Dodaj do ulubionych

Fizjologia cyklu i problem bliźniąt- porządkuję

02.02.05, 22:34
Może komuś się to przyda. Zgodnie z sugestią niektórych forumowiczek,
pporządkuję swoje (w wiekszości) wypowiedzi o fizjologii cyklu miesiączkowego
i bliźniakach z dodatkowego jajeczkowania.

Wklejam wątek Zamii- prościej wytłumaczyć się nie da:

• Re: wielokrotne jajeczkowanie jest możliwe
zamia1 01.02.2005 17:18 + odpowiedz
Wkleję Wam to, co napisał mi na temat bliźniaków w różnym wieku lekarz
ginekolog. Taki wątek pojawił się na forum "zdrowie kobiety" jakiś czas temu;
wywołał go "ginekolog" - ktoś to parę dni temu wklejał. Poszukałam na naszej
stronie adresu lekarza, zapytałam, co on na to - odpisał tak:


"I. Czy u kobiety w czasie jednego cyklu może być więcej niż jedno
jajeczkowanie, pomijając jednoczasowe uwolnienie kilku komórek jajowych.
Po kolei:
1/ Cykl rozpoczyna się miesiączką (pierwszy dzień miesiączki jest pierwszym
dniem cyklu).
2/ Miesiączka trwa kilka dni, następnie w dniu nazwijmy go X ma miejsce
owulacja (jajeczkowanie). Nawet gdyby u kobiety mogło dojść do kilku
owulacji w cyklu, zawsze musi być ta pierwsza owulacja.
3/ Komórka jajowa uwalnia się z pękniętego pęcherzyka Graffa, to uwolnienie
komórki jajowej nazywamy owulacją czyli jajeczkowaniem. Co się dzieje po
owulacji?
4/ Pęknięty pęcherzyk Graffa przekształca się w ciałko żółte, które
produkuje progesteron (hormon). Progesteron potrzebny jest do "zachowania"
dziecka, gdy dojdzie do zapłodnienia, bez progesteronu dziecko (w postaci
rozwojowej zarodka), byłoby odrzucone przez organizm kobiety (matki), jako
obce ciało (obce białko, reakcja odrzucenia, podobna do reakcji odrzucenia
przeszczepu). Organizm kobiety w czasie każdej owulacji przygotowuje się do
przyjęcia dziecka.
5/ Jeżeli kobieta jest w ciąży dziecko (zarodek) wysyła sygnał JESTEM i
ciałko żółte trwa, produkując progesteron, który chroni dziecko. Takie
ciałko żółte nazywamy umownie ciałkiem żółtym "ciążowym", które dalej
produkuje progesteron.
6/ Jeżeli kobieta nie jest w ciąży brak sygnału od dziecka, powoduje
stopniowy zanik ciałka żółtego, zmniejszanie się produkcji progesteronu i
krwawienie z dróg rodnych zwane miesiączką, spowodowane zmniejszeniem się
poziomu progesteronu.
Mam nadzieję, że do tej pory wszystko jest jasne.
7/ Progesteron blokuje możliwość dojrzewania pierwotnych komórek jajowych i
powoduje zanik (atrofię) komórek dojrzewających. Zawsze w każdym cyklu
dojrzewa kilka komórek jajowych, najczęściej uwalniana jest jedna (czasami
dwie, trzy, cztery itd. i wtedy może dojść do poczęcia dwojga, trojga,
czworga itd. dzieci - ciąża bliźniacza, trojacza, czworacza itd.)

Proszę zastanowić się nad następującymi pytaniami:
- Czy kobieta w ciąży może zajść w ciążę? Nie chodzi mi o ciążę bliźniaczą.
- Czy kobieta będąc miesiąc w ciąży może zajść w drugą ciążę?
- Czy kobieta będąc w takiej "podwójnej" ciąży, może zajść po następnym
miesiącu w następną ciążę? Itd.
- OCZYWIŚCIE NIE MOŻE !!!
- Dlaczego nie może?
Patrz punkt 5/ Pęknięty pęcherzyk Graffa uwolnił komórkę jajową, pęknięty
pęcherzyk Graffa przekształca się w ciałko żółte, ciałko żółte produkuje
progesteron, komórka jajowa wędruje przez bańkę jajowodu, gdzie następuje
zapłodnienie, dalej dziecko w postaci zarodka wędruje przez jajowód do
macicy, gdzie się zagnieżdża (ciąża jest fizjologiczną reakcją organizmu
kobiety powstałą po zapłodnieniu), organizm kobiety otrzymuje od dziecka
sygnał JESTEM, ciałko żółte nie zanika, tylko trwa nadal (nazywając się
ciałkiem żółtym "ciążowym") i dalej produkuje progesteron, który blokuje
możliwość dojrzewania komórek jajowych. Dziecko rozwija się, progesteron je
"chroni" i uniemożliwia dojrzewanie następnych komórek jajowych, kobieta
będąc w ciąży jeżeli ma na to ochotę współżyje i w następną ciążę nie
zachodzi. Proste i oczywiste.
Celowo posługuję się takim oczywistym przykładem.

- A co się dzieje, jeżeli u kobiety miało miejsce "pierwsze" jajeczkowanie,
a kobieta w ciążę nie zaszła?
Patrz punkt 6/ Pęknięty pęcherzyk Graffa uwolnił komórkę jajową, pęknięty
pęcherzyk Graffa przekształca się w ciałko żółte, ciałko żółte produkuje
progesteron, komórka jajowa wędruje przez bańkę jajowodu i jajowód do
macicy, komórka jajowa zagnieżdża się, organizm kobiety czeka na ewentualny
sygnał, progesteron tak jak zawsze blokuje możliwość dojrzewania następnych
komórek jajowych, brak sygnału bo nie ma dziecka, ciałko żółte zanika więc
spada produkcja progesteronu, spadek poziomu progesteronu powoduje
złuszczenia śluzówki w jamie macicy, następuje krwawienie z dróg rodnych
zwane miesiączką i ... skończył się cykl. Pierwsze jajeczkowanie, było
zarazem ostatnim jajeczkowaniem!!! Tak jest zawsze, bez względu na długość
cyklu!!!

Mam nadzieję, że to co napisałem można zrozumieć. Proste i oczywiste fakty
są zwalczane, ponieważ burzy to świadomość konieczności stosowania
antykoncepcji. Jeżeli płodność nie może nas zaskoczyć "dodatkowym"
jajeczkowaniem, to obserwacja objawów płodności ma sens. Jeżeli ma sens to
antykoncepcja jest niepotrzebna, Jeżeli jest niepotrzebna, to nie ma
ogromnych zysków. I wracamy do początku. Trzeba mącić ludziom w głowach, aby
biznes antykoncepcyjny się kręcił.

II. Ginekolodzy próbują ustalać termin porodu na podstawie daty ostatniego
krwawienia miesiączkowego (chociaż dzieci nie powstają z krwi miesiączkowej
i plemników), przy cyklach nieregularnych taki "ustalenie terminu porodu"
jest obarczone dużym błędem (nawet 2 miesiące). Ginekolodzy wykonując USG
kobiecie w ciąży dość często mylą się przy określaniu płci, a czasami mylą
się przy rozpoznaniu ciąży mnogiej (również w ciąży zaawansowanej), dlatego
bladego pojęcia nie mam na jakiej podstawie ginekolog rozpoznał różnicę
wieku u bliźniaków i określił ja na tydzień. Bliźnięta nigdy nie rozwijają
się jednakowo, zawsze jedno z bliźniąt jest większe, a drugie mniejsze. Po
porodzie różnica może wyglądać nawet na 1 miesiąc, ale nie świadczy to o
różnym czasie poczęcia.
Inną natomiast rzeczą jest możliwość zajścia w ciążę bliźniaczą współżyjąc z
jednym (lub dwoma partnerami) w odstępie kilku (3-5) dni, na kilka (3-5, a
nawet7) dni przed jajeczkowaniem. Plemniki w śluzie płodnym są zdolne do
zapłodnienia 3-5 dni, a nawet 7 dni, więc nie ma w tym nic dziwnego, ale do
zapłodnienia dochodzi w jednym czasie."

Może tak na poczatek: prof. Rotzer ma najwieksze populacyjnie badania nad
metodą wieloobjawową: ponad 200 000 cykli dwufazowych, prowadzonych przez
współżyjące kobiety. Nie stwierdzono, by w fazie niepłodności poowulacyjnej
(prawidłowo wyznaczonej) doszło da jakiegokolwiek poczęcia. Dlatego ta faza
(także z punktu widzenia fizjologii) uważana jest nawet przez lekarzy jako
100%
niepłodność. Zadne inne badania medyczne nigdy nie objeły tak dużej populacji
(grupy badanej). Ale powtarzam: przy prawidłowo wyznaczonym końcu fazy
płodności. Gdyby taka ciąza się zdarzyła- wiedziałby o niej cały świat, bo
przypadek opisanoby w najpoczytniejszych pismach dla lekarzy.
Druga sprawa: na nasze funkcjonowanie hormonalne ma wpływ całe nasze życie:
egzaminy, choroba, stresy, wysiłek fizyczny, zmiana trybu zycia, sposób
odżywiania i wiele, wiele temu podobnych spraw. Nasz organizm reaguje na nie
specyficznie, np. u jednej połoznej cykle są książkowe, mimo pracy zmianowej,
a
u innej jeden dyzur nocny uniemozliwi jej interpretacje temperatury. Tej
wiedzy
nie znajdziesz w żadnej książce- ale usłyszysz od osób w podobnej sytuacji,
czy
od nauczyciela, który ma duże doświadczenie i wiedzę.
Z wiekiem, jak zmienia sie nasze funkcjonowanie hormonalne, to zmieniaja sie
też reguły obserwacji. Kobieta 42 letania z nieregularnymi cyklami i
podniesionym FSH na pewno nie bedzie czekać na owulację, tylko zastosuje
reguły
na czas premenopauzy.
Staram sie zrozumiec Twoje rozgoryczenie. Ja znam NPR przede wszystkim od
strony fozjologii i wiem, np. dlaczego objaw śluzu, szyjki i temperatura mają
swoje podstawy naukowe. Dla C
Obserwuj wątek
    • burczykowa Re: Fizjologia cyklu i problem bliźniąt- porządku 02.02.05, 22:39
      Staram sie zrozumiec Twoje rozgoryczenie. Ja znam NPR przede wszystkim od
      strony fozjologii i wiem, np. dlaczego objaw śluzu, szyjki i temperatura mają
      swoje podstawy naukowe. Dla Ciebie pojawienie sie śluzu sygnalizuje poczatek
      okresu płodności, a dla mnie przede wszystkim pewien etap w pracy jajnika. Dla
      Ciebie szczyt objawu sluzowego oznacza, że 3 dnia wieczorem zakończysz okres
      płodności. Dla mnie oznacza, że właśnie estrogeny spadają na łeb, na szyje,
      czyli, że za gdzieś mniej więcej 17-37 godz. bedzie wyrzut LH, a jakieś
      kilkanaście godzin później- uwolni sie komórka jajowa z pęcherzyka Graffa.
      Ja rozumiem, co sie dzieje z moim organizmem w danym momencie. Jak kiedyś
      pisałam- fascynuja mnie badania nad płodnością: rozumiem każdy objaw, wiem, z
      czego wynika. Dla mnie jest to pewna symfonia, całośc, gdzie nic nie wystepuje
      ot tak sobie, i wszystko ma znaczenie. Może dlatego jest mi łatwiej, bo
      stosowanie NPRu wynika u mnie nie tyle z wiary o ich skuteczności, co z
      gruntownej wiedzy o ich podstawach.
      Skąd wiemy, dlaczego NPR jest zgodny z tym, czego uczymy się o własnej
      fizjologii?
      To jest w miarę proste: wystarczą badania poziomu hormonów we krwi przez
      całe cykle i monitorowanie owulacji, grubosci endometrium, kiedys były jeszcze
      rozmazy cytohormonalne. I to było robione, stad wiadomo, że NPR maja swoje
      podstawy naukowe, a nie tylko założenia.
      Najpierw powstała metoda termiczna i stosowano ja z powodzeniem, mimo, że nie
      wiedziano, dlaczego PTC wzrasta. Potem odkryto własciwości progesteronu i nagle
      stało sie jasne, dlaczego PTC ma swoje wytłumaczenie naukowe.
      Billingsowie tez najpierw odkryli sluz, nauczyli sie wyznaczać poszczególne
      fazy. dopieri po latach zaczeto prowadzic badania naukowe, które potwierdziły
      slusznośc ich reguł. To samo z szyjka macicy. Stąd prawidłowo prowadzone
      obserwacje prawidłowych cykli daja wysoka skutczność. Ma to potwierdzenie w
      nauce.
      Fizjologia cyklu miesiaczkowego „dla koneserów” (pomysł kogos z forum):
      Jak juz pecherzyki
      pierwotne na poczatku cyklu są stymulowane przez FSH, to ich otoczki zaczynają
      wydzielać
      estrogeny. Po wyłonieniu pęcherzyka dominującego estrogeny pochodzą własnie
      głównie z jego otoczki. FSH stymuluje ten pęcherzyk nadal, ciągle. A on pieknie
      wzrasta i wzrasta, a więc jego otoczka jest coraz wieksza, więc produkuje tych
      estrogenów coraz więcej. estrogeny oczywiście jak i inne hormony dostaja sie do
      krwi i ta droga także do przysadki mózgowej. Jak przysadka mózgowa odkryje, że
      tych estrogenów jest juz bardzo duzo, to decyduje się na wyrzut hormonu LH. Ten
      hormon pobudza pęcherzy dominujący, prowadząc do owulacji, czyli uwolnienia
      komórki jajowej z pęcherzyka Graffa. Ale na tym rola jego się nie konczy:
      komórka sie uwolniła, a pęcherzyk pozostał i on pod wpływem LH przemienia si w
      ciałko żółte.
      Co z tego wynika?
      -za owulacje bezpośrednio odpowiada LH
      - wyrzut LH wystepuje w cyklu tylko jeden, jedyny raz w tak dużych ilościach i
      jest to odpowiedź na wyjatkowo wysoki poziom estrogenów (pochodzących z
      pęcherzyka gotowego do owulacji)
      - żeby mogła nastapić nastepna owulacja, musi nastapić następny wyrzut LH,
      który jest odpowiedzią na wysoki poziom estrogenów, a te pojawia się w momencie
      wyłonienia pęcherzyka dominującego, a on pojawi sie dopiero po stymulacji FSH,
      która uruchamia sie po spadku progesteronu (a po spadku progesteronu nastepuje
      miesiączka)..... I tak wkoło, Macieju!
      Jak juz jestem przy tym, to napiszę, co nam z tej wiedzy:
      - jesli po miesiączce pojawia się sluz to znak, że we krwi mamy już estrogeny
      (co prawda sladowe ilości, ale jednak mamy), a to juz niechtbnie świadczy o
      tym, że w jajniku powoli zaczyna być stymulowany pęcherzyk, do to jego otoczka
      wydziela te hormony. A że na dzień dzisiejszy nie mamy mozliwości określenia,
      za ile dni bedzie owulacja, dlatego pojawienie sie śluzu sygnalizuje poczatek
      okresu płodności.
      - jak obserwujemy śluz to zauważamy, że z dnia na dzień zaczyna go być więcej i
      się zmienia. To wynik wzrostu tego pęcherzyka, który wydziela coraz więcej
      estrogenów, a one własnie powoduja wydzielanie śluzu przez gruczoły szyjki
      macicy. w tym czasie część kobiet zauważa, że szyjka macicy zaczyna się unosić
      i mieknąć (piszę "część", bo niektóre mają taką od poczatku cyklu)
      - w pewnym momencie odczuwamy sliskość, mokrość lub naoliwienie, a nasz sluz
      przypomina swoim wyglądem surowe białko jaja kurzego (przezroczystość,
      rozciągliwość) <wygląd i odczucia są sprawą bardzo indywidualną>. Wiemy zatem,
      że estrogenów jest juz bardzo duzo, czyli w pewnym momencie nastapi wyrzut LH,
      ale też zablokowane zostanie dalsze pobudzanie FSH.Dochodzi więc do nagłego
      spadku estrogenów (czasami wtedy pojawia się krwawienie, plamienie- pękają
      delikatne naczynia krwionośne na szyjce macicy, wrażliwe na spadek estrogenów).
      A my mamy zanik sluzu, albo radykalna jego zmiane w wygladzie i odczuciu. Częśc
      kobiet wierzy święcie, że to juz koniec okresu płodności ( a potem psioczy na
      skuteczność NPRu). Zmienia sie też twardość, położenie i otwartośc szyjki
      macicy- ona także reaguje na estrogeny.
      - po owulacji mamy progesteron, więc sluz zanika (tworzy się czop w kanale,
      który zamyka ujście szyjki, w ten sposób nie jest mozliwe przenikniecie
      plemników, ale chodzi tu raczej o zamknięcie drogi dla wirusów, bakterii czy
      grzybków -szczególnie ważne w ciąży) albo zmienia sie na gęsty, lepki. Także
      szyjka macicy ulega znanym nam zmianom. Nasza PTC jest na podwyższonym poziomie.
      Podsumowując:
      - obserwując sluz (i szyjke macicy) obserwujemy skutki działania estrogenów,
      które biorą się ze wzrastającego pęcherzyka, a po owulacji- skutki działania
      progesteronu z ciałka żółtego
      - obserwując PTC wiemy o progesteronie.
      Jak to wygląda w badaniach światowej Organizacji ZDrowia (WHO)?
      -szczyt wydzielania estrogenów jest 17-32 godz. PRZED OWULACJĄ, potem spadek ,
      więc pzred owulacją w tym okresie może ZUPEŁNIE zaniknąć śluz
      -jako konsekwencja spadku estrogenów pojawia się WYRZUT LH (9,5- 23 godz przed
      owulacją)
      - progesteron może pojawić się we krwi już ok. 16 godz. PRZED owulacją, ale tez
      12 godz. PO owulacji. Ale tu spotykane są nawet kilkunastogodzinne odchylenia.
      O ile wystepowanie zmian w śluzie nie nastręcza trudności (wiadomo, że szczyt
      sluzowy zawsze przypada przed owulacją (stąd bardziej logiczna i naukowa jest
      metoda Rotzera) , tak jak szyjka, o tyle trudniej jest z PTC, mimo- że
      paradoksalnie- łatwiej ja ocenić, zachowując obiektywizm (odczytuję wartość,
      nie muszę nic oceniać jak przy sluzie czy szyjce). Skoro progetseron może
      pojawić się juz kilkanaście godzin PRZED owulacja, to skok PTC nie oznacza, że
      dopiero teraz mamy owulację.Skąd w ogóle biezrze się progesteron w tym czase ?
      Z pęcherzyka Graffa- jeszcze nie pękł, ale naczynia krwionośne już do niego
      wnikneły i przenika do nich ten hormon, co powoduej podniesienie PTC. ale wtedy
      raczej obserwuje się stopniowy wzrost, powolny. Natomiast dalczego później, nix
      jajeczkowanie może pojawić się skok? Ponieważ ciałko żółte musi się uformować
      pod wpływem LH, a to czasami zabiera nawet 2-3 dni, stąd skok PTC tez bywa
      powolny, ale w końcu się stabilizuje na wyższym poziomie.
      Progesteron jest u nas z dwóch źródeł: z kory nadnerczy (jak u mężczyzn)- nie
      zmienia się w trakcie cyklu, nie ma znaczenia dla naszych obserwacji, nie
      podnosci PTC. Ten właściwy bierze się z cialka żółtego, które powsatje z
      pęcherzyka Graffa (pęcherzy, z którego uwolniła się komórka jajowa podczas
      owulacji). Ciałko żółte żyje 10-16 dni, długośc życia specyficzna dla każdej
      kobiety i w miare stała (+/- 1 dzień)w niezakłóconych cyklach. Ten nasz
      poowulacyjny progesteron powoduje rozrost endometrium, czyli przygotowuje je na
      przyjęcie zarodka (gromadzenie substancji odżywczych). Działa na naszą
      podstawową przemiane materii, a poprzez działanie na ośrodek termoregulacji
      • burczykowa Re: Fizjologia cyklu i problem bliźniąt- porządku 02.02.05, 22:40
        Progesteron jest u nas z dwóch źródeł: z kory nadnerczy (jak u mężczyzn)- nie
        zmienia się w trakcie cyklu, nie ma znaczenia dla naszych obserwacji, nie
        podnosci PTC. Ten właściwy bierze się z cialka żółtego, które powsatje z
        pęcherzyka Graffa (pęcherzy, z którego uwolniła się komórka jajowa podczas
        owulacji). Ciałko żółte żyje 10-16 dni, długośc życia specyficzna dla każdej
        kobiety i w miare stała (+/- 1 dzień)w niezakłóconych cyklach. Ten nasz
        poowulacyjny progesteron powoduje rozrost endometrium, czyli przygotowuje je na
        przyjęcie zarodka (gromadzenie substancji odżywczych). Działa na naszą
        podstawową przemiane materii, a poprzez działanie na ośrodek termoregulacji
        podnosi naszą PTC.Stąd w I fazie temperatura jest niska, a po wykształceniu się
        ciałka żółtego- wyższa. Progesteron dostaje się oczywiście do krwi i w ten
        sposób krąży po naszym całym organizmie. Ta drogą dostaje się także do
        przysadki mózgowej, którą blokuje do wydzielania FSH (jest to hormon, który
        pobudza pęcherzyki pierwotne w naszych jajnikach do wzrostu i rozwoju). Dopóki
        poziom progesteronu jest wysoki, dopóty przysadka nie ma mozliwości wydzialania
        FSH, a bez niego żadne pęcherzyki pierwotne w jajniku nie bedą przygotowywac
        się do owulacji.To jest wystarczający dowód na brak mozliwości wystapienia
        owulacji gdy jest wydzielany progesteron. Ale nie jedyny.Otóż jajnik wydziela
        jeszcze regulatorowe białko pęcherzykowe (FRP) i inhibinę B. Ich wydzielanie ma
        swój poczatek jeszcze w dojrzewającym pęcherzyku, a zwieksza się parokrotnie w
        ciałku żóltym (czyli po owulacji)> Jak działają? FRP działa miejscowo, tzn. na
        jajnik, blokując mozliwośc wzrostu kolejnych pęcherzyków. Natomiast Inhibina
        razem z krążącą krwią dociera do przysadki mózgowej i tutaj- podobnie jak
        progesteron- blokuje wydzialanie FSH. Jesli więc jakis lekarz mówi o dodatkowej
        owulacji, pytajcie nie tylko o działanie progesteronu, ale także FRP i inhibiny.
        Natomiast co się dzieje dalej? Dalej mamy wysoki poziom progesteronu, który
        przygotowuje nam endometrium. Jesli dojdzie do zapłodnienia i zagnieżdżenia
        (które ma miejsce ok. 7 dnia po zapłodnieniu- owulacji, choc niektórzy podaja
        nawet 12 dni), to juz w trakcie zagnieżdżania uwalniana jest Beta hcg, która
        krążąc z krwią, dociera także do jajnika i ciałka żółtego i jest to sygnał, by
        ciałko żółte przekształciło sie w ciałko żółte ciążowe, które wydziela jeszczw
        większe ilości progesteronu, a tym samym razem z inhibina i FRP nie dopuszcza
        do wzrostu kolejnych pęcherzyków (stąd w czsie ciąży nie ma owulacji). A jesli
        nie dojdzie do zapłodnienia? Ciałko żółte po określonym czasie
        pozbawione "kopa" bety hcg powoli obumiera. Na wykresie PTC widzimy to jako
        powolny spadek 2-3 dni przed miesiączką. Spadający poziom progesteronu powoduje
        skurcz naczyń krwionośnych, zaopatrujących endometrium, póxniej ich całkowite
        zamknięcie, co powoduje niemozliwoe do odwrócenia zmiany: niedożywienie,
        niedokrwienie, a w końcu złuszczenie, czyli miesiączkę.Spadający poziom
        progesteronu usuwa blokadę z przysadki mózgowej, a obumierające ciałko żółte
        nie wydziela tez inhibiny i FRP, czyli swoje działanie rozpoczyna FSH, co
        oznacza , że pęcherzyki pierwotne zaczynaja wzrastać, a właściwie zostaje
        wyłoniony pęcherzyk dominujący, który bedzie sie przygotowywac do owulacji.
        Jest to tylko takie schematyczne przedstawienie problemu, ale zawarłam w nim
        najistotniejsze informacje.

        Najczęsciej popełniane błędy (z mojej praktyki nauczyciela i instruktora NPRu):
        Szczyt wydzielania sluzu to ostatni dzien, kiedy jest go najwiecej- tak nawet
        zdarza mi sie usłyszec na egzaminie na nauczyciela NPR (oczywiście- nie
        zdaje).
        Obliczenia: nie współzyj, bo nie mozna. Ale śluzu nie ma, więc zaryzykuję. A
        potem
        problem, bo NPR nieskuteczny. Cykl bez skoku PTC i co w nastepnym? Wyznaczona
        faza niepłodności przedowulacyjnej, współzycie tuz po miesiączce, śluz jest ale
        oceniony jako pozostałośc po miesiączce (?)i wysoka PTC. Na szczęście dla tej
        kobiety (stosowała metode 2 lata) do ciąży nie doszło. Według niej przecież
        postepowała zgodnie z zasadami. Nastepna: po poronieniu, łyżeczkowaniu
        podejmuje od razu wspólzycie, chociaz- jak mówi- wyrażnie płodnego sluzu nie
        było. Ciąża. Ma 2 lata.Szczyt śluzu to dla wielu ostatni
        dzien, kiedy sluz był najbardziej rozciągliwy, przejrzysty. I nie ma to
        znaczenia, że na drugi dzień to może i było go mało, ale nadal dawał odczucie
        sliskości, a po dwu dniach jeszcze był przezroczysty, choc było go nieiwele.
        Tak kończyła płodność pewna kobieta, która po 2 nieplanowanych ciążach odkryła,
        że szczyt śluzu to ostatni dzien, kiedy śluz miał chocby jedna cechę śluzu
        wysoce płodnego, a po nim trzeba poczekać min. 4 dni albo 3 jesli potwierdzi
        PTC. Tak robi sie wpadki w fazie temperatur wyższych.
        A co do I fazy: a ilez to kobiet twierdzi, ze co tam odczucie- NIC NIE WIDZĘ TO
        ŚLUZU NIE MA. Albo współżyja w czasie "byle jakiego " śluzu, bo przeciez nie
        sprzyja on plemnikom? Owszem, nie sprzyja, ale czy nie pojawi sie on za kilka
        godzin, kiedy w wydzielinie ze współżycia jeszcze są żywe plemniki?
        I mozna tak jeszcze długo, długo. sąd w praktyce zawodnośc NPRu jest wieksza,
        niz to wynika z podstaw naukowych.
        IWazne, acz raczej rzadkie sytuacje:
        > > To się nazywa "bezmiesiączkowe cykle jajnikowe".
        >
        > 1. Dlaczego tak się nazywa? Toż to piękny przykład na wzbudzającą tak wiele
        > emocji "owulację wielokrotną"! Dla normalnej użytkowniczki NPR (a nie
        > ponadprzeciętnie wykształconej pielęgniarki :) cykl trwa od miesiączki do
        > miesiączki - to są uchwytne granice. Na podstawie czego mówi się o wielu
        > cyklach, choć miesiączki między nimi nie było?

        Bo widzisz: możesz uznac to za "dodatkowa owulacje", jesli nie mierzysz PTC do
        konca, co sie zdarza bardzo często i bardzo doświadczonym NPRkom. W metodach
        wieloobjawowych PTC zazwyczaj nie ma zasady mierzenia TYLKO w 4 pierwszych
        dniach cyklu. Potem mierzysz do końca i własnie w bezmiesiaczkowych cyklach
        jajnikowych PTC OBNIZA SIĘ wraz z zanikaniem ciałka żółtego. To jest sygnał dla
        kobiety, że rozpocznie się miesiączka, a jesli jej nie ma, to bierze pod uwagę
        to zjawisko i - rozsądek nakazuje- skontaktować się z DOBRYM nauczycielem. BCJ
        zdarzają się wyjatkowo rzadko, a może - własnie- dzieki obserwacjom -okazac sie
        może , że nie tak rzadko. Bez Obserwacji PTC do końca cykli nie rozpoznany tego
        zjawiska. Ale są to 2 (DWA) osobne cykle, ze wszystkimi zjawiskami hormonalnymi
        i ch efektami. Występować może m.in. : po porodzie, w premenopauzie.Częsciej :
        u kobiet z gruźlicą macicy (w ogóle rzadkośc jesli chodzi o taką postac
        gruźlicy, po wyłyżeczkowaniu macicy w połogu (czyli były resztki po porodzie),
        po poronieniu kiedy tworza się w mięśniu macicy blizny, a właściwie zrosty
        wewnatrzmaciczne (tzw. zespół Ashermana). Zresztą, pare lat temu w "fertility&
        Sterility" były na ten temat artykuly. W Polsce na pewno tym zjawiskiem
        zajmowała się (zajmuje się?) dr Teresa Kramarek (ginekolog- połoznik) , a
        ciekawe wykresy kilkunastu takich cykli mozna obejrzeć w książce jej
        autorstwa "Naturalne planowanie rodziny i jego biologiczne uwarunkowania" .
        No a jesli ktos nie przestrzega zasad metody i nie mierzy PTC do końca cyklu,
        to wtedy do "podwójnych owulacji" droga bliska...
        >
        > 3. Czy, Burczykowa, jesteś zupełnie pewna, że jedynymi liczącymi
        > się "zawodnikami" w tej grze, która nazywa się hormonalnym cyklem płodności
        > kobiety są: estrogeny, progesteron, FSH, FRP, inhibina B, Beta hcg, LH (chyba
        > wszystko wyliczyłem, co wyczytałem)? Że już na pewno nie ma innych nieznanych
        > jeszcze medycynie "cwanych graczy", którzy mogą komplikować sytuację w jakiś
        > szczególnych wypadkach (może np. tym, który spotkał toyę3)? Stawką jest
        wygrana
        >
        > lub przegrana NPR-u w takich przypadkach.

        No cóz- zauważyłes
        • burczykowa Re: Fizjologia cyklu i problem bliźniąt- porządku 02.02.05, 22:41
          No cóz- zauważyłes pewnie, że przedstawiłam zagadnienie tylko w zarysie, np.
          nie wspomniałam o pulsacyjnym wydzielaniu hormonów przedniego płata przysadki
          mózgowej i zmianie tych pulsów w zalezności od czasu do owulacji czy wpływie na
          nią podwzgórza. Nie wspomniałam też o roli PRL w produkcji progesteronu, nie
          mówiąc o wpływie dopaminy, serotoniny, czy endorfin, a głównie beta- endorfin
          na wydzielanie GnRH. No i o tym, ze tylko w fazie ciałka żółtego hamujący wpływ
          na wydzielanie LH (a jest to niezbedne do owulacji) i PRL maja opiaty
          wewnatrzustrojowe (enkefaliny czy endorfiny). Napisałam gdzies, że mam
          nadzieje, że medycyna nie odkryła jeszce połowy, bo jak juz wszystko bedziemy
          wiedzieć o sobie, to bedzie to najgorszy dzień dla ludzkości. Dlatego napisałam
          tylko o progesteronie, FRP i inbibinie, bo ich rola jest poznana dostatecznie i
          na tyle, by byc pewnym jego działania. Stad PRAWIDŁOWO wyznaczona faza
          niepłodności poowulacyjnej jest biologicznie pewna, jesli chodzi o brak
          możliwości zajścia w ciążę. Inaczej jest z fazą przed owulacją- stąd ryzyko
          błedu w metodzie.Tutaj czekamy na odkrycia.
          A wracając do Toyi: a jakiz przypadek ją spotkał? czy możesz byc pewny jej
          obserwacji, skoro ponoć nie ma notatek,było to pare lat temu, a w ogóle to
          jakby nie wiedziała, że płodnośc nie kończy się wraz z zakończeniem obecności
          sluzu wysoce płodnego (zobacz pyt. do mojej odp. w sprawie Billingsa).

          Bliźniaki i ich różnica wieku ciążowego:
          (To wklejone – nie moje słowa, ale warto, by tu było):
          Jakie mogą być przypuszczalne powody takiej różnicy?
          Pan podał jako jeden z możliwych drugą owulację czy są inne? Czy mniej czy
          bardziej prawdopodobne niz owulacja?
          Czy istnieje np prawdopodobieństwo (możliwośc) że jedno z dzieci otrzymuje
          mniej substancji odżywczych (jakieś nieprawidłowe zagnieżdżenie? bo ja wiem?)
          albo że podział zygoty był nierównomierny np w stadium moruli i jednemu
          przypadło więcej komórek?
          Byc może to zupełnie fantastyczne hipotezy, nie wiem, ciekawa jestem czy i jak
          prawdopodobne.
          I ostatnia kwestia.
          Po owulacji ciałko żółte produkuje progesteron, który działa przecież na
          podwzgórze blokując dojrzewanie kolejnych pęcherzyków Graafa. Gdyby miało
          dojśc do kolejnej owulacji to znaczyłoby ze co... progesteron był za niski?
          Przysadka, czy też powzgórze nie stanęły na wysokości zadania?
          Jakie byłyby wtedy inne objawy takiego zaburzenia?
          Jakie byłoby źródło?
          (Kurczaki karmione estrogenami? "Estrogeny" z soi?)
          Byc może piszę bzdury, ale bardzo byłabym wdzięczna za rzeczową odpowiedź
          A co do opisu ciąży bliźniaczej, mam pytanie. Czy dziecko od początku było
          młodsze? A później co? Wiek obu bliźniąt wyrównał się?
          "Ginekolog" jest niedouczony medycznie: Jakim to sposobem stwierdził różnicę
          wieku bliźniąt? Pomiarem wielkości? Czyżby różnica w wielkości musiała
          świadczyć o różnicy w wieku? Czy w porodach z ciąż mnogich wszystkie noworodki
          mają te same rozmiary?
          Jeśli każdy
          bliźniak ma własne łożysko, to w nim różnie rozwinietą siec naczyń
          krwionosnych.
          Jesli maja wspólne łożysko, to zespół podkradania jest najistostniejszy w
          rozwoju. Wyobraź sobie: jesli jest owulacja w fazie progesteronowej, to w ciąży
          nic się nie zmienia. Czy lekazre zabraniaja współżycia, żeby nie doszło do
          sytuacji, że jeden płód się rodzi, a drugi dopiero za miesiąc bedzie gotowy, bo
          miesiąc później sie począł? Czy słyszałas o przypadku, by bliżniaki miały
          jednakowa masę ciała? Jesli masz blixnieta dwujajowe, to owulowały dwie
          komórki, masz 2 dzieci i każde rozwija się inaczej. Stąd różnica. Lekarz NA
          PEWNO ci nie powiedział, że to efekt podwójnej owulacji. Powiedział jedynie o
          różnicy między nimi (jesli są wady łożyska czy sznura pępowiny, a nawet róznica
          w przygotowaniu konkretnego miejsca w endometrium- np. zrosty), a Ty reszte
          dośpiewałaś sama.
          Oczywiście, że są z podwójnej owulacji, bo są 2 jajowe, tylko starsze jest nie
          więcej, niz 24 godz.
          A miejsce w macicy było tak samo przygotowane? A łożysko dokładnie w tej samej
          chwili sie uformowało? A krążenie w łozyskach tez było identyczne? A rozwój w
          ciągu pierwszych dni był dokładnie taki sam? A zagnieżdżenie nastapiło
          dokładnie w tej samej chwili?
          To jest tylko część pytań.I miałam racje- sama dospiewałaś sobie, że to
          dodatkowa owulacja...
          Ta podwójna owulacja to nic niezwykłego, ale różnica między nimi nigdy nie
          przekracza 24 godz.
          No i w książeczce zdrowia dziecka tez są zapewne różne czasy trwania ciąży...
          Jak wytłumaczysz sytuację, że są jednojajowe, mają 2 łożyska i po porodzie 400
          g róznicy w masie ciała? Poczęły się dokładnie w tym samym czasie (bo to
          jednojajowe)- czyli róznicy tak kolosalnej być nie mogło.A jednak każdy z
          nich , z identycznym kompletem genów, rozwijał się po swojemu.Stąd róznica już
          w pierwszych tygodniach.
          Czy kolejne Twoje dzieci (albo innej kobiety) maja zawsze jednakowy rozwój,
          jednakową masę ciała? A przeciez to są 2 rózne organizmy, bo 2 rózne komplety
          genów otrzymały.
          Zagnieżdżenie ma miejsce 0k. 7 dnia po zapłodnieniu, ale nawet 5 dni póxniej,
          jesli zapłodniona komórka ma zapasy energetyczne , a poszukuje dobrego
          miejsca , to masz juz róznice 6 dni. Jesli do tego dodać różnicę 24 godz. w obu
          owulacjach, to masz tydzień. Tygodniowej róznicy na usg nie odkryje nawet
          najlepszej klasy specjalista na najlepszej klasie sprzęcie. Jesli wziąc pod
          uwagę , że prawidłowe pomiary mają normę od do, a to juz to graniczy z ryzykiem
          błedu statystycznego. Nie mówiąc o tym, że wędrówka przez jajowód przebiegać
          może różnie każdej zapłodnionej komórki w zalezności np. od ruchów
          perystaltycznych jajowodów, ich drozności, obecności sluzu itp.
          Są nawet pięcioraczki, nawet mieszane, ale owulacja
          wielokrotna to taka do której doszło w ciągu 24 godz. Czyli I jajeczko a potem
          nastepne 1-2 -5 -czy 10, ale tylko do 24 godzin po pierwszym.
          Te i wiele innych ciekawych rzeczy mozna sprawdzic m.in. w:
          1. Szymański Z.: Płodnośc i planowanie rodziny
          2. Pschyrembel W: Ginekologia praktyczna
          3. Skałba P: endokrynologia ginekologiczna (tu przede wszystkim!!!)
          4. Merz E: Diagnostyka ultrasonograficzna w ginekologii i połoznictwie
          (T.1 Ginekologia)
          5. Dutkiewicz J. (i in.): Wartość rozmazów cytohormonalnych i skali
          Inslera dla monitorowania owulacji u kobiet (...)- artykuł w Ginekologii
          Polskiej
          6. Deluga A: Charakterystyka dwufazowych cykli miesiączkowych kobiet na
          podstawie objawów dostepnych samoobserwacji (rozprawa doktorska w PAM)
          7. Szymański Z: Przemiany w jajniku warunkujące wystapienie jajeczkowania
          (artykuł w Ginekologii Polskieh)
          8. Pisarski T: Połoznictwo i ginekologia
          9. Kramarek T: Naturalne Planowanie Rodziny i jego biologiczne
          uwarunkowania
          10. Raith E., Frank P, Freundl G: Naturalne metody planowania rodziny
          11. Szczawińska M.: Medyczne podstawy naturalnego planowania rodziny
          (!!!!!!)
          12. Spaczyński M.: Ultrasonografia w połoznictwie i ginekologii
          13. Guillebaud J.: Antykoncepcja- pytania i odpowiedzi (tak, tak- tu
          naprawdę piszą np. o niemozności dodatkowego jajeczkowania)
          No i mam jeszce ze 150 innych. Jesli ktoś rzeczywiście zechce zrozumiec, co się
          dzieje w cyklu miesiączkowym i dlaczego, to na poczatek to wystarczy, co u góry.
          Wszelkie pretensje proszę zgłaszac do poszczególnych autorów publikacji, a nie
          do mnie- ja podałam , na jakiej podstawie napisałam o neurohormonalnej
          regulacji cyklu w zarysie.

          • burczykowa Miejsce na ewentualna dyskusję 02.02.05, 23:03
            Jeśli jednak coś nie jest jeszcze jasne, to -dla czytelności przebiegu dyskusji
            i w trosce o kogos, kto by jednak chciał poczytać tylko o fizjologii cyklu, a
            nie doszukiwac sie jej przez dyskusje- proszę o umieszczanie swoich postów POD
            TYM- jako odpowiedzi. Inaczej znowu narobi sie bałaganu (a całośc się nie
            zmiesciła na rozpoczecie wątku). Bardzo mi zależy przede wszystkim na
            merytorycznej dyskusji.
            • klara.brzoza Re: Miejsce na ewentualna dyskusję 07.02.05, 22:27
              Jednak puchy- nikt nie chce z Tobą podyskutować. Ja wpadłam, by tylko UPować-
              myślę, że warto, by było to gdzieś cały u góry.
              Jestem niezmiernie ciekawa, co odpowie prof. Chazan na dodatkowa owulację.
              Może wtedy tutaj coś jeszcze wkleimy.
            • nataszkam Re: Miejsce na ewentualna dyskusję 19.04.05, 12:03
              Poczytałam i...
              Boże! Na zajęciach z fizjologii nie omawiano nam tego aż tak dokładnie!
              To naprawdę jest fascynujące. A myslałam, ze już wiem wszystko o sobie.
              Pozdrawiam foremki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka