iglas2
29.11.05, 10:06
Np.Pewien prywatny właściciel nabył były zakład po drugiej stronie Wisły i
przerobił go na modny klub w stylu industrialnym. Nazwijmy go Fabryka
T.Organizował koncerty, jednak czynsz i brak klientów coraz bardziej
doskwierał. Tymczasem po tej stronie rzeki teatrowi zabierano dużą scenę, bo
miała wrócić do prywatnego właściciela kamienicy. Poszukiwano miejsca gdzie
nieliczny zespół wraz z dyrektorem, zasłużonym dla teatru mieliby się podziać.
Nie wiedzieć czemu dyrektor teatrów miejskich podpisuje umowę z prywatnym
właścicielem Fabryki T.i wypłacaca mu (z góry!!!!)czynsz najmu za trzy lata.
Właściciel Fabryki T.jest zachwycony. Koniec kłopotów i koniec strachów o
klientów, bo miasto jeszcze buduje mu scenę za którą też nie zapłaci i
przywiezie klientów. Sytuacja idealna. Od strony artystycznej sceną ma
zawiadywać znajoma dyrektora - niezdolna reżyserka filmowa. Ta pani też lubi
pieniądze publiczne więc organizuje premiery na których poza nią i znajomymi
nikt nie korzysta ( m.innymi spektakl o jakiejś krowie za 265 tysięcy !!!!).
Dodajmy,że zespół dla którego ta scena powstała i który był przyczyną najmu
Fabryki T.nie gra w tym teatrze, bo dyrektor teatrów miejskich go wykorzystał
do załatwienia biznesów swoich znajomych i swojego pewnie też.
Za tydzień następny przykład jak pieniążki publiczne znikają w teatrze
bezpowrotnie.