Dodaj do ulubionych

po raz kolejny

20.08.13, 09:10
szlag mi pomidory trafił a było już tak pięknie. zostało złe wspomnienie i parę słoiczków pomidorowego dżemu, mniam.
poradźcie mi co zrobić z ziemią. potraktowałam ja na wsjaki sluczaj cieczą bordoską (kocham te ksyfffke), spróbuję nie sadzić pomidorów w tym samym miejscu w przyszłym roku, co mam zrobić jeszcze ? ziemi nie wymienię, bo na co, szklarni nie wybuduje bo nie mam za co.
Obserwuj wątek
    • lellapolella Re: po raz kolejny 20.08.13, 10:56
      a czy ty musisz /masz zamiar sadzić pomidory w tym samym miejscu w przyszłym roku? Jeśli nie, posiałabym na zielony nawóz gorczycę, która odkaża glebę i finito.
      Leloop, czy ty te pomidory tniesz w trakcie wegetacji? Prowadzisz je konkretnie?
      I jeszcze: ja nigdy nie doczekałabym się pomidorów w gruncie, już nawet nie próbuję. Nawet jak mi zostają rozsady, to wolę je dać komuś, kto ma foliak.
      Pomyśl o foliaku, jest naprawdę tani. Albo chociaż o zadaszeniu, choćby z maty. Widziałam coś takiego u znajomych i sprawdziło się.
      • leloop Re: po raz kolejny 20.08.13, 14:39
        > a czy ty musisz /masz zamiar sadzić pomidory w tym samym miejscu w przyszłym ro
        > ku?
        pomidory sadze kolo domu, żeby były "pod ręką", nasłonecznienie mego ogrodu jest takie, ze one mogą być praktycznie w jednym miejscu (sąsiad ma wysokie kasztany na miedzy i ani myśli je wycinać ani prześwietlić, dlatego u mnie pol ogrodu jest w cieniu po południu)

        > Leloop, czy ty te pomidory tniesz w trakcie wegetacji?
        tnę ale chyba za gęsto sadze, właśnie ze względu na to ograniczone słońce. ostał mi się jeden krzaczek koktajlowych, który został posadzony w donicy i całkiem dobrze się ma.

        > I jeszcze: ja nigdy nie doczekałabym się pomidorów w gruncie, już nawet nie pró
        > buję.
        a ja właśnie się doczekałam kilkakrotnie i dlatego co roku zaczynam od nowa :/

        > Pomyśl o foliaku, jest naprawdę tani.
        w moich okolicznościach przyrody jednorazówka. w styczniu przyjdą wichury 120-150 na godzinę i będę szukać gada w trzeciej wsi. już wielokrotnie widziałam tu foliaki malowniczo rozpłaszczone na żywopłocie sąsiada albo kulające się po drodze. nie mam żadnej zapory, która mogłaby wyhamować uderzenie wiatru za to widziałam już cale aleje kasztanów czy dębów powalone jednym podmuchem :]
        u mnie musi być solidna konstrukcja, dobrze zakotwiczona w ziemi, na to nawet może być potem folia.

        Gorczyca mówisz, dzięki, nawet mam :)
        • lellapolella Re: po raz kolejny 20.08.13, 22:06
          Leloop, sama wiesz jak u mnie jest- słońca na lekarstwo:( Albo olchy albo lipy pomnikowe. Posadź kilka(nie wszystkie) na próbę w takim miejscu, żeby miały słońce po południu. U mnie rano jest kiepsko ale od trzeciej/czwartej lampa i w tym roku miałam najwcześniejsze pomidory w karierze.
          Co ile mniej więcej sadzisz? U mnie co 40 cm ale prowadzę na jeden pęd.
          Co do wiatrów, u nas też daje, choć nie aż tak jak u ciebie, bo morze to nie ocean;) Idealnie byłoby, gdyby folię ściągać na zimę, nie byłoby takiego oporu, moi sąsiedzi tak mają. U nas co drugi słupek ma betonowy, mafijny but:)
          Ty, a jakby w ogóle stawiać go na sezon tylko? Taka "beczka" harcerska obciągana folią?
          • leloop Re: po raz kolejny 20.08.13, 22:30
            > Ty, a jakby w ogóle stawiać go na sezon tylko? Taka "beczka" harcerska obciąga
            > na folią?
            na to za leniwa jestem ;)
            jak już robiłabym to na stale tym bardziej, ze konstrukcja musi być solidna, już mam nawet pomysł tylko trzeba zrobić szkielet a do tego muszę zgwałcić chłopa ;)

            > Co ile mniej więcej sadzisz? U mnie co 40 cm ale prowadzę na jeden pęd.
            hm, to ja rzadziej (50-60 cm) a wydawało mi się, ze za gęsto i tez staram się, żeby było na jednej łodydze tylko koktajle jak chcą.
            • dorkasz1 Re: po raz kolejny 22.08.13, 09:24
              No to napiszę coś wbrew regulaminowi, bo o chemii będzie. Otóż ja, przez wiele lat walczyłam o czyste, nie chemiczne pomidory. I co? I pstro. U mnie się nie da. Pomidory uwielbiam, więc nie wyobrażam sobie sezonu bez nich. Myślałam, myślałam i wymyśliłam, że mam wybór jak między gruźlicą i kokluszem. Ponieważ bez pomidorów się nie da, to będę kupowała (bo moje zdechną, zanim dojrzeją) kilkanaście razy pryskane na wszystko co się rusza i nie rusza albo sama 3 razy prysnę i zachowam dłuższy niż trzeba okres karencji. Wybrałam drugą opcję. Pryskam 3 razy, w czerwcu i lipcu zapobiegawczo, a w sierpniu interwencyjnie. Dzięki temu udaje mi się zachować pomidory do września, a niektóre, np. Opalka (dzięki Lella) do października.
              Przełomem była dyskusja producentów pomidorów na jakimś forum. Naliczyłam 17 oprysków. Przeróżnych. Owadobójcze i grzybobójcze, to oczywiście podstawa. Dodatkowo chwastobójcze, zapylające, poprawiające wybarwienie itd. Nie mówiąc już o nawożeniu, które jest tylko i wyłącznie sztuczne. No to ja naprawdę wolę prysnąć swoje pomidory 3 razy, ale nawozić je kurzą kupą, gnojówką pokrzywowo-skrzypową i jeść swoje. Nie są eko, ale mimo wszystko wolę takie, niż te ze sklepu.
              • leloop Re: po raz kolejny 22.08.13, 09:57
                > No to napiszę coś wbrew regulaminowi, bo o chemii będzie.
                ja tez pryskam cytowaną już cieczą bordoską. jakby nie było chemia. innych oprysków nie robię bo u mnie tylko "czarna zaraza" dotyka pomidory, nie mam problemu z robalami ani z innymi gadami. niestety nie mogę liczyć na klimat, bo kapryśny jest i wystarczy kilka wilgotnych dni, żeby się zaczęło a jak siąpi to se nie popryskam :/ Bretania jest nieprzyjazna pomidorom, to fakt tu powszechnie znany
                w tym roku posadziłam późno bo było bardzo zimno, pomidory długo nie ruszały z miejsca. wystarczyło kilka tygodni słońca i ciepła, żeby zaszalały. pod koniec lipca pogoda się załamała na kilka dni i natychmiast pojawiły się plamy, a potem już równia pochyla :(
                a dla ciekawości, czym pryskasz ?
                • dorkasz1 Re: po raz kolejny 22.08.13, 10:31
                  W tym roku Ridomilem, a w sierpniu Curzate. W ubiegłym pryskałam tylko Mildexem. I nie pamiętam raz czy dwa razy.
                  • dorkasz1 Re: po raz kolejny 22.08.13, 10:35
                    U mnie mikroklimat dla pomidorów tez jest nieciekawy.
                    Z powodu okolicznych zarośli jest strasznie wilgotno. Teraz jak wchodzę rano do warzywnika, to z liści pomidorów ścieka woda pochodzaca ze skraplającej się mgły.
                    Dobrze robi na cerę, ale na pomidory fatalnie.
                • lellapolella Re: po raz kolejny 22.08.13, 10:40
                  Odkąd regularnie pryskam mlekiem, nie tykam żadnej chemii. Ale nie sądzę, żeby ta sztuka się udała, gdybym uprawiała tomaty na wolności. Mam głębokie przekonanie, że pomidory pod chmurką= katastrofa.
                  Myślę, że dobrze jest także właściwie dobierać odmiany, ostatecznie jest ich multum. Oprócz różnych wynalazków zawsze przynajmniej jedną trzecią sadzonek stanowi Słonka, która u mnie jest odporna na wszystko, nie wybija podstępnych dzików np. na końcach pędów kwiatowych i, generalnie, nie spiskuje;)
                  Pomidory ma przyzwoite, średniej wielkości, bez piętki i nie pękają.
                  Z dziesięć a może nawet więcej lat temu miałam jakąś odmianę na A;) To były F1, ale kompletnie nie do zdarcia. Wtedy jeszcze nie znałam mlecznej metody, pomidory czasem chorowały ale nawet te bez liści rodziły jak głupie, takie były tolerancyjne. Niestety, jak wszystko, co dobre, zostały zastąpione czymś nowym i koniec pieśni:{
                  • dorkasz1 Re: po raz kolejny 22.08.13, 11:58
                    Lella, te na A, o których piszesz, to myślę że jest Awizo. Kilkakrotnie o nich czytałam, ale nie miałam. Może warto spróbować. Nasiona są do kupienia np. w Plantico www.plantico.pl/warzywa/196-awizo.html
                    A tutaj fajny wątek: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=42&t=58890
                    • leloop Re: po raz kolejny 23.08.13, 08:20
                      pytanie. czy te odporne odmiany równie dobrze smakują, bo nie zawsze jedno z drugim idzie w parze. już parę razy nabrałam się na tubylcze rozsady ze sklepu i owszem, nieźle owocowały ale smak był taki sam jak ze sklepu czyli żaden :/ tyle mojego było, ze nie pryskane.
                      my głównie jadamy pomidory świeże, nie robię sosów bo nie lubię (na moje potrzeby wystarcza mi kartonik przecieru od czasu do czasu), dlatego tak mi zależy na smaku prawdziwego pomidora.
                      • dorkasz1 Re: po raz kolejny 23.08.13, 10:23
                        Trudno dyskutować o smakach. Ta Słonka, o której pisze Lella, mi nie smakowała. Rzeczywiście była zdrowa i owocowała długo, ale to nie mój smak. Zdecydowanie lepsza jak dla mnie jest Opalka, ale musi być mocno dojrzała. Słonka przypomina mi pomidory sklepowe, a z kolei na przetwory jest za bardzo wodnista.
                        Z ciekawszych, mam teraz odmianę australijską 'Aussie'. Prezentuje się nieźle, choć dwa krzaki są jakieś dziwne, jakby pokręcone, łodygi mają zrośnięte tak jakby z kilku pędów. Zbiorę nasiona z tych ładnych, ale są bardzo późne. Dopiero są zielone i jeszcze ani myślą dojrzewać. Ale wyglądają na to, że będą smaczne.
                        Ja lubię pomidory mięsiste tzw. befsztykowe. Malinowe nie do końca mi odpowiadają. Mam jedną odmianę, którą nazywam 'Błędny Bawół', a dlatego, że kupiłam te nasiona jako 'Bawole serce'. A wyrosły piękne, duże, przepyszne czerwone pomidorasy, z pewnością nie Bawole serca. Obiecuję sobie, że w przyszłym roku przestanę w końcu eksperymentować i posadzę sprawdzone odmiany. Może w końcu się uda, bo w tym roku znów mam jakieś zielone, pomarańczowe, żółte. Bez sensu.
                        • lellapolella Re: po raz kolejny 23.08.13, 10:36
                          Lella, te na A, o których piszesz, to myślę że jest Awizo

                          na pewno nie, tamta odmiana miała dłuższą nazwę. I była starsza, zajrzałam w odmęty pamięci i miałam ją nie dziesięć a osiemnaście lat temu;) Wtedy F1 to była rzadkość, przynajmniej tu. Ale odmiana jest kusząca i chętnie bym spróbowała.
                          Obiecuję sobie, że w przyszłym roku przestanę w końcu eksperymentować i posadzę sprawdzone odmiany. Może w końcu się uda, bo w tym roku znów mam jakieś zielone, pomarańczowe, żółte. Bez sensu.
                          Ja już zdecydowałam i nawet nie chodzi mi o wariacką różnorodność, ile o to, że cechy się porozszczepiały... Mogłabym zdzierżyć Opalkę z ziemniaczanymi liśćmi ale jak coś rośnie w dziesięć połączonych łodyg, to mnie to przerasta a ordnung musi być:)
                          Ja robię mnóstwo przetworów z pomidorów, bo lubię i jedną niezłomną odmianę muszę mieć. A w smaku najbardziej leżą mi jednak Black Trifele:)
                          • lellapolella tajne kody 23.08.13, 11:52
                            Odporności HR: ToMV, Va, Vd, Fol:0,1; IR: Ma, Mi, Mj, TSWV, TYLCV

                            czy ktoś potrafi rozszyfrować?
                            • leloop Re: tajne kody 23.08.13, 13:14
                              psze bardzo :)
                              www.deruiter.com.pl/kody_odpornosci.html
                              i tutej
                              marasik.com.pl/pdf/definicje.pdf

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka