Dodaj do ulubionych

rodzeństwo przy piersi?

28.02.05, 15:06
Ciekawi mnie, czy pojawiają się tu mamy, które karmią jednocześnie starszaka
i malucha? Pytam o to, bo nastawiam się, o ile wcześniej pierworodny nie
zadecyduje inaczej, na takie karmienie noworodka i niemal dwulatka.
Jak to jest, czy starsze jest w stanie zaakceptować, że ktoś też podsysa
mamę? Jak to zorganizować? Czy uda się ograniczać podawanie piersi starszemu,
gdy młodszy będzie miał ją niemal bez przerwy?
Zapraszam, dopiszcie się też mamy, które dopiero planujecie karmić dwójkę,
będzie mi raźniej. W końcu, w otoczeniu, mało kto rozumie sens takiego
postępowania.
Jana
Obserwuj wątek
    • monika_oli Re: rodzeństwo przy piersi? 01.03.05, 09:06
      Hej.
      Ja również zamierzam karmić dwójkęsmile
      Kiedyś wymieniłam kilka wiadomości z Agawą6 która karmiła (i być może nadal
      karmi) dwoje swoich dzieciaczków w różnym wieku. Karmiła także, podobnie jak
      my, swoją starszą córeczkę podczas całej ciąży.
      Zacytuję fragment jednej z jej wiadomości (Agawa mam nadzieję że nie masz mi
      tego za złe) gdzie pisała mi jak było u nich z karmieniem po urodzeniu się
      młodszego synka:

      "Po porodzie nie miałam żadnych zastojów ani innych problemów z piersiami, co
      niestety zdarzyło mi się przy pierwszym dziecku. Jak było za dużo mleka, to
      się częściej przystawiało większego ssacza.
      Amelia (moja starsza) była na początku bardzo zazdrosna o cycusia, było mi
      wtedy trudno, wylałam wiele łez i nawet żałowałam, że podjęłam taką decyzję,
      oczywiście nie chciałam jej odstawiać w takim momencie, to by tylko
      pogorszyło sprawę. Zdarzało się, że siedzieliśmy spłakani w trójkę i
      próbowaliśmy dokonywać karkołomnych wyczynów karmienia "na dwa cyce".
      Było też ciężko jak obydwoje budzili się o tej samej porze w nocy, co im się
      niestety często zdarzało. Amelia nie tolerowała tatusia, tylko robiła
      wszystkim sąsiadom pobudki, oznajmiając, że chce cycusia i nic nie pomagało.
      Ale to minęło, teraz jest OK, ale myślę, że dwa lata to wystarczająco długo.
      Gdybym miała drugi raz podjąć taką samą decyzję, nie wachałabym się.
      A co do argumentów wszystkich cioć, uczynnych sąsiadek i niedouczonych
      lekarzy ("zagłodzisz to maleństwo, starsza wypije ci całe wartościowe mleko,
      mały się nie będzie dobrze rozwijał" itd.) to Beniamin zamknął wszystkim
      usta - ma pięć miesięcy, ok. 75 cm długości i waży DZIESIĘĆ kilo! Oczywiście
      nie dokarmiam go niczym oprócz własnego mleka. Dodam, że urodził się chudy
      jak młoda żabka, bałam się go przebierać, taki wydawał mi się filigranowy.
      Moja pierwsza była nieco dorodniejsza. "

      Mnie to bardzo podtrzymało na duchusmile
      Mam nadzieję że pomoże także i innym mamom które podjęły taką decyzjęsmile
      A może wreszcie i Agawa6 skorzysta z mojego zaproszenia i zagości na naszym
      forumsmile
      Pozdrawiam
      Monika
      • anaj75 Re: rodzeństwo przy piersi? 03.03.05, 21:53
        Dziękuję Ci, Moniko, za odpowiedź.
        Przyznam, że przez ostatnie dni, od przeczytania przytoczonej przez Ciebie
        wypowiedzi Agawy, intensywnie myślę o decyzji karmienia dwójki. Do tej pory
        wydawało mi się, że jakoś to będzie. A teraz zaczynam mieć wątpliwości, czy dam
        radę. Chodzi mi właśnie o zazdrość, ha, nie tylko o mamę i swoją pozycję ale
        też o cyca! No i te pobudki. Wyobraźnia podsuwa mi obraz starszaka
        odpychającego malucha, sceny złości itp. Zastanawiam się też jak Maciuś, z
        powodów "laktacyjnych" zniesie rozstanie "szpitalne". Nie czuję jednak ani u
        siebie, ani u niego, dojrzałości do odstawienia. Ciągle liczę, że smak mu z
        czasem przestanie pasować i sytuacja sama się rozwiąże. Generalnie, chodzi o
        to, że odstawiać nie chcę ale boję się tego, co będzie potem, czy to wszystko
        mnie nie przerośnie i czy moja frustracja nie odbije się na dzieciach.
        Z niecierpliwością czekam, może jeszcze ktoś to przerabiał i też napisze, że
        warto.
        Pozdrawiam.
        Jana
    • do_halszki Re: rodzeństwo przy piersi? 18.03.05, 10:59
      Jana przeczytałam Twój list na priva i odpowiadam. Bardzo sobie chwalę karmienie
      dwójki razem. U mnie różnica wynosi 14.5 m-ca. Pod koniec ciąży, z drugim
      maluchem, miałam bardzo mało pokarmu, który bardziej przypominał wodę niż mleko.
      Po porodzie się to oczywiście zmieniło, ku radości starszej córki miałam mleka
      tyle ile zapragnęła. Dla malucha też wystarczało skoro podwoił wagę urodzeniową
      (3630 g) w trzy miesiące. Córka nie była zazdrosna o karmienie brata, a nawet,
      według mnie, ułatwiło jej to zaprzyjaźnienie się z maluchem. Kiedy mieli ochotę
      cycać razem, to np. ja leżałam na boku i karmiłam malucha, a córa na mnie i też
      ssała. Dzięki córce nie miałam żadnych początkowych problemów typu bolące
      brodawki, nawał pokarmu. Do tej pory pamiętam jak się przyssała po moim powrocie
      ze szpitala i nareszcie porządnie objadła obie piersi, młody tak nie potrafił na
      początku. W nocy spaliśmy razem i nie pamiętam, żeby karmienie było kłopotliwe,
      wydaje mi się, że prawie przez sen zmieniałam bok i karmiłam raz jedno, a raz
      drugie. Przez pierwsze 2-3 noce po powrocie ze szpitala próbowałam spać z synem,
      a mąż z córką i to było trudne, bo kursowałam od jednego do drugiego i
      nasłuchiwałam, czy to drugie już płacze, czy jeszcze nie. Polecam wspólne
      spanie, w ten sposób można uniknąć totalnego niewyspania. Rozstanie ze mną, na
      czas pobytu w szpitalu, córa zniosła chyba lepiej niż ja, a ze względu na to, że
      przed porodem zmniejszyła mi się bardzo ilość mleka, więc to też nie było
      strasznym problemem. Córkę karmiłam ponad dwa lata, podobnie jak syna. Pisząc
      teraz karmię trzecie maleństwo i wspominam czasy karmienia jej starszego
      rodzeństwa. I jeszcze jedno, na pewno wystarczy pokarmu dla dwójki i mama teżto
      przeżyje w dobrej kondycji, niezależnie od tego co stwierdzą inni ludzie.
      Pozdrawiam. Agnieszka.
      • anaj75 Re: rodzeństwo przy piersi? 19.03.05, 08:31
        Agnieszko, bardzo dziękuję Ci za podzielenie się doświadczeniem. Podniosłaś
        mnie na duchu smile Pozdrawiam serdecznie.
        Jana
        • fizula Re: rodzeństwo przy piersi? 17.04.05, 23:43
          Hej!
          Czy mogę się odezwać po starej znajomości w wątku, który mnie na razie nie
          dotyczy?
          Mam taką fajną książeczkę "Atlas Breastfeeding", z której się uczę. Jest tam
          sympatyczne zdjęcie mamy w ciąży karmiącej dwuletniego synka. Co ciekawe, to
          to, że w momencie robienia zdjęcia ta mama nie wiedziała jeszcze, że w brzuchu
          baraszkują jej bliźniaki. A oprócz tego karmiła jeszcze piersią okazjonalnie
          starszą 4-letnią córkę. Ale wytrwała kobieta :o) Po porodzie karmiła dalej
          swoje starsze dzieci oraz bliźniaki, które zostały wykarmione w pełni
          piersią :o)
          To taka historyjka, żeby Cię zaczepić i zapytać, jak tam decyzja pana Maciejka
          odnośnie piersiowania?
          Z ważniejszych informacji tam zawartych: karmiąc tandem tarzeba upewniać się,
          czy mniejsze dziecko dobrze rośnie, przybiera na wadze.
          Bywajcie zdrowi!
    • anaj75 Re: rodzeństwo przy piersi? 05.08.05, 16:43
      No i karmię dwójkę. Jak napisałam w siostrzanym wątku, łatwo nie jest, bo
      ssanie stało się miejscem walki starszaka o moją uwagę. Co prawda, ze spokojem
      przyjmuje, że jedną pierś ssie młodszy brat ale swojej też nie odpuszcza a
      ciągnie bardzo mocno. Proszę o rady, jak przetrwać początki?
      Pozdrawiam.
      Jana

      ----
      Długie karmienie piersią
      • fizula Re: rodzeństwo przy piersi? 05.08.05, 23:58
        He he, ode mnie nie dostaniesz rad, ale niech Cię uścisnę, że wróciłaś też na
        łono internetowe ;o)
      • anaj75 Re: rodzeństwo przy piersi? 07.08.05, 11:37
        Nie wiem, co robić. Już jedenasty dzień karmienia obu chłopaków a miast lepiej,
        jest coraz gorzej. Maciek przy byle okazji mówi, że chce ssać. Zazwyczaj jednak
        zamiast ssać zaczyna mnie gryżć - oczywiście, nie pozwalam mu na to. Gdy mu nie
        pozwolę, wpada w furię. Czasem, gdy ssie maluch, mówię, że owszem, dostanie
        pierś ale jak zje zupkę, poczytamy książeczkę, czy się wykąpie. Wtedy Maciek
        agresję próbuje kierować do Bartka. Hmm, generalnie starałam się mu nie
        odmawiać, by właśnie karmienie nie stało się polem walki i zazdrości ale widzę,
        że to kompletnie nie działa. Maluch sporo czasu spędza przy piersi, dlatego,
        to, co robię ze starszym, zwykle dzieje się w towarzystwie młodszego, co w oczy
        Maciusia kole. Widzę, że trochę lepiej jest, gdy spędza on czas beze mnie np. z
        tatą albo babcią, w towarzystwie innych dzieci, bo wtedy krąg jego
        zainteresowań poszerza się, poza nasze "problemy rodzinne". Na prawdę nie wiem,
        co dalej robić - nie ograniczać mu dostępu do piersi, czy może ustalić wyraźne
        granice? (na razie jest jedna - ma prawo na raz wyssać jedną pierś).
        Pozdrawiam.
        J.
        • jagandra Re: rodzeństwo przy piersi? 07.08.05, 15:57
          Czytam to z fascynacją, bo może będę miała jeszcze podobne przeżycia... Trudno
          poradzić coś sensownego, gdy się nie ma doświadczenia. A da się karmić dwójkę
          na raz? Jeszcze mi przyszła do głowy zabawa w małą dzidzię, to znaczy Maciek
          jest małą dzidzią i musi sobie teraz possać, bo jest bardzo głodny i senny... i
          jeszcze się musi poprzytulać, i trzeba go ponosić, bo jeszcze sam nie umie
          chodzić itp. Wtedy można przy każdej okazji (poza momentami zabawy) podkreślać,
          jaki to on jest duży i jak wiele może: sam chodzi, a nawet biega, je różne
          smakołyki, umie nazwać zwierzęta w książeczce itp., żeby mu pokazywać, że ma
          pod wieloma względami lepiej niż mały intruz.
          Bo na oglądanie starych zdjęć i pokazywanie mu, że też był taki malutki, chyba
          jeszcze jest za wcześnie - nie zrozumie.
          Pozdrawiam!
          • fizula Re: rodzeństwo przy piersi? 07.08.05, 23:20
            Droga Janinko!
            Ode mnie jak zwykle wielkie uznanie masz w tej kwestii. Przyłączam się do
            podziwu Jagandry. Bo też wielkiego trudu się podjęłaś.
            Ty, Jagandra i ja -same psychologiczne dusze obradują nad tak ciekawą i trudną
            kwestią, jaką jest karmienie dwójeczki :o)
            Ale ja Ci przedstawię link do ciekawego artykułu napisanego przez mamę, która
            karmiła tandem. Jego część jest właśnie o tym:
            www.lalecheleague.org/llleaderweb/LV/LVMarApr87p23.html
            Jak chcesz mogę na swój koślawy sposób przetłumaczyć go, jeśli masz za mało
            czasu na wczytanie się.
            Z własnego doświadczenia, które oczywiście jest nieprzekładalne, napiszę Ci, że
            generalnie przestawienie się z układu 2+1 na 2+2 wymaga czasu, zwłaszcza dla
            osoby, która najmniej z tego wszystkiego rozumie czyli dziecka. Moja Liduśka
            chociaż już nie praktykujący ssak, ale też wypróbowywała moją cierpliwość
            podczas ssania Daniela. Zawsze coś tam sobie znalazła żeby zwrócić na siebie
            uwagę. Tyle że ja miałam ułatwione zadanie: tony przeczytanych książek podczas
            karmienia Daniela, a Lidzia zamieniała się w słuch i grzeczne dziecko. Zupełnie
            co innego Twój jeszcze nawet nie 2-letni Maciuś. Nie myślisz, że on właśnie
            może na ten sposób jeszcze odreagowywać to, że Cię stracił na tych parę dni?
            Mój Daniel też teraz ma jakiś taki kryzys. Tak jak wcześniej bez większych
            trudności żegnał się ze mną, tak teraz za Chiny nie chce mnie wypuszczać z
            objęć, gdy wyczuje porę rozstania. I czuję, że karmienie piersią baaardzo go
            uspokaja i upewnia, że na pewno w tym czasie go nie zostawię (gdy jest karmiony
            piersią). Łatwo mi to znosić, bo już znamy te numery i po upewnieniu, pewnie
            znowu mój kochany człowieczek rzuci się w wir samodzielności. A jeszcze
            przestawia się mój Dudu z 1 spania w dzień na wyłączne spanie nocne, stąd
            myślę, że ma prawo być trochę nieznośny.
            To że Twój młodzieniec wpada w furię, to zupełna normalka i nie pozwól sobie
            wmówić, że ktoś tu coś zawinił. Dwulatki niestety tak mają, brrr. Ja sobie od
            Lidzi przypomniałam jak to się właśnie wpada w tą furię. Przy takich dwuletnich
            złośnikach nietrudno sobie przypomnić, zresztą każdemu normalnemu człowiekowi
            czasem udzielą się tak silne emocje drugiej osoby (niestety :o(). Nauczona na
            własnych błędach już tych napadów wściekłości u Daniela nie brałam tak serio
            albo pozwalałam mu się trochę pozłościć. Też dobrą metodą wydaje mi się (czego
            mnie nauczyło kilka mam większej gromadki dzieci) zmienienie takiej odmowy w
            żart (np. zaprawiony łaskotkami, wspólnymi chichotkami). Zresztą każda mama
            wie, jak rozbawić własne dziecko. W ten sposób właśnie unikałam tych napadów
            złości, gdy wiedziałam, że w tym akurat okresie źle znosi odmowę.
            Janinko, jako wytrawny psycholog pewnie nie zapominasz też, że każdego dnia na
            razie Maciuś potrzebuje Ciebie choć przez chwilę wyłącznie dla siebie. Tak
            obserwuję moje dzieci i stwierdzam, że ta zazdrość u moich dzieci ciekawie
            ewoluuje. Ostatnio nawet złośliwie mówiłam Lidzi, że jest Danielkiem nr 2 (bo
            natychmiast reagowała na moje polecenia, jak mówiłam: "Danielu, zrób to", a nie
            reagowała na: "Lidziu, zrób to"). Bardzo nam to pomogło w kontaktach z nią.
            Zupełnie inaczej zaczęła się zachowywać po mojej przemowie do niej, że nie chcę
            mieć dwóch Danielków, bo potrzebuję też mojej córeczki Lidzi. Ale Twój Maciuś
            jeszcze mały, nie zrozumie takich filozoficznych wywodów.
            Przepraszam, że zamiast czegoś sensownego takie tam moje głupie wywody. Ale jak
            wiesz zawsze lubiłam z Tobą gadać (no może nie zawsze, ale od 4 klasy)!
            Bywaj zdrowa!
            • anaj75 Re: rodzeństwo przy piersi? 08.08.05, 09:47
              Dziekuję Wam za słowa wsparcia. Bardzo są mi potrzebne, bo nawet mój mąż nie za
              bardzo rozumie moje chęci dalszego karmienia Maciusia. Faktem jest, że Maciejek
              nie przejawia jak na razie tendencji do "dzidziusiowania", "tylko" ciągle chce
              ssać, czy to razem z bratem, czy w przerwach między karmieniami młodszego. Na
              niemal każdą propozycję innej aktywności jest stanowcze "nie!cysia ssać!". Ale
              słuszną jest uwaga, że może być to reakcją na nasze rozstanie. Ostatnio, gdy
              jechaliśmy do lekarza na kontrolę z maluchem, babcia nieopatrznie powiedziała,
              że jedziemy do szpitala. Zobaczyłam wtedy w oczach Maćka panikę i omal się nie
              rozpłakał. A co do wspólnie spędzanego czasu, to przynajmniej raz dziennie
              staram się wysyłać babcię na spacer z Bartkiem a my idziemy na plac zabaw albo
              bawimy się w domu. W tej drugiej sytuacji najczęściej Maciek dopomina się
              piersi, czyli pewnie poszukuje potwierdzenia i poczucia bezpieczeństwa. Ciągle
              jednak mam straszny niedosyt spędzanego z nim czasu a co dopiero on sam ale
              przy dwójce po prostu jest inaczej, do czego właśnie się przyzwyczajam.
              Generalnie staram się go włączać, na ile sam chce, w czynności pielęgnacyjne
              przy dziecku. Trochę obawiam się jego wylewności, bo ciągle łapie Bartusia za
              rączki, nóżki, główkę, bynajmniej nie w delikatny sposób. Tu teściowa psuje mi
              robotę, bo zamiast stanowczo i łagodnie uczyć go jak wolno a jak nie postępować
              z maleństwem, podnosi głos i ciagle mi go krytykuje. Myślę, że lepiej bym sobie
              poradziła, gdybym sama była z dziećmi, jednak z pewnych względów, w ciągu
              najbliższych tygodni, jest to raczej niemożliwe.
              Jeszcze raz dziękuję Wam, Dziewczyny, za dobre słowa, rady i podzielenie się
              doświadczeniem.
              A tak na marginesie, to mój Małżon przywoływał Twój, Izo, przykład, w radzeniu
              sobie z dwójeczką, jako wzór godny naśladowania smile
              Pozdrawiam ciepło.
              Janet
              • fizula Re: rodzeństwo przy piersi? 08.08.05, 15:22
                Janko!
                Powiedz szanownemu małżonkowi, żeby się nad Tobą nie znęcał podając takie
                wredne przykłady ;o)
              • gosiak7619 Re: rodzeństwo przy piersi? 09.08.05, 11:23
                Jano, napisałabym wcześniej, ale właśnie wróciłam z wakacji na wsi (moje dzieci
                je miały,ja niestety nie, od bycia mamą nie ma wakacji)
                Karmie dwoje maluszków już rok i cztery miesiące.
                Pamiętam początki, jakie są ciężkie nie tylko ze względu na karmienie, ale
                mycie dzieci,gotowanie, sprzątanie i spacery.Wszystko nagle się zmieniło i
                każdą czynność musiałam wykonywać w inny sposób niż przed urodzeniem
                córki.Brakowało sił i czasu , całe szczęście ,że miałam dużo pomysłów.
                Po powrocie ze szpitala synek (wtedy miał rok i dziesięć miesięcy) prawie nie
                odchodził od cycusia.Już przed porodem przygotowałam go, że jednego cycusia
                oddamy dzidzi.Lewy cycuś jest Mateusza.Dzięki temu nigdy nie chciał prawego
                nawet jak jego był "pusty".To rozwiązanie procętowało po kilku miesiącach,kiedy
                postanowiłam trochę mu ograniczać cycusia przez skracanie czasu spędzanego przy
                piersi.Po wypływie pokarmu mówiłam , że już wypił mleczko i może się
                pobawimy.Nie odrazu na to się godził,ale ja byłam cierpliwa.Długo to trwało...
                w ten sposób wypracowałam drugą zasadę.(dzisiaj mam ich kilka).
                Przepraszam to chyba trochę nie na temat, ale może przyda Ci się za jakiś czas.
                Jak już pisałam synek ciągle był przy piersi razem z siostrą.Drugiego dnia po
                powrocie ze szpitala miałam dość.Płakałam,że nie dam rady i już nie mam siły
                tak ciągle karmić.Odmówiłam Mateuszowi on płakał,aż się zanosił.Mąż nas
                uspokajał ten mój bunt trwał ok 30 min , synek się nie uspokajał.Ta sytuacja
                uświadomiła mi,że nie mogę tak postępować.Postanowiłam nie ograniczać, nie
                walczyć,cierpliwie czekając aż się nasyci cycusiem.
                Wspólne karmienia wykorzystywałam do pogłębiania więzi między dziećmi,mówiłam
                jak bardzo kocham Mateuszka i Milenkę i jak bardzo Milenka kocha swojego
                braciszka i wtedy pytałam się czy Mateusz też kocha siostrę? Przez takie
                rozmowy chyba zakodowałam im miłość do siebie wzajemnie.Wszyscy bardzo często
                zapewniamy się o wzajemnej miłości.Zachęcałam Mateusza do przytulania się do
                siostry,głaskania jej w trakcie wspólnego cycusiowania.Uczyłam delikatnego
                postępowania z siostrą.
                Droga Jano całym sercem jestem z Tobą, wiem jak jest Ci ciężko.Zachęcam Cię do
                cierpliwości, Maciusiowi napewno znudzi się ciągłe przebywanie przy piersi,a
                może powinnaś mu jeszcze pomóc w tym nasyceniu się cycysiem i proponować mu
                sama pierś kiedy przystawiasz Bartusia (ja tak robiłam).Dzieci w tym wieku to
                małe przekory.Sam cycuś w tym wieku to za mało,ja delikatnie przekonywałam
                synka jak ma dobrze,że nie musi ciągle tyłko pić cycusia a może jeść takie
                smaczne potrawy.
                Odnośnie agresji wobec siostry, to zdarzały się takie incydenty kiedy tato
                chciał się bawić Milenką.
                Mam nadzieję,że jeszcze napiszesz jak rozwiązałaś ten problemik.To co było i
                jest dobre dla mojej rodzinki nie musi być dobre dla innych, ale zawsze służe
                wsparciem.
                A ha jeszcze jedno, bardzo procentuje to,że dzieci wspólnie robią pewne
                czynności,to młodsze szybko się uczy od starszego moja córeczka sama je i
                chodzi bez pieluch,tego nauczył ją brat.
                Pozdrawiam mamy karmiące, a szczególnie te karmiące dwójkę.
                Małgośka
                • anaj75 Re: rodzeństwo przy piersi? 13.08.05, 16:14
                  Dziękuję Ci, Małgosiu za ciepłe i mądre słowo. Maciuś troszkę odpuścił ssanie w
                  dzień, natomiast zaczął często budzić się w nocy i żądać ssania, a przecież już
                  od kilku miesięcy przesypiał noce. Początkowo ta zmiana wzbudzała we mnie złość
                  ale od kiedy zaakceptowałam jego prawo do zrobienia paru kroków w tył, jest mi
                  lżej i jemu pewnie też (eh, mam wrażenie, że znów w domu mam roczniaka
                  dodatkowo z buntem dwulatka wink. Dziś w nocy, gdy Bartuś spał z jednej mojej
                  strony, chciałam się odwrócić do Maćka, leżącego z drugiej, by wygodniej mu
                  było ssać ale nie pozwolił mi na to, bo przecież tam jest braciszek i on też
                  może chcieć "cysia"smile Więź chyba została zadziergnięta.
                  Nadal bywa, że żałuję podjętej decyzji o karmieniu obu (Maciejek odmówił
                  jedzenia innych pokarmów) ale liczę, że po okresie adaptacyjnym będzie już
                  tylko lepiej.
                  Pozdrawiam.
                  Jana
                  • gosiak7619 Re: rodzeństwo przy piersi? 17.08.05, 21:31
                    Gratuluję , najgorszy okres chyba masz już za sobą. Maciuś już troszczy się o
                    braciszka i jest jego "adwokatem"( o tym też pisała situsia - ukłony dla
                    Ciebie , jesteś moją idolką). Kiedy Milenka marudziła Mateusz informował
                    stanowczo:" ona chce cycusia", gdybym tak zapomniała : )) Takie sytuacje dodają
                    sił i utwierdzają w decyzji o urodzeniu dzieci z tak małą różnicą wieku ( jak
                    już nie udało się z bliżniakami) : )))

                    Co do jedzenia Maciusia nie przejmowałabym się tak bardzo
                    ( oczywiście w granicach zdrowego rozsądku ), lubię kontrolować wypróżnienia u
                    dzieci , one często rozwiewają moje obawy o niedoborach żywieniowych.
                    Jestem pewna , że takie zachowanie jest przejściowe.

                    Co do nocy , to całkiem nie świadomie udało mi się synka odzwyczaić od piersi.
                    Kiedy córcia trochę unormowała sobie rytm dobowy , Mati zaczął się budzić
                    częściej od niej ( a też wcześniej przesypiał całe noce ).

                    Byłam zmęczona i chyba bardzej zła ,że znów jestem w punkcie wyjścia.
                    Kiedy się budził po prostu nie chciało mi się go karmić , ale jednocześnie
                    myślałam o jego uczuciach i o tym żeby to zrobić cicho nie budząc małej.
                    Mówiłam mu:" że cycuś śpi,że przytulę cię i razem będziemy spać a rano będzie
                    na ciebie czekał cycuś pełny mleczka". Na początku to nie działało, nadal
                    domagał się piersi. Godziłam się mu ją dać , ale ograniczałam czas tzn. po
                    chwili proponowałam przytulenie się bez piersi w buzi.To też nie odrazu
                    działało , ale byłam konsekwentna i starałam się żeby nie zasypiał z cycusiem w
                    buzi.
                    Ten scenariusz powtarzałam co noc , a nawet kilka razy w nocy przez kilka
                    miesięcy.Nawet nie potrafię sobię przypomnieć jak długo to trwało.
                    Przyznam się , że dopiero po przeczytaniu Twoich zdań o karmieniu nocą zdałam
                    sobię sprawę jak bezboleśnie udało mi się dojść do naszej kolejnej zasady " w
                    nocy cycuś śpi"

                    Dodam tylko , że Mateusz miał wtedy ponad 2 latka i nie wiem czy takie
                    postępowanie odniesie cel u dużo młodszych dzieci. Drugi minus takiego
                    postępowania to ,że jest bardzo rozciągnięty w czasie i wymaga cierpliwości.
                    Piszę o tym , bo ten temat jest często poruszany na forum , gdyby tak też inne
                    mamy przeczytały.

                    Jano ,chcę Cię tylko pocieszyć , że za rok pewnie będziesz miała taką sytuację
                    jak ja teraz i Twój Bartuś będzie się zachowywał jak dwulatek , ucząc się
                    wszystkiego od Maciusia .Teraz bywam dużo mniej zmęczona niż rok temu : )))

                    Pozdrawiam Cię gorąco i wszystkie cycusiowe mamusie.
                    Małgosia
                    • fizula Re: rodzeństwo przy piersi? 19.08.05, 23:25
                      Gosiu!
                      Ale świetnie to napisałaś.
                      Ostatnio stwierdziłam, że właściwie moje dzieci też się nadają do tego wątku :o)
                      Bo po urodzeniu Dudusia Lidzia też chciała sobie przypomnieć, jak to jest być
                      ssakiem. A ostatnio brat się też o nią troszczy, zadziera moją bluzkę i mówi do
                      siostry: "ssij!" A Lidzia przez to moje niegrzeczne na siłę nieprzemyślane
                      odstawienie chce korzystać z takich propozycji, bo sama nie zdążyła dojrzeć do
                      tego pożegnania z piersią. I przynajmniej się przytuli. I przynajmniej
                      pogłaszcze. (Zresztą jeszcze niedawno temu bawili się nałogowo w karmienie
                      piersią. Najpierw Lidzia karmiła Daniela piersią, potem była zmiana i Daniel
                      karmił piersią Lidzię. Ale był ubaw big_grin)
                      Także wielce Was podziwiam, jak powoli dajecie dojrzewać Waszym dzieciom! Ja
                      miałam mylne wrażenie, że jak luba Lidka w wieku półtora roku mówiła do
                      mnie: "mamusiu, ty zmyj, a ja tymczasem poukładam puzzle", to tym bardziej
                      powinna dorosnąć do zakończenia ssania. He he, ale się myliłam!
                      Pozdrawiam Was ciepło mamy-karmicielki do kwadratu :o)
    • situsia Re: rodzeństwo przy piersi? 15.08.05, 00:31
      Dopiero dziś przeczytałam ten wątek, choć przecież rodzeństwo przy piersi mam,
      tylko w tym samym wieku, hehe. Problemy nieco inne, ale podobnie początki były
      najgorsze...
      Od długiego czasu karmię dwójkę naraz, bardzo rzadko zdarzają się chwile, gdy
      karmię tylko jednego synka, (choć myślę, że to jest potrzebne - czy się ma
      dzieci w różnym wieku czy w tym samym, żeby był czas tylko dla niego), bo
      chłopcy dbają o siebie nawzajem w tej kwestii - jak się chcę ukryć z jednym, to
      on zaraz woła drugiego: "Chodź na citusia, chodź na mleczko!". Przez moment
      bywam zirytowana, no bo dwójkę jest zdecydowanie ciężej karmić smile)), ale mnie to
      też wzrusza, jak dbają o siebie.
      Czasem mówią do mnie: "A Raduś (Patuś) też chce citusia!"(z lekkim wyrzutem
      ???). Robi mi sie wtedy głupio, że chciałam zwiać drugiemu.
      Każdy ma swojego citusia. Na początku karmienia, przez pierwsze miesiące
      starałam się zmieniać piersi, ze względu na kształtowanie się główki, ale po
      pewnym czasie utarło się zgodnie z miejscem zajmowanym na tapczanie w nocy-
      Raduś ma lewą pierś, a Patuś prawą. Chłopcy tego pilnują, kiedy mnie się czasem
      zdarzy pomylić.
      Raduś od pewnego czasu mówi mi przy karmieniu: "Jak cituś ładnie pachnie!".
      Super! Podziwiam Ciebie anaj25 i wszystkie mamy karmiące dwójkę! Bardzo mnie
      wsparły wasze doświadczenia. Dzięki! Pozdrawiam cieplutko!
      • yvonnek2 situsia 18.08.05, 11:01
        Rozczuliłam się czytając co napisałaś... Jakie to słodkie, że o siebie dbają.
        Gratuluje czułych i mądrych chłopaków. Pozdrawiam.
    • situsia Re: rodzeństwo przy piersi? 17.08.05, 22:51
      Gosiu, ale mi było miło, jak przeczytałam Twoje słowa smile))))!
    • monika_oli Re: rodzeństwo przy piersi? 22.08.05, 15:20
      Witam.
      Melduję się już jako podwójna karmiąca mamasmile
      Jana, co u Was?
      Jak przeczytałam Twój pierwszy (po urodzeniu się Bartusia) wątek, to mogłabym
      się pod nim też podpisać - u nas też była taka sama sytuacja. Wspólne ssanie
      piersi zamiast łagodzić sytuację tylko ją napinałosad Teraz jest trochę lepiej.
      Zadziałała metoda jaką podaje jedna z dziewczyn w tym wątku - sztywno wyznaczone
      granice. Początkowo Olcia ssała o różnych porach, ale moje piersi bardzo się
      'rozszalały' i nie mogłam sobie z nimi poradzić (Natalia także), a moje
      Słoneczko kiedy poprosiłam ją o odessanie nadmiaru mleczka z słodko odpowiadało
      że teraz jej się nie chce. Dlatego nauczyłam Oliwię, że ona ssie cycusia tylko
      rano, wieczorem i tylko z jednej piersi - druga zostaje dla Natalki i przez
      pewien czas było naprawdę ok. Oczywiście nie raz słyszałam, że chce pierś, tyle
      że po mojej odmowie nie walczyła jak wcześniej - tak jakby to była tylko próba
      mojej konsekwencji. Niestety dziś sama złamałam tę zasadęsad Natalia zrobiła dziś
      'strajk głodowy' - nie chce jeść tylko łyknie parę razy i śpi (kłopoty z
      brzuszkiem?, kupką? smoczek?), więc Oliwcia ssała już trzy razy - mam nadzieję
      że za bardzo się do tego nie przyzwyczaiuncertain
      Pozdrawiam ciepło.
      Monika
    • anaj75 Re: rodzeństwo przy piersi? 31.10.05, 13:15
      Nadal karmię dwójkę. Niestety, mimo upływu czasu nie jest lepiej. Gdy jakiś
      miesiąc temu próbowałam uregulować karmienie starszemu do kilku razy dziennie -
      skończyło się jego głodówką, lekkim odwodnieniem i do dziś (czyli już 4
      tygodnie) nie je nic poza moim pokarmem. Nic nie chce, nawet słodyczy. No, może
      uda mi się go namówić na okienko czekolady lub jajko raz na dzień. Jego hasłem
      sztandarowym stało się "tylko cyś!" Byłam z nim u lekarza i nasza pediatra nie
      widzi żadnych przyczyn somatycznych tego stanu. Twierdzi wręcz, że jest to
      objaw stresu związanego z pojawieniem się rodzeństwa i z przeprowadzką (eh, nie
      oszczędzaliśmy mu wrażeń w tym roku). Maciek częściej ssie od młodszego,
      schudł, jest osłabiony, nie chce wychodzić na dwór. Czuję, że sytuacja wymknęła
      mi się spod kontroli. Karmię albo obu naraz, albo Maćka. Na szczęście Bartuś
      świetnie rośnie. Nie wiem, czy gdyby starszak został odstawiony przed porodem,
      teraz miałby apetyt ale przyznaję, że nie powtórzyłabym decyzji o podwójnym
      karmieniu. Mam dość karmienia starszego odkąd tak mocno wrócił do "ssactwa" (i
      on tę moją niechęć z pewnością czuje, czym bardzo się martwię) ale nie widzę
      wyjścia z sytuacji.
      Może macie jakieś pomysły?
      Jana
      • fizula Re: rodzeństwo przy piersi? 03.11.05, 08:40
        Wybacz, Janinko, ale to znowu ja zabiorę głos w Twojej sprawie. Chociaż
        generalnie w sprawie karmienia dwojga nie mam żadnego doświadczenia. Ale z
        powodu (starej) sympatii do Ciebie i tego, że niechęć do karmienia jest mi
        znana, odezwę się jednak.
        Po pierwsze: spróbuj dojść do porządku z samą sobą. Może potrzebujesz więcej
        czasu dla siebie samej. Szczerze trzeba sobie odpowiedzieć, co najbardziej
        drażni, boli, niecierpliwi w karmieniu? Dlaczego chcesz nadal karmić? Dlaczego
        chcesz skończyć karmienie? A więc zrozumienie siebie i zgoda na swoje
        zmęczenie, zniecierpliwienie może Ci się przydać do osiągnięcia przede
        wszystkim zgody na karmienie (niekarmienie) ze samą sobą.
        Piszesz, że Maciuś czuje Twoją niechęć: a czy otwarcie mu ją pokazujesz? Mi się
        wydaje, że czasem lepiej otwarcie wyrazić swoje zmęczenie, niechęć do pewnych
        rzeczy niż się kisić z takimi uczuciami samej ze sobą (bo wtedy to takie
        uczucia mogą jeszcze narastać).
        O ile karmienie jednego dziecka piersią to jest ciężka praca, to dwójki
        graniczy z bohaterstwem (w moim odczuciu). Stąd szczególne prawo do odpoczynku
        Ci się należy, a wiem jak bardzo krucho z tym u Ciebie.
        Jak już się nie będziesz bała, że Maciuś poczuje Twoją niechęć do karmienia, to
        może sama pierwsza czasami będziesz mogła wyjść z propozycją: "Chcesz possać?"
        Wiem, że takie postawienie sprawy ułatwia dziecku samodzielną stopniową
        rezygnację z piersi, bo ma sprzymierzeńca w mamie ("ona chce mnie karmić"). Ale
        zastosowanie tej technicznej wskazówki nie przyniesie dobrych efektów bez
        pogodzenia się ze sobą, zrozumienia swojego zmęczenia, zniechęcenia. Wydaje mi
        się, że "masz cysia" podszyte niechęcią nie przyniesie na dłuższą metę dobrych
        rezultatów.
        Pozdrawiam Cię ciepło i przepraszam za wymądrzanie!
      • jagandra Re: rodzeństwo przy piersi? 03.11.05, 18:11
        Ojoj, współczuję sad Przyszło mi jeszcze jedno do głowy. Czy Maciek ma w kimś w
        tej chwili silne oparcie poza Tobą? Jak często tata się nim zajmuje? Przydałby
        się chyba i jemu i Tobie ktoś ważny trzeci, kto by najzwyczajniej Ciebie
        odciążył, a jemu pomógł poczuć się ważnym starszym chłopcem, z którym można
        robić różne ciekawe rzeczy.
        • jagandra Re: rodzeństwo przy piersi? 03.11.05, 18:11
          Robić różne ciekawe rzeczy i nawet pójść na obiad do baru wink))
      • monika_oli Re: rodzeństwo przy piersi? 06.11.05, 17:45
        Witam.
        Dawno mnie tu nie byłosad
        Widzę że u Ciebie Jano nie za wesoło.
        Ja także nadal karmię obie dziewczyny. Oliweczka też, choć przed pojawieniem
        się Natalci ssała czasem tylko raz dziennie, stała się obecnie bardzo
        systematycznym ssakiem i ciągle upomina się o pieś, a w porach kiedy zwykle
        ssie nic innego się nie liczy. Bywa, że jak uda mi się jej nie nakarmić
        wieczorem, to budzi się w nocy z płaczem.
        Właśnie się zastanawiam, jak to będzie z odstawieniem Oliwii. Planuję ten dzień
        w okolicy jej trzecich urodzin, mam więc jeszcze czas do maja, ale już się boję
        jak to będzie, jeśli ona nadal tak będzie chciała ssać, tym bardziej że Natusię
        chciałabym wtedy jeszcze nadal karmić.
        Trzymajcie się.
        Pozdrawiam ciepło.
        Do napisania.
        Monika
        • gosiak7619 Re: rodzeństwo przy piersi? 07.11.05, 16:02
          Dziewczyny!
          Nie odzywałam się , bo zwyczajnie jest mi głupio. Przepraszam , to ja mówiłam
          jak jest wyjątkowo karmić dwoje dzieci , i jest wiele z tego korzyści.
          Jano nie wiem co Ci doradzić : ( Mogę sobię wyobrazić jak bardzo jesteś
          zmęczona.
          Pewnie jest jakiś wytłumaczalny powód zachowania starszaka. Nie jestem
          psychologiem , ale moja intuicja mi podpowiada, że synek coś sobie rekompensuje
          takim intensywnym ssaniem . Może rozłąkę z Tobą , albo chce tak zwrócić Twoją
          uwagę , albo w ten sposób upewnić się ,że go kochasz ?
          Mój pomysł jest bliski rady fizuli , czyli nie zabraniać ,dać kiedy chce ,ale
          skracać czas przy piersi.
          W moim przypadku to był dobry pomysł , Mateusz nadal rano i wieczorem chce
          pierś , ale po krótkim czasie ja przerywam ssanie. Czemu ? Gdybym tego nie
          robiła to on nadal byłby w stanie ssać nawet 15 , czy 20 min , albo w ten
          sposób zasypiać.
          Taka zmiana ssania , na moich warunkach nie odbyła się z dnia na dzień.
          Myślę , że warto spróbować. Takim ssaniem po ok. 1 do 2 min rano i wieczorem
          nie jestem zmęczona. Czasami prosi o pierś w dzień , nie odmawiam , ale
          przerywam ssanie.Kiedy zaczęłam wdrażać tę zasadę to po przerwaniu mówiłam , że
          bardzo go kocham i chcę go przytulić. Tak się przyzwyczaił do naszego rytuału ,
          że pierwszy mówi " kocham cię , wiesz? " i przytula się do mnie.
          Ktoś pewnie pomyśli po co tak długo i jaki ma sens takie ssanie 3,5 latka ?
          Jestem przekonana , że ma , bo on tego potrzebuje , nie czuję się odepchnięty a
          kochany . On wie ,że jego rówieśnicy już nie dostają piersi i wie , że jest
          dużym chłopcem ( jak na ssanie ) , ale on chce jeszcze czasem być ssać jak
          siostra.
          Jednocześnie świetnie się rozwija ,ostatni jego tekst , który mnie zadziwił "
          mamo nauczysz mnie czytać ? " Mało to, pyta mnie jak wyglądają literki i je
          zapamiętuje.Napisałam o tym żeby udowodnić ,że długie karmienie nie uwstecznia.
          Gorądzo pozdrawiam ( jeżeli chciałabyś pogadać to odezwij się na pocztę , podam
          Ci numer skypa lub gadu )
          Cały czas jestem z Tobą !
    • anaj75 dziękuję 13.11.05, 15:45
      Jestem Wam wdzięczna za wsparcie w kryzysowej chwili. Postanowiłam karmić Maćka
      mimo trudności, tylko dlatego, że jest to dla niego takie ważne. Niestety, nie
      mam nikogo, kto by mnie odciążył w zajmowaniu się nim ale są dni lepsze i
      gorsze, te drugie kiedy Maćko chce ssać na okrągło.
      Gosiu, nic się nie martw, widzę i czuję wyjątkowość karmienia dwójki ale z
      powodu wyjątkowego ssactwa mojego pierworodnego jestem po prostu bardzo
      zmęczona. Dobrze, że maluch jest taki umiarkowany w ssaniu smile Eh, spodziewałam
      się, że będzie odwrotnie - tzn. Macio ssak okazjonalny a Barcio nałogowy. Twoje
      doświadczenia i rady są mi bardzo pomocne. Chętnie pogadam z Tobą, jak tylko
      znajdę chwilę.
      Pomaga mi też świadomość, że nie jestem jedyna z gromadką u biustu smile
      Pozdrawiam serdecznie.
      Jana
      • anaj75 Re: dziękuję 21.12.05, 23:43
        Donoszę, że sytuacja zdaje się być opanowanasmile
        Znaczy to, że starszak mój drogi (27 mies.) zaczął spożywać, choć w
        umiarkowanych ilościach ale zawsze, jadło dla jego wieku przeznaczone, czyli
        jednym zdaniem: strajk głodowy zakończony (mam nadzieję, że definitywnie).
        Oczywiście, piersią też nie gardzi ale ogranicza się do kilku przysysów. Czasem
        da się nawet namówić na przytulenie zamiast ssania smile Za to młodszy ruszył do
        boju, bo ząbkuje. Jakby nie było, ruch w interesie jest ;P
        Moi chłopcy przepadają za sobą. Zdarza mi się karmić ich równocześnie. Wtedy
        poklepują się nawzajem (5- miesięczny maluch, rzecz jasna, mimowolnie), śmieją
        do siebie itp.
        Było trudno i wtedy, pod wpływem emocji i zmęczenia, myślałam o drastycznym
        odstawieniu dwulatka. Może znów tak ciężko będzie. Chciałabym jednak dotrwać do
        momentu jego gotowości do rezygnacji z piersi. Jakbym kiedyś jeszcze biadoliła,
        to mi o tym przypomnijcie wink
        Pozdrawiam.
        Jana
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka