w trzcinie (nawet w Szczebrzeszynie). Natomiast może on w trzcinie (jak i gdzie indziej) wydawać dźwięk, który nazywamy brzęczeniem. Tak się w tym zdaniu niefortunnie "wbrzechwiło", że dźwięk wydawany przez chrząszcza jakim jest owo brzęczenie, nie znalazł sobie miejsca w zdaniu testowym dla cudzoziemców, za pomocą którego ocenia się właśnie, nomen omen, brzmienie tego przez nich wymawianego zdania. Słusznie zatem byłoby je poprawić na: "Chrząszcz brzęczy w trzcinie", bo byłby to właściwy i zarazem odrobinę trudniejszy test. Możnaby też miejscowość zamienić ewentualnie na inną, trudną do wymowy.
Tak więc "brzmienie chrząszcza" jest nietrafnym określeniem. Nikt bowiem nie powie, że wąż brzmi w zaroślach, tylko syczy w nich. Podobnie gdzieś tam: kaczka kwacze, dzik chrząka, kot miauczy, itp., bo to właśnie te wydawane dźwięki brzmią charakterystycznie dla poszczególnych zwierząt.
Suma "sumatrum" (jak mawiała pewna pani), proponuję testować cudzoziemców zdaniem:
Chrząszcz brzęczy w trzcinie (w Szczebrzeszynie/Trzciance/Trzemesznie i tam, gdzie nazwy miejscowości rodzą wymowy trudności).
--