Dodaj do ulubionych

Gdzie młodzież ma się nauczyc?

22.05.07, 09:24
podstawowych zasad SV?
jasne, w domusmile. To chyba jedyne miejsce, bo szkoła raczej odpadasad

Ostatnio miałam okazję chwilkę poprzebywac w towarzystwie nauczycieli i
jestem przerażona lekko.

Faceci podający pierwsi rece kobiecie, plujący (!!!!) na ziemię podczas
rozmowy, mówiący "smacznego", zajadający głosno i wycierajacy sos na talerzu
chlebem ...
No ludzie - osłupiałam ...
Jak tu wymagać od dziecka, czy młodzieży, by sie umieli zachować, jak mają
taki przyklad w szkole?
mam nadzieje, ze to jednak nie jest powszechne wsród obecnych młodych
nauczycieli
Obserwuj wątek
    • buba011 nauczyciel, rodzic uczy tego, co umie 22.05.07, 09:36
      • kora3 :) 22.05.07, 10:13
        Raczej w tym przypadku uczy przykładem czego nie umie smile

        Bubo - masz rację w ogólnym przesłaniusmile tyle, że wiesz ...
        Dzieci pochodzą z różnych domów, ich rodzice różnie sie zachowują. A nauczyciel
        jednak powinien wg mnie dawać dobry przykład prawidłowym zachowaniem.
    • khaern Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 22.05.07, 10:24
      "Faceci podający pierwsi rece kobiecie"

      hmm to zalezy co masz na mysli piszac faceci -> kobiecie, aktualnie zwyczaj ten
      zmienia sie wraz z mlodym pokoleniem i czesto widuje sie obraz, ze mlodzi
      ludzie, wciaz uczacy sie podaja sobie rece i nierzadko inicjatywa wychodzi od
      strony mezczyzny. nie widze w tym nic zlego, to juz nie sa te sztywne kanony,
      ktore obowiazywaly kiedys. normy obyczajowe sie zmieniaja i ewoluuja i nie
      chodzi mi bynajmniej o jakies poluznienie ( czy wrecz upadek ) obyczajow, tylko
      o zmiany, ktore sa szeroko akceptowane przez spoleczenstwo. oczywiscie nie
      wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej mlodszy mezczyzna pierwszy wyciaga reke do
      starszej kobiety na powitanie ( mowie o sytuacjach towarzyskich, abstrachujac
      od hierarhi w pracy )

      faceci mówiący "smacznego" - hmm a tu poprosze o kilka slow komentarza co
      szanowna przedmowczyni miala na mysli, nie wyobrazam sobie sytuacji by nie
      powiedziec smacznego bedac w towarzystwie kobiety
      • kora3 hmmm 22.05.07, 13:10
        khaern napisał:

        > "Faceci podający pierwsi rece kobiecie"
        >
        > hmm to zalezy co masz na mysli piszac faceci -> kobiecie,

        ( mowie o sytuacjach towarzyskich, abstrachujac
        > od hierarhi w pracy )

        Szanowny forumowiczu smile
        naturalnie, ze abstrahuję od sytuacji zawodowych smile
        Nie jestemjakims betonem, ale sytuacja w której nieznajomy facet podaje mi
        pierwszy reke jest dla mnie nieco dziwaczna smile
        To byli ludzie nie "uczący się" a uczący innychsmile teraz wiemy już skad ci "się
        uczący" mają takowe dziwne zachowania - nauczyli się od nauczycieli smile
        \
        >
        > faceci mówiący "smacznego"

        Tu mój bład smile chodziło o ludzi mówiących "smacznego" bez wzgledu na płec ...

        - hmm a tu poprosze o kilka slow komentarza co
        > szanowna przedmowczyni miala na mysli, nie wyobrazam sobie sytuacji by nie
        > powiedziec smacznego bedac w towarzystwie kobiety
        >
        szanowny forumowiczu - nie podejmuje sie komentowac takiej wypowiedzi .....
    • guido_contini Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 22.05.07, 11:46
      Dom, w ktorym przestrzega sie zasad wlasciwego zachowania, jest automatycznie
      dobrym przykladem i dziecko uczy sie dobrych manier od poczatku. Niestety, nie
      wszyscy maja takich wspanialych mentorow w postaci wlasnych rodzicow i dlatego
      wskazana jest nauka w szkole, chociazby dlatego, zeby pedagogicznie jednym
      podac, a drugim skorygowac wiedze.
      Czyli absolutnie szkola powinna byc zasadniczym zrodlem wiedzy, posiadajac w
      programie uproszczone SV w szkole podstawowej, a bardziej szczegolowe w liceum
      przed wypuszczeniem mlodych w dorosle zycie.
      Szkoly publiczne na calym Swiecie na dzien dzisiejszy raczej nie potrafia
      sprostac temu zadaniu ale to juz jest inny problem. Zatem inicjatywa nalezy
      tylko wylacznie do nas samych, a z tym laczy sie nauczenie naszych dzieci
      szczegolnej tolerancji dla tych, ktorzy nie mieli szansy nauczyc sie dobrych
      manier.
      • kora3 Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 22.05.07, 13:17
        guido_contini napisał:

        > > Czyli absolutnie szkola powinna byc zasadniczym zrodlem wiedzy, posiadajac
        w
        > programie uproszczone SV w szkole podstawowej, a bardziej szczegolowe w
        liceum
        > przed wypuszczeniem mlodych w dorosle zycie.
        > Szkoly publiczne na calym Swiecie na dzien dzisiejszy raczej nie potrafia
        > sprostac temu zadaniu ale to juz jest inny problem. Zatem inicjatywa nalezy
        > tylko wylacznie do nas samych, a z tym laczy sie nauczenie naszych dzieci
        > szczegolnej tolerancji dla tych, ktorzy nie mieli szansy nauczyc sie dobrych
        > manier.

        Chyba się nie zrozumieliśmy smile

        tolerancja tolerancją - przecież nie chodzi o to, by pouczać tych ludzi, czy z
        miną księżnej obrazonej opuścić towarzystwo smile
        Mnie chodzi własnie o to, że te osoby to byli nauczyciele, a wiec ci, którzy z
        załozenia uczą dzieci.
        A przecież nie tylko wiedza z danego przedmiotu, ale i zachowania nauczyciela
        są przyswajane jakoś tam przez dzieci.
        Wierz mi, nie razą mnie niektóre z tych zachowań, które opisałam u ludzi
        prostych. U tych nauczycieli mnie raziły - tak samo, jak raziło mnie to, ze
        mówią "13 maj", "w każdym bądź razie" czy "pod rząd" - i nie trafia do mnie, ze
        przecież inni rozumieją co oni mówią, nawet jesli sadza takie kwiaty smile
        Po prostu od ludzi, którzy uczą dzieci uwazam, ze mozna oczekiwać poprawnego
        zachowania bardziej niż od np. palacza CO.
        I to nie ma nic wspólnego z brakiem tolerancji smile
        no, ale jeśli takie zachowania sa ok to nie ma co sie dziwic, ze teraz tak
        wielu młodych ludzi nie umei się zachowac sad
        • guido_contini Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 22.05.07, 15:33
          Kora, na pewno to Ty mnie nie zrozumialas.
          Po pierwsze, nalezaloby wytoczyc wlasna granice pomiedzy tolerancja a
          akceptacja i spojrzec na problem obiektywnie bez wlasnych emocji. Jestesmy
          zgodni co do podstaw, ze to powina byc szkola. Natomiast wiadomo jest, ze
          szkola raczej nie ma takiej edukacji w programie. Poza tym, zeby autorytatywnie
          uczyc nalezy miec wiedze merytoryczna, a z tym tez nie jest najlepiej, bo byl
          to raczej w Polsce temat tabu od 1945.
          Nie oznacza wcale tez, ze palacz c.o., czy rolnik z Malej Woli na Roztoczu,
          posiadaja mniejsza kulture osobista anizeli nauczyciel z warszawskiego liceum.
          Najwiekszym problemem szkolnictwa, nie tylko w Polsce, sa koszty, a wiec ciagle
          obcinany budzet. Innym problemem jest upolitycznienie szkoly. Frakcje rzadzace,
          staraja sie zawsze cos tam priorytetowc wedlug wlasnego uznania, tak jak np
          zamiast lekcji o religiach, obowiazkowa mature z religii itp (abstrakcja).
          Praktycznie musialbym tutaj napisac rozprawe historyczno-polityczna, a nie jest
          to wlasciwe miejsce.
          Nie wiem jak Tobie pomoc. Sposobow jest na pewno wiele. Sa spotkania rodzicow z
          nauczycielami, sa kuratorzy, sa miejscowi politycy i oni sa tym pierwszym
          ogniwem, z ktorymi nalezy dyskutowac. Zobaczysz wowczas jaka masz osobista sile
          przekonywania i czy znajdziesz poplecznikow Twoich ambicji. Tak dziala
          demokracja czyli wola wiekszosci ale majac racje nie oznacza to wcale, ze racja
          bedzie Tobie przyznana. Dlatego tez uzylem slowa tolerancja. Zeby zmienic cos
          na lepsze nalezy nauczyc sie samemu najpierw tolerowac innosc.
          Powodzenia w naprawianiu rzeczywistosci.
          • kora3 dzięki, ale 23.05.07, 08:52
            pomocy nie potrzebuje smile
            nie mam zamiaru wychowywac tych nauczycieli, a nawet jeśli pozostaną
            niewychowani w moim życiu niewiele to zmeini smile

            ot po prostu pozwoliłam sobie na uwagę - tyle smile
    • a_weasley Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 22.05.07, 22:41
      kora3 napisała:

      > podstawowych zasad SV?
      > jasne, w domusmile. To chyba jedyne miejsce, bo szkoła raczej odpadasad

      A nie powinna.

      > Faceci podający pierwsi rece kobiecie, plujący (!!!!) na ziemię podczas
      > rozmowy, mówiący "smacznego", zajadający głosno i wycierajacy sos na talerzu
      > chlebem ...

      Wielkie tu jest materii pomieszanie.
      "Smacznego" może być co najwyżej przestarzałe, zwyczaj ten zresztą znany na
      całym kontynencie, od bon appetit we Francji po prijatny wkus na Wschodzie.
      Dla kontrastu ten numer z ręką może być objawem fałszywie pojętej nowoczesności.
      Reszta to istotnie zwykłe buractwo.

      > Jak tu wymagać od dziecka, czy młodzieży, by sie umieli zachować, jak mają
      > taki przyklad w szkole?
      > mam nadzieje, ze to jednak nie jest powszechne wsród obecnych młodych
      > nauczycieli

      Znałem kilku i umieli się zachować, więc myślę, że nie jest powszechne. Raczej
      chyba trafiłaś bardzo pechowo.
      • baba67 Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 26.11.13, 20:23
        Smacznego zyczy kelner po podaniu posilku, moga sobie tez wzajemnie zyczyc biesiadnicy przed konsumpcja.Zyczenie smacznego komus kto juz je w sytuacji kiedy my nie jemy (bo jak sie dosiadamy do stolika w celu rozpoczecia konsumpcji to jeszcze uchodzi) jest grzecznoscia zle pojeta czyli taka ktora przeszkadza a niekiedy denerwuje.
        Jesli osoba w wiekszym open space chce spozyc w spokoju kanapke a w tym czasie slyszy uprzejme smacznego od srednio 7-10 osob(zalezy od wiekosci kanapki) to ja jasny szlag moze trafic, bo przelyka w pospiech aby odpowiedziec dziekuje a moze nawet krztusi i dlawi.
    • khaern do Kory3 25.05.07, 07:41
      Witam Ponownie

      "Faceci podający pierwsi rece kobiecie, plujący (!!!!) "

      chcialbym wrocic jeszcze na chwile do tego watku. otoz w moim dziale ( w firmie
      gdzie pracuje ), przyjelo sie, ze na powitanie, niezaleznie od plci, wszyscy
      podaja sobie rece. wyglada to w praktyce tak, ze osoba ktora przychodzi do
      dzialu przechodzi po wszystkich pokojach mowiac dzien dobry napotkanym osobom i
      podajac reke ... na poczatku strasznie mnie to krepowalo, no bo jak tu starszym
      ode mnie kobietom podawac reke ( jestem najmlodszy ), nie wypada przeciez !
      probowalem to oczywiscie ominac jakos delikatnie, mowiac grzecznie dzien dobry
      i np usmiechajac sie .... oczywiscie efekt byl taki, ze jedna z pan glosno
      zauwazyla, iz zyczy sobie by witac sie takze z nia, na moja niesmiala uwage
      ze mam opory by wyciagnac reke pierwszy by sie przywitac ( a ciezko to zrobic
      inaczej przez cale, niemale badz co badz biorko ) powiedziala krotko, ze ona
      nie bedzie wstawala i biegala wokol biurka by sie ze mna przywitac ( aby ona
      mogla pierwsza wyjsc z inicjatywa, czyli wyciagnac reke, to faktycznie musi
      wstac i zrobic przynajmniej jeden krok ) w koncu jestem mlodszy i moge sie
      lekko nad biurkiem wyciagnac dla niej wink

      co Ty na to ?
      • buba011 przeczytaj, co napisałeś, czy jesteś tego pewien? 25.05.07, 08:28
        • khaern tak jestem tego pewien ! ... hmm a co Ci sie 25.05.07, 13:31
          dokladnie nie podoba w mojej wypowiedzi lub zaistnialej sytuacji ?
          • buba011 to co opisałeś to tzw. sv subkulturowy, 27.05.07, 00:38
            niewiele mający wspólnego sv(sztuką życia) ludzi wolnych.
      • kora3 odpowiadam :) 25.05.07, 09:12
        khaern napisał:

        > przyjelo sie, ze na powitanie, niezaleznie od plci, wszyscy
        > podaja sobie rece. wyglada to w praktyce tak, ze osoba ktora przychodzi do
        > dzialu przechodzi po wszystkich pokojach mowiac dzien dobry napotkanym osobom i
        >
        ( aby ona
        > mogla pierwsza wyjsc z inicjatywa, czyli wyciagnac reke, to faktycznie musi
        > wstac i zrobic przynajmniej jeden krok ) w koncu jestem mlodszy i moge sie
        > lekko nad biurkiem wyciagnac dla niej wink
        >
        > co Ty na to ?
        Poza tym, ze włosy zjeżyły mi się na głowie - nic smile
        Ale jednak skomentuje, skoro "wywołałeś" mnie "do tablicy"smile

        Pierwsza sprawa to taka, że zasady, także te związane z sv w firmie bywają
        rózne, niestety, także sprzeczne z wszelkimi zasadami dobrego wychowaniasad
        Niemniej, wewnętrzny, ze tak powiem "firmowy sv" nawet jeśli jest się doń bardzo
        przywiązanym smile nie powinien przenosic się na pozafirmowe poletko.

        Np. w wielu firmach niezależnie od wieku i stanowiska ludzie gremialnie mówia
        sonie na "ty", ale przecież do nieznajomych, po raz pierwszy widzianych ludzi
        spoza tejże firmy, nie należy chyba walić przez "ty" tylko dlatego, że "w naszej
        firmie wszyscy" itede. ?

        druga sprawa - zwyczaj podawania reki całemu zespołowi po przyjsciu do pracy
        wydaje mi się smile po prostu dziecinnysmileale to sprawa Waszej firmy.
        rozumiem, ze nie Ty wpadleś na ten pomysł, a ze jesteś nowy to się
        dostosowałeśsmile niemniej ktosik przegiał z "integracją"smile
        wita sie zawwsze istotnie ten, kto przyszedł ostatni (z wyjątkkem bardzo
        szacownych gosci, którzy z reguły przychodzą ostatni i sa witani). Meżczyzna
        przyszedł mówi "dzień dobry" i jeśli zajmuje miejsce to wita się przez podanie
        reki najblizej siedzącymi meżczyznami (mówię o znajomym gronie, bez
        przedstawiania), którzy do powitania wstają. Kobieta - niepodwładny pierwsza
        wyciąga rekę do mezczyzny i NIE WSTAJE przy tymsmile chyba, ze ma do czynienia z
        osobą bardzo sedziwa, szczególnie szacowną itepe. Kobiety miedzy sobą zachowują
        sie jak mężczyźni , naturalnie z zachowaniem zasad wieku - mówię o osobach
        równorzednych zawodowo. I koniec ...
        Takie sa reguły i już. Zwyczaj podawania wszystkim reki w waszej firmie
        wprowadził ktoś zwyczajnie źle wychowany i tyle, moze uczyli go tacy
        nauczyciele, jak to grono opisane przeze mnie ?smile

        Przykro mi to mówic, ale niestety u ciebie też widać wyraźne braki w tym zakresiesad
        • khaern Re: odpowiadam :) 25.05.07, 13:53
          nie do konca mnie zrozumialas

          zwyczaj taki istnieje w moim dziale, ktory liczy 15 osob ( a nie w calej
          firmie, liczacej ponad 500 ), jestesmy rozmieszczeni w kilku pokojach i nie
          jest naprawde problemem by przejsc owe 4-ry pokoje i powiedziec dzien dobry

          podejrzewam ze jest to zwyczaj, ktory narodzil sie jakis czas temu i ma zwiazek
          z tym, ze w dziale jest niewielka rotacja pracownikow i wszyscy znaja sie juz
          kilka albo i kilkanascie lat, ja oczywiscie dostosowalem sie do panujacych
          tutaj zwyczajow

          "Kobieta - niepodwładny pierwsza
          wyciąga rekę do mezczyzny i NIE WSTAJE przy tymsmile"

          przypominam ze owa Pani,zgodnie z ostatnimi slowami w zdaniu, takze nie chciala
          wstac, oczywiscie siedzac za biurkiem i chcac podac mi reke ( przywitac sie )
          musiala by z ta wyciagnieta reka zastygnac na moment w dosc niewygodnej pozie,
          nie wspominajc juz o fakcie, ze z boku wygladalo by to, jak oczekiwanie na moje
          laskawe podanie jej reki ...

          zwyczaje w firmach sa rozne, u mnie w dziale jest cos takiego, nie uwazam to za
          cos sprzecznego z dobrym zachowaniem ( moze sie myle ) bo witanie sie z ludzmi,
          z ktorymi pracuje sie i widzi przez 8 godzin dziennie, jest jak najbardziej
          wskazane i moze byc milym rozpoczeciem pracy
          a ze robimy to wszyscy na jej poczatku ? coz, jak wczesniej napisalem dzial
          jest maly i naprawde nie sprawia to duzych problemow

          ostatniej Twojej uwagi nie skomentuje, poprosze tylko o kilka slow wyjasnien

          pozdrawiam
          • kora3 Re: odpowiadam :) 25.05.07, 14:36
            khaern napisał:

            > nie do konca mnie zrozumialas
            >
            > zwyczaj taki istnieje w moim dziale, ktory liczy 15 osob ( a nie w calej
            > firmie, liczacej ponad 500 ), jestesmy rozmieszczeni w kilku pokojach i nie
            > jest naprawde problemem by przejsc owe 4-ry pokoje i powiedziec dzien dobry

            no własnie powiedzieć "dzień dobry" - zaden problem smile
            podawanie wszystkim reki uwazam za lekka przesadę i tyle smile, ale nie żeby mnie
            to raziło specjalnie, to nie jest sprzeczne z SV ( z wyjątkiem sytuacji, kiedy
            meżczyzna podaje rekle kobiecie - niepodwładnej), tylko zwyczajnie mało wygodne,
            ale to już inna sprawa...


            > podejrzewam ze jest to zwyczaj, ktory narodzil sie jakis czas temu i ma zwiazek
            >
            > z tym, ze w dziale jest niewielka rotacja pracownikow i wszyscy znaja sie juz
            > kilka albo i kilkanascie lat, ja oczywiscie dostosowalem sie do panujacych
            > tutaj zwyczajow

            No i dobrze zrobileś dostosowują się - przecież ja to własnie napisałam smile


            > "Kobieta - niepodwładny pierwsza
            > wyciąga rekę do mezczyzny i NIE WSTAJE przy tymsmile"
            >
            > ze z boku wygladalo by to, jak oczekiwanie na moje
            >
            > laskawe podanie jej reki ...

            sam widzisz, ze takie podawanie rąk na siłę jest niewygodne i prowadzi do
            niemądrych sytuacji, w tym także do niezgodnych z SV ...


            > z ktorymi pracuje sie i widzi przez 8 godzin dziennie, jest jak najbardziej
            > wskazane i moze byc milym rozpoczeciem pracy

            Oj nie przypisuj mi tresci, których nie wyraziłam ...
            Nie tylko miło jest, ale to standard, ze osoby z pracy powinny się pozdrawiać na
            początku dnia - to oczywiste.
            Moją watpliwosc budzi jedynie sens chodzenia po 4 pokojach i usciskowania
            wszystkim rak, włacznie z paniami i toprzez biurko - ale jak piszę to wasz
            działowy zwyczaj i nie o niego chodzi.

            > a ze robimy to wszyscy na jej poczatku ? coz, jak wczesniej napisalem dzial
            > jest maly i naprawde nie sprawia to duzych problemow

            to co robicie nie jest standardem, jest
            waszym zwyczajem.
            Ani dobrym, ani zlym, tyle, ze zwyczaj ten momentami kłóci się z ogólnymi
            zasadami wychowania i już.
            Podkreślam - nic złego, ze się kłoci, bo to wasza sprawa, ale nie próbuj
            przekonywac, ze to zgodne z svsmile

            > ostatniej Twojej uwagi nie skomentuje, poprosze tylko o kilka slow wyjasnien
            >
            Ostatnia uwaga tyczy się własnie tego, o czym pisze i pisałam wczesniej.
            mianowicie tego, że ludziom wqydaje się, ze to co oni robią w swojej firmie,
            domu itepe jest zachowaniem optymalnym.
            Mam wrazenie, ze po prostu nie zdajesz sobie sprawy z tego, że jakkolwiek komuś
            moze ODPOWIADAĆ ze meżczyzna podaje pierwszy kobiecie reke, zapalanie innym
            papierosa ze swoim w zebach, przedstawianie swojej narzeczonej koledze, a nie
            odwrotnie, picie kawy w szklance, witanie się w toalecie, czy mówienie "na
            zdrowie" - to są to wszystko zachowania poza nawiasem standardu dobrego
            wychowania, czy obycia.
            I doprawdy, jakkolwiek we własnym gronie mozna nie zwracac na to uwagi, albo
            nawet lubić takie zachowania to nie jest dobrze uznawać je za optymalne i tyle ...
            • coops1 Re: odpowiadam :) 26.11.13, 19:18
              Pytanie, gdzie można nauczyć się savior vivru ma banalną odpowiedź :p Najlepiej na kursie szkoły dobrych manier, lepsza opcja niż książki, bo wszystko mamy w praktyce.
              • fatatalna Re: odpowiadam :) 28.11.13, 12:38
                Całkiem całkiem są ich kursy, co najważniejsze można o wszystko zapytać :p
                • coops1 Re: odpowiadam :) 03.12.13, 20:54
                  Dokładnie, kto pyta nie błądzi :p no i śmiesznie nawet było na tym kursie, więc przyjemnie się uczyło.
        • freevolna Re: odpowiadam :) 27.11.13, 12:00
          kora3 napisała:

          > Przykro mi to mówic, ale niestety u ciebie też widać wyraźne braki w tym zakres
          > iesad

          Nie wiem jak u Khaerna z brakami w zakresie sv - natomiast wg mnie pokazal klase swoja odpowiedzia na Twoj komentarz.

          Przyro mi to mowic - ale nie popisalas sie dobrymi manierami sad
    • filizanka_w_groszki Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 26.11.13, 20:26
      Nauczyciel nie jest jakimś objawem przecudownej inteligencji i kultury, która spływa na niego wraz z odebraniem dyplomu. W szczególności nauczyciele w małych, wiejskich szkołach bywają niewychowani a czasem chamscy. Nie będę przytaczać przykładów, musiałabym dużo tutaj pisać. Pomijając przejawy agresji (słownej) i bezczelności, obgadywania itp., ze strony nauczycieli, których mogłam doświadczyć na własnej skórze będąc uczniem, chciałam zwrócić uwagę na to, że nauczyciel to taki sam prosty człowiek jak piekarz, kucharz czy śmieciarz. Starzy nauczyciele często nie skończyli nawet studiów, nie wiem czy jeszcze tacy uczą w szkołach, ale kiedyś można było zostać nauczycielem po liceum a szacunek zdobywało się linijką (po łapach). Smuci mnie inny fakt, fakt że na pedagogikę poszły i z powodzeniem się utrzymują najmniej inteligentne dziewczęta z mojej szkoły średniej. Odklepały 3 lata w jakimś kolegium, po znajomości gdzieś tam się dostały do pracy i teraz świecą przykładem. Rozpamiętując dawne czasy, przypominam sobie, że one zdania po polsku napisać nie potrafiły, zadania na matematyce obliczyć też nie. Pedagogika nie jest jakimś trudnym kierunkiem, dlatego tak wiele mało inteligentnych osób je kończy, potem oni będą uczyć moje dzieci i to mnie przeraża.
      • kornel-1 Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 26.11.13, 20:49
        filizanka_w_groszki napisała:

        >Pedagogika nie jest jakimś trudnym kierunkiem, dlatego tak wiele mało
        > inteligentnych osób je kończy, potem oni będą uczyć moje dzieci i to mnie prze
        > raża.

        Pocieszające jest to, że pozostałe osoby z Twojej klasy - bardziej inteligentne od tych panienek - zostały piekarzami, kucharzami, śmieciarzami i innymi mniej prostymi ludźmi i, co najważniejsze, potrafiły nauczyć swoje dzieci savoir-vivre-u.

        LOL.

        Kornel
        • filizanka_w_groszki Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 26.11.13, 22:28
          Te najgłupsze nie zostały nikim, ewentualnie urodziły dziecko w wieku 18-19 lat i zostały utrzymankami swoich mężów. Nauczycielkami zostały te, które maturę zdały na poziomie 30-40%. Nie znam wszystkich nauczycieli na świecie, nie znam też wszystkich kucharzy. Nauczycielki, na które trafiłam w swoim życiu młodzieńczym i dorosłym nie były bardziej inteligentne od znajomych kucharzy. To, że skończyły jakieś kolegium czy polonistykę, nie oznacza od razu, że są wybitnie mądre i wychowane. Z drugiej strony, dlaczego sądzicie, że śmieciarz czy kucharz jest mniej wychowany i nie potrafi się poprawnie przywitać i nauczyć dziecka zasad dobrego wychowania?
          • kornel-1 Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 27.11.13, 00:38
            filizanka_w_groszki napisała:
            > dlaczego sądzicie,

            Nie sądzimy. Wykpiłem Twoje poglądy na temat jakości ludzi.

            Kornel
      • genny1 Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 27.11.13, 07:11
        Filiżanko, po pedagogice nie zostaje się nauczycielem, tylko pedagogiem. To gwoli wyjaśnienia.
    • mallina Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 26.11.13, 23:45
      a czym sie wyciera sos z talerza jak nie chlebem?
      mieli wylizac talerzewink?
      • lena36 Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 27.11.13, 08:58
        Co sie dziwić, takie czasy, ja przebywałam wśród profesorów wyższej uczelni którzy mówili "smacznego" i zdarzało im się śmierdzieć cebulą. O tempora, o mores!
        • majaa Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 27.11.13, 15:33
          No tak, profesor śmierdzący cebulą to prawdziwy szok; profesor to mógłby ewentualnie lekko zalatywać zapachem kurzu z grubych, szacownych ksiąg naukowych;D
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Gdzie młodzież ma się nauczyc? 28.11.13, 13:00
            nie martwcie sie, nadchodza wynalazki ktore pozwola ludziom byc na tak wysokim poziomie
            sv ze puszczanie (oczywiscie niechcacy) bakow stanie sie tajemnica wiec zamierzchla przeszloscia
            a skoro tak to i zapach cebuli
            od profesora rowniez

            anty smrod majtki

            Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka