słuchajcie, ja tylko tak na początek zakładam jakieś miliony wątków, ale skoro juz za trzecim czy czwartym razem pamiętałam o zabraniu aparatu na działkę, potem zrobieniu zdjęć, przegraniu i zmniejszeniu
potem założyłam blog, żeby je wrzucić w kosmos - i odpracowałam przenoszenie z dysku na blog
potem nauczyłam się przeklejać stamtąd na forum... to już zaszaleję z pokazywaniem dziczy nieobrobionej skutecznie...
prawie całość, 40 m długa, 10 szeroka, na koślawej ławeczce w fioletowym najdroższa latorość:
ścieżynka, uroczo wijąca się po działce, układana z własnoręcznie pakowanych i przywożonych ze starego kamieniołomu kamieni... :
dzikie jeżyny, wykopane w lesie, wkopane na działce po niewłaściwej stronie płota, więc wici są przerzucane na drugą stronę wbrew słońcu, ale i tak wracają na działkę...:
miał być ziołnik, ale poziomka rozlazła się szybciej niż mięta, melisa i szałwia, i wszelkie planowane dopiero ziółka: szałwia smęci się z boku, pół wycięłam, pół zostawiłam, poziomki łażą:
oregano, siane rok temu, teraz po zimie jeszcze nei przycięte:
nie pamiętam, żebyśmy miały żonkile:
to będzie łan przebiśniegów kiedyś:
Majusiny kawałek ogródka:
odmładzane czarne porzeczki:
żłobek czarnej porzeczki:
ukochane piwonie, jeszcze nei kwitły, rok temu dopiero przybyły, może w tym roku:
zdjęcie jedno jedyne mojej róży dzikiej z Biedronki, która jednak żyje :)
ma z 10 cm, ciekawe, kiedy zakwitnie i kiedy zaowocuje tak, żeby sok zrobić :D