gabilu
12.05.14, 13:31
Miałam dzisiaj niezłą przygodę.
Zostawiłam wózek pod sklepem i weszłam kupić pieczywo. Wychodzę ze sklepu i jak w zwolnionym filmie widzę jak lekki podmuch wiatru wprawia mojego Nippera w ruch. Nippuś jedzie 4 metry po chodniku, zjeżdża z 10 cm krawężnika jednocześnie skręcając w lewą stronę i łapiąc przechył w prawą. W momencie kiedy wózek zaczął driftować ruszyłam swoje 4 litery i pędem za nim pognałam - z dzieckiem na ręku, bagietką pod pachą i elegancką saszetką od organizera skip hop na nadgartsku. Dogoniłam kiedy zatrzymał się tuż przed zderzakiem zaparkowanego samochodu.
Mogę się teraz tego pośmiać, ale morał mojej opowieści jest taki - nigdy nie zostawiajcie wózka bez zaciągniętego hamulca. Być może ta rada nikomu z Was się nie przyda bo używacie hamulców zgodnie z przeznaczeniem, ale może znajdzie się taka, która jak ja, do tej pory, nie zwraca na to uwagi.
Skończyło się tylko na tym,że uciekłam ze wstydem z miejsca kaskaderskich wyczynów mojego wózka, ale różnie mogło być. Nawet nie chcę myśleć co mogło się stać.
Na koniec Wam tylko powiem,że to wina mojego męża. Kazał mi używać delikatnie hamulca w Nipperze, więc boję się go w ogóle używać.