Dodaj do ulubionych

oksymorony

14.09.09, 21:59
Znam znaczenie oksymoronów ale nie toleruję używania go w mowie
powszechnej. Drażni mnie okropnie gdy ktoś mówi " miło się
rozczarowałam" albo "pozytywnie się rozczarowałem". Prowadziłam
niedawno spór w tej sprawie ale kazano mi się uciszyc bo to zdaniem
oponentów "dopuszczalny oksymoron". Ja uważam, że to zwyczajny błąd
językowy a oksymorony dopuszczalne są jedynie w poezji. I to
romantycznej głównie. Słusznie się pienię?
Obserwuj wątek
    • randybvain Re: oksymorony 14.09.09, 22:45
      Jeśli się czegoś spodziewałaś, a to nie nastąpiło, to się
      rozczarowałaś. Jednak jeśli spodziewałaś się czegoś złego, a to nie
      nastąpiło - to jak to nazwiesz?
      • dzidzia_bojowa Re: oksymorony 14.09.09, 23:16
        Nazwę to pozytywne lub miłe zaskoczenie. Rozczarowanie to
        rozczarowanie, nie może być miłe, zawsze jest przykre.
    • mam_chomika Re: oksymorony 21.09.09, 21:03
      Ja myślę, że jest to jednak dopuszczalny oksymoron, właściwie nie jest
      pozbawiony logiki, zwłaszcza jeśli przyjmiemy, że czar może być dobry lub zły.
      Jeśli ktoś jest 'mile rozczarowany', to może znaczy, że wcześniej był 'niemile
      zaczarowany' wink
    • jacklosi Re: oksymorony 22.09.09, 15:05
      Oczywiście, że słusznie się pienisz, rozczarowanie z definicji nie
      jest miłe. Tylko czemu dopuszczasz je w poezji?
      • copyleft Re: oksymorony 23.09.09, 17:49
        definicja definicją a uzus uzusem
        skoro wielu ludzi mówi o pozytywnym rozczarowaniu, to pewnie rozczarowanie
        zaczyna nabierać mniej pejoratywnego znaczenia
        zupełnie jak z "facetem", na którego neutralne a nawet pochwalne zastosowanie
        ("mój facet", "wspaniały facet") jeżą się już tylko nieliczni
    • reptar Re: oksymorony 24.09.09, 10:56
      dzidzia_bojowa napisała:

      > Ja uważam, że to zwyczajny błąd językowy a oksymorony dopuszczalne
      > są jedynie w poezji. I to romantycznej głównie. Słusznie się
      > pienię?


      IMHO niesłusznie. Uprzedzenie do oksymoronów przypomina mi inne,
      bardziej powszechne, zwalczanie zdrobnień. Zarówno jedne, jak i
      drugie, są przede wszystkim środkami wyrazu. Można za ich pomocą
      wyrazić coś, choćby nawet niechęć do oksymoronów bądź zdrobnień.
      Bo można im być niechętnym na własny użytek (tj. nie sięgać po nie),
      ale nie bardzo jest sens czepiać się innych, że korzystają z
      językowego bogactwa.

      Oczywiście jest różnica pomiędzy bezmyślnym paplaniem a świadomym
      wyborem. Są ludzie, którzy w każdym kontekście mówią "pieniążki",
      nigdy zaś przez usta nie przejdą im "pieniądze", i mnie się to też
      nie podoba, ale czy nie ten sam grzech popełniają ci, którzy prowadzą
      krucjaty przeciwko zdrobnieniom, nie dostrzegając faktu, że różnicę
      pomiędzy zdrobnieniem a niezdrobnieniem można wykorzystać pięknie?

      Podobnie jest z oksymoronami czy nawet tautologiamii. Toleruj te,
      które nadawca sformułował świadomie, chcąc przekazać coś więcej.
      Coś, czego może nie wyłapie przedszkolak (do którego lepiej zwrócić
      się bez oksymoronów), ale co dla bardziej wyrobionego odbiorcy może
      być komunikacyjno-konspiracyjną ucztą.
      • dzidzia_bojowa Re: oksymorony 26.09.09, 22:02




        Napisałam do pana Macieja Malinowskiego, Mistrza Ortografii, znawcy języka polskiego, autora rubryki "Obcy język polski" w tygodniku Angora. Oto co mi odpisał:






        "Mile, pozytywnie rozczarować

        Czy można się mile, pozytywnie rozczarować (albo być mile, pozytywnie rozczarowanym)?
        Nie będę ukrywał, że należę do tych osób, które uważają, że zwroty te zawierają wewnętrzną sprzeczność i nie można ich traktować jako oksymoronów (jak np. zimne ognie, gorzkie szczęście, młody starzec). Przecież rozczarować się to tyle, co ‘zawieść się na kimś, na czymś; doznać uczucia zawodu z powodu tego, że coś się nie spełniło, że jest gorzej, niż można się było spodziewać; że nie spełniły się marzenia itp.’, a słowa mile, pozytywnie odnoszą się do czegoś odczuwanego jako przyjemne, miłe, dobre, co sprawia nam zadowolenie, co cieszy’.
        A zatem − czy przykrość, zawód, rozczarowanie mogą być… miłe?
        Pozornie wydaje się, że w tym wypadku o niebo lepsze byłyby konstrukcje niemile się rozczarować oraz być niemile rozczarowanym, gdyby nie jedno „ale”… Otóż przysłówek niemile jest tu zbyteczny (wręcz niepoprawny), gdyż w znaczeniu wyrazów rozczarować, rozczarowany tkwi już element czegoś niemiłego (mielibyśmy więc do czynienia z pleonazmem, tak jak przy cofnąć się do tyłu, poprawić na lepsze, kontynuować dalej czy wracać z powrotem). A zatem wystarczy powiedzieć rozczarować się, być rozczarowanym.
        Niewykluczone jednak, że częste występowanie powiedzeń mile się rozczarować oraz być mile rozczarowanym w polszczyźnie potocznej ma podłoże właśnie w tych błędnych zwrotach niemile się rozczarować oraz być niemile rozczarowanym. No bo skoro można się niemile rozczarować, to można się chyba i mile rozczarować − mogą mniemać niektórzy rodacy.
        Prof. Andrzej Markowski ma w tej kwestii inne uzasadnienie. Otóż uważa on, że jeśli ktoś świadomie posługuje się omawianymi zwrotami, to możliwe, iż chce zaskoczyć słuchacza niespotykanym połączeniem wyrazowym albo użył języka w sposób żartobliwy. Z kolei prof. Witold Doroszewski twierdził, że przysłówek mile (albo przyjemnie) dlatego występuje ze słowem rozczarować, że nie ma czasownika, który by zawierał treść wprost przeciwną.
        Zdaniem tego wybitnego lingwisty historycznie taką parę symetryczną pod względem znaczeniowym stanowiły czasowniki oczarować − rozczarować. Pierwotnie bowiem oczarować znaczyło ‘rzucić czary na kogoś, urzec czarami’, a więc rozczarować − ‘uwolnić od rzekomych czarów, uroków’. Połączenie wówczas określenia przysłówkowego o znaczeniu dodatnim z czasownikiem rozczarować (ale tak właśnie rozumianym) było możliwe. Jeśli ktoś w swoim mniemaniu przezwyciężył na przykład działanie czarów, to doznawał uczuć przyjemnych i mógł powiedzieć: Szczęśliwie się rozczarowałem.
        Czy jednak ktoś mówiący i piszący na co dzień mile się rozczarować oraz być mile rozczarowanym domyśla się, że używa czasownika rozczarować w dawnym znaczeniu ‘uwolnić od rzekomych czarów, uroków’? Z pewnością nie. Każdy wie, że rozczarować się to dzisiaj wyłącznie ‘zawieść się na kimś, na czymś’.
        Jakie jest zatem wyjście z sytuacji?
        Ano takie, że trzeba chyba zrezygnować z połączeń słów raczej się wykluczających mile i rozczarować się oraz mile i rozczarowany. O wiele lepiej (i bezpieczniej) mówić i pisać: jestem mile zaskoczony, mile mnie to zaskoczyło, gdyż zaskoczenie bywa czasem miłe, przyjemne, radosne. Oczywiście nic nie da się zarzucić konstrukcjom być niemile zaskoczonym albo niemile mnie to zaskoczyło…"

        • reptar Re: oksymorony 26.09.09, 23:39
          dzidzia_bojowa napisała:

          > Napisałam do pana Macieja Malinowskiego, Mistrza Ortografii,
          > znawcy języka polskiego,

          Z Mistrzami Ortografii jest ten problem, że zazwyczaj uważają, że
          wygranie konkursu ortograficznego automatycznie czyni ich znawcami
          języka. Więc wypowiadają się po mentorsku na każdy temat. Cała ta
          odpowiedź jest przegadana i nic z niej nie wynika, najzwyklejsze
          wodolejstwo. Jedyne, co w niej jest ciekawe, to taki rodzynek:


          > należę do tych osób, które uważają, że zwroty te zawierają
          > wewnętrzną sprzeczność i nie można ich traktować jako oksymoronów

          • dzidzia_bojowa Re: oksymorony 27.09.09, 00:04
            Oprócz własnego zdania autor przytacza punkty widzenia
            językoznawców, np Witolda Doroszewskiego i Andrzeja Markowskiego.
            Jeśli uważasz tę wypowiedź za wodolejstwo, to ciekawa jestem kogo
            uznasz za autorytet w tej sprawie. Taki komentarz jest po prostu
            arogancki.
            Odechciewa mi się tu pisać. Ech...
            • stefan4 Re: oksymorony 27.09.09, 00:47
              dzidzia_bojowa:
              > ciekawa jestem kogo uznasz za autorytet w tej sprawie.

              Do czego potrzebne Ci jest posiadanie autorytetu w dziedzinie Twojego własnego sposobu mówienia?

              Niektóre wypowiedzi językoznawców mnie przekonują, inne nie. Pan Malinowski ogólnie bywa niezły, ale akurat ta wypowiedź o rozczarowaniu mu nie wyszła. Skoro ,,rozczarować'' może oznaczać uwolnienie od złego czaru, to jak stąd ma wynikać, że ,,trzeba chyba zrezygnować z połączeń słów raczej się wykluczających mile i rozczarować się''? Nego consequentiam...

              - Stefan
            • reptar Re: oksymorony 27.09.09, 11:33
              dzidzia_bojowa napisała:

              > Taki komentarz jest po prostu arogancki.


              Widzisz, Dzidziu Bojowa, arogancko potraktował Cię przede wszystkim
              Twój "ekspert", udzielając Ci takiej odpowiedzi. Chciałem zwrócić
              Twoją uwagę np. na to, że nie pofatygował się nawet, by dowiedzieć
              się, co to jest oksymoron. Ty jednak wolisz arogancję widzieć w moim
              komentarzu, jego lekceważącą odpowiedź przyjmując bezkrytycznie.
              Czyżby tylko dlatego, że nazywają go ekspertem? Będziesz go bronić
              przed każdą krytyką tylko dlatego, że kupił Cię homilią na pół
              tysiąca słów?
          • kanarek2 Re: oksymorony 27.09.09, 00:07
            Reptarze, koncowe "Oczywiście nic nie da się zarzucić konstrukcjom" też
            niebrzydkie.

    • kotulina Re: oksymorony 27.09.09, 15:51
      Tu chyba idzie o to, że kobiety odbierają świat bardziej
      emocjonalnie, niż mężczyźni (zakładam, że jesteś kobietą).

      Myślę, że słowo "czar", tak jak i "urok" nie ma znaczenia ani
      negatywnego, ani pozytywnego, więc i rozczarowanie nie może być
      jednoznacznie np. negatywne. To, że dla wielu ludzi rozczarowanie
      jest negatywne a czyjś urok to dobre wrażenie, sensu tych słów nie
      zmienia.

      P.S.
      "oksymoron" to jest, zdaje się, po angielsku "woligłupek".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka