Kocham...

08.12.12, 21:34
oj tam...ja mówie o zbliżających się świętach..,prawdziwie zimowych,białych świętach,o skrzypiącym śniegu pod nogami..o rzucaniu się kulkami...ech...:)
    • leloop Re: Kocham... 09.12.12, 08:20
      u mnie marné szansé raczej a tak po prawdzie to nie tęsknię jakoś ;)
      • newill6 Re: Kocham... 09.12.12, 08:28
        człek z czasem się rozhartowuje...ja jeszcze nie..:)
        • dorkasz1 Re: Kocham... 09.12.12, 11:25
          A ja w tym roku chciałabym się zakopać w śnieżnej jamie i wyjść dopiero po roztopach. Tak gdzieś około 2 stycznia rano.
          • lellapolella Re: Kocham... 09.12.12, 14:40
            Uwielbiam to, świat jest taki świeżutki jak dopiero co rozkwitła róża;) Gęba się śmieje do tego światła, psom pyski, nawet Pankotu się podoba, tylko nie wiem czemu coś mu się popergoliło... Włazi do kuwety, kopie a potem wystawia kuper za obręb i wali...
            • kizuk Re: Kocham... 09.12.12, 16:19
              Kocham wszystko,co się wiąże z Świętami.Także ten przedświąteczny zap...tego ,no,porządki i kucharzenie.A jak jeszcze do tego Święta są białe,to już zachwyt bez granic.
              Jeden taki kulig sprzed wielu lat często wspominam;prawdziwe konie,prawdziwe,wiejskie sanie,leśny dukt przez który jechaliśmy wśród zaśnieżonego lasu.O zmroku zapaliliśmy pochodnie.To było jak bajka.Chłonęliśmy ten nastrój i wszyscy,nawet dzieci, się poddali urokowi chwili,bo nikt nic nie mówił.
              Teraz czasem przejeżdżam przez las w tej okolicy i zatrzymujemy się popatrzeć,posłuchać.To jest taki kawałek lasu,jakiego nie widziałam nigdzie.Piękny o każdej porze roku.
              Na wiosnę z przebiśniegami,potem zawilce,potem czeremcha,tarnina i konwalie.W lecie jeżyny,jagody i maliny,w jesieni grzyby,leszczyna,kiedyś tarninę zbieraliśmy na wino,a w zimie...A może ja sercem patrzę,nie oczami i dlatego te zachwyty.
              • newill6 Re: Kocham... 09.12.12, 16:30
                oj..tak,tak,tak..pięknie rozwinęłaś temat..ten wspaniały przedświąteczny klimacik powoli się zaczyna.
                • yoma Re: Kocham... 09.12.12, 18:31
                  Bo śnieg spadł i poprzylepiał się do roślinności i jest prześlicznie :)
                  • newill6 Re: Kocham... 09.12.12, 20:34
                    ..tak Yomcia...pięknie...i co jeszcze,kto podpowie..:)
                  • niebieska.kokardka Re: Kocham... 09.12.12, 20:34
                    A u nas -10, i słońce, ja też lubię takie śnieżne tupanie:D
                    • hbinko Re: Kocham... 10.12.12, 10:34
                      Witam, również lubię śnieżek, nawet lubię odśnieżać, a mam co. Do gminnej drogi 200 m, owszem, pług jeździ, ale nie po drodze mi jego godziny, np. wyjeżdżam o 7.00 do pracy, a on zjawia się o 9.00, jak wracam o 16.00, to już zdąży napadać. A jak sobie odśnieżę z wieczora, to mi w nocy przejedzie i zasypie niektóre fragmenty, które z pietyzmem odśnieżyłam. Mój chłop zrobił taki trójkąt-pług, który podczepia i heja.
                      A przy okazji mam taki tekst na czasie-być może znacie, ale jest dobry i wart powtórzenia, chociaż nie jestem zwolenniczką takich słów, ale bez nich tekst byłby mało dosadny. Tak więc przepraszam w imieniu autora (nieznany)
                      Tytuł: Moje Bieszczady
                      2 sierpnia
                      Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Bieszczadach. Boże, jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

                      4 października
                      Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi !!! Wszystkie liście zmieniły kolory na tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniałe i okazałe, Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na świecie. Tutaj jest jak w raju.
                      Boże !!! Jak mi się tu podoba.

                      11 listopada
                      Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się, a za oknem wszystko było przykryte białą, cudowną kołderką. Wspaniały widok. Jak z pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy całą rodziną na zewnątrz. Odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową do naszego pięknego domku. Później zrobiliśmy sobie świetną zabawę - bitwę śnieżną (oczywiście ja wygrałem). Wtedy nadjechał pług śnieżny i zasypał to co wcześniej odśnieżyliśmy, więc znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdową. Super sport.
                      Kocham Bieszczady.

                      12 grudnia
                      Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Odśnieżyłem drogę, a pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po porostu kocham to miejsce.

                      19 grudnia
                      Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie mogłem pojechać do pracy. Jestem kompletnie wykończony ciągłym ośnieżaniem. Na dodatek bez przerwy jeździ ten pieprzony pług.

                      22 grudnia
                      Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe łapy mam w pęcherzach od łopaty. Jestem pewien, że pług śnieżny czeka już za rogiem żeby wyjechać jak tylko skończę odśnieżać drogę dojazdową - skurwysyn.

                      25 grudnia
                      Wesołych, Pierdolonych Świąt !!! Jeszcze więcej napadało tego białego, gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwiel od pługu śnieżnego przysięgam - zabiję chuja. Nie rozumiem, dlaczego nie posypują drogi solą jak w mieście, żeby
                      rozpuściła to zmarznięte, śliskie gówno.

                      27 grudnia
                      Znowu to białe kurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa z domu, oczywiście z wyjątkiem odśnieżania tej jebanej drogi dojazdowej za każdym razem kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod wielką górą białego gówna. Na dodatek meteorolog w telewizji zapowiedział dwadzieścia pięć centymetrów dalszych opadów tej
                      nocy. Możecie sobie wyobrazić ile to jest łopat pełnych śniegu.

                      28 grudnia
                      Jebany meteorolog się pomylił !!! Napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego kurestwa. Ja pierdole - teraz to nie stopnieje nawet do lipca. Pług śnieżny na szczęście ugrzązł w zaspie, a ten chuj przylazł do mnie pożyczyć łopaty. Myślałem że go od razu zabiję, ale najpierw mu powiedziałem, że już sześć łopat połamałem przy odśnieżaniu, a siódmą i ostatnią rozpierdoliłem o jego zakuty, góralski łeb.

                      4 stycznia
                      Wreszcie jakoś wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i picia. Kiedy wracałem, pod samochód wskoczył mi jeleń. Ten pojebany zwierz z rogami - narobił mi szkód na trzy tysiące. Przez chwilę przebiegło mi przez myśl, że jest on chyba w zmowie z tym chujem od pługu śnieżnego. Powinni powystrzelać te skurwysyńskie jelenie. Że też myśliwi
                      nie rozwalili wszystkich w sezonie.

                      3 maja
                      Dopiero dzisiaj mogłem zawieźć samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie jak zardzewiał od tej jebanej soli, którą jednak sypali drogę. Na podjeździe stał zaparkowany, umyty i błyszczący pług śnieżny z nowym kierowcą. Tamten podobno jeszcze leczy rozjebany łeb. Na szczęście od uderzenia stracił pamięć, bo jeszcze poszedłbym za chuja siedzieć.

                      18 maja
                      Sprzedałem tą zgniłą ruderę w Bieszczadach jakiemuś wypacykowanemu inteligentowi z miasta. Powiedział, że całe życie o tym marzył i zbierał kasę, aby na emeryturze odpocząć. A to się głupi chuj zdziwi jak przyjdzie zima i ten drugi chuj wyjdzie ze szpitala. Ja przeprowadziłem się z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie mogę sobie wyobrazić jak ktoś mający chociaż troszeczkę rozumu i zdrowego rozsądku może mieszkać na jakimś zasypanym i zmarzniętym zadupiu w Bieszczadach...
                      • horpyna4 Re: Kocham... 10.12.12, 11:09
                        Tekstu nie znałam, oplułam klawiaturę.
                        • niebieska.kokardka Re: Kocham... 10.12.12, 15:32
                          Bezcenne:D
                      • leloop Re: Kocham... 10.12.12, 12:36
                        przepraszam, ten tekst ma być śmieszny ? szkoda, ze ten plug go nie wepchnął w pierwsza, lepsza zaspę, jednego dupka mniej. nikt nie obiecywał, ze będzie łatwo.
                        jeżeli nie znasz, polecam ci tego bloga Hbinko. o miastowych w Bieszczadach.
                        • hbinko Re: Kocham... 10.12.12, 13:39
                          No pięknie, tak sielsko, ale oni może nie mają problemu z pługiem...
                          • dorkasz1 Re: Kocham... 10.12.12, 14:09
                            Ja mam koleżankę, która całe życie marzyła o tym żeby mieszkać nad naszym morzem. Jeździła co roku na wakacje i uwielbiała to. Problem w tym, że jeździła tam tylko w lipcu lub sierpniu. Kupiła działkę, wybudowała wielki dom. I od 3 lat próbuje go sprzedać. Mówi, że już od września zaczyna się "jazda". Wiatry, zimno, ludzie pozbierani z całej Polski. Głównie nowobogaccy, ale nie całkiem bogaci, więc oszczędzają paląc w piecu np. butelkami plastikowymi i dogadać się nie bardzo z nimi można. Życie tam, stało się dla niej nieznośne. Tylko w dwa miesiące jest fajnie, a mieszkać trzeba przez cały rok... Sporo jest takich ludzi, którzy podejmują nieprzemyślane decyzje. No i później jest jak w tej opowiastce.
                            • lellapolella Re: Kocham... 10.12.12, 14:26
                              Historyjkę Hbinko znałam, ktoś ją kiedyś na FO przytoczył, też spędzał pierwszą zimę na wsi i miał identyczne przygody z pługiem:) Nawet ja czasem mam, jak sporo nasypie, bo pług czyszcząc dojazd do stawów pstrągowych zasypuje mój wjazd- to bolesne;)
                              Dorkasz, jak wygram to odkupię dom od Twojej koleżanki, jeżdżę nad morze głównie późną jesienią, zimą i wiosną i uwielbiam to, marzy mi się taka tfurcza chałupa i wiatry i zbieranie tego, co szkwały wyrzucają na plażę. No i żeby psy 2 mogły szaleć spokojnie. Ale muszę wygrać:)
                              • dorkasz1 Re: Kocham... 10.12.12, 15:25
                                Nie chciałabyś jej domu. Ja też nie. Nie ten fengszuj.
                                No chyba żeby za darmo :) www.letnik.pl/%60Krystyna%60-Ustronie-Morskie_id3200/
                                • niebieska.kokardka Re: Kocham... 10.12.12, 15:35
                                  Bo niektórym się właśnie wydaje, że wieś, że miło, że ładnie i spokojnie a tu życie codziennie jest, nie zawsze różowe.
                        • horpyna4 Re: Kocham... 10.12.12, 16:46
                          Leloop, ten tekst jest śmieszny, bo bardzo trafnie opisuje takiego dupka. Zetknęłam się już w życiu z mądralami, co to sobie bógwico wyobrażali, jak to oni wspaniale się urządzą... im bardziej taki oderwany od rzeczywistości, tym więcej przejawia na początku entuzjazmu.

                          Z takich bardziej soft historyjek podobała mi się o znajomym mojej bardzo dawnej szefowej. Kupił sobie pięknie położoną działkę na zadupiu i cały czas tokował, jaki będzie mieć wypasiony ogród i czego to on nie posadzi. I posadził, a jakże. Wykosztował się, zwłaszcza na iglaki (między innymi posadził tsugi, bo mu tak egzotycznie i snobistycznie brzmiała nazwa). Po roku próbował już sadzić cokolwiek, ale wszystko mu zdychało. Po dwóch latach rozpaczliwcem usiłował posadzić perz, ale też mu się nie przyjął... podejrzewam, że był tam piękny piasek szklarski. Chałupę chyba zdążył postawić, tylko z tym ogrodem mu nie wyszło.
                          • hbinko Re: Kocham... 11.12.12, 08:53
                            No to coś Wam wyjawię, co prawda nie potrafię tak "poetycko" jak w historyjce o Bieszczadach, ale spróbuję. Co do pługa, też mi to robi, ale ja akurat lubię odśnieżać, na ten przykład wczoraj zaplanowałam sobie, że gdy wrócę z pracy, odśnieżę sobie, nawet zacierałam ręcę. A tu niespodzianka: pług był, mój chłop po pługu też był, ale ja nie o tym.
                            Kiedy wybieraliśmy, przebieraliśmy w działkach, zawsze wracaliśmy do obecnie naszej. Tutaj i nigdzie indziej. Chcieliśmy być blisko miasta (5 km), ale na wsi, jeździliśmy rowerami, rozkładaliśmy się z kocykiem na "naszej" przyszłej działeczce, nad rzeczułką. Postawiły kropkę nad i krowy, które pasały się raz obok, raz na "naszej" działce, karmiliśmy je jabłkami, kupioną specjalnie marchewką itp. Czasem świnki sąsiad wypuszczał, bawiły się, ganiały z krowami, gęsi gadały z nami, no cudnie. Nie powiem, jest nadal cudnie, ale... Przychodzi wiosna, krowy pod płot i zaczyna się jazda: muchy, meszki, muchy, komary, muchy ... Ja w polu na każdej kończynie opaska, spryskana offem, a i tak jak meszka mnie walnie, bez antybiotyku ani rusz, mam wyjątkową krew, za którą owady wprost przepadają (A1BRH_). Na szczęście w domku nie ma problemu, skuteczne są prawie niewidoczne siatki. A poza tym jest cudnie.
                            • leloop Re: Kocham... 11.12.12, 09:00
                              dlatego my nie poprzestaliśmy tylko na wsi ale jeszcze znaleźliśmy dom na końcu drogi, gdzie oprócz nas tylko jedni sąsiedzi, a poza tym pola i las. na polu rośnie zboże ub inna fasolka a dokucza nam ewentualnie traktor kilka razy do roku oraz smród kurzego gówna na wiosnę :)
                              brakuje tylko tej rzeczki ;)
                              • hbinko Re: Kocham... 11.12.12, 09:19
                                Mówiłam, że jest cudnie, te krowy w wielkiej bliskości przebywają od czasu do czasu, aż nie pożrą trawy, potem ona rośnie przez miesiąc i apiat`; poza tym było 8 krów, a teraz 2 dorosłe z 2 cielakami, a dokazują. Sąsiada "rdzennego" od tych krówek mam ze 300 m od domu, pola też są w bezpośrednim sąsiedztwie, no i las.
                                • lellapolella Re: Kocham... 11.12.12, 12:17
                                  a my mieliśmy nóż na gardle, musieliśmy kupić i to już, bo od nowego roku miały wzrosnąć ceny nieruchomości, podatki a ceny walut akurat miały spaść... Czas nas gonił, a wcale nie jest łatwo coś znaleźć z niemowlakiem na ręku, za to bez prawa jazdy. Z opowieści chłopa wcale mi się nie podobało, zwłaszcza rzeka na podwórku- już widziałam moje dzieci jak się topią, no i we wsi- to było chyba najgorsze, bo miało być zadupie wokół. Ale jak już się wybraliśmy, a potem ostatnie dziesięć kilosów szliśmy na piechotę wśród jesiennych lasów, mijając żurawie sejmiki na łąkach, i ta pustka- nie mijał nas ani jeden samochód... Wiedzieliśmy, że to TO. Najgorzej było z tą wsią, długo uważałam, ze to wada i marzyła mi się jakaś akcja "Wisła", tyle, że na odwrót;)
                                  • hbinko Re: Kocham... 11.12.12, 13:03
                                    Moja mama do dziś wstydzi się, że na wieś wyprowadziłam się (sama pochodzi ze wsi), a widoki: same krowy; czasem nawet wydaje mi się, że gdy coś nie szło na budowie, to zawsze mówiłam, że dlatego, że mama nie życzy nam
                                    • lellapolella Re: Kocham... 11.12.12, 14:48
                                      u mnie, Hrabinko, jeszcze śmieszniej, bo gdy ja się wyniosłam to i rodzina spłynęła z miasta zupełnie nieoczekiwanie dla nikogo, wszyscy zresztą na Ziemie Zachodnie- ojciec w Lubuskie a mama na Kaszuby. Ale i tak wszyscy jesteśmy daleko od siebie.
    • yoma Re: Kocham... 11.12.12, 10:49
      Wiecie co - ktoś to musiał w tym wątku wreszcie powiedzieć:

      newill6 napisał:

      > Kocham...

      ... zapach randapa o poranku....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja