mam pytanie do tych co się znają

06.12.06, 23:33
Czy można powiedzieć, w którym z regionów kraju, mówi się najczystszą
polszczyzna? Chodzi mi o to, gdzie jest najmniej naleciałości, regionalizmów
i innych takich. W której części kraju ludzie na co dzień mówią tak, jak
brzmi oficjalny polski język. Mam nadzieję, że zrozumieliści moje pytanie. Z
góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi
    • widokzmarsa lubelskie ntx:) 06.12.06, 23:44
      • aasiula1 Re: lubelskie ntx:) 06.12.06, 23:50
        jesteś złośliwy?
        • widokzmarsa Re: lubelskie ntx:) 07.12.06, 00:02
          nie, to prawda. Lubelskie miało najmniej zachwaszczony język, a do tego
          poprawny, tak kiedyś czytałem.
          • aasiula1 Re: lubelskie ntx:) 07.12.06, 12:16
            No właśnie obiło mi się to kiedyś o uszy, dlatego pytam. No i dlatego, że
            jestem z Lublina smile)))
            • raduch Re: lubelskie ntx:) 07.12.06, 17:14
              Wzasazdzie tak, jak mawia Radio Erewań, tylko nam chodziło o lubuskie. smile
              Powojenny spęd ludzi mówiących najróżniejszymi gwarami plus brak rdzennie
              polskiej ludności spowodował, ze aby dojśc do ładu musieli zaczac posługiwać
              się literacką polszczyzną. Telewizyjnej nie było. wink
              • stefan4 najczystsza polszczyzna jako pidżin nieczystych di 07.12.06, 19:00
                raduch:
                > Powojenny spęd ludzi mówiących najróżniejszymi gwarami plus brak rdzennie
                > polskiej ludności spowodował, ze aby dojśc do ładu musieli zaczac posługiwać
                > się literacką polszczyzną.

                Gdyby ze zlania się rozmaitych dialektów w nowej rzeczywistości geograficznej
                miała powstać jakaś postać polszczyzny już wcześniej istniejąca (którą Ty dla
                sobie znanych powodów nazywasz ,,literacką''), to byłby to jedyny taki przypadek
                w dziejach ludzkości. Na ogół z takiego zlewania powstaje coś nowego i raczej
                prymitywnego; dopiero w następnych pokoleniach zaczyna się komplikować.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • raduch Re: najczystsza polszczyzna jako pidżin nieczysty 07.12.06, 23:23
                  Wojna skończyła się wczoraj.
    • stefan4 Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 00:01
      aasiula1:
      > Czy można powiedzieć, w którym z regionów kraju, mówi się najczystszą
      > polszczyzna?

      Powiedzieć można, bo verba volant. Ale lepiej takiej bzdury nie pisać, bo
      scripta manent.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • aasiula1 Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 12:15
        Ale mi nie chodzi o jakiś wyrok jednoznaczny. Chodzi mi jedynie o spostrzeżenia
        osób, które jako tako się na tym znają. Pytam wyłącznie z ciekawości.
        • stefan4 Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 14:00
          aasiula1:
          > Ale mi nie chodzi o jakiś wyrok jednoznaczny.

          Ale tak sformułowałaś problem, że zebrałaś jeden wyrok jednoznaczny
          (widokzmarsa) i jedno odrzucenie pytania (stefan4). Nikt więcej nie zareagował,
          bo na Twoje pytanie nie da się sensownie odpowiedzieć.

          Powiedz mi, który ssak najczyściej realizuje ogólne założenia ssaczości (ew.
          ssaczyzmu). Który jest najpełniejszym ssakiem bez cech wymuszonych
          środowiskiem, w którym przypadkowo mieszka?

          Sensowna odpowiedź: wszystkie ssaki są równie ssacze, z kilkoma całkiem
          ekstremalnymi wyjątkami. Jak któryś ma dziób, albo skrzydła, albo znosi jaja,
          to możemy go wykreślić ze spisu głównego strumienia. Ale poza tymi wyjątkami,
          każdy ssak jest równie dobry. Podobnie jest z dialektami języka polskiego.
          Poza jakimiś ekstremami, wszystkie są tak samo polskie.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • aasiula1 Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 16:08
            No to wyyyybacz. jednak w telewizyjnych wiadomościach nie mówi się gwarą. Nie
            słyszę też naleciałości. Spiker nie mówi też: "polskom szkołom" prawda? A
            jednak w pewnych regionach taka wymowa jest bardzo często spotykana. Ponawiam
            więc pytanie, czy jesteś w stanie wskazać region, w którym na co dzień ludzie
            posługiją się językiem, nazwijmy go, "telewizyjnym"?
            • stefan4 Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 19:12
              aasiula1:
              > jednak w telewizyjnych wiadomościach nie mówi się gwarą.

              A czym? Zreszta nie znam się na telewizji. Ale słyszałem o niej wiele złego
              również w kontekście języka.

              aasiula1:
              > Spiker nie mówi też: "polskom szkołom" prawda?

              Prawda. Zwykle mówi: ,,z polsko szkoło, dziećmy i klasamy''. Bo spiker jest na
              ogół warszawiakiem, więc całkiem nieświadomie mówi z nalotem warszawskim.
              Zresztą nie wiem jak telewizyjny, radiowi tak mówią, jeden słabiej inny silniej.

              aasiula1:
              > czy jesteś w stanie wskazać region, w którym na co dzień ludzie posługiją się
              > językiem, nazwijmy go, "telewizyjnym"?

              Jasne. Warszawa, ul. Wronowicza, czy jak jej tam. Ta ulica, przy której
              spikery telewizyjne mają swoją chawirę.

              Mam nadzieję, że ukoiłem Twoją ciekawość.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • aasiula1 Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 20:53
                Zaspokoiłeś chyba tylko swoją potrzebę bycia złośliwym. Wydaje mi się, że
                doskonale wiesz o co mi chodzi, tylko nie wiem dlaczego nie masz ochoty
                odpowiedzieć mi na poważnie
              • kicior99 Re: mam pytanie do tych co się znają 08.12.06, 06:40
                > aasiula1:
                > > Spiker nie mówi też: "polskom szkołom" prawda?
                Nie, ale na tvn24 spiler powiedział właśnie "ci posłowie" w taki sposób, że z
                początku myślałem, że chodzi o jakiś erotyczny bełkot...
          • brezly Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 16:33
            Nie wiem, Stefan, czy to jest az tak drastycznie. Jak jest jakis standard
            jezyka, a ludzie w roznych czesciach kraju posluguja sie jakims jego odmianami
            czy dialektami to da sie okreslic "na nos" czy jakos bardziej wyrafinowanymi
            meotdami, ktora z tych odmian jest najblizsza temu standardowi. Masz Hochdeutsch
            i wiadomo ze okolice Hanoweru posluguja sie jezykiem mu najblizszym. W ogole
            polnocna czesc Niemiec. Im dalej na poludnie tym gorzej, chyba ze trafisz na
            kogos kto mowi platt.
            Twoj przyklad ze ssakami o tyle jest nietrafiony ze nie ma zadnego "Hoochssaka",
            ktory by mogl sluzyc za wzorzec.

            Inna sprawa czy taki Hochdeutsch ma sens, ja uwazam ze ma, ale ty mozesz byc
            innego zdania.

            Co do pytania: slyszalem o Lublinie, slyszalem o Wroclawiu.


            stefan4 napisał:

            > aasiula1:
            > > Ale mi nie chodzi o jakiś wyrok jednoznaczny.
            >
            > Ale tak sformułowałaś problem, że zebrałaś jeden wyrok jednoznaczny
            > (widokzmarsa) i jedno odrzucenie pytania (stefan4). Nikt więcej nie zareagował
            > ,
            > bo na Twoje pytanie nie da się sensownie odpowiedzieć.
            >
            > Powiedz mi, który ssak najczyściej realizuje ogólne założenia ssaczości (ew.
            > ssaczyzmu). Który jest najpełniejszym ssakiem bez cech wymuszonych
            > środowiskiem, w którym przypadkowo mieszka?
            >
            > Sensowna odpowiedź: wszystkie ssaki są równie ssacze, z kilkoma całkiem
            > ekstremalnymi wyjątkami. Jak któryś ma dziób, albo skrzydła, albo znosi jaja,
            > to możemy go wykreślić ze spisu głównego strumienia. Ale poza tymi wyjątkami,
            > każdy ssak jest równie dobry. Podobnie jest z dialektami języka polskiego.
            > Poza jakimiś ekstremami, wszystkie są tak samo polskie.
            >
            > - Stefan
            >
            > www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • pam75 Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 18:20
              >Czy można powiedzieć, w którym z regionów kraju, mówi się najczystszą
              >polszczyzna? Chodzi mi o to, gdzie jest najmniej naleciałości, regionalizmów
              >i innych takich.
              Nie ma pojęcia „najczystszej polszczyzny”. Nawet pojęcie „czystej polszczyzny”
              jest trudne do zdefiniowania – sporo w niej jest naleciałości i zapożyczeń z
              innych języków. Można powiedzieć,że na polszczyznę „mówioną” składa sie m. in.
              zasób słów – nie tylko tych odnotowanych w Słowniku Języka Polskiego, ale i tych
              nowo wprowadzanych – oraz gramatyka.
              SJP zawiera kilkadziesiąt tysięcy słów, ale większość z nas używa ich tylko
              kilka tysięcy, a na ich dobór wpływa wiele czynników – np. wiek, zawód,
              zainteresowania.. Każdy jest przekonany – i słusznie – że mówi po polsku; to
              inni dostrzegają ewentualne błędy, których sami nauczyli sie juz unikać.
              Język słyszany w radio lub telewizji też nie jest jednolity i można dostrzec
              różne jego poziomy, choć niewątpliwie miał i ma dalej wpływ na niwelowanie
              różnic regionalnych . Inna sprawa, czy jest to zjawisko pozytywne.
              Zamiast pytania o „najczystsza polszczyznę” można by spytać, gdzie robi sie
              najmniej błędów językowych, ale tu każdy jest przekonany,ze ich nie robi,
              przynajmniej w mowie.
              >„W której części kraju ludzie na co dzień mówią tak, jak brzmi oficjalny polski
              >język?'
              Na szczęście nigdzie tak nie mówią. Można go znaleźć w Dzienniku Ustaw i „innych
              takich”. Nawet w dyplomacji język nie musi być taki oficjalny.
            • stefan4 Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 21:38
              brezly:
              > Jak jest jakis standard jezyka, a ludzie w roznych czesciach kraju posluguja
              > sie jakims jego odmianami czy dialektami to da sie okreslic "na nos" czy jakos
              > bardziej wyrafinowanymi meotdami, ktora z tych odmian jest najblizsza temu
              > standardowi.

              No tak. Jak jest Standard A, Standard B i Standard C, to da się z pewnym
              przybliżeniem ustalić, czy Standard B jest bliższy Standardu A czy Standardu C.
              Ale co miałoby z tego wynikać? Żeby pojęcie ,,poprawności'', w sensie bliskości
              standardowi miało jakiś sens, należy wcześniej decyzją jakiegoś Jaśnie
              Oświeconego Zamordysty wybrać standard i ogłosić go za jedyny ,,poprawny'' a
              zwolennikom innych standardów odebrać majątki, żony i głowy.

              brezly:
              > Masz Hochdeutsch i wiadomo ze okolice Hanoweru posluguja sie jezykiem mu
              > najblizszym. W ogole polnocna czesc Niemiec. Im dalej na poludnie tym gorzej,
              > chyba ze trafisz na kogos kto mowi platt.

              No pewnie, że trafię i kryterium mi się skomplikuje. Ale w Niemczech zrobiono
              to na zasadzie geograficznej, dlatego Hochdeutsch jest i tak dosyć trwały. W
              Polsce zawsze czyniono to na zasadzie klasowej, która tylko częściowo pokrywała
              się z geograficzną (język polskiej szlachty w Koronie był trochę bardziej
              ,,miarodajny'' niż język polskiej szlachty na Litwie). Potem historia
              zaprowadziła dziki rozgardiasz w tych wszystkich klasach i szlag trafił wzorcowy
              język ,,wysokopolski''.

              brezly:
              > Inna sprawa czy taki Hochdeutsch ma sens, ja uwazam ze ma, ale ty mozesz byc
              > innego zdania.

              Jasne, że JA wolę go od każdego innego niemieckiego dialektu. Ale to nie
              dlatego, żeby był od nich lepszy a tylko dlatego, że go znam, a te inne dialekty
              sprawiają mi trudność. Ale przecież nie do cudzoziemców należy wybieranie
              najlepszego języka dla swojoziemców.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • traumatisme Re: mam pytanie do tych co się znają 08.12.06, 00:38
                Jasne, że JA wolę go od każdego innego niemieckiego dialektu. Ale to nie
                > dlatego, żeby był od nich lepszy a tylko dlatego, że go znam, a te inne
                dialekt
                > y
                > sprawiają mi trudność. Ale przecież nie do cudzoziemców należy wybieranie
                > najlepszego języka dla swojoziemców.
                >
                > - Stefan

                ------------
                Najmocniejszy argument Stefana to JA !
                • stefan4 Re: mam pytanie do tych co się znają 08.12.06, 05:08
                  traumatisme:
                  > Najmocniejszy argument Stefana to JA !

                  ???
                  Odpowiadałem na następujacą uwagę:

                  brezly:
                  > Inna sprawa czy taki Hochdeutsch ma sens, ja uwazam ze ma, ale ty mozesz byc
                  > innego zdania.

                  Miał wątpliwość, jakiego jestem zdania, więc ją wyjaśniłem. W tym wyjaśnieniu
                  nie było żadnego argumentu, w szczególności mocnego.

                  Rozumiem, że w czymś Cię zawiodłem. Przepraszam Cię więc za spowodowaną traumę.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • brezly Re: mam pytanie do tych co się znają 08.12.06, 08:33
                stefan4 napisał:


                > Jasne, że JA wolę go od każdego innego niemieckiego dialektu. Ale to nie
                > dlatego, żeby był od nich lepszy a tylko dlatego, że go znam, a te inne dialekt
                > y
                > sprawiają mi trudność. Ale przecież nie do cudzoziemców należy wybieranie
                > najlepszego języka dla swojoziemców.

                Proponowalbym takie utylitarne podejscie: jest jakis standard bo sie wytworzyl
                bo byl potrzebny. Juz na tym etapie kiedy ze soba glownie rozmawiano a mniej sie
                czytano. Po wynalazku druku stalo sie to jeszcze pilniejsze. Przy czym standard
                ten, jak wiekszosc rezultatow dlugotrwalej ewolucji jakiegos systemu, jest w
                duzej mierze reultatem zdarzen przypadkowych. Na Slasku warstwa wyksztalcona
                przyswajala sobie ongi "hochpolnisch" przez Mickiewicza, szczegolnie przez "Pana
                Tadeusza". Gdyby to bylo inne dzielo, albo gdyby nie bylo Mickiewicza tylko
                jakisc Mackiewicz - wspolczesna polszczyzna literacka bylaby inna.
                Nam sie moze nie podobac dominacja jednej postaci jezyka ani sposob w jaki on
                jest tworzony (mnie np. wkurza wplyw warszawskiego "etnolektu" na jezyk TV i
                anglicyzacja polszczyzny w mediach, i to jak wkurza!!) wymieranie gwar i jezykow
                lokalnych, tak jak nam sie nie podoba to ze moglaby wyginac populacja wodniczki
                na Bagnach Biebrzanskich, ale to nie zmienia faktu ze na pytanie postawione
                przez autorke watku mozna sensownie odpowiedziec.

                Pozdr.
                B-Y

                • aasiula1 Re: mam pytanie do tych co się znają 08.12.06, 13:59
                  Dziękuję baaaaaaaaaaaaaaaaardzo
                • stefan4 utylitarne podejście 09.12.06, 10:40
                  brezly:
                  > Proponowalbym takie utylitarne podejscie: jest jakis standard bo sie wytworzyl
                  > bo byl potrzebny.

                  Czyli jak się standard wytworzył, to się go trzymać?

                  A co zrobić, kiedy wytworzyło się kilka równorzędnych konkurujących standardów?
                  Tak właśnie stało się w Polsce. Następnie w wyniku naszej wyboistej historii te
                  standardy trochę się pomieszały i jacyś profesorowie postanowili uporządkować
                  powstały bałagan. To, co proponujesz jako ,,czysty'' język polski, to właśnie
                  mowa tych profesorów, maciupeńkiej grupeńki Polaków bezskutecznie próbujących
                  wylansować nową ,,logiczną'' i ,,piękną'' polszczyznę.

                  Zresztą zasada trzymania się standardu petryfikuje język. Uniemożliwia jego
                  rozwój. A przecież nawet w.w. profesorowie niektóre wyrażanse w swoich
                  słownikach oznaczają jako archaizmy i każą traktować jako błędy. To znaczy, że
                  i oni na jakimś etapie zaakceptowali odejście od ówczesnego standardu. Na ogół
                  czynią to wolniej niż reszta świata i dlatego są zawsze w ogonie, volentes fata
                  ducunt, nolentes trahunt. Czasem zresztą ten los wlecze ich w maliny. Na
                  przykład zgodzili się (nawet mianowali standardem) nienosową wymowę wygłosowych
                  nosówek nie dlatego, że Polacy naprawdę przestali je wymawiać nosowo, tylko
                  dlateog, że OTACZAJĄCY ICH Polacy przestali je wymawiać nosowo. Pomylili zmianę
                  w języku z regionalizmem.

                  brezly:
                  > Na Slasku warstwa wyksztalcona przyswajala sobie ongi "hochpolnisch" przez
                  > Mickiewicza, szczegolnie przez "Pana Tadeusza".

                  Chyba z mizernym skutkiem przyswajała, bo jakoś nigdzie w ,,Panu Tadeuszu'' nie
                  znalazłem nic o frygających szmeterlokach. Zresztą ja nie kwestionuję, że jakiś
                  Ślązak mógł się pod wpływem Mickiewicza wynarodowić ze swojej śląskości.
                  Kwestionuję tylko, że ten fakt miał wpływ na kształt prawdziwie mówionego języka
                  polskiego, czy śląskiego.

                  A propos, sam mówisz ,,hochpolnisch'' zamiast użyć jakiegoś polskiego
                  określenia. Bo takiego określenia nie ma. W Polsce sprawy potoczyły się
                  inaczej niż w Niemczech i żaden ,,hochpolnisch'' nie powstał.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • brezly Re: utylitarne podejście 09.12.06, 20:50
                    Stefan, wszystko "świnto prawda". (Z tym śląskim a polszczyzną literacką to moze
                    bardziej "tyż prawda" z lekkim odchyleniem w kierunku "gówno prawda", ale nie
                    będe o to kruszył kopiismile)

                    Ale: wzorzec metra w Sevres pod Paryżu ma równy sens jak obecna definicja metra
                    w układzie SI (wm mojej opinii wyjątkow idiotyczna). I można wieszać psy na tej
                    jednostce a jezcze bardziej kląć gdy trzeba go przeliczać na alternatywne stopy,
                    arszyny i furlongi (każdy równie mądry jak metr). Ale to nie zmienia faktu że
                    mozesz podać długość każdego węgorza w metrach.
                  • aasiula1 Re: utylitarne podejście 09.12.06, 21:02
                    Drogi Stefanie, pięknie zagłębiasz się w problemy dotyczące języka polskiego,
                    jednak zupełnie nie o to mi chodziło. Ja przecież nie twierdzę, że istnieje
                    jakiś oficjalnie zatwierdzony "najlepszy" język polski. Nie twierdzę też, że
                    wielość gwar i dialektów to coś złego. Wręcz przeciwnie. Jednak faktem jest, że
                    w telewizji, w gazetach itp panuje taki a nie inny język. I ja się zapytałam, w
                    którym regionie ludzie mówią najpodobniej do tego "oficjalnego" języka. Nic
                    więcej. Nie oczekiwałam odpowiedzi zaczerpniętej z naukowych pism, tylko raczej
                    czegoś w stylu: "Z moich doświadczeń wynika...", "Wydaje mi się, że..."
                    • stefan4 Re: utylitarne podejście 10.12.06, 10:05
                      aasiula1:
                      > Drogi Stefanie
                      [...]
                      > Jednak faktem jest, że w telewizji, w gazetach itp panuje taki a nie inny
                      > język. I ja się zapytałam, w którym regionie ludzie mówią najpodobniej do tego
                      > "oficjalnego" języka.

                      Droga Aasiulo,

                      Na to pytanie Ci już odpowiedziałem, ale skoro nie dostrzegłaś, to powtarzam:

                      o- w gazetach stosuje się ohydną gwarę dziennikarską najeżoną czymś, co Rada
                      Języka Polskiego zwykła piętnować jako ,,błędy''; tą gwarą NIKT NIE MÓWI, ona
                      istnieje tylko w piśmie; tą gwarą NIKT TEŻ NIE PISZE poza gazetami, nawet sami
                      dziennikarze;

                      o- w radiu centralnym (czyli warszawskim) spikerzy mówią w trochę wygładzonej
                      gwarze warszawskiej; w innych radiach różnie bywa, niektórzy spikerzy snobują
                      się na warszawskość, inni mówią po swojemu; i np. Radio Gdańsk prowadzi całe
                      programy po kaszubsku, a ja nie potrafię powiedzieć, czy bardziej po
                      południowokaszubsku czy bardziej ,,z nordu''; natomiast goście radia mówią każdy
                      inaczej;

                      o- o telewizji niczego nie wiem z pierwszej ręki, ale tam pewnie też występują
                      ludzie z lewa i z prawa, z dołu i z góry, mówiący wyraźnie i bełkotliwcy; i tam
                      pewnie też występuje taki eklektyzm jak w radiu.

                      Obawiam się, że na lepszą odpowiedź nie możesz już liczyć...

                      - Stefan

                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                      • bmms Do aasiuli1 /i pośrednio do stefana4/ 17.01.07, 15:18
                        Trochę późno, ale, lepsze to niż wcale. Stefan nie ma racji - możesz liczyć na
                        lepszą odpowiedź, choć niekoniecznie od Stefana4 smile Ja słyszałam opinie
                        językoznawców, że język polski we Wrocławiu ma najmniej naleciałości
                        regionalnych. Tak jak napisał ktoś wcześniej, przyczyną było osiedlanie się tam
                        ludzi z różnych regionów Polski. I w tym tyglu różnorodności język się
                        wysterylizował. /Ale górnolotnie wyszło!/ Z własnych doświadczeń językowych
                        dodam, że i w Lublinie, i w Krakowie, i w Poznaniu słychać odpowiednio
                        Lublin, Kraków, Poznań nie gorzej niż np. Śląsk na Górnym Śląsku /czy w Opolu/
                        Odpowiedź może nie jest lepsza, ale inna i - co najważniejsze- na zadane pytanie wink
                        Pozdrowienia dla assiuli1 - ładnie i przejrzyście piszesz po polsku smile
    • zettrzy Re: mam pytanie do tych co się znają 07.12.06, 18:08
      zgadzam sie ze to Lublin
      ludnosc naplywowa na ziemiach odzyskanych owszem musiala wypracowac jakies
      wspolne, ogolnie przyjete normy jezykowe, ale poniewaz malo kto sposrod tej
      ludnosci mowil poprawna polszczyzna normy zbudowane na tej podstawie nie mogly
      byc specjalnie poprawne
    • sara614 Re: mam pytanie do tych co się znają 12.01.07, 10:01
      myslę, ze na Mazowszu. generalnie-tam jest najczystsza polszczyzna, gdzie
      najmniejsze wpływy zaborcy
      • stefan4 Re: mam pytanie do tych co się znają 12.01.07, 11:08
        sara614:
        > myslę, ze na Mazowszu. generalnie-tam jest najczystsza polszczyzna, gdzie
        > najmniejsze wpływy zaborcy

        Trzy różne zaklęcia z całkiem różnych bajek:
        (1) mazowieckość,
        (2) najmniejsze wpływy zaborców,
        (3) ,,najczystsza'' (cokolwiek miałoby to znaczyć) polszczyzna.
        Czy potrafisz je jakoś połączyć w jeden sens? Ja nie potrafię...

        (1)-(2):
        Twierdzisz, że w zaborze rosyjskim wynaradawiano mniej intensywnie niż np. w
        austriackim? Mnie na historii dawno temu uczono całkiem czego innego i
        labidzono nad rusyfikacją. Była to jeszcze szkoła komunistyczna, więc nie miano
        interesu w diabolizowaniu Rosji.

        (2)-(3):
        To jest teza, jakoby zaborcy skutecznie ,,brudzili'' język. A ja zobowiązuję
        się na każde znalezione przez Ciebie zaborowe zapożyczenie z rosyjskiego znaleźć
        pięć współczesnych zapożyczeń z angielskiego. Chociaż pod zaborem anglosaskim
        nigdy nie byliśmy. Tylko pięć z lenistwa, bo nie chcę obiecywać za dużo.

        (1)-(3):
        Myślę, że bez trudu można znaleźć mazowieckie cechy ,,brudzące'' polszczyznę
        (np. pewnie słyszałaś o mazurzeniu
Pełna wersja