Dodaj do ulubionych

Dlaczego mnie to spotyka?

17.05.04, 09:00
Niektóre z was spewnie mnie pamiętają, już w ciąży pisałam pierwsze posty,
potem po urodzeniu dziecka.
Próbowałam jakoś to wszystko ułożyć, próbowałam życ razem z uwagi na dziecko,
bo bardzo kocha ojca. Ale chyba nie dam rady. Chyba znalazłam się w punkcie,
gdzie nie wiem jak bardzo by się chciało uratować jeszcze małżeństwo
(przecież kiedyś było tak wspaniale)już nie można. Mówi mi takie rzeczy, że
jak je słysze to robi mi się zimno, że mój mąż może tak myśleć i tak się do
mnie odzywać sad
Wczorajznów mi powiedział, że z małżeństwa ze mną to czuje tylko smród, że
jestem gnida, wcześniej, że "nie przespałby się ze mną, żeby syfa nie
załapać"-jeżeli ktoś miałby wątpliwości od razu donoszę, że nie ma powodu tak
mówić i myśleć. Czuję, że nie mogę z nim po tym być, a jednoczesnie tak mi
strasznie szkoda tamtych fajnych chwil. Z przerzażeniem odkrywam, że jest on
zupełnie kimś innym niż facet, za którego wyszłam za mąż. Imponował mi bo był
dobrym, czułym człowiekiem a teraz mam wrażenie jakby chciał mnie wdeptać w
podłogę.
Mieszkamy w mieszkaniu kupionym przez moją mamę, od mamy dostalismy też
samochód w prezencie ślubnym a jak mama go poprosiła, żeby pojechał z nią na
działkę jej pomógł przy założeniu kłodki, to się zgodził ale mi wczoraj
powiedział, że nie pozwoli sobie chomątu na szyję zakładać. Zgroza.

Ja cały czas myślę, co ja takiego zrobiłam, że mnie to spotkało???
Rozumiem, zdrada, zakochał się zostawia chce na nowo ułożyć sobie życie. Ale
nie rozumiem takiego czegoś, takiej nienawiści, takiej niechęci. Zawsze
starałam się pomagac ludziom, być dobrym człowiekiem i dlaczego spotkałam na
swojej drodze takiego drania niedobrego? Najbardziej mnie boli ta jego
nienawiść do mnie, mojej mamy.
Niedawno jak jego mama była chora stawałam na głowie, żeby zorganizować dla
niej krew (nie było w szpitalu), starałam się mu pomagać na ile potrafiłam i
po prostu dziś po tym wszystkim chce mi sie wyć. Wiem, że już nie ma odwrotu..
Poniosłam klęskę sad
Smutno mi bardzo
Obserwuj wątek
    • renpul Re: Dlaczego mnie to spotyka? 17.05.04, 17:08
      Ayelet głowa do góry. Powiedz mu stanowczo, że sobie tego nie życzysz. Wykrzycz
      mu to jak potrzebujesz, nie bądź szrą myszką skrzywdzoną i pełną bólu. Stawiaj
      na swoim i konsekwentnie się przy tym upieraj (stanowczo i z kulturą powtarzaj
      mu jak zdarta płyta). A jak nie to "won" czasem tak trzeba dla własnej higieny
      psychicznej i dobra swojego dziecka. Czasem kogoś trzeba przywrócić do
      porządku, a jak się nie da to trudno "podkreśl, że go kochasz ale męczennicąnie
      jesteś i nie chcesz być" i wierz mi nikt nie ma prawa cię poniżać i upokarzać a
      tym bardziej ktoś kto twierdził, że cię kocha. (Może kogoś ma i boi się
      powiedzieć?) a choćby tak było to nie martw się. Jesteś w dobrej sytuacji, że
      mieszkanie jest twoje. Głowa do góry i walcz o swoje!
      Pozdrawiam.
      • joanna.luczynska Re: Dlaczego mnie to spotyka? 18.05.04, 17:16
        Bycie z kimś tylko dlatego, że w sercu nosi się jego idealny obraz z przeszłości
        nie ma sensu. Ale nie ma też sensu ucieczka i zatrzaśnięcie drzwi. Może fakt, że
        to nie Twój mąż kupił mieszkanie i samochód dla swojej rodziny go boli. Może są
        rzeczy, z którymi sobie nie radzi, jest zazdrosny i dlatego tak się zachowuje.
        Wielu ludzi reaguje agresją na trudne sytuacje, nawet agresją wobec ukochanych
        osób. Poobserwuj go trochę, zobacz w jakich sytuacjach tak właśnie się
        zachowuje. Potem porozmawiaj, ale bez agresji, spokojnie. Może to da się
        wyjaśnić, może on wcale się nie zmienił, tylko z jakiegoś powodu nie potrafi być
        taki jaki jest naprawdę. A jeśli rzeczywiście się zmienił, albo po prostu odkrył
        swoje prawdziwe oblicze, masz prawo powiedzieć, co czujesz w syuacjach gdy Cię
        obraża, powiedzieć, że nie chcesz tego słuchać. Niezależnie od przyczyn masz
        prawo nie chcieć być tak traktowana. Tylko pamiętaj o tym, żeby uspokoić się
        przed jakąkolwiek rozmową, dobrze ją przemyśleć i nie dać się za bardzo ponieść
        emocjom - to znaczy, sama nie bądź agresywna.
        Podobno nie ma takiej sytuacji, z której nie ma wyjścia, trzeba go tylko dobrze
        poszukać. Pozdrawiam i życzę powodzenia, Asia i Mateuszek.
    • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 18.05.04, 21:56
      Dziękuję tym osobom, którym chciało się mi odpowiedzieć smile)

      Ja już nie mam o czym myśleć, napisałam pozew o separację tylko jak ta
      ostatnia świnia sad czekam ze złożeniem aż załatwię paszport dla dziecka (żeby
      potem nie walczyć o to w sądach) i inne tego typu rzeczy.

      Dziś mnie osłabił KOMPLETNIE! był w łazience, z nim dziecko, synek stał
      trzymając się wanny (już stoi ale jeszcze nie chodzi, ma 10 miechów) i upadł na
      terakotę, łomot był taki, że w drugim pokoju słyszałam i co ja zdążyłam
      przylecieć z drugiego pokoju a on stoi w tej łazience i się gapi na ryczące na
      podłodze dziecko.Wszystko mi opadło.
      Nie mam sił do tego...
    • lideczka_27 Re: Dlaczego mnie to spotyka? 18.05.04, 23:37
      ayelet, czy brałaś pod uwagę, że on może ma kogoś na boku?
      Jeśli masz podejrzenia to rozwinę wątek.

      pa
      lida
      • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 07:59
        Niestety nie mam takich podejrzeń, piszę niestety, bo jakby miał to nie byłoby
        odwrotu i sytuacja sam aby się rozwiązała a tak takie bujanie się to w tą to w
        tamtą stronę, że już sił nie mam.
        • izqa Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 14:33
          mode ci powiedziec dkad taka nienawisc - zawsze nienawidzi sie osob ktore sie
          krzywdzi, on po prostu czuje ze jest cholernie nie w porzadku a ze nie moze
          tej zlosci skierowac w innym kierunku - np swoim kieruje ja na ciebie. trzymaj
          sie dziewczynkowink)
          • virtual_moth Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 14:37
            Hm... To idealnie pasowałoby do mojego exa, który nagle, ni z tego ni z owego
            zaczął mnie nienawidzić...
        • lideczka_27 Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 17:35
          ayelet, proszę byś to, co Ci napiszę, potraktowała czysto hipotetycznie, bo
          przecież mogę się mylić (i oby tak było).
          Z obserwacji znajomych - zarówno kobiet jak i mężczyzn wiem, że takie
          zachowanie jak opisujesz, często wypływa z faktu posiadania przez partnera
          kogoś na boku. Agresja rodzi się z napięć, poczucia winy, tęsknoty za
          kochanką/kochankiem, tchórzostwa i innych emocji, jakie stają się udziałem
          człowieka, który zdradza. Może tak być (MOŻE!, nie musi), że on wyżywa się na
          Tobie, bo kogoś ma, zakochał się i nie wie co dalej z tym robić. Z jednej
          strony żona, dziecko (czyt. zobowiązania), mieszkanie itd.; wszystko to nie
          ułatwia mu radykalnych kroków. Może to być przyczyną frustracji i wyładowuje ją
          na najbliższych osobach ze swojego otoczenia. Facet kiedyś był wspaniały,
          czuły, kochający... A teraz traktuje Cię jak... przeszkodę? Ubliża Ci, nie
          szanuje, ma negatywny stosunek do Twojej matki, która go wyraźnie drażni (a od
          której doświadczył dużo korzyści i teraz głupio tak być świnią, gdy przez
          innych było się dobrze traktowanym...). Gdybyś była dla niego przykra, gdybyś
          wywoływała kłótnie, miałby punkt zaczepienia, uznałby Cię za niedobrą,
          gderającą babę i byłabyś winna rozpadu... Ale powiedz mi - starasz się być dla
          niego dobra, tak? Jeśli odpowiedz jest twierdząca, to masz kolejny powód,
          dlaczego go tak nosi - po prostu mieszanina wyrzutów sumienia, strachu i
          złości, że jeśli coś postanowi - cały ciężar winy spadnie na niego.
          Piszę Ci o tym, bo jego zachowanie wydaje mi się "typowe". Być może trafiłam
          jak kulą w płot, ale przemyśl sobie to na spokojnie. Zacznij bacznie go
          obserwować, tu na forum znajdziesz pewnie dziewczyny, które w tym przykrym
          temacie mają wszystko "obcykane", może Ci coś poradzą.
          I jeszcze jedno: sprawa osobista, więc nie proszę, byś ją roztrząsała na forum,
          tylko przeanalizowała: czy układa Wam się dobrze w sypialni? Czy sam inicjuje
          zbliżenia, szuka Twej bliskości, bywa (choć bywa!) czuły, namiętny, sprawia, że
          czujesz iż nadal jesteście RAZEM? Jeśli nie, jeśli i w tym temacie jest coś
          niepokojącego, to masz kolejny argument na to, że facet jest nieuczciwy.

          Mam nadzieję, że nie sprawiłam Ci tym postem przykrości, może się mylę, ale
          mnie - osobie stojącej z boku - a czytającej Twoje posty, właśnie takie wnioski
          się nasunęły…

          pozdrawiam ciepło
          lida
          • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 18:56
            Lideczko nie czuję sie dotknięta ani nie sprawiłaś mi przykrości, gdyż ja w tym
            małżeństwie czuję się jak w pułapce i kochanka na boku byłaby dla mnie
            wybawieniem, choć to może beznadziejnie brzmi sad

            Jeśli chodzi o sprawy sypialniane to nie istnieją, ostatani raz byliżmy razem
            jakieś 7 m-cy temu, on się naprasza ale ja nie zamierzam po tych obelgach
            chodzić z nim do łóżka. Ja po prostu chcę się wyrwać z tej pułapki, którą
            chyba sama na siebie nastawiłam
            • kamila77 Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 19:15
              ayelet napisała:

              > gdyż ja w tym
              >
              > małżeństwie czuję się jak w pułapce i kochanka na boku byłaby dla mnie
              > wybawieniem, choć to może beznadziejnie brzmi sad

              To nie brzmi beznadziejnie, to brzmi jak najbardziej prawdopodobnie i
              prawdziwie.
              Dla lideczki - baaaaardzo głeboki uklon za niezwykle trafne uwagi, nie tylko w
              tym watku.
              • virtual_moth Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 19:45
                Zgadzam się z kamilą, lideczka bardzo dobrze kombinuje... Oczywiście w Twoim
                przypadku wcale nie musi chodzić o zdradę, ale zachowanie faceta jest MODELOWE.
                Dokładnie tak samo zachowywał się mój ex - jota w jotę (no, może był trochę
                delikatniejszy w poniżaniu, ale to nie ma znaczenia). Na początku czuły,
                kochający, opiekuńczy, a w trakcie ciąży nagle się zmienił. Dziś już wiem, że
                stras związany z ukrywaniem zdrad itd. wyładowywał na mnie.
                Podobnie jak ty czułam się wtedy jak w potrzasku, dwa razy powiedziłama mu
                nawet, że chcę odejść (nie wiedziałam jeszcze o zdradach), ale prosił bym
                została.

                Jeśli Cię nie zdradza, to prawdopodobnie nosi się z takim zamiarem.

                Gdy ex się na mnie wyładowywał, moja pokorność i płacz tylko wzmagały w nim
                agresję. Spróbuj odpłacić mu tym samym, wydrzyj się, krzycz, ostro sformułuj
                swój protest. Mnie to bardzo pomogło, nawet mój facet jakby lekko otrzeźwiał,
                gdy nazwałam go tak samo jak on mnie... Oczywiście to nie pomoże uleczyć
                Waszych relacji, ale przynajmniej poczujesz się lepiej, gdy mu pokażesz,
                że "nie z tobą takie numery".

                Daj sobie trochę czasu na przemyślenie czy chcesz od niego odejść. Przygotuj w
                sobie "psychiczny grunt" do podjęcia decyzji, przemyśl wszystko na spokojnie. A
                może da się jeszcze uratować Wasz związek? Bez poważnej rozmowy się nie
                obejdzie.

                Pozdrawiam
          • eniga Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 19:51
            Lideczko droga przyznaj się proszą że przez cały okres mojego małżeństwa
            siedziałaś u mnie pod łóżkiem... hihihi
            a tak poważnie to co napisałaś w stu procentach zgadza się z przypadkiem mojego
            małżeństwa, począwszy od mieszkania kupionego przez moich rodziców (samochodu
            nie było tylko dla tego że żadne z nas nie ma prawa jazdy) az do zdrady.
            Wiedziałam kiedy pojawiła sie ta druga czułam to na własnej skórze jakby miał
            do mnie żal że żyję, że powinnam umrzeć i zostawić mu mieszkanie żeby wreszcie
            mógł się szarogęsić z tą swoją wywłoką ( nie chcę tu obrażać kobiet będących z
            rozwodnikami, ale ona jest 100% wywłoką)
            niestety nic się nie dało zrobić, chociaż teraz nie załuję, nie ma już NAS
            NIC SIĘ NIE DAŁO ZROBIĆ

            Droga Ayelet,
            nie wiem może się mylę ale wydaje mi się że powodami zachowania się Twojego
            męża tak jak się zachowuje są:
            1. nie zapracował na nic w Waszym związku (dostał od Teściowej czyli Twojej
            Mamy) a to obniżyło jego wartość w jego własnych oczach... długo by o tym pisać
            2. dziecko - mówiłaś że kiedyś było inaczej. Kiedyś to znaczy kiedy?
            Mężczyźni bardzo często się boją a że nie potrafią się przed sobą do tego
            przyznać więc się zmuszają ale nie wytrzymują długo...
            Mój na początku był rewelacyjnym ojcem a potem mu odbiło i gdy nasza córeczka
            miała 10 miesięcy (tyle co Twój synek teraz) opuścił nas definitywnie, ale...
            koszmar sie nie skonczył
            znam kilka przypadków że facet nie mogąc znaleźć się w nowej sytuacji (mimo
            starań) po rostu zwiał nie (koniecznie do kochanki mógł też do mamusi), albo
            zaczął pić, albo tłuc swoją żonę itp.
            na pocieszenie ... nie zawsze oznaczało to definitywny koniec

            pozdrawiam
            eniga
            • eniga Re: Dlaczego mnie to spotyka? 19.05.04, 19:57
              zapomniałam się zapytać
              czy kiedykolwiek groził Ci że się wyprowadzi? Czy wyrażał chęć opuszczenia domu?
              i od kiedy zaczęło być u Was źle?
              • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 20.05.04, 08:38
                Po pierwsze wypróbowałam wszystkiego, od wykrzyczenia mu w twarz co o nim
                myślę, po mowienie jak Ty możesz się tak do mnie odzywać? Była już sytuacja, że
                wykrzyczałam mu obelgi podobne do tych jakie on mi, tylko, że nie dało, to
                żadnego rezultatu więc teraz się z nim już nie kłócę, olałam to.

                Mój mąż jednak chyba nie ma kochanki, bo jest na rencie (z uwagi na kręgosłup)
                i opiekuje się synkiem do czasu mojego przyjścia z pracy, potem też nie często
                wychodzi, a poza tym jest taki przygnebiony, taki wiecznie zmęczony, że nie
                sądzę, przy kochance to chyba dopiero poweru by nabrał smile
                Sytuacja beznadziejna, jest na rencie, nie pracuje, ma z tego tytułu kompleksy,
                ale jak go pytam to mówi, że nie ma ambicji utrzymywania domu.
                Mam wyższe wykształcenie on średnie i mówi mi, że ja głupia jestem i dyplom
                kupiłam za szynkę smile
                Na moją rodzinę mówi "stonka zza Buga"

                Nie wierze w to małżeństwo, bo nie przewalczę jego kompleksów. Poza tym mamy
                inne zainteresowania, poza tym on nie chce robic nic dla ratowania związku, nie
                chcę pójść

                • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 20.05.04, 11:12
                  za wcześnie mi się wyslało; chodzi mi o to, że nie chce nigdzie ze mną wyjsć,
                  wyjechać. Zrobić coś co robią ludzie, którzy nie tylko są rodzicami ale i parą
                  • eniga Re: Dlaczego mnie to spotyka? 20.05.04, 12:33
                    no to wszystko jasne
                    mój ex jest po szkole podstawowej i 2 latach średniej, a ja mam maturę i teraz
                    jestem w trakcie szkoły fotograficznej. Tak czy inaczej również słyszałam "...
                    cóż z tego ze masz maturę jak i tak jesteś głupią małą dziewczynką...; ...no i
                    co z tego że zrobisz dyplom i tak nie będziesz mondrzejsza...)
                    a sam siebie usprawiedliwiał stwierdzeniem (... albo robić coś i być w tym
                    doskonałym albo nie robić nic...)
                    więc nie robił nic.. no przepraszam poza zajmowaniem się działalnością
                    arystyczną od przypadku do przypadku, a jak zlecenia się skończyły oczywiście
                    zwalał winę na mnie że się przy mnie dusi i nie ma weny do pracy

                    przez okres 6 lat znajomości wyjechaliśmy razem trzy razy w tym dwa go do
                    wyjazdu prawie zmusiłam, po ślubie nic już nas poza dzieckiem nie łączyło i nie
                    było mowy o żadnych wspólnych chwilach, nawet jak obydwoje byliśmy w domu
                    miałam nakaz trzymania się od niego z daleka

                    Droga Ayelet,
                    nic nie napisałaś o tym czy mówił Ci kiedykolwiek że się wyprowadzi z domu,
                    więc jaśli nie to może spróbuj go postraszyć tak jak postąpiła pewna znajoma.
                    Po urodzeniu dziecka facet zaczą pić wybywac z domu i traktować ją jak szmatę,
                    a ona mu powiedziała "...kochanie albo wreszcie coś ze sobą zrobisz i
                    doprowadzisz się do porządku albo będziemy musieli się pożegnać..."
                    dosyć ryzykowne ale poskutkowało, facett zebrał się w sobie i teraz jest
                    kochającym mężem i ojcem

                    ps. z tym wykształceniem i pracą Twojego męża może też jest tak ze jemu jest
                    wstyd przed dzieckiem ze kiedyś w przyszłości będzie się wstdziło tatusia
                    niestety raczej nie powinnaś rozmawiać z nim o tym worost. Może podniesienie
                    jego oego dodałoby mu skrzydeł, pokazanie ze jest kimś ważnym i niezastąpionym,
                    mówienie mu chwalenie za nawet najdrobniejsząe rzeczy dziękowanie za pomoc
                    teoretycznie oczywistą ale nie dla faceta który siedzi i pewnie czuje się jak
                    kura domowa albo nianka
                    pewnie się wzdrygasz na samą myśl o uśmiechnięciu sie do niego ale może to
                    będzie jakieś rozwiązanie
                    pozdrawiam
                    eniga
                    • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 20.05.04, 12:51
                      No zapomniałam napisać o tej wyprowadzce. Nie nic nie mówi i jestem pewna, że
                      nie chce. I w przyszłym tygodniu czeka mnie przeprawa jeśli chodzi o rozmowę o
                      separacji, bo pewnie nie będzie chciał jej.I to mnie w nim najgorzej wkurza, bo
                      nie chce nic zmienić najbardziej by chciał twac w tym stanie, wyzywać mnie,
                      najlepiej żebym od razu o tych wyzwiskach zapominała no i oczywiście sypiała z
                      nim, bez żadnego wysiłku z jego strony tzn. szybki numerek i po temacie.

                      MAM DOŚĆ

                      Chwalenie itp. zabiegi nic nie pomogą, bo on nie pracuje, ma tym tle kompleksy
                      ale nie chce iść do pracy i kółko się zamyka. Jeśli nie zacznie pracować, nie
                      poczuje sie lepiej a pracować nie chce i tak dalej.
                      • mamaestery Re: Dlaczego mnie to spotyka? 20.05.04, 14:21
                        ayelet a ja mysle ze skoro juz podjelas decyzje nie ma co sie zastanawiac
                        dlaczego on taki jest,wytlumaczenie pewnie jest na taki stan (duzy udzial
                        kompleksow,brak pracy),ale moim zdaniem powinnas miec to w nosie,facet idzie na
                        dno i ciagnie ciebie co bys mu dotrzymywala kroku pewnie dziecko tez by pod
                        tym wzgeldem ustawilsadsadczas ratowac siebie ,zyc godnie ,dac szane na spokojny
                        dom dziecku..
                        pozdrawiam
                        • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 20.05.04, 15:31
                          Dziękuję Waam bardzo, że chciało się wam skrobnąć parę słów do mnie.
                          Pozdrawiam smile
    • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 31.05.04, 11:45
      Pierwszy post o moim nieudanym małżeństwie napisałam jeszcze w 5 m-cu ciąży,
      pierwszy raz zaczęłam myśleć o rozwodzie.
      W piatek złożyłam wreszcie pozew, czekam na pierwszą rozprawę.
      Choć cieszę się z podjetej decyzji nie ukrywam, że jestem lekko przerażona jak
      to się wszystko ułoży?
      • monik_30 Re: Dlaczego mnie to spotyka? 01.06.04, 12:45
        ayelet mam prośbę, czy mogłybyśmy pogadać - mam podobna sytuację, popiery
        złożyłam w czwartek 20.05 i w tym tygodniu czekam na wezwanie na pierwsza
        sprawę ....

        pozdrawiam Monika
        • ayelet Re: Dlaczego mnie to spotyka? 01.06.04, 13:14
          Pewnie, że możemy napisz na privka jak chcesz, bo gg mi siadło, na ICQ moge
          ewnetualnie jak chcesz. To tak szybko? 20 maja złożyłaś i już I sprawa??? To w
          Warszawie?
      • faithmm Re: Dlaczego mnie to spotyka? 01.06.04, 15:50
        Strach ma naprawdę wielkie oczy smile))
        Na pewno wszystko się ułozy.Jesteś silną i madrą babeczka smiledasz sobie radę.
        Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka