hepik1
17.02.04, 13:50
Do małej górskiej mieściny przyjeżdża przystojna turystka. Szybko wpada w oko
niebrzydkiemu zresztą bacy. Ten postanawia ją poderwać i szuka pretekstu.
Sprawia sobie kapelusik z muszelkami i myśli tak: "Wybiorę się na Rynek w moim
nowym kapelusiku. Ona mnie oczywiście zobaczy i powie: Baco, jaki piękny macie
kapelusik! A ja jej na to: Kapelusik kapelusikiem, a może byśmy się tak...
zabawili? I rozmowa się zacznie." Niestety turystka minęła bacę i nie odezwała
się ani słowem. Baca nie rezygnuje. Sprawia sobie piękną ciupażkę i myśli tak:
"Wybiorę się na Rynek z moją nową ciupażką. Ona mnie zobaczy i powie: Baco,
jaką piękną macie ciupażkę! A ja na to: Ciupażka ciupażką, a może byśmy się
tak... zabawili?" I rozmowa się zacznie."
Niestety i tym razem turystka minęła bacę bez słowa. On nie rezygnuje. Sprawia
sobie owczarka podhalańskiego i myśli tak: "Wybiorę się na Rynek z moim nowym
owcarkiem. Ona mnie zobaczy i powie: Baco, jakiego pięknego macie owczarka! A
ja jej na to: owcarek owcarkiem, a może byśmy się tak... zabawili? I rozmowa
się zacznie."
I tak idzie baca ze swoim owczarkiem środkiem Rynku. Turystka widzi go,
podchodzi i mówi: "Baco, a może byśmy się tak... zabawili?"
A baca na to: "Bawienie bawieniem, ale spójrzcie jakiego mam pięknego owcarka!"