felinecaline
27.02.04, 11:03
Moi drodzy wspolczterdziestkowcy!
Oddalam wam do uzytku "album" robiac WSZYSTKO, co bylo w mojej mocy jako
menago, zeby to bylo sympatyczne i PEWNE miejsce naszych "naocznych"
kontaktow. Nie moge jednak zrobic wiecej, niz przewiduje MSN, nie moge tez
ani bezustannie "tkwic" w albumie i pilnowac tego, co sie tam dzieje ani byc
sumieniem kazdego z osobna z jego wspolredaktorow i wspolwlascicieli, czyli
Was.
NIGDY- PRZENIGDY nie oczekiwalam od nikogo ani holdow w podziece, ani bicia
czolem, mialam jednak nadzieje po pierwsze na ODROBINE lojalnosci, po drugie
na tylez samo pomocy. od wspolredagowania albumu kazdy z "wytypowanych"
przeze mnie potencjalnych menagow uznal za stosowne sie "wymigac" a jeden z
Was, by za wszelka cene udowodnic mi, jaka jestem niedoskonala (io czym
doskonale wiedzialam i bez jego usilnej pomocy) bardzo brzydko i perfidnie
zabawial sie z albumem. Byl to ktos sposrod nas tutajszych - od
dawna "znany", akceptowany i lubiany.
To, co udowodnil to tyle, ze do nikogo nie mozna miec zaufania, ze kazdy z
nas moze byc potencjalnym szkodnikiem.
Poniewaz bardzo Wam zalezy na dyskrecji albumu (moim zdaniem az
karykaturalnie bardzo) a ja nie bedac silniejsza od MSNu wiekszej dyskrecji
wam zapewnic NIE MOGE wiec pytam oficjalnie: czy mam go ostatecznie
zlikwidowac?
Dla wyjasnienia: "dowcipnego" spryciarza wlasnie wykluczylam z uczestnictwa w
albumie, ale czy bedzie to dla Was dostateczna gwarancja a dla ewentualnych
nasladowcow dostateczna przestroga? Chcialabym wierzyc, ze wszyscy, ktorym
stuknela magiczna "40" sa odpowiedzialni i wiedza, co to lojalnosc, ale staje
sie coraz bardziej sceptyczna....i zadaje sobie pytanie "czy warto bylo?"...
....I jest mi zwyczajnie i po prostu przykro...