Upragnione "drzewko" laurowe. kupiłam je na bazarku na dołku od pani handlującej ziołami, przyprawami itp.
Na dzień dobry odkryłam na nim tarczniki, a że było to w dniu zakupu, to pięknie je wyczyściłam, listek po listeczku.
I rosło sobie niebożątko, puszczając się pomału, ale konsekwentnie, i nagle patrzę Ci ja, a listki mu usychają, i co droga Redakcja na to?
PS. Stało toto na balkonie, ale nie w słońcu i nie w cieniu, dziś wzięłam do domu.
Na zdjęciu wygląda lepiej niż w rzeczywistości.