banlieue
08.11.13, 20:01
Mam teścia, który jest chamem najgorszego sortu. Od 10 lat, kiedy jestem w tej rodzinie na każdym kroku robi przykrości, nie tylko mnie, ale także swojej żonie (którą traktuje jak służącą), swojej córce i swojemu synowi (mojemu mężowi) oraz wszystkim przed którymi - w swoim mniemaniu - nie musi ukrywać swojej prawdziwej natury, czyli rodzinie bliższej i dalszej.
Trzy dni po ślubie np. posadził mnie na kanapie podczas kolacji w ich domu i powiedział, że w zasadzie teściowie i synowa nie są żadną rodziną, więc mam do nich mówić "teściu", "teściowo" lub "pan", "pani".
Jak zmieniłam kolor włosów (dość diametralnie) to dosłownie zmieszał mnie z błotem w ich domu - nie wystarczyło powiedzieć po prostu, że jemu się nie podoba!
Jak są u nas to stale coś krytykuje - np. ostatnio stwierdził, że powinnam trzymać deskę do prasowania gdzie indziej, bo tu, gdzie trzymam nie jest dobrze.
Generalnie zawsze jak musimy się z nimi zobaczyć (czy u nich, czy u nas) jesteśmy podminowani, ale do tej pory zagryzaliśmy zęby i z szacunkiem i kulturą staraliśmy się reagować na takie sytuacje.
Jednak ostatnio wydarzyło się coś, co sprawiło, że nie chcę już ich więcej w życiu oglądać i chciałabym zerwać wszelkie kontakty (jednocześnie nie utrudniając tych kontaktów mężowi i dzieciom).
Mianowicie: mamy już dwójkę dzieci i zaszłam w kolejną ciążę, jak się okazało - bliźniaczą. Bliźniaki zostały potwierdzone na USG i po pierwszym szoku przyzwyczaiłam/przyzwyczailiśmy się do myśli, że będziemy 6-osobową rodziną. Teściom jednak się to nie podoba, bo należą do tych, co lubią się sadzić i zasypywać wszystkich prezentami, a nie za bardzo mają z czego. I ostatnio jak byli u nas to w ciągu jednego dnia usłyszałam ze 3 razy, że bliźniaków na pewno nie będzie, na pewno urodzę jedno dziecko! Za tym trzecim razem nie wytrzymałam i powiedziałam mu (jeszcze kulturalnie), że takich rzeczy nie mówi się kobiecie w ciąży, a on na to, że może się w ogóle do mnie nie odzywać!!! W moim własnym domu!!!
Więc wyszłam, trzasnęłam drzwiami, powiedziałam, że mam dość chamstwa przez 10 lat i pojechałam do siostry gotowa spać tam tyle nocy, ile oni będą gościć u nas w domu. Ale oni się zebrali i pojechali (mieszkamy 300km od siebie).
Po tej sytuacji jeszcze nie doszłam do siebie, ciągle boli mnie brzuch, boję się, że coś stanie się dzieciom. Oficjalnie poinformowałam swojego męża, że zrywam z jego rodzicami wszelkie kontakty i nie chcę ich więcej widzieć!
Jest tylko jeden mały problem: mamy w tym roku komunię starszego syna i nie wiem jak się zachować. Oczywistym jest, że mąż ich zaprosi - w końcu to dziadkowie. Ale ja nie chcę ich widzieć. Mam ostentacyjnie ich unikać na imprezie? Mam się z nimi witać czy ich ignorować? Oczywiście wg zasad sv powinnam się zachowywać kulturalnie jak dotąd, ale ja już zwyczajnie nie mam na to siły ani ochoty. Po tylu latach chamstwa, gdy kultura nie skutkuje, może chamstwo w zamian poskutkuje i skłoni tego prostaka do refleksji...
Co o tym wszystkim sądzicie?