docg
29.03.02, 11:20
Zachęcony coraz ciekawszymi znaleziskami na półkach z winami z dawnych
demoludów (Bułgaria i Rumunia), przejrzałem ostatnio dokładnie półkę z winami
węgierskimi. W zasadzie nie było tam nic ciekawego - kadarka i egribikaver na
zmanę - oprócz jednego wina: Cabernet Sauvignon z roku 2000, cena ok. 15 zł.
Ciekawe w nim było to, że z opisu na kontretykiecie wynikało, że wino to
leżakowało 3 lata w dębowych beczkach, a od zbiorów 2000 roku do teraz upłynęło
dopiero ok. 1,5 roku. Czyżby Węgrom udało się pokonać czasoprzestrzeń ??? Na
wszelki wypadek nie kupiłem, bo po spróbowaniu mogłoby się okazać, że zostałem
przeniesiony do XVII-wiecznego Siedmiogrodu, albo jeszcze gdzieś indziej :))
Postawiłem na caberneta od Concha y toro (Frontier), powinien być
bezpieczniejszy :)
Jeszcze raz wesołych świąt !!!
docg (dawniej vittis)