Dodaj do ulubionych

w Polsce żyjemy czy kurde nie?

26.03.09, 23:28
mialam isc spac, ale z przyzwyczajenia weszlam na słuzbową skrzynke
jeszcze i mam odp:

Dear Sender,
I'm travelling till 29th of March with very limited mail access.
In Krakow related issues pls contact YY.
In Warsaw day-to-day issues pls contact Warsaw Reception; HH
In urgent cases pls give me a call or text on my mobile +48 0 000
000 000

Br

XX




No więc.. czy coś mnie ominęło, czy język angielski jest
obowiązkowym językiem w Polsce? Uważam, że powiniem być najpierw
tekst po polsku, dopiero póxniej po angielsku, skoro już ktoś ma
taką potrzebę.. jeszcze te skróty, jak dla mnie żenada :/

Wczoraj miałam wątpliwą przyjemność dzwonienia do Championsa w
Mariocie na recepcję, oczywiście przywitanie w j. angielskim - bo
przecież znajdujemy się w Wielkiej Brytanii.. w momencie gdy
ośmieliłam się odezwać w języku polskim baba tak na mnie burknęła,
dosłownie jakbym dostała w twarz.. no żebyście słyszeli zmianę tonu
głosu, sposobu prowadzenia rozmowy, wszystkiego.

Prostestuję przeciwko takim zwyczajom. Nie podoba mi sie to.
Czy posługiwanie się językiem polskim to obiach czy co??
Bo w takich przypadkach nie widzę po prostu logiki używania języka
obcego. Brałam pod uwagę to, że i jedna i druga firma może mieć
większość zagranicznych kontrahentów, no ale znam ich specyfikę i
wiem, że tak nie jest. Obcokrajowcy, to może 20% klientów.. więc co
liżemy d.. bo raczyli zainwestować ociupinkę swojego kapitału na
polskiej ziemi? Kurde miejmy swoją godność.
Czy jak ja jadę do Hiszpanii, Anglii, Danii w interesach, to
wymagam, żeby wszyscy wokół mówili po polsku??
Jesteśmy w Polsce, mówimy po polsku.. to mi kiedyś powiedziała jedna
mądra osoba i nie wynikało to z braków w edukacji.. Była to świadoma
wypowiedź, laska władała paroma językami, była współwłaścicielką
pręznej agencji reklamowej i zjebała klienta (!), który naskarżył na
niewładającą angielskim hostessę. Zainponowała mi wtedy, bo klient
może nie strategiczny, ale ważny i mimo to dała mu wyraźnie do
zrozumienia, że to on chce zarabiać w Polsce i że Polska go nie
potrzebuje..


eh dobra, ide spac.. bo za bardzo idę nie w tą stronę, w którą
powinnam :) W każdym razie ja zawsze apeluję o to, żeby nie dać się
zwariować.. jedźcie do Francji i odezwijcie się w innym języku niż
francuski w restauracji, urzędzie.. wyśmieją was, oleją w
większości, do głowy większości nie przyjdzie odezwać się inaczej
niż w języku ojczystym - i też nie wynika to z braków edukacyjnych.
Obserwuj wątek
    • vandikia Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:29
      wiem że długich wątków prawie nikt nie czyta, nie wiedziałam że
      wyszedł taki długaśny :/
      • zoofka Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:36
        ja czytam :)
        Dobry temat. Pracując w korporacji naobserwowałam się tego zjawiska
        w takim natężeniu, że przestało mnie to dziwić i denerwować.

        I do tego jeszcze wtrącanie do mowy naszej tych angielskich
        zwrocików: kost lokejszyn, iwent, lancz, hedkaunt... taki bełkot
        korporacyjny :/

        Niestety nie jesteśmy narodem tak nacjonalistycznym jak francuzi. U
        nas to nawet ludzi kręci. Tacy się fajni czują jak moga pobełkotać
        po angielsku :)
    • forumowicz_pospolity Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:32
      sleep well:P
    • juz_niedlugo_wiosna Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:36
      tak, porażka z nadużywaniem języka obcego
      ja zapytałam kogoś, w jaki sposób skończył studia bez znajomości polskiego - i
      skończyło się nadużywanie angielszczyzny ;P
      • baba_krk Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:41
        juz_niedlugo_wiosna napisała:

        > ja zapytałam kogoś, w jaki sposób skończył studia bez znajomości polskiego - i
        > skończyło się nadużywanie angielszczyzny ;P


        ooooo to mi się podoba :DDDD

        Też mi przeszkadza ta wszechobecność angielskiego. U mnie na podyplomowych nie
        dość, że prowadzący na zajęciach wrzucają słówka "branżowe" po ang. (tak się
        zastanawiam czy nikt nie wymyślił polskich odpowiedników?) to jeszcze niektóre
        materiały dają po angielsku... i efekt jest taki, że będę się musiała z ang.
        przeprosić :/
    • razzmatazzy Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:39
      Yes, yes, yes! :DDD

      Zgadzam się, że w niektórych sytuacjach to przegięcie. Sama też nadużywam,
      niestety. :/
      • mnop2 Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:43
        :DDD

        mi tu
        • razzmatazzy Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:45
          Tobie tu? Ale co Tobie tu? ;DD
          • mnop2 Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:51
            no mi no
            :D
            • razzmatazzy Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:52
              Chyba domino? :D
              • mnop2 Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:53
                namino weszło i sie rozdarło: Wieeeesieeeeek, chono tu!
                • razzmatazzy Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:55
                  Chonotu - nieduże zwierzę futerkowe występujące w Japonii. Żywi się kwitnącą
                  wiśnią i resztkami sushi ;)
                  • mnop2 Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 26.03.09, 23:57
                    Japonia - mala wysepka na wzgórku lonowym, często gęsto zarośnięta
                    niskim poszyciem
                    • razzmatazzy Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 00:03
                      Poszycie - rodzaj pożycia, dotyczy tylko osobników 'posh' (sorry Vandzia :D)
                      • mnop2 Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 00:15
                        Vandzia? A co ona tu robi? Moja babcia znaczy..?

                        Tak.

                        Co to ja kciałam.. Acha!

                        Osobnik- miejsce zbieranie się ników w postaciach osobowych,
                        fizyczna obecność nika na piwie. (za Okońskim 1984)

                        :D
                        • razzmatazzy Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 09:49
                          Stoi na straży czystości mowy polskiej :)

                          Za Okońskim - plaża za jeziorem Okońskim, na której w 1984 miała miejsce słynna
                          bitwa koni z okoniami. Do dziś nie ustalono, kto zwyciężył w bitwie, gdyż
                          kronikarz kret miał kłopoty z rozróżnieniem walczących.
    • milleniusz Przed snem niedobrze się zezłościć :) 26.03.09, 23:43
      Ale generalnie zgadzam się z Tobą w 110 procentach.
    • qw994 Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 06:27
      Vandikia, popieram, popieram, popieram. Trafia mnie, jak widzę na przykład
      jakieś oznakowania po angielsku. Ostatnio w jakiejś galerii handlowej.
    • izabellaz1 Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 09:52
      Jestem za:)
    • gosiaes Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 10:11

      Czytając często gazetę "praca" żygać mi się chce na określenie
      stanowisk GENERAL MANAGER, IT Consultant, Network Security Engineer -
      to wygląda tak, jakbysmy obcokrajowcom te oferty przedstawiali!!!
      • forumowicz_pospolity Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 10:13
        gosiaes napisała:

        >
        > Czytając często gazetę "praca" żygać mi się chce na określenie
        > stanowisk GENERAL MANAGER, IT Consultant, Network Security Engineer -
        > to wygląda tak, jakbysmy obcokrajowcom te oferty przedstawiali!!!
        >

        chyba "rzygać" ewentualnie "womitować" z z angielska;)
        • gosiaes Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 10:27
          oczywiście, masz rację;-)
        • nexstartelescope Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 11:06
          Mnie też to irytuje :/ Rozumiem, że w miejscach użyteczności
          publicznej są napisy po angielsku (ale POD NAPISAMI POLSKIMI!), to
          akurat jest uzasadnione i w porządku.
          Ale używanie angielskiego przez Polaków przy zwracaniu się do innych
          Polaków mnie drażni i kojarzy sie z buractwem i snobizmem. Tak samo,
          jak zamieszczenie ogłoszeń w języku angielskim (zwłaszcza, jak tylko
          stanowisko jest po angielsku), nie wiem, co bęcwały chcą tym
          osiągnąć, myslą, że ludzie będą walić do nich drzwiami i oknami,
          żeby zamiast ciecia mogli się pochwalić odpowiedzialnym stanowiskiem
          housekeepera ? :D
          Drażni mnie to tym bardziej, ze znajomość angielskiego jest dziś
          praktycznie na porządku dziennym, więc nie ma potrzeby podkreślania
          tego na każdym kroku. Nikt juz dziś nie zaimponuje zagranicznym
          kontrahentom znajomością obcego języka, raczej popisze się własnym
          buractwem, lizodupstwem i brakiem poszanowania własnego kraju,
          języka. To tak, jakby mówił, że wstydzi się tego, że pochodzi z
          Polski i gadaniem po angielsku próbował nadrabiać własne
          kompleksy :/
        • milleniusz Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 11:09

          > chyba "rzygać" ewentualnie "womitować" z z angielska;)

          Womitować to chyba będzie z łaciny. :)
          • forumowicz_pospolity Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 11:47
            milleniusz napisał:

            >
            > > chyba "rzygać" ewentualnie "womitować" z z angielska;)
            >
            > Womitować to chyba będzie z łaciny. :)

            tez mozliwe i to bardzo
            • gosiaes Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 12:07
              zebrało mi się na haftowanie przez to wymiotowanie;)))
              • milleniusz Re: w Polsce żyjemy czy kurde nie? 27.03.09, 12:08
                Akurat wczoraj sprawdzałem, bo też był jakiś wątek o wymiotach. :D Nic co
                ludzkie. :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka