zla.m
16.10.11, 21:49
Rozważam sobie taką sprawę - głosowanie w wyborach przez emigrantów... I ciekawa jestem Waszych opinii, zwłaszcza że przecież spora grupka forumowiczów jest właśnie w takiej sytuacji.
Z jednej strony - uważam, że to budujące i dobrze świadczy o człowieku, że interesuje się swoim krajem i chce mieć na niego wpływ. To duże słowa, ale jest to na pewno przejaw patriotyzmu. Szanuję takich ludzi i to, że im się chce.
Z drugiej - jaki jest sens wyborów? Wybieramy sobie władze. A nasze wybory, czy zaniechania, powodują określone konsekwencje dla naszego życia. No właśnie. A emigranci - wybierają innym. I nie ponoszą konsekwencji - nie płacą narzuconych podatków, nie podlegają nowym prawom, w sytuacji skrajnej - nie biorą udziału w wojnach rozpętanych przez wybranych przez nich ludzi..
Z trzeciej - jeżeli biorą udział w wyborach, to zwykle oznacza, że mają w kraju rodzinnym jakichś bliskich, rodziny, może planują powrót. Więc w pewien sposób jakoś tam głosują dla siebie.
A jednak, kusi mnie teza, że osoby, które powiedzmy minimum 5 czy 10 lat są poza krajem, nie mieszkają, podatków nie płacą, firmy nie prowadzą... nie powinny mieć wpływu na to, kto w nim rządzi.