Dodaj do ulubionych

Rozwiedziony chrzestny

09.05.18, 17:51
W sierpniu córka koleżanki wychodzi za mąż ...Problem w tym, że jej chrzestnym jest były mąż jej ciotki - siostry matki. Para rozstała się około 3 lata temu z powodu zdrady pana. Uprzedzajac - szczególnie dla Baby - pan eksmąż nie zostawił byłej żony bez środków do zycia, z dziećmi, ani też w ogóle nie ogołocił ze wspólnego majatku. Jako chrzestny przez ponad 20 lat ze swoich obowiazków wywiązywał się wzorowo - zawsze pamiętał o wszelkich uroczystosciach i ważnych dla chrześniaczki chwilach, choć kontakt nie był z nim, ani z jego zoną - ciotką dziewczyny zbyt czesty z racji odległosci ich dzielącej - około 250 km.
Ciotka bardzo przezyła zdradę meza i rozstanie z nim, była wspierana przez swoją siostrę, w wiekszosci telefonicznie. Teraz ma się już lepiej, ale nadal ma głęboki zal do byłego męza.
Tymczasem przyszła panna młoda chce chrzestnego zaprosić na swój ślub i wesele. Oczywiscie z os tow. Uwaza, że sprawy małzeńskie wujostwa to ich sprawy, a ona go nie zaprasza jako byłego meza ciotki, tylko swego chrzestnego. Podzielam pogląd dziewczyny, jej matka - w zasadzie także, choć po ludzku rozumie siostre, ze dla niej to bedzie sytuacja mocno niekomfortowa.
Ciotka oczekuje, ze przyszła panna młoda nie zaprosi chrzestnego - jej byłego, a jesli to okaze tym brak lojalnosci wobec niej i solidarnosci z nią, a takze aprobatę dla zdrady jej byłego meza. Nie zgadzam się z tą argumentacj a- uprzedzajac.
Kolezanka jest między młotem, a kowadłem - rozumie jak wspomniałam siostrę, ale rozumie tez swoją córkę, która chce sie zachować kulturalnie i na miejscu, a z jej ślubem małzeńskie problemy, raczej byłe już wujostwa nic wspólnego nie mają.
Ciotka nie daje się przekonać, histeryzuje, ze nie pójdzie w takiej sytuacj i na lub i wesele. Jasne, moze nie iść - ale i kolezance i córce jej bedzie głupio. Panima się za osobę kulturalną - jak ją przekonac, ze siostrzenica MUSI zaprosić chrzestnego, bo tak wypada ?
Obserwuj wątek
    • vivi86 Re: Rozwiedziony chrzestny 09.05.18, 18:47
      moim zdaniem chrzestnego zaprosić, ale bez aktualnej żony/konkubiny
      • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 08:31
        O ile kolezance wiadomo pan formalnie nie jest związany, ale - no nie wypada dorosłej osoby zapraszać solo (poza wyjątkami). Inna sprawa, ze ja na miejscu tego wuja zaproszona z os. tow. poszłabym sama.
        • vivi86 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 20:27
          Ewentualna kandydatka na osobę towarzyszącą powinna być pierwsza do teg, by się tam nie pchać
          • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 12:27
            Mam takie samo zdanie Vivi Są takie sytuacje w życiu, że jednej stronie wypada "serdzecznie" zapraszać, a drugiej " z zalem" odmawiać smile
    • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 09.05.18, 19:31
      Ależ niechże kokakola się ode mnie odpepsi.Pan poszedł szukać szcześcia gdzie indziej, nie jest rola panny młodej to oceniać, jej zaproszenie nie jest żadną aprobata zdrady. Jednak z ciotką będzie w rodzinie do konca jej życia a z chrzestnym po weselu kontakt się urwie.ja bym odwiedziła z narzeczonym chrzestnego i porozmawiala jak on to widzi.Chodzi o wyrażenie wdzięczności za wieloletnia pamięć i zyczliwość. A wesele to sprawa rodzinna-zaprosić wypada z nową partnerką.Młoda chce góralskie wesele- ze skakaniem do kudlów or what?
      • minniemouse Re: Rozwiedziony chrzestny 09.05.18, 20:31
        Corka nie jest terapeutka od naprawiania zwiazkow. te sprawy dorosli musza zalatwiac we wlasnym zakresie.
        Normalnie wysyla zaproszenia zarowno ciotce z osoba towarzyszaca jak i chrzestnemu z osoba towarzyszaca. a oni niech robia jak uwazaja. przyjda albo nie.
        poza tym nie maja prawa wciagac jej w swoje niemile rozgrywki a juz tym bardziej oczekiwac ze zajmie stanowisko.
        Nie ma w PL agencji towarzyskiej dla samotnych pan? zalatwilby ktos ciotce przystojniaka na wieczor, i po klopocie wink

        Minnie
        • yoma Re: Rozwiedziony chrzestny 09.05.18, 21:26
          Oczywiście, że są. Jest to jakaś opcja wink
          • minniemouse Re: Rozwiedziony chrzestny 09.05.18, 21:32
            No prosze. z tego jeszcze moze byc calkiem nieoczekiwanie "Pretty Man, czyli chłopak do wynajęcia" smile

            M
            • yoma Re: Rozwiedziony chrzestny 09.05.18, 23:39
              I'm your private dancer, a dancer for money... smile
        • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 08:45
          Hmmm Minnie, myślę ze troszkę stereotypowo podeszłaś do sprawy - sorry. Mam na mysli ostatnie zdanie Twej wypowiedzi. O ciotce wiadomo, że się z nikim nie spotyka - w sensie z jakimś panem, ale niekoniecznie zaraz kobieta z nikim nie związana musiałaby kogoś wynajmować - panie mają kolegów i znajomych tezsmile Być moze więc dla pani cioci najmniejszym problemem jest to, że nie miałaby z kim pójść...Wg mojej oceny sytuacji - z opisu kolezanki rzecz jasna - problemem jest sam fakt, że siostrzenica chce zaprosić jej byłego męza - odczytuje to jako akt nielojalności wobec siebie i aprobaty dla zachowania jej byłego wobec niej.
          • aqua48 Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 09:08
            kora3 napisała:

            > Wg mojej oceny sytuacji - z opisu kolezanki rzecz jasna - problemem jest s
            > am fakt, że siostrzenica chce zaprosić jej byłego męza - odczytuje to jako akt
            > nielojalności wobec siebie i aprobaty dla zachowania jej byłego wobec niej.
            >
            Ciotka nie ma żadnego prawa do urządzania listy gości weselnych siostrzenicy - na zasadzie tego akceptuję, a tamtego nie bo... Jedyne co jej wolno w takiej sytuacji to odmówić przyjścia jeśli miałaby się źle czuć. Państwo są po rozwodzie i każdego należy zaprosić z osobą towarzyszącą, tyle.
            Składanie wizyt chrzestnemu i tłumaczenie, dlaczego się go nie zaprosi, to szczyt niegrzeczności.
            • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 11:57
              podzielam Twe zdanie w całości Aquo
          • minniemouse Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 09:19
            kora3 napisała:
            O ciotce wiadomo, że się z nikim nie spotyka - w sensie z jakimś panem, ale niekoniecznie zaraz kobieta z nikim nie związana musiałaby kogoś wynajmować -

            ja nie pisalam tego powaznie Koro, jak wskazuje 'przymruz oko' emotka na koncu.

            niemniej jesli taka opcja istnialaby rzeczywscie to czemu nie. jak trafilby sie jakis przystojniak to nie zaszkodziloby pograc mezowi na nerwach smile
            wybor z kim isc, czy ze znajomym czy z kolezanka oczywscie nalezy do cioci.
            ale mnie sie tylko przypomnial film z Debra Messing kiedy wlasnie zostala zaproszona na wesele a tu chlopak z nia zerwal lol
            i do tego nawiazywalam : )

            Minnie
            • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 12:04
              Wiesz Minnie, ja jestem zdania ze pani powinna zapomnieć o byłym męzu, także w kategoriach grania mu na nerwach - takie rozdziały w życiu sie zamyka i idzie dalej - film to jednak coś innego niż real
              • minniemouse Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 12:46
                kora3 napisała:
                > Wiesz Minnie, ja jestem zdania ze pani powinna zapomnieć o byłym męzu, także w kategoriach grania mu na nerwach

                W realiach tak Koro, ale ja powtorze zartowalam czyli nie pisalam tego na serio.
                na serio to pewnie ze pani powinna mentalnie odciac sie od przeszlosci i ukladac sobie zycie na nowo - bez eksa. i gdyby doszlo do naprawde 'zagrania na nerwach' to nie celowo a zupelnie przypadkowo, sila rzeczy, jesli juz. bez udzialu pani. mam na mysli ze moze sie wydarzyc iz pozna kogos wyjatkowo przystojnego i bogatego i zakochanego do nieprzytomnosci, na widok ktorego bylego przyslowiowy szlag trafi wink
                Co by nie bylo takie zle dla pani ego, btw. no ale na to jest raczej slaba szansa, jak mi sie wydaje.

                Minnie
                • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 13:06
                  Hmmm tak mi się przypomniało ...kiedyś zgłosil się do mnie pan, który pragnał opowiedzieć mi o tym, że zdradziła go zona. Nie zajmuję się takimi sprawami, ale pan przekonywał, że to ważne, bo zdrada miała miejsce w instytucji publicznej - pani z przełozonym, co miało konsekwencje dla realnego żony wynagradzania - to już sprawa dla reportera smile jest.
                  Pan zaanonsował sięsmile telefonicznie i sądziłam, ze zobaczę jakiegoś bidakę. Tymczasem odwiedził mnie bardziej niż przystojny, około 40 - stki. Pan opowiedział wiarygodną historię - jego ekszona miała romans ze swoim przełozonym, szefem pewnej instytucji. Instytucję i szefa tejze - znam i jakoś mi się ów pan nie wydawał stosowny do tej opowieści. - Ma pan na mysli prezesa X? - pytam...Pan prezes X jest starszym czówoiekiem, nobliwym - no ale bywa róznie. - A nie, nie, broń Boże pana Y...ano tak, Y prezesował tej instytucji, ale uwaga teraz - 6 lat temu! W sumie nie wiedziałam dlaczego odszedł - decyzja przełożonych. Ani pan Y ani była zona mego rozmowcy od tych 6 lat już w tej instytucji nie pracuja!!! A [an opowiada, ze był bardzo upokorzony, żona z szefem w ciąże zaszła ...No rozumiem upokorzenie, ale - Podałem ją o rozwód i dostałem, z jej winy - pochwalił się pan. - Ja się ożeniłem 3 lata temu, mam córeczkę z nowego zwiazku - pokazuje zdjęcie bobasa w telefonie. - I wie pani co? Chodzę z nią na spacery i zzoną koło okien byłej, widziała mnie parę razy i nic! - No, ale co chciałby pan zeby robiła? - No zeby zazdrosna była, zeby widziała że sobie życie też ułożyłem! Jak mi Minnie chłopiny poczatkowo było zal, tak przestałam się w sekundzie tej byłej żonie dziwić - przecież to jakiś świr! Rozstali się kupę lat temu, co chciał w sądzie osoiągnąć - osiągnal - zapewne bez trudu, jak kobita miała dziecko z innym - od dawna ma nowe życie, żonę (młodszą od poprzedniczki i ładną - pokazał foto), była zona i jej kochanek od dawna nie pracują we wspomnianej instytucji, a chłop chce się koniecznie mścić na niej i wzbudzać jej zazdrośc - anormalny i pewnikiem niebezpieczny
                  • minniemouse Re: Rozwiedziony chrzestny 15.05.18, 06:53
                    kora3 napisała:
                    - No, ale co chciałby pan
                    > zeby robiła? - No zeby zazdrosna była, zeby widziała że sobie życie też ułożyłem!


                    LOL to jakas komedia, a raczej tragikomedia smile
                    Pan najwyrazniej ma jaks obsesje na punkcie bylej zony.
                    Jasne, ze nie cos takiego mialam na mysli - w ogole nie cos takiego ani nawet podobnego.

                    Minnie
                    • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 15.05.18, 10:00
                      No wiesz, moze on rozumuje tak, że diała by byłej w pięty poszło - biedni tylko ta jego nowa żona i to dziecko
      • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 08:40
        Nie obrazaj się Babo - napisałam to, żeby uniknąć potem tłumaczenia, że pan wuj co prawda zdradził, ale nie ogołocił i nie zostawił z długami itd. Wspomniałam przy tym o Tobie, bo z mego doswiadczenia wynika, ze takie sprawy są dla Ciebie zwykle kluczowe - i też nie uwazam tego za dziwne poniekąd - czym innym dla mnie także jest skierowanie uczuć w inną stronę ze tak powiem, a czym innym przy tej czy innej okazji ograbienie człowieka z którym się kiedyś było.

        CZy z chrzestnym po weselu kontakt się urwie - trudno powiedzieć. Po rozstaniu z ciotką się nie urwał, więc ...Z tego co kolezanka mówiła - jej córka zwyczajnie po ludzku lubi tego chrzestnego, nie chodzi więc czysto o formalnosć, że wypada chrzestnego prosić. Ale fakt faktem, ze wypada i masz rację - z os. tow. Jak już wspomniałam - na miejscu tego wuja zaproszona z os. tow. poszłabym w takiej sytuacji sama. Nie sądzę, zeby na weselu miało dojśc do rękoczynów - ma byc dość liczne (czesciowo na pewno wynika to z faktu, iż przyszły pan młody pochodzi z licznej rodziny), więc nie zachodzi obawa, ze państwo rozwiedzeni będą siedzieć przy jednym stole - np. Wg mnie dośc niezreczne byłoby omawianie sprawy z wujem - a to dlatego, że przyszła panna młoda nie ejst z nim jednak bardzo blisko - podobnie jak z ciotką zresztą - jak wpomniałam, z racji dośc sporej odległości ich kontakty przez lata były serdeczne, ale stosunkowo rzadkie.
        • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 08:52
          Może rzeczywiście nie wypada tłumaczyć chrzestnemu .Ale czy warto narażać się ciotce i części rodziny która ja popiera? Nie każdy zdradzający powinien być odsądzany od czci i wiary, i nie jest to rolą panny młodej. Możliwe że dobrym rozwiązaniem byłoby dostarczenie zaproszenia osobiście liczą na to że chrzestny nie skorzysta bo sam się domyśli że nie będzie się tam dobrze czuł.
          • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 09:40
            Hmmm z tą czescią rodziny Babo, to jest tak, że praktycznie kolezanka ma tylko siostrę i mamę (no i męza) poza tym jakieś dalsze kuzynostwo, z którym kontakt jest słaby. Mąż kolezanki uwaza jak ona - chrzestnego zaprosić wypada, nawet takiego z którym kntakt był sporadyczny, a już szczególnie takiego, który był chrzestnym z prawdziwego zdarzenia. Mama kolezanki i tej cioci jest zdania, że pewne rozdziały w życiu się zamyka - takim rozdziałem dla jej starszej córki - tej ciotki - było to małżeństwo. Zamknąć, iśc dalej, a co do samej sprawy - chrzestny jest chrzestny i zaprosić wypada. Z synem siostry i pana chrzestnego - dorosłym - kolezanka na ten temat nie rozmawiala, więc nie zna jego zdania, ani jego partnerki - co tym sądzą. Wie tyle, ze utrzymują kontakt z ojcem - na tyle na ile się rzecz jasna da mieszkając za granicą

            Mam takie wrazenie, że rodzina- mama i siostra są już zmęczone tematem tego rozwodu. I wcale się im nie dziwię, upłynęło sporo czasu, a sytuacja życiowa pani nie jest zła. Pani jest pracująca, mająca przyjaciół i znajomych, dośc interesujące hobby, ma niezłą sytuację materialną, jest atrakcyjna (widziałam ją na fot.) -nie jest to typ kury domowej, która całe życie przesiedziała w domu czekając z obiadem na męza, a ten ją teraz porzucił i kobieta jest w pustce. Jasne, zdrada boli - ale no qrczę, trzeba się otrząsnąć i iśc dalej - kobieta ma dopiero 52 lata, w tym wieku ludzie zaczynają życie od nowa - znam wiele takich osób - uprzedzając- obu płci. Tymczasem ta pani ciotka temat draży, gdy już jest skończony przecież...
            • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 10:40
              No to jeśli chrzestnego zaprosić wypada i narazi się tylko jednej osobie, to wypada i już. Problem bym widziała gdyby rodzina była za ciotka a młoda , jak ten Rejtan.Co prawda nie zgadzam się z ta łatwością zaczynania życia od nowa przez 52 letnia kobietę no ale nie ma to nic do rzeczy-faceta trzeba umieć utrzymać a nie tylko złapać nie ma co się obrażać na rzeczywistość i stawiać swojego ego w centrum wszechświata rodzinnego.No i pewnie, trudne nie znaczy niemożliwe.(W przypadku ogarnietego 52 letniego faceta to jest wręcz łatwe).
              • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 11:02
                Babo- nie wiem co takiego trudnego jest w rozpoczęciu życia od nowa w tym wieku - na serio. Przyjaciółka mej ciotki rozwiodła się mając lat 60 - też powodu zdrady męża - nie ciotka jej nie obgadywała, ja te panią znam i sama mi o tym mówila. Jasne, ze ją bolało, tym bardziej ze rzecz stała się po prawie 40 latach małzeństwa. Ale to przecież nie koniec swiata - pani ma swoją emeryturę - niezłą, dzieci dawno na swoim...To było coś też ze 3 lata temu - teraz pani od kilku miesiecy spotyka się intensywnie z jakims panem w stosownym wieku - z tego co mowila - wdowcem. A poza tym - sporo zwiedza, chodzi do galerii sztuki, spotyka się ze znajomymi - żyje normalnie.
                O wiele trudniej moja Babo w wieku 50+ zmienić pracę czy zawód, miejsce zamieszkania radykalnie, niż zwyczajnie poznac nowych ludzi. I nie ejst to zadne zaklinanie rzeczywistości tylko fakt. W o wiele gorszej sytuacji byłyby obie panie - ta ciotka i przyjaciółka mojej ciotki, gdyby miały nieletnie dzieci i problemy finansowe, czy mieszkaniowe. Nie mają, więc mają czas zająć się sobą - nie poszukiwać na siłę zaraz kogoś, tylko zadbać o siebie, także w sensie intelektualnym i rozwoju - np. hobby
                • kora3 Jeszcze do Babeczki 10.05.18, 11:31
                  Babeczko - muszę to napisać smile - błagam, nie pisz mi, że jestem jakaś wyjątkowa, albo znajoma mojej ciotki jest , bo normalnie to kobieta w pewnym wieku nie jest w stanie poznać nikogo i musi pozostawac samotna do kresu swoich dni, a jesli nie to niemal cudów musi dokonać smile
                  Jasne, jesli ktoś siedzi na 4 literach i tylko rozkminia swoj przeszly nieudany związek, to najpewniej tak będzie, albo jesli ma niebotyczne oczekiwania wobec potencjalnej drugiej połowy niezbieżne z własnymi ze tak powiem walorami.

                  Ostatnio nim jeszcze wrócilam na forum zdarzyło mi się pomysleć o Tobie - że szkoda, że Cię obok nie ma ...A było to przy okazji tego, że znajomy pan przedstawił nam (w sensie znanemu sobie towarzystwu) swoją wybrankę serca. Pan ów ma 53 lata, jest od wielu lat rozwiedziony, ma 2 doroslych już dzieci, mieszka w kawalerce w kamienicy, pracuje fizycznie. Z wyglądu jest przeciętny, zadbany, ale szału jakiegoś - nie ma. Dotychczas spotykał się z róznymi paniami, ale bardziej chyba na zasadzie towarzyskiej, zresztą nie wnikałam wszak. Teraz przyszedł na spotkanie z nami z panią, która została przedstawiona jako narzeczona. Pani jest rok starsza ode mnie, ma 3 dorosłych dzieci, jest wdowa od 2 lat i pracuje w sklepie z butami. Tam się zresztą poznali - jak pan sobie obuwie nabywał smile
                  Bardzo to sympatyczna osoba, natomiast jesli chodzi o aparycję - no nie chciałabym tak wyglądać i piszę to bez złośliwości bynajmniej, bo bardzo panią polubiłam. Po prostu nim powiedziała ile ma lat, sądziłam ze ode mnie jest minimum 5 starsza. Bogata też nie jest - także mieszka w kawalerce. No to jak to u licha mozliwe, że kobieta po 40++, po przejściach, z 3 dzieci (dorosłe i poza domem - fakt), niespecjalnie urodziwa, niebogata, ani nic sobą intelektualnie niezwykłego niereprezentująca poznała pana, który już po pół roku znajomości zadeklarował się bardzo poważnie? Tak sobie pomysłalam, ze szkoda, ze tego nie widzisz, bo moze byś uwierzyła, ze nie trzeba być kimś niezwykłym, by w tym wieku poznac kogoś na swą miarę...A to całkiem normalne - pani jest miła, fajna, ciepła i własnie na miarę pana - a on na jej - proste.
              • parawany Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 11:40
                baba67

                "nie zgadzam się z ta łatwością zaczynania życia od nowa przez 52 letnia kobietę"

                Masz rację, że się nie zgadzasz. Kobiety w wieku 60 lat i więcej to głównie wdowy, podczas gdy będący w tym wieku mężczyźni to przede wszystkim osoby pozostające w związku małżeńskim. Tak mówią statystyki. stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/Kobiety_w_Polsce.pdf

                • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 11:54
                  Caly problem polega na tym, że Baba z załozenia uwaza, iż kobieta powyżej pewnego wieku, a nie jest to bynajmniej 60. ma bardzo małe szanse na poznanie kogoś sensownego. 60 - latki są być moze w specyficznej sytuacji, bo rzeczywiscie panowie umierają młodziej niż panie statystycznie, wię w tym wieku w istocie moze być duża dysproporcja w liczbie wolnych pań i panów. Inna sprawa, że panie w pewnym wieku już wcale nie poszukują nowego zwiazku np. po śmierci małzonka. Po prostu nie chcą, panowie zresztą - tez bywa.
                  • parawany Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 12:11
                    Nadwyżka kobiet nad mężczyznami zaczyna się około 50 roku życia dla obu płci. Zazwyczaj mężczyźni wybierają młodsze od siebie kobiety, więc już od pięćdziesiątki na jedną wolną i chętną kobietę przypada 3/4 jednego wolnego mężczyzny.
                    Baba67 ma więc rację, cbdu.
                    • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 12:18
                      Powtórzę raz jeszcze - Baba uważa, że poznanie sensownego meżczyzny dla kobiety od 30. wzwyż graniczy z cudemsmile - tak wynika z jej wypowiedzi, które znam od lat wielu. Jasne, w pewnym wieku kobiet jest znacznie wiecej niz panów, z powodu umierania panow szybciej. I w istocie w tym własnie wieku, jesli każda pani wolna chciałaby wejśc w zwiazek, to byłby z tym kłopot ze tak powiem logistyczny. Ale nie dotyczy to każdego wieku, a w tym pewnym załozmy około 60. panie też wcale nie wszystkie palą się zaraz do nowych związków.
                      • parawany Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 12:21
                        kora3

                        "Powtórzę raz jeszcze - Baba uważa, że poznanie sensownego meżczyzny dla kobiety od 30. wzwyż graniczy z cudem"

                        Poczekajmy, co na to powie Baba67. Nieładnie jest mówić o tym, co ktoś myśli bez jego udziału.



                        • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 12:25
                          Ależ Baba przyznaje się do tego, że tak myśli - w każdym razie wielokrotnie to przyznawała w rozmowach. Nie ma wiec nic hmmm nieładnego w potwierdzeniu tego. I ja też nie neguję statystyk, tylko własnie takie podejście, a neguję je, bo WIDZĘ, że ogarnięte panie w najrózniejszym wieku zostające singielkami po rozstaniu z kimś, czy smierci drugiej połowy - jesli chcą, spotykaja panów na swą miare. Nie muszą przy tym być wyjątkowe pod żadnym względem - mam na myski ze bardzo piękne, czy bogate.
                          • parawany Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 12:28
                            kora3

                            Proponuję poczekać na osobę, o której rozmawiasz za jej plecami, niech się osobiście ustosunkuje.



                            • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 12:31
                              Za plecami? Przecież piszę na ogólnodostępnym forum, a nie na privie z kimś. smile
                        • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:01
                          Ani graniczy z cudem, ani 30 lat wzwyż. Napisałam że od 30tki szanse panów pozostają takie same ale szanse pań stopniowo maleją i już w koncówce 40tki zaczyna być naprawdę trudno.Nie przekręcaj.
                          • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:16
                            Babo, ale już kiedyś o tym rozmawiałyśmy, nawet parę razy. Wszystko zależy od oczekiwan obu stron. Przykladowo pani 30+, która nie ma dzieci, ale chciałaby je mieć jest mniej atrakcyjna dla pana w takim wieku czy starszego, który już się rozmnażać nie chce, bo rodzicielsko już się spelnił. Taki pan także jest mniej atrakcyjny dla takowej pani. Jest na pewno mniej atrakcyjny niz bezdzietny pan chcętny do rozmnazania, bo większosc pań bezdzietnych niechętnie widzi przyrodnie rodzeństwo swego dziecka z poprzedniego zwiazku jego ojca. Z kolei dla pana, który nie chce się już rozmnażać o wiele atrakcyjniejsza zyciowo bedzie pani majaca już dzieci z poprzedniego zwiazku, niz pani z paciem na macierzyństwo z nim.

                            To tylko przykład, bo nie dotyczy to tylko dzieci - także wielu innych aspektów zycia.
                            • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:37
                              Korciu, to jest wszystko prawda co piszesz ale to nie zmienia faktu że kobieta od 30tki co roku ma gorzej (choć nie jest to gwałtowny spadek) a mężczyzna ma wciąż tak samo w czym wybierać i delikatna tendencja spadkowa zaczyna się ok 50tki (bo dużo młodsze kobiety już nie są zainteresowane-perspektywy wspólnego wychowywania dzieci i wspólnej starości są takie sobie).
                              • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 12:21
                                Babo, ja wiem, ze Cię nie przekonam, wyglada na to, że Ty zwyczajnie CHCESZ zeby było jak piszesz...Mam takie wrazenie, bo niemozliwe, żebyś nie widziała, że większosac kobiet, które tego chce jednak układa sobie życie w wieku róznym smile
                                Sobie takim podejsciem krzywdy wszak nie robisz, a jesli tak wychowałaś dzieci to albo sobie zweryfikowały poglady albo no mają takie jak Ty, a teraz juz pewnie za późno na zmianę.
                                Jesli z Tobą w temacie polemizuję, to dlatego, że czytają nas inni - i wpajanie tym innym gtakiego jak Twoje podejscia jest dla nich zwyczajnie szkodliwesad

                                Znam w realu osobę, która ma i miala wczesniej takie podejscie jak Twoje, tyle ze włsnie jest to osoba samotna. Gdy ją poznałam lat temu naście miała 31 lat a ja 32. Wg Twojego kryterium obie byłyśmy w wieku hehe "niebezpiecznym" dla kobiety już, ale u jego progu.
                                Ja byłam wówczas z ekspartnerem, pani sama swieżo po rozstaniu z kimś tam, ale był to raczej luźny zwiazek -krótki, bez mieszkania razem. Ja miałam już za sobą rozwód, pani panienka bez przeszłosci. Wyjściowo sytuacja pani była o niebo lepsza od mej - miała stabilną pracę w sektorze budżetowym z widokami na awans ipodwyżkę, mieszkała przy rodzicach i mało co partycypowała kosztach swego utrzymania w sensie jedzenie/mieszkanie, miała i ma ru na miejscu swoje mieszkanie po dziadkach, które wynajmowała i wynajmuje do dziś. Dziewczyna zdrowa, na pewno niebrzydka. Wg niej byłam jednak ja w lepszej sytuacji - po trudnym małzeństwie, przeprowadzce w inny region, pracujaca w przypadkowej wówczas pracy za małą kasę i wynajmująca mieszkanie z ekspatrnerem (no swoje w rodzinnym regionie też - fakt) - no bo ja miałam faceta, a ona nie. Ok, tylko, że za dwa lata przrestałam (jak wiesz) z nim być i co prawda pracę już miałam lepszą, ale nadal mieszkałam z eksem u jego krewnej.

                                No i cózdalej ano nic - ja się spotykałam z ludźmi, bawiłam, żyłam - ona boadoliła. Nie mozna jej było nigdzie wyciągnać, bo rzekomo same pary (guzik prawda), a jak się juz udało to poznawszy jakiegokolwiek faceta napalałasię nań jak szczerbaty na suchary i odstarszała typa. Po roku ja poiznałam mego partnera, za kilka miesięcy zamieszkaliśmy razem - ona nadal sama. Minęło Babo lat 14 (słownie: czternaście) i u niej nic się w temacie nie zmieniło. Nadal narzeka, mieszka z rodzicami, zarabia pewnie wiecej, bo tak w jej zawodzie jest i tyle. Juz raczej nie ma szans na spełnienie swego marzenia o macierzynstwie, bo ma 45 lat. Jest nadal sama - skoro uwazasz, że to jest dobre podejscie, to tak uwazaj. Inne kobiety tak nie uwazały i choć obiektywnie miały gorsza od niej sytuacje wyjściową - mniej stabilne pracy, dzieci z poprzednich związków, gorsza sytuację materialną - poukładały sobie zycie z sensownymi facetami. Bo się nie skreślały na wejście, że "olaboga mam 35 lat, rozwód na koncie i dwoje dzieci i nie jestem milionerką, ani miss polonią przyjdzie zemrzeć w samotności" -tylko normalnie zyły. Jak myslisz kto na tym lepiej wychodzi?
                                • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 14:29
                                  Ja mam potomstwo płci męskiej,moja wizja świata nikomu dokładnie nie zaszkodzi. Dlaczego miałabym być taka złośliwą i zgryżłiwą osobą żeby chcieć żeby kobiety miały gorzej.To Ty masz problem z osobami które myślą inaczej niż Ty, ja tam z Twoim optymizmem żadnych problemów nie mam.Możesz sobie wymyślać i prezentować najcudowniejsze scenariusze mnie to naprawdę nie przeszkadza.
                                  • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 14:48
                                    Babo, optymiści mają w zyciu lepiej niz pesymiści - uwierz. Nie hurra- optymisci, tylko normalni. RZecz cała w tym, ze ja nie muszę niczego wymyślać - widzę jak jest - ta pani opisana tu narzeka, że "brzydsze od niej, mniej wykształcone, z dziećmi z poprzednich związków, biedniejsz życie sobie poukładały" i ona prawdę mówi Babo - bo w jej otoczeniu parę kolezanek porozwodziło się z męzami i zostało samymi z dziecmi - na czas jakiś, bo z czasem poukładały sobie życie.
                                    Cały czas poodnosiłaś argument, że ja nie jestem dobrym przykładem, bo nie chciałam mieć dzieci - owszem nie chciałam, ale ONA CHCIAŁA. Ja odpadałam dla tych panów którzy rozmnażać się chcieli, a wcale ich nie brak było w oczekiwanym przedziale wiekowym, bo większosć ludzi, w tym panów chce się rozmnażać. Jej nie chciał ŻADEN Babo pan, ani taki chcący dzieci, ani niechcacy, ani majacy juz z poprzedniego zwiazku....Właśnie przez jej podejście...
                                • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 14:39
                                  Ta panna to widocznie była niestabilna emocjonalnie albo miała gust do niewłaściwych panów. Co to znaczy napalała się także odstraszała? Może ci panowie chcieli się jeszcze niezobowiązująco pobujać a ona miała jakiś zaburzony mindset?I w pierwszymi drugim wypadku żadne życie towarzyskie by nie pomogło.
                                  • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 14:53
                                    Hmmm Babo... każdej normalnej osobie ktoś, kto po 2 spotkaniach wyznaje miłośc i składa deklaracje, albo oczekuje tego wydaje się kims z zaburzonym mindsetem i słusznie się wydaje. Pann ma i miała takie parcie na bycie z kimś i to formalnie, że to odstrasza na serio. Wiem, zaraz mi powiesz, ze panowie chcą tylko niezobowiązującego seksu a panie ...Ale to nieprawda - panowie w każdym razie ich czesc (jak ipań) także szukają stałego związku co pokazują choćby historie koleżanek tej pani - tylko na Baala - po jakimś czasie znajomości smile
                    • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:09
                      Jeśli dodać do tego czynnik psychologiczny czyli facet ok pięćdziesiatki na ogól nie jest taki chętny do związku jak pani(nie piszę o wspólnym zamieszkaniu czy małżeństwie-wystarczy byc parą) bo miewa męskie problemy, bo boi się zmian a dba o niego jakaś kobieta z rodziny zatem oporządzony jest. Kobiety są bardziej prozwiązkowe, kwestia różnic emocjonalnych. Zatem jeśli odejmiemy od tego 3/4 pana jeszcze sporą grupę która związku nie szuka to sytuacja zaczyna rysować się zawile.
                      • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:19
                        Babo, przepraszam, ale znów tchnęlo średniowieczem jakimś - dba o niego jakaś kobieta z rodziny? Przecież 50- latek - zakładam, że mowa o panu zdrowym i nie inwalidzie, tak? - to nie jest staruszek, którego trza oporządzać! To jest człowiek w średnim wieku, najczęściej pracujący!
                        • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:26
                          Akurat w moim pokoleniu jeszcze takie coś pokutuje-fakt że to łabędzi śpiew tego obłędu ale zdarza się siostra wysyłana przez matkę do brata rozwodnika żeby mu mieszkanie ogarnęła, to samo oczekuje się od córki a wnuczki starszej pani. Takie akcje są inicjowane przez kobiety z pokolenia lat 40tych, ale córki jakoś się poczuwają. I chyba nie sądzisz że panowie te chętne do pomocy anioły zniechęcają.
                          • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:49
                            no powiem Ci, że ja jakoś nie widzę takich sytuacji - także jesli idzie o panów wolnych, mieszkających z mamami - owszem mogą liczyć na domowy obiad, ale nie na sprzątanie po nich czy ich "oporządzanie"
                      • minniemouse Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 06:05
                        baba67 napisała:
                        > Jeśli dodać do tego czynnik psychologiczny czyli facet ok pięćdziesiatki na ogół nie jest taki chętny do związku jak pani

                        a no to ja mam inne doswiadczenia, mnie zaczepil kiedys jakis Iranczyk i wprost powiedzial czy nie poszlabym z nim na kawe bo szuka kobiety, takiej na zone.
                        musialam mu milo podziekowac bo juz bylam wzieta smile

                        innym razem w lumpexie podszedl do mnie Hindus z obrazkiem i pyta sie czy ja wiem co to jest? tak, Taj Mahal. o jak sie mna zachwycil!: "jaka madra kobieta, wie co jest Taj Mahal..." zaraz zapytal czy mam meza i byl widocznie niezadowolony ze mam smile

                        Minnie
                        • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 08:23
                          Słowa kluczowe-Irańczyk, Hindus. Może powinniśmy sobie tu trochę takich panów w tym wieku sprowadzić? Znam dwóch sensownych (czyli takich którymi sama byłabym zainteresowana) facetów, znam ich w miarę dobrze), gdyby chcieli toby nawet sporo młodszą wyjęli. Nie chcą, samym im dobrze.
                          • minniemouse Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 09:06
                            hahaha moze i tak Babo, wiec do roboty, farbuj sie na blond i sponsoruj do wyboru smile

                            M
                  • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 12:57
                    No tak uważam. Problem zaczyna się juz w końcówce 40tki, choć jeśli pani zadbana i ogarnięta finansowo tak naprawdę kłopot jest dopiero 55plus.Naturalnie większe szanse maja panie w zawodach gdzie jest duży kontakt z ludżmi, to nie tylko szansa ale i umiejętności komunikacyjne.
                    Graniczy z cudem to trochę za dużo powiedziane, ale to co jest naprawdę trudne dla większości pań od tego wieku dla panów jest łatwe.
                    • parawany Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:03
                      baba67

                      To, co piszesz ma jednak zupełnie inny wydźwięk, niż pisała o Twoich poglądach Kora3.
                      • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:13
                        Dzięki za wsparcie, juz zaczynałam podejrzewać że mam jakieś omamy socjologicznesmile
                    • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:07
                      Babo, ale są panowie pracujący w męskim głownie i stałym gronie, w zawodach, które nie sprzyjają poznawaniu wielu ludzi, a także tacy, który nie są szczególnie komunikatywni. Poza tym - no nie czarujmy się - nie wszyscy panowie są atrakcyjni dla wszystkich pań, a panowie mają czesciej tendencję do rzekłabym wysokiego mniemania o sobie nie popartego faktami smile
                      Poza tym, wiem zaraz mi się dostaniesmile, pan musi dla wiekszosci pań w każdym razie dysponować określoną energią i rozmiarem - no taka prawda, są rzeczy, których ładnym usmiechem nadrobić się nie da no i od panów oczekuje się cześciej zaradności niż od pań.

                      Wg mnie najwiekszy problem w temacie maja panowie i panie : szukajacy na siłe desperaci/tki, osoby mało ogarnięte zyciowo, zakompleksione, nudne, mające wygórowane mniemanie o sobie i przez to oczekiwania od partnera, ze będzie z wyższej "ligi" niż one same.
                      PS. Przeczytalaś moj wpis do Ciebie ? Skomentujesz jakoś?
                      • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 10.05.18, 13:21
                        O właśnie-panowie mają wygórowane oczekiwania, wynika to z tego że rzeczywiście mają branie. Jeśłi wokól jednego pana kręcą się trzy panie to pan sobie myśli a ta za gruba, ta za plaska, a ta trochę za pobożna -daj kurze grzędę jeszcze wyżej siędę. Jeśli wokół kobiety nie kręci się nikt specjalny, to kryteria się robią realistyczne.A im starsze towarzystwo tym lepiej to widać.
                        • aqua48 Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 13:13
                          baba67 napisała:

                          > O właśnie-panowie mają wygórowane oczekiwania

                          Wygórowane oczekiwania mają obie płcie. Znam kilka pań, które całe życie wybrzydzały - ten taki, tamten siaki, inny to już w ogóle do niczego żeby nie było odrzucając z góry panów uczciwych, zaradnych, pogodnych, rodzinnych, może nie grzeszących specjalnie urodą, ale też nie brzydali, ot normalny, środkowoeuropejski typ zupełnie tak samo jak pani. Kilka razy miałam ochotę spytać takiej pani - a z ciebie to taki cud? Co znamienne, ci panowie w końcu znajdowali swoją wybrankę, a wybredne panie nie.
                          • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 14:03
                            Są kobiety które nie chcą zakładać rodziny, dzieci obowiązków itd.Interesowałby je ktoś wyłącznie do towarzystwa. Niestety jest pewna presja społeczna takie kobiety są krytykowane za takie podejście do życia. Mechanizm obronny jest prosty-chciałabym ale cóż jakoś nie mogę znaleźć. Mężczyżni wybierający samotność to interesujący indywidualiści, spokojnie mogą się do takiej postawy przyznać, podobne kobiety są postrzegane jako wygodnickie płytkie lale. Jesteś pewna ze te panie były zainteresowane założeniem rodziny? I w jakim wieku miały ten łańcuszek starających się?
                            • aqua48 Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 16:07
                              baba67 napisała:

                              > Są kobiety które nie chcą zakładać rodziny, dzieci obowiązków itd.Interesowałby
                              > je ktoś wyłącznie do towarzystwa.

                              Ależ i tacy mężczyźni są i znam osoby obojga płci, które nie są zainteresowane związkami z rozmaitych powodów. Ale to jednak nie te osoby wybrzydzają, te się kumplują z innymi.

                              > Jesteś pewna ze te panie były zainteresowane założeniem rodziny? I w jakim wieku miały ten łańcuszek starających się?

                              Jestem pewna? No, one same tak twierdziły do kilku osób. A chętnych miały w wieku mniej więcej od 20 do 40-45 lat i wówczas było to wybrzydzanie. Teraz starsze twierdzą, że bardzo chciały, ale "nie ułożyło im się".
                              A w tym największy jest ambaras aby dwoje chciało na raz.
                              • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 11.05.18, 16:36
                                No właśnie-twierdziły.Podświadomość.Nie każda kobieta ma tyle odwagi żeby wszem i wobec powiedzieć że nie chce mieć rodziny, nawet przed sama sobą.One nie chcialy-gdyby chciały toby kogoś wybrały.
                                • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 12:25
                                  Ale Babo - ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci, bo jak sadzę to uwazasz za powisdanie rodziny jest mało wśród przedstawicieli obu płci. Nie spotkalam się z kimś, kto na serio nie chjciał i w gronie normalnych ludzi boi się czy wstydzi o tym powiedziec
                                  • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 14:21
                                    A ja się spotkałam w dwóch wypadkach- u kobiet . U panów to nie gorszy ani do komentarzy nie pobudza.
                                    To że Ty czegoś nie widzisz nie oznacza że nie istnieje.Może żle patrzysz a może nie chcesz widzieć-tego nie wiem.
                                    • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 14:38
                                      Babo, ja wszak sama jestem taką osobą smile I zdaję sobie sprawę z tego, że moja postawa może w gronach ludzi ookreślonych pogladach budzić jakąś niemiłą sensację - wyraźnie napisałam, ze nie spotkałam się z tym, by ktoś w gronie NORMALNYCH ludzi bał się albo wstydził. Ja się nie boję i nie wstydzę powiedziec, ze nie ma dzieci, bo nigdy takiej potrzeby nie czułam w zadnym gronie - bo swoje mam normalne, a głupawe opinie nienormalnych mi latają. Znam jednak panią, której dane jest pracować w takowym dziwacznym gronie i kłamie ono temu gronu, iz dzieci mieć nie może, bo chce uniknać komentarzy o tym jak jej to xle i jak to nie chce brać za dziecko odpowiedzialności. Sorry Babo, ale sama uzywasz takiego stereotypowego argumentu - kro nie chce dzieci nie chce odpowiedzialności i obowiazków...Tymczasem - z doświadczenia teraz osobistego - ludzie, którzy nie mają dzieci z wyboru i nie mają też przeciwskazań xo ich posiadania (zdrowie, wada genetyczna itp.) najczesciej zwyczajnie nie czuli nigdy potrzeby rozmnażania się. Brak takiej potrzeby nie jest powszechny, ale nie ejst niczym nadzwyczajnym Babo - tak samo niektórzy ludzie nie czują potrzeby wiązania sie z kimś, czy podróżowaniasmile
                                      • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 14:44
                                        No to TY się nie spotkałaś, ja się spotkałam, wymieniłyśmy obserwacje po to jest forum. Możesz sobie uwierzyć nie uwierzyć, nie wiem.Tylko ton taki przybierasz "nie widziałam to znaczy że nie ma".Ja tez wielu rzeczy nie widze które Ty widzisz ciągle.
                                        • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 14:55
                                          Babo, masz jakiś problem z czytanie? Napisałam ze nie spotkałam się w NORMALNYM środowisku - normalne środowisko nie podejmuje się oceny kogoś na podstawie tego czy ma dzieci, czy ich nie ma. Normalni ludzie nie myslą stereotypami, tylko o ile cos jest przedmiotem ich zainteresowania u kogoś innego to starają się o tym mozlwiie najwięcej dowiedzieć za zgodą takiej osoby. Podejście typu "Ktoś nie ma dzieci, bo jest wygodny i nie chce obowiazków" jest zwyczajnie głuoie Babo smile
                                          • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 18:02
                                            A ja spotkałam całkiem normalne panie które się takiej oceny bały-nie wiadomo czy zasadnie bo się nie chciały odważyć.Jedna 40małeplus (ładna, wykształcona, bardzo miła) mieszka z rodzicami i jest w 15 letnim związku z rówieśnikiem deklarując zwłaszcza rodzicom że małżenstwo dzieci , owszem, ale ...sa problemy mieszkaniowe .Oboje pracują,facet tez tak samo chętny do zakładania rodziny i dlatego wciąż jest jej facetem. A norma to jest pojecie względne.
                                            Niektórzy słowo norma utożsamiają z procentem reakcji (wiekszość)niz z jakaś subiektywna ocena sytuacji. Dla kogoś nienormalne może być czytanie i komentowanie plotkarskich gazet ale czy to można nazwać nienormalnym?
                                            • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 21:15
                                              Babo, nie zrozumialyśmy się ....Pani o której piszesz z jakichś przyczyn chce być z tym panem własnie - dlaczego to jej prywatnma sprawa. Być moze zwyczajnie wstydzi się powiedzieć, że jej facet ma taką postawę - nie mam pojęcia, dla mnie to normalne nie jest, ale jej sprawa ...

                                              Natomiast mnie chodzilo o to, że w normalnych środowiskach ludzie nie czują wcale potrzeby tlumaczenia się z takich rzeczy, bo nikt się tym nie interesuje, a jesli to osoby bliskie, które rozumieją to, ze ktoś zwyczajnie nie czuje takiej potrzeby
                                              • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 15.05.18, 09:39
                                                No właśnie dlatego jest z facetem który wg potocznego powiedzenia które słyszałam za młodu "wpędza ja w lata" bo ona zwyczajnie lubi swoje bezproblemowe życie, Obowiązki tylko zawodowe, dokładanie się do mieszkania i życia to nie jest duży wydatek nawet jeśli pensja jest jak pensja. Problemem jest chyba nastawienie rodziców którzy uważali za oczywiste że normalna dziewczyna chce mieć męża i dzieci. Gdyby tak nie było toby już parę lat temu takiego kopa by dostał aż by sie na Uralu zatrzymał.Bo dziewczyna była śliczna , miła i towarzyska.Teraz też niczego sobie chociaż lata urody nie dodają.
                                                • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 15.05.18, 10:29
                                                  Babo, jak na osobę doswiadczoną i inteligentną, masz bardzo ograniczone spojrzenie na życie. Uwierz, że ludzie bezdzietni także miewają kłopoty i troski naprawdę na miarę gragedii - niektórzy, tak samo jak dzietni. dzici nie sa jedynym "problemem" w życiu Babo. Dla kochającego rodzica, który ma je swiadomie nie są wcale problemem smile Moja wspominana tu już kilka razy kolezanka, mama dwóch synków (13 i 10 lat), którą znam lat kilkanaście a jej dzieci od "dwupaku" rzecz jasna, czesto powtarza dwie rzeczy: "nie znosze "męczenników" majacych dzieci" i "kto ma pszczoły, ten ma miód. Kto ma dzieci, ten ma "smród"" - oba hasła są jak rozumiesz pewnie ironiczne. "Męczennicy" z dziećmi to ci ludzie, którzy wiecznie narzekają ile to ich własne dzieci kosztują ich zachodu, a drugie zdanie - oczywistośc - jak się człoqwieku decydujesz na dzieci, to decydujesz się też na obowiazki z tym zwiazane, więc u licha - nie narzekaj i nie "zazdrość" bezdzietnym, ze nie mają twoich obowiązków - proste, logiczne i na temat smile Jedyna sytuacja kiedy moja kolezanak na serio współczuje rodzicom dzieci, to wówczas, gdy dziecko jest chore, niepełnosprawne - wówczas tak, taki rodzić może ponarzekać wg niej, ale rodzic zdrowych dzieciaków - nie i ma rację. Dziecko to nie zabawka - powołuje sie na swiat CZŁOWIEKA - z wszystkimi tego konsekwencjami - także w postaci nieprzespanych nocy, wykładanych pieniędzy, ograniczeń w życiu towarzyskim i zawodowym - no tak to jest. Wspomniałaś gdzieś o odpowiedzialności - no własnie - trzeba sobie zdawać sprawę z tych konsekwencji powołując człowieka do zycia - narzekanie potem na to to przejaw braku odpowiedzialności - podoba mi się "manie" dziecka, ale już obowiazki z tym związane - nie. Pół biedy, gdy taki rodzic tylko ponarzeka, większa, gdy ma dziecko, a je zaniedbuje. No, ale ma ....Znam takich rodzicow, którzy potrafią swe dziecko widywać raz w miesiącu płacących alimenty jedynie i chwalących sie tymi dziecmi smile - konkretnie zdjęciami w telefonie...No, ale oni "wzięli odpowiedzialność" - w sensie spłodzili człowieka, którego mają teraz gdzies, ale no są bardziej odpowiedzialni, niż ktoś kto faktycznie moze uznał, że NIE CHCE obowiazków związanych z posiadaniem dzieci, to i sie ich nie podejmuje świadomie nie sprowadzając na świat dziecka.

                                                  Ta pani powiadasz nie chce mieć z tym obowiazkow? No i nie ma - nikomu tym krzywdy nie robi Babo - gorzej byłoby, gdyby nie chcąc mieć dla zabawy "zrobiła" sobie dziecko i potem je zaniedbywała, albo uległa presji otoczenia, że "każda kobieta chce mieć meza i dziecko" i swoje obowiazki wobec potomka wypełniała z zacisnietymi zebami - jako wspomniana męczennica.
                                                  • baba67 Re: Rozwiedziony chrzestny 15.05.18, 13:11
                                                    No naprawde Korciu,nie można zaśmiecac lasów, te wszystkie odpady powoduja skażenie i śmierc zwierząt i ogólnie wód podskórnych czy jak sie one nazywają. A już na pewno nie mozna palic ognisk kiedy jest susza, nawet na polanie, bo iskry wiesz. Taka inteligentna osoba a tego nie rozumie . (kotki i pieski mi się znudziły,ale nadal nie dam się traktowac jak idiotka ).
                                                  • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 15.05.18, 13:34
                                                    Babo, wybacz, ale wysoce niegrzeczne jest to, że gdy brak Ci argumentów, albo palniesz coś nieprzemyślanie zaczysz zgrywać Greka i robić idiotę z rozmówcy.
                                                    Masz zdanie jakie masz - uwazasz, że ludzie niemajacy dzieci z wyboru kierują się swoją wygodą i niechęcią do obowiązków z pousiadaniem potomstwa związanych. Uprzedzajac - tak wiem, rozumiesz, że są osoby które nie mają dzieci, bo same miały trudne dzieciństwo, albo mają wadę/chorobę genetyczną której przenosić na potomstwo nie chcą. ale jesli nie - to kieruja się wygodą - tak się wypowiadasz i masz prawo do swego zdania - jendnakowż skoro już takie masz, to przyznawaj się do niego, a nie udawaj.
                                                    Tak, na pewno sa ludzie, którzy czują, że takich czy innych obowiązków nie chcą na siebie brać, bo im nie podołają czy to fizycznie czy intelektualnie czy emocjonalnie. Rodzi sie pytamnie - czy to jest negatywne i czy jest przejawem braku odpowiedzialności? Moim zdaniem - nie. Jest przejawem zdrowego rozsadku i ogromnej odpowiedzialności, bo rezcz idzie nie o przyjęcie funkcji do której nie ma się predyspopzycji, czy zawodu, do którego nie am się powołania. Z funkcji mozna zrezygnować, zawód zmienić - dziecko ma się na całe życie i jesli tak naprawdę nie chce się go mieć, a ma to to dziecko to czujesad
    • nchyb Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 12:59
      >> Panima się za osobę kulturalną - jak ją przekonac, ze siostrzenica MUSI zaprosić chrzestnego, bo tak wypada ?

      Z dotychczasowych postów wynika mi, że panna młoda chce chrzestnego zaprosić nie tylko dlatego że wypada, ale że jest z nim związana dotychczasowymi pozytywnymi doświadczeniami. Czyli pewnie nie tyle musi ile bardzo chce.
      Ciotka pewnie tego nie pojmie.
      I pewnie pozytywnie nie uda się tego rozwiązać.
      Kultiralnie byoby zaprosić ciotkę z osobą towarzyszącą i chrzestnego również razy 2. Bo niejednokrotnie padało tu na forum, że dorosłych pojedynczo nie wypada zapraszać.
      • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 21:34
        Owszem doroslych pojedynczo nie wypada zapraszać - poza wyjątkami, kiedy wiemy, ze stanowczo by sobie tego zyczyli. I owszem - panna młoda chce zaprosić chrzestnego także z sympatii, a nie tylko " z urzedu", bo chrzestny. Ale tak na serio - nawet gdyby uwazała, ze wypada tylko z urzędu, to też mialaby rację
        • nchyb Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 21:41
          Tez tak uważam 😊
          • kora3 Re: Rozwiedziony chrzestny 14.05.18, 21:58
            smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka