seremine Re: Kapsztad 06.01.12, 20:00 Z przewodnika: Oglądany z dowolnej strony, Kapsztad (Cape Town) wyróżnia się wyjątkowo malowniczym położeniem. Mało które miasto na świecie może się poszczycić wysoką na 1073 m górą wyrastającą w samym centrum. Jeśli dodać do tego pobliskie przepiękne plaże i winnice oraz poszarpane skały z egzotyczną roślinnością, trudno się dziwić powszechnym zachwytom przyjezdnych. Wszystko tutaj uderza intensywną kolorystyką, od lalek zdobionych paciorkami i wzorzystych koszul w sklepach po wiktoriańskie kabiny kąpielowe na plaży św. Jakuba i pastelowe fasady Bo-Kaap. Mozaika twarzy na ulicach pokazuje, jak bardzo zróżnicowanym narodem są mieszkańcy RPA i przypomina o burzliwej historii miasta, liczącego ponad 350 lat. Koniecznie trzeba zobaczyć osławione więzienie na Robben Island, panoramę ze szczytu Table Mountain. Na wizytę zasługuje City Bowl, dzielnica muzeów, Ogrodów Kompanii oraz wspaniałej architektury w stylu wiktoriańskim i art déco. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Kapsztad 06.01.12, 20:17 Latający Holender – legenda, która ma swój początek w XVII wieku, kiedy pewien statek żeglował z Amsterdamu do Batawii (obecnie Dżakarta) na Jawie. Jego kapitanem był nieustraszony i doświadczony wilk morski, Holender Hendrik Van der Decken. Legenda głosi, że Latający Holender przynosi nieszczęście, a jego widok zwiastuje śmierć. Najpełniejszą wersję legendy o Latającym Holendrze podał Frederick Marryat w powieści Okręt widmo. Rejs przebiegał gładko, aż do Przylądka Dobrej Nadziei w Afryce, gdzie rozpętał się straszliwy sztorm. Na nic się zdała walka z żywiołem i wszelkie próby dalszej żeglugi, ale Van der Decken za nic miał gorące prośby marynarzy, którzy błagali go, by zatrzymał żaglowiec. Kapitan miotał obelgi, bluźnił Bogu i przysięgał, że dopłynie do Zatoki Stołowej mimo burz. Wtem na pokładzie ukazał się niebiański przybysz, nie wiadomo – sam Bóg czy anioł pański. Van der Decken jednak nie oddał mu należnej czci i w zapamiętaniu wypalił do niego z pistoletu. W odpowiedzi gość oznajmił surowo, że kapitan i jego statek już nigdy nie zaznają spokoju. Będą żeglować po morzach przez całą wieczność, przynosząc nieszczęście wszystkim, których spotkają. Tak też się stało. Kiedy pomarli wszyscy marynarze, statek-widmo z załogą złożoną z ruchomych szkieletów nadal żeglował po morzach pod dowództwem nieśmiertelnego kapitana Van der Deckena. Można by potraktować dzieje kapitana jako piękną i patetyczną legendę, która zainspirowała Richarda Wagnera do napisania słynnej opery Latający Holender z 1843 roku, gdyby nie fakt, że wiele zdrowych psychicznie osób twierdzi, iż widziało ów przeklęty statek. Najwięcej doniesień pochodzi z Przylądka Dobrej Nadziei. W marcu 1939 roku, Helene Tydell oraz grupa około 60 urlopowiczów z Zatoki Błędnej w pobliżu Przylądka, dostrzegła Latającego Holendra, sunącego wolno po morzu w bezwietrzny dzień. Po chwili żaglowiec znikł nagle na oczach obserwatorów. We wrześniu 1942 roku pewna rodzina obserwowała go przez kwadrans z tarasu domu w Mouille Point w ..........Kapsztadzie. Płynął w kierunku Zatoki Stołowej, pozostawiając za sobą dziwną poświatę. Odpowiedz Link
rawik-is-me A moze tam na urlop? 08.01.12, 17:57 Wyspy Kanaryjskie ze względu na panujący tu przez cały rok łagodny klimat zwane są szczęśliwymi. A duża dawka szczęścia może okazać się niezbędna w nadchodzącym roku. Teneryfa jest chyba najbardziej zróżnicowaną krajobrazowo wyspą archipelagu. Bujna roślinność na północy kontrastuje z suchym południem. A nad całością góruje ogromny wulkan Teide. A jak zwiedzać Teneryfę to i sąsiadującą z nią wyspę La Gomera, której tysiącletni las laurowy znajduje się na liście UNESCO. Odpowiedz Link
dunant Re: A moze tam na urlop? 09.01.12, 00:23 Jest tyle pieknych miejsc na swiecie. Wszystkie chcialoby sie zwiedzic! Odpowiedz Link
seremine Re: Kapsztad 09.01.12, 22:01 mala200333 napisała: > Pojechac gdzies gdzie pieknie i cieplo! Ja pierwsza! Odpowiedz Link