Kurii Warszawsko-Praskiej, przy ul. Floriańskiej w Warszawie, a nie jak jest to przewidziane Dekretem KEP, w parafii zamieszkania".

        Autor pisma, wicekanclerz ks. Maciej Miętek, zaprasza ją w nim do siedziby kurii "od poniedziałku do piątku w godz. 9-13". I wylicza dokumenty, które ma ze sobą zabrać: "świadectwo chrztu, oryginał oświadczenia woli o wystąpieniu z Kościoła Rzymskokatolickiego oraz dokument, poświadczający fakt Pani zamieszkania w parafii Św. Włodzimierza, lub w jakiejkolwiek innej parafii na terenie Diecezji Warszawsko-Praskiej".

        – Uważam, że to bezczelne. Zamiast przeprosić za sytuację, która się zdarzyła i po prostu umożliwić mi bezproblemowe złożenie dokumentów w parafii, którą mam po drugiej stronie ulicy, proponują mi jechać do ich siedziby w tygodniu, w godzinach, w których ludzie pracują – komentuje Zula.

        Kolejna skarga do Rzymu?
        Zulę oburza także żądanie dokumentu poświadczającego jej miejsce zamieszkania. – Istnieją zapisy, które im tego zabraniają. Powstała nawet specjalna instrukcja od kościelnego inspektora ochrony danych osobowych – tłumaczy Zula i cytuje zapisy z dokumentu "praktyczne wskazania z dnia 1 grudnia 2020 r. dotyczące ochrony danych osobowych przy wystąpieniach z Kościoła".

        CDN...
        • diabollo Re: Apostazja 09.01.21, 12:31
          Czytamy w nim: "Zamieszkanie kanoniczne jest najmocniej połączone z animus, czyli zamiarem wiernego. Tego zamiaru nie trzeba weryfikować. Żądanie udowodnienia zamiaru przez okazanie np. aktów notarialnych nabycia nieruchomości, umów najmu, umów z dostawcami usług może stanowić nieuprawnione zbieranie „danych nadmiarowych” (...). Wystarczy więc oprzeć się na deklaracji odstępcy w tym zakresie".

          – Napisałam do kościelnego inspektora ochrony danych i zapytałam, czy taka odpowiedź na moją skargę jest zasadna. Chętnie się dowiem. Poprosiłam też kurię o podanie podstawy prawnej z prawa kanonicznego żądania okazania takiego dokumentu. W dekrecie ogólnym nie ma o tym ani słowa. Ich własne kościelne prawo gwarantuje mi możliwość złożenia tych dokumentów w parafii mojego zamieszkania i chcę po prostu, żeby mi to umożliwiono, bez żadnych wyjątków. Nie mam zamiaru wydawać pieniędzy na bilet, żeby dotrzeć do kurii, chcę załatwić sprawę na miejscu, w dogodnych godzinach. Czy kolejną skargę mam skierować do kurii rzymskiej? – pyta Zula.

          Przyznaje, że spodziewała się po kurii innej postawy. – Myślałam, że zachowają się przyzwoicie. Że przeproszą, porozmawiają z księdzem, uświadomią go i napiszą mi, że ten ksiądz nie będzie już robił problemów. Ale kuria idzie w retorykę proboszcza. W sytuacji, kiedy zostałam upokorzona i przez księdza, i przez policję, ich propozycja jest nie na miejscu. Myślę, że ta odpowiedź ma uciszyć sprawę, ale to im się nie uda – podkreśla.

          W czwartek po południu, po naszym mailu z kolejnymi pytaniami w tej sprawie, Kuria poinformowała, że Zula może złożyć deklarację o wystąpieniu w parafii św. Włodzimierza. Rzecznik Kurii, Jakub Troszyński, podkreślił w swoim piśmie, że "pomimo złożoności prawnej", Kuria otrzymała zapewnienie od księdza proboszcza z parafii św. Włodzimierza, że deklaracja zostanie przyjęta.

          Biuro RPO zajmie się sprawą Zuli
          O swojej sprawie Zula powiadomiła także Biuro RPO. Piotr Sobota, naczelnik Wydziału do Spraw Postępowań Organów Ścigania Zespołu Prawa Karnego Biura RPO, potwierdza otrzymanie skargi w tej sprawie.

          – Co do zasady, działania księży czy kościołów nie należą do zakresu kompetencji RPO, dlatego ten wniosek będzie rozpatrywany jako skarga na policję, nie na proboszcza – zaznacza. I deklaruje: – Będziemy tę sprawę podejmowali, zwrócimy się do właściwego komendanta policji o przedstawienie wyjaśnień, jak to z ich perspektywy wyglądało.

          Niestety, sytuację Zuli komplikuje fakt, że nie została nagrana. – W sytuacji, kiedy czynności komendanta policji nie potwierdzą zarzutów stawianych przez autorkę skargi, nie będziemy mieli podstaw uznać, że doszło do naruszenia jej praw przez policjantów. To będzie klasyczna sytuacja słowo przeciwko słowu, bez możliwości obiektywnej weryfikacji którejkolwiek z wersji – mówi Piotr Sobota.

          Na pytanie, czy w takim razie taką sytuację powinno się zawsze nagrywać, nie ma jednak jednoznacznej odpowiedzi. – Jeśli chodzi o nagrywanie tego, co robi ksiądz, to mam wątpliwości, ale nie chciałbym zajmować w tej sprawie stanowczego stanowiska. Co do nagrywania interwencji policji, zawsze możemy to zrobić, bo to funkcjonariusze publiczni. Takie nagranie może być wykorzystane jako element skargi na policjantów. Byłbym jednak ostrożny, jeśli chodzi o publikowanie takich filmów w sieci – mówi przedstawiciel RPO.

          warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26660989,jak-dokonac-apostazji-gdy-proboszcz-wpadnie-w-szal-zagrozilem.html?_ga=2.220892248.1129451137.1610190938-2086356677.1551012865#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy
    • diabollo Re: Apostazja 09.01.21, 12:56
      krytykapolityczna.pl/kraj/moja-apostazja-patrycja-wieczorkiewicz/
      • suender Re: Apostazja 10.01.21, 19:58
        diaboL

        > krytykapolityczna.pl/kraj/moja-apostazja-patrycja-wieczorkiewicz/

        Już napisałem dziesiątki razy, że APOSTAZJA wielkie NIC daje (z wiadomych względów), a on ciągle swoje.
        Znaczy ani chybi, że Diablo NIEBO połowy rozumu pozbawiło. Cbdo.

        Wasz Suender.
    • suender Re: Apostazja 09.01.21, 18:15
      Apostazja NIC nie daje, - z wiadomych względów.
      Cbdo.

      Wasz Suender.
      • walmart.ca Re: Apostazja 09.01.21, 22:57
        Spokojna Twoja pusta i skatoliczała!...
        • walmart.ca Re: Apostazja 10.01.21, 13:15
          www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/dyrektor-iskk-o-sytuacji-kosciola-w-polsce-podczas-pandemii/d2h6rbv,79cfc278
        • suender Re: Apostazja 10.01.21, 19:14
          walmart:

          > Twoja pusta i skatoliczała!.

          Pudło i Mataczenie!

          Ja jestem przede wszystkim CHRZEŚCIJANINEM, - ot co, .....

          Wasz Suender.
          • walmart.ca Re: Apostazja 10.01.21, 23:37
            Jesteś przede wszystkim bredzącym GŁĄBEM, ot co...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka