Dodaj do ulubionych

Wasza największa gafa

30.07.07, 04:23
Zacznę od siebie: kilka lat temu byłem na eleganckim przyjęciu - garnitury,
eleganckie kreacje, lokalna śmietanka towarzyska, atmosfera ąę i takie
klimaty. Generalnie nie mam z tym problemów i umiem się w takich sytuacjach
zachować, pech jednak chciał, że cierpiałem wtedy na lekką niestrawność, do
tego męczyła mnie zgaga (pomimo zażytych środków). Nieszczęście zdarzyło się
przy zupie - była dość ostra więc postanowiłem zjeść zaledwie kilka łyżek ale
to wystarczyło: zupka wróciła bez najmniejszego ostrzeżenia wytryskując
paszczą i nosem, towarzyszył temu jedyny w swoim rodzaju dźwięk puszczanego
pawia. Mówiąc krótko: zrzygałem się do talerza i, co jeszcze gorsze, na
własną marynarkę. Koszmar.
Obserwuj wątek
    • remez2 Re: Wasza największa gafa 30.07.07, 09:56
      Jesteś pewien, że trafiłeś na właściwe forum?
      • news21 Re: Wasza największa gafa 30.07.07, 17:56
        Grunt, że trafił do talerza. Może rzeczywiścxie forum o recyclingu byłoby
        bardziej wskazane.
        • garraretka Re: Wasza największa gafa 30.07.07, 18:14
          news21 napisała:

          > Grunt, że trafił do talerza. Może rzeczywiścxie forum o recyclingu byłoby
          > bardziej wskazane.

          Raczej Forum o Rzeczach Używanych - wątek "wymieńmy się".
        • remez2 Re: Wasza największa gafa 30.07.07, 18:15
          > co jeszcze gorsze, na własną marynarkę.
          Ewentualnie "pralnie ekologiczne".
    • chris1970 Re: Wasza największa gafa 31.07.07, 09:40
      Kilka lat temu byłem zaproszony na wesele. Obok mnie były wolne miejsca dla
      jednej pary, która to dojechała na przyjęcie po obiedzie. Jako osoba nie z
      rodziny, nie znałem gości opróćz państwa młodych. Po kilku przebojach weselnych
      obtańczonych z partnerką, poprosiłem do tańca właśnie sąsiadkę spóźnioną. W
      trakcie tańca, zapytałem tą panią ile mają dzieci, będąc przekonanym, że
      przyjechała z mężem.
      Odpowiedź była taka, że pani przyjechała na wesele z bratem. Myślałem, że się
      zapadnę ze wstydu pod ziemię.
      • remez2 Re: Wasza największa gafa 31.07.07, 10:49
        > Odpowiedź była taka, że pani przyjechała na wesele z bratem.
        > Myślałem, że się zapadnę ze wstydu pod ziemię.
        I okazało się, że z bratem nie mają dzieci? Tak pięknie rozpoczęta rozmowa i
        taka wtopa. Masz trzy punkty.
        • baba67 Re: Wasza największa gafa 31.07.07, 11:02
          Juz bez przesady z ta gafa-na ogol na wesela przyjezdza sie na ogolz mezem nie
          z bratem.Pani chyba nie byla mlodziutka, skoro zapytales o dzieci.
          Wtopa bylaby gdyby to byl narzeczony...
          • remez2 Re: Wasza największa gafa 31.07.07, 11:58
            To nie ja byłem na weselu. Natomiast pytanie o liczbę dzieci chyba bardziej
            przystoi na przyjęciu z okazji chrztu?
            > Wtopa bylaby gdyby to byl narzeczony...
            Znam sporo pań, które mają dzieci z narzeczonymi. Jak do tej pory prawo tego nie
            zabrania. smile
          • chris1970 Re: Wasza największa gafa 31.07.07, 11:59
            Dodam swoje 3 eurocenty do poprzedniej wypowiedzi, że wyglądu oceniłem ich na
            śmiało dochodzącą czterdziestkę, stąd wywód o konieczności posiadania dzieci.
            Naa moim nieszczęsnym pytaniu pasmo przykrości dla tej prary się nie
            zakończyło. W trakcie ceremonii przeze mnie nazywanej "rzucanie welonem" a
            tradycyjnie oczepiny, obojgu dostały się w ręce welon i muszka. Czy oboje
            wstąpili w związek małżeński (oczywiście każde osobno) nie było mi dane się
            dowiedzieć.
            Inna moja historia z "dziećmi", choć raczej nie gafa a zabawne nieporozumienie
            jest taka.
            Na studiach podyplomowych potrzebowałem notatek z kilku wykładów. Kolega
            powiedział, że jedna z koleżanek ma dobrze prowadzone notatki z tego przedmiotu
            i że warto u niej pożyczyć. Zaznaczył, że koleżanka ma dzieci. Notatki od
            koleżanki pożyczyłem i zgodnie z umową miałem odnieść zeszyt do domu.
            Rozumiejąc sugestię kolegi, uważałem za stosowne zanieść dwie czekolady dla
            dzieci owej koleżanki. Koleżanka z lekkim zdziwieniem i uśmiechem przyjęła
            czekolady, a ja widząc to, dodałem, że mam taką zasadę, iż do dzieci się idzie
            zawsze z czymś.
            Kilka dni później przy kawie ze znajomymi dowiedziałem się jak odbyło się owe
            wręczenie czekolad dla dzieci koleżanki.
            Do domu wieczorem przyszło dwóch synów: 21 i 19 letni, którzy dokładnie z
            przeznaczeniem dostali od mamy po tabliczce czekolady.
            Naprawdę, koleżanka wyglądała na młoda trzydziestkę i po wyglądzie oceniłem, że
            pewnie musi mieć dzieci w wieku conajwyżej nauczania początkowego.
            Zdarzenie przypominane jest przez towarzystwo przy wrzelkich spotkaniach do
            dziś.
            • anahella Re: Wasza największa gafa 08.08.07, 23:34
              chris1970 napisał:

              > Rozumiejąc sugestię kolegi, uważałem za stosowne zanieść dwie
              > czekolady dla
              > dzieci owej koleżanki.

              No tak, dzieci + czekolada = zachwyt - panuje taka opinia i ja sie kiedys na to
              nabralam.
              Zaprosila mnie do siebie dawno nie widziana kolezanka. Wiedzialam ze ma trojke
              dzieci, najstarsze okolo 10 lat, a wieku pozostalych nie znalam. Bylam
              zachwycona reaktywacja znajomosci, wiec przyjechalam obladowana: kwiatki dla
              pani domu, dla pana domu flaszke, a dla dzieci - po worku czekolady dla kazdego.
              Okazalo sie ze: najstarsza coreczka ma uczulenie na czekolade i nie wolno jej
              jesc, srednie dziecko czekolady nie lubi, a najmlodsze to bobas kilkumiesieczny,
              i je tylko to, co mama z cyca da.

              Najbardziej zadowolony z prezentu byl najmlodszy potomek: dostal do lozeczka
              ozdobne pudelko w kwiatki (w ktorym byly zapakowane smakolyki) i caly wieczor, z
              zaciekawieniem, przygladal mu sie.

              Na szczescie kwiatki sie spodobaly, a butelczyna zostala rozpita przy kolacji i
              okazalo sie ze to calkiem niezle wino. Porazka - na szczescie - okazala sie
              polowiczna.
      • kora3 hmmmm, faktycznie 31.07.07, 22:03
        Pytanie luudzi, zwłaszcza już nieznajomych o tak osobiste sprawy, jak stan
        majatkowy, uposazenie, stan rodzinny ( w tym liczbe dzieci także) jest grubym
        nietaktem.
        Własnie tak mozna się naciąc, zrobić przykrośc, popełnić gafe .... Zachodzę w
        głowe do zcego taka info była ci niezbędna na weselu podczas tańca ...hmmm

        mnie się zdarzyła bardzo podobna gafa, niexestety, choć w nieco imnnych
        okolicznosciach.
        Pracowałam przlotnie w salonie samochodowym, przyszła starsza kobieta i młody
        gośc po samochód. W standardzie zadawało się pytanie czy ktos poza głownym
        właścicielem ma być w dowodzie i na fakturze jako wspołwłasciciel ...
        Powiedziała cos w rodzaju "Tak, prosze wpisać Romana" i pokazuje na goscia,
        poprosiłam o dowód, ale gośc nie miał, a był konieczny. mówię do chłopa, że moze
        przynieśc dowód późnuej, ale do wypisania f-ry musi być. On mówi "Dobra,
        przyniosę , mamuska przypomnij mi" . Na odchodnym powiedziałam "I prosze
        przypomniec synowi o tym dowodzie, barzdo prosze" a kobieta mi na to "To nie syn
        tylko mąż" ....Myślałam, ze zapadnę się pod ziemie sad
        Jak spojrzałam w dowód - faktycznie 20 lat młodszy, ale najbardziej zmyliła mnie
        ta "mamuśka" ... Wstyd jak cholera sad I mnie przykro i im sad
        • baba67 Re: hmmmm, faktycznie 01.08.07, 12:00
          Pytanie nieznajomych ludzi o osobiste sprawy nie jest szczegolnie taktowne-ale
          zauwaz, ze gdyby para byla para i miala dzieci, wcale by sie na pytanie nie
          obrazili, wrecz przeciwnie ozywiloby to rozmowe.
          Uwazam, ze nie popelnilas zadnej gafy.Dostalas przeslanke-facet powiedzial na
          zone mamuska czyz nie ?
          Oparlas sie na tej informacji.
          Gafa bylaby gdyby takiej "informacji" nie bylo.
          Boze,co za pomysl, nazywac starsza zone mamuska...po pierwszym razie zlozylabym
          wniosek o rozwod.
          • nm.buba011 zasada jest taka, 01.08.07, 12:32
            wnioski ze słów, usłyszanych od;
            pacjentów, klientów zatrzymujemy ... dla siebie.

            Nie oceniam, ale Mamuśka, Tatuś, to słowa używane między małżonkami.
            • baba67 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 14:23
              No tak on nie mowil do korci, masz racje w tym wypadku, jakas tam niezrecznosc
              byla.
              GDyby jednak mlodzieniec sie zagalopowal i rzucil w strone korci-"to mamuska
              zaplaci". korcia bylaby bez winy, absolutnie.
              Ja nie mowie ze okreslenia tatus mamuska sa zle-sama mowie tatus na mojego
              meza, choc nie zawsze. Rzecz w kontekscie-mamuska do duzo starszej zony-brrr
              • remez2 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 19:35
                > a nie mowie ze okreslenia tatus mamuska sa zle-sama mowie tatus na mojego
                > meza, choc nie zawsze.
                Brr, brrr, brrrr.
                • baba67 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 21:56
                  on lubi smile
                  • remez2 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 22:13
                    baba67 napisała:

                    > on lubi smile
                    I jak tu nie kochać ludzi?
              • nm.buba011 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 20:20
                > GDyby jednak mlodzieniec sie zagalopowal i rzucil w strone korci-"to mamuska
                > zaplaci". korcia bylaby bez winy, absolutnie.

                Też nie. Nie ważne jak bardzo pospolicie zachowywaliby się klienci,
                profesjonalny sprzedawca prosi np:
                o dowód Pana lub Pani, nawet mając pewność, że to mąż lub córka.
                • baba67 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 21:58
                  Toby byla gafa profesjonalnego sprzedawcy. Ale powiedzmy ze sytuacja jest
                  prywatna-kupujemy bryke z raczki do raczki -doprawdy zadnej gafy sie bym tu nie
                  dopatrzyla.
                  • nm.buba011 jak sytuacja się zmienia, to w tej 01.08.07, 22:31
                    najprywatniejszej, mogą takie rzeczy nawet najimtymniejsze się wydarzyć,
                    co się filozofom nie śniło. wink
            • kora3 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 20:32
              nm.buba011 napisał:

              > wnioski ze słów, usłyszanych od;
              > pacjentów, klientów zatrzymujemy ... dla siebie.

              Owszem tak, ale tu miejsce miała sytuacja zawodowo - biznesowa, przyznasz?
              Guzik by mnie na przyjeciu obchodziło, czy to mąż brat, czy swat.
              I nie powiedziałabym nic po prostu.
              >
              > Nie oceniam, ale Mamuśka, Tatuś, to słowa używane między małżonkami.
              Wiesz moze, ja nie znam nikogo takiego w moim pokoleniu ,. facet miał na oko ze
              20 pare lat ( z dowodu też się potwiedziło), pani około 50-tki. Tak to do siebie
              mówi pokolenie moich dziadkow, sorry. a sytuacja transakcji nie jest bynajmniej
              stosowna do takich zdrobień, nawet jeśli sie ich uzywa prywatnie, prawda?
              Ciekawe jak zareagowałbyś na przedstawienie ci kogoś "To moja bzykałaka, Ada"?
              Podobno znajomy maiła takie wejscie e swoim szefem ... uwazasz to za ok ?
              • nm.buba011 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 22:19
                > Ciekawe jak zareagowałbyś na przedstawienie ci kogoś "To moja bzykałaka, Ada"?

                -ze spokojem.
                • kora3 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 22:42
                  nm.buba011 napisał:

                  > > Ciekawe jak zareagowałbyś na przedstawienie ci kogoś "To moja bzykałaka,
                  > Ada"?
                  >
                  > -ze spokojem.

                  no pewnie tak, ale dla mnie np, takie cos byłoby niesmaczne ....
                  • nm.buba011 Re: zasada jest taka, 01.08.07, 22:49
                    > no pewnie tak, ale dla mnie np, takie cos byłoby niesmaczne ....

                    -podzielam Twój pogląd.
          • kora3 no tak 01.08.07, 20:26
            racja, ale nieprzyjemnie mi było sad
          • thea-bag Re: hmmmm, faktycznie 02.08.07, 18:52
            "Pytanie nieznajomych ludzi o osobiste sprawy nie jest szczegolnie taktowne-ale
            zauwaz, ze gdyby para byla para i miala dzieci, wcale by sie na pytanie nie
            obrazili, wrecz przeciwnie ozywiloby to rozmowe."
            Nie moge sie z tym zgodzic. Pytanie osob obcych o sprawy prywatne zawsze jest
            nietaktem. Co innego, gdyby osoba taka sama zaczela opowiesc o swoich
            dzieciach, wtedy mozna pociagnac milo temat. Przeciez nigdy nie wiemy, czy np.
            osoba, z ktora rozmawiamy nie stracila potomstwa w wyniku jakis tragicznych
            wydarzen, albo bezskutecznie stara sie o dziecko...
            • kora3 Zgadzam się 02.08.07, 21:41
              tego radzaju pytanie zadane bezz zachęty , a z rozwoju sytuacji wynika, ze
              zachęty nie było, bo być nie mogło, jest nietaktem. Nie chodzi o potepianie
              teraz pytającego - każdemu się moze zdarzyć i zdarzylo wielu, chodzio o
              stwierdzenie faktu i wnioski na przyszłosc.

              Takie pytania można w celu podtrzymania rozmowy zadać po zachęcie typu: "Ach,
              nasze dzieci są za małe na uczestnictwo w takiej imprezie" - "smile A w jakim wieku
              mają państwo dzieci?" , takl samo o meza/żone "Mój mąź jest kuzynem panny
              młodej" "Ach tak, zatem bliska rodzina" ...
              Bez zachęty, jak wspomnialam, jest to bardzo ryzykowne i moze skończyć sie
              nietaktem i kwasem. nie warto ryzykowac nawet w celu prywatnej chęci dowiedzenia
              sie, czy towarzysz danej pani to mąż smile a cóż dopiero dla zwyczajnego
              podtrzymania konwersacji, jest wszak tyle innych tematów neutralnych.
    • mikolaus niezle! 31.07.07, 15:23
      Ale sie ubawilem, wizja pawia puszczanego nosem i ustami w towarzystwie jest na
      prawde przezabawna.a kazdemu sztywnemu polecam borata z kazachstanu i scene
      kiedy wpadli wraz ze swoim producentem na lokalne wieczorne spotkanie wioskowej
      elyty.
      • remez2 Re: niezle! 01.08.07, 10:50
        mikolaus napisał:

        > Ale sie ubawilem, wizja pawia puszczanego nosem i ustami w towarzystwie jest na
        >
        > prawde przezabawna.a kazdemu sztywnemu polecam borata z kazachstanu i scene
        > kiedy wpadli wraz ze swoim producentem na lokalne wieczorne spotkanie wioskowej
        >
        > elyty.
        Obejrzyj (dla podtrzymania dobrego humoru) "Wielkie żarcie" - Marco Ferreri.
    • mimarika byłam u szefa w gabinecie - boso.... 04.08.07, 18:16
      był wyjątkowo upalny dzień,a ja ( pracuję w instytucji rządowej) zdjęłąm
      pantofelki - stwierdziłam,że pod biurkiem i tak nie widać....nagle dyr. w
      pewnym momencie musiałam isć do szefa po podpis. i owszem, poszłam....wybiegłam
      na bosaka...
      szef się śmiał, a mi było głupio !!
      musiałam faktycznie wyglądać komicznie: kostuium, rajstopki, teczka w łapce i
      bez butków...
      dziś i ja się śmieję..smile))
      • remez2 Re: byłam u szefa w gabinecie - boso.... 04.08.07, 23:25
        Słodkie jak makagigi.
      • naprawdetrzezwy rajstopki, łapki i butki? 08.08.07, 21:29
        Ale podpisik w gabineciku od dyrektorka na dokumenciku uzyskałaś?
        Musiałaś się czuc głupiuteńko na bosaczka u szefuńcia.
        Smieszku po paszki!
        • remez2 Re: rajstopki, łapki i butki? 08.08.07, 22:19
          > Smieszku po paszki!
          Ale w instytucyjce r z ą d ow e j.
    • magdalllena Re: Wasza największa gafa 07.08.07, 13:21
      Po urodzeniu dziecka lezalam w szpitalu, mialam wtedy 25 lat. Obok
      mnie lezala mloda kobieta. Pielegniarka krecila nosem nad jej
      noworodkiem, mowiąc coś w rodzaju: Oj, coś ma skośne oczka... nie
      wiem, nie wiem, niech Pani to sprawdzi.
      I poszła. Na co ja, chcąc babkę pocieszyć mówię: niech się Pani nie
      martwi, zespół Downa trafia się na ogól kobietom po 35 roku życia.
      Ona na to: Ja mam 38.


      • baba67 Re: Wasza największa gafa 07.08.07, 14:47
        To gafa ?
        Powiedzialas jej komplement...
        Ale rzeczywiscie wspomnialas o tym zespole bo pielegniarka miala takie podejrzenia?
        Bo jesli tak ni z tego ni z owego to rzeczywiscie gafa.
        Jesli chcialas pociesszyc,to zadnej gafy tu nie widze-mialas dobre intencje,
        powiedzialas kobiecie komplement...
        • magdalllena Re: Wasza największa gafa 08.08.07, 13:26
          Tak, chcialam ją pocieszyc, myslałam, że to moja rówieśnica. Ale
          skoro powiedzialam, że zespół Dawna najczęściej pojawia się u dzieci
          matek powyzej 35, a ona miała 37, to wyszło na to, że jej dziecko ma
          większe szanse na tę chorobę, co wyraźnie sugerowała pielęgniarka, w
          sposób niezwykle taktowny...


          baba67 napisała:

          > To gafa ?
          > Powiedzialas jej komplement...
          > Ale rzeczywiscie wspomnialas o tym zespole bo pielegniarka miala
          takie podejrz
          > enia?
          > Bo jesli tak ni z tego ni z owego to rzeczywiscie gafa.
          > Jesli chcialas pociesszyc,to zadnej gafy tu nie widze-mialas
          dobre intencje,
          > powiedzialas kobiecie komplement...
        • kora3 komplement, moze, ale 08.08.07, 13:41
          baba67 napisała:

          > Jesli chcialas pociesszyc,to zadnej gafy tu nie widze-mialas
          dobre intencje,
          > powiedzialas kobiecie komplement...


          jak mi się wydaje, komplementy co do młodego wygladu zaniepokojonej
          mamy nie były tym, czego najbardziej potrzebowała, czy oczekiwała w
          tym momencie ..
          magdalena chciała fdobrze - rozumie się .. wyszło, niestety, jak
          wyszło sad
          • baba67 Re: komplement, moze, ale 08.08.07, 14:42
            To prawda, ale jakie sa granice miedzy gafa a nie gafa ?
            Przyczepie sie do Twojego, korciu przykladu.
            Powiedzmy ze sprzedajesz prawie nowy komplet mebli. Przycchodzi mlody czlowiek
            lat dwadziescia pare, meble mu sie podobaja, ale omowi, ze mamuska musi je
            zobaczyc sama . Dzwoni, przychodzi, widzisz pania ok 50 tki i mowisz ze synowi
            szczegonie sie poleczka video spodobala ?
            Popelniasz gafe czy nie ?
            Mysle ze nie.Gfa powinna byc wynikiem jakiegos zachowania ktore jest nie do
            konca w porzadku-obgadywanie w pociagu, dowcipy i mniejszosciach i tym podobne.
            Normalne ludzkie zachowanie zgodne z sv jako gafy nie moga byc
            sklasyfikowane.Tak mysle.
            • kora3 Re: komplement, moze, ale 08.08.07, 23:56
              baba67 napisała:

              > To prawda, ale jakie sa granice miedzy gafa a nie gafa ?

              tak, ale ona bardzo czsto jest wyczuwalna tylko dla nas samych, dla tego, komu
              swą niezamierzona niezrecznoscią, czy zamierzona jako komplement np., zrobimy
              przykrośc, różnica jest raczej iluzoryczna sad

              > Przyczepie sie do Twojego, korciu przykladu.

              Ależ babo, czepiaj się do wolismile ja sama się czepiłam, bo o niej powiedziałam ...
              Powinnam powiedzieć "Prosze przypomnieć panu, który ma figurować w dokumenrach
              jako współwlasciciel, o dowodzie tożsamosci " i tyle. Slusznie ktos tutaj
              zauwazył, ze swobodne zachowanie innych, nie daje nam gwarancji, ze nie walniemy
              glupoty, gdy wycuiągniemy z niego bledne wnioski smile

              > Powiedzmy ze sprzedajesz prawie nowy komplet mebli.

              Szczerze Babo smile Sprzedawanie nie jest moim ani zawodem, ani hobby. smile Jak
              oisałam taka praca zdarzyl ami się przelotnie, po zmianie miejsca zamieszkania ...
              O dziwo, niexle mi to spzredawanie aut szło, ale za nic nie wróciłabym do tego,
              naprawde lubię swoja pracę - sorry za dygresję, ale jak mi zasugerowałaś, zeby
              sobuie wyobrazać .... brrrr smile


              Przycchodzi mlody czlowiek
              > lat dwadziescia pare, meble mu sie podobaja, ale omowi, ze mamuska musi je
              > zobaczyc sama . Dzwoni, przychodzi, widzisz pania ok 50 tki i mowisz ze synowi
              > szczegonie sie poleczka video spodobala ?
              > Popelniasz gafe czy nie ?

              Babo - tak sad jesli okaze się , ze to maz i żona a nie mama i syn np. Bo jeśli
              teściowa i zięc, to prawdopodobnie zostanie sprostowane, ale teściowej
              bynajmniej nie urazi, ze meza jej córki wzięlam za jej syna ...
              Kiedy bopwiem mamy do czynirnia z gafą?smile Ano wówczas, gdy palniemy coś, co
              kogmus sprawia przykrośc, stawia w niezrecznej sytuacji ...Przypadkowe wzięcie
              ziecia - mniej wiecej w wieku córki, za syna damy, nie sparwi najprawdopodobniej
              przykrosci nikomu, ani nikogo nie postawi w trudnej sytuacji. Moze zostanie dla
              porządku sprostowane i tyle. Natomiast wzięcie meza, czy partnera za syna,
              ewentualnie zony, czy parnterki za córke moze być bardzio niemile i niezreczne.
              Niestety, mowiąc coś takiego - narazamy się na popelnienie gafy, chioć
              niekoniecznie do owej gafy dojśc musi. Ja się na popelnienie gafy , a kobiete na
              przykrosci narazilam. Peqwnie, ze nie zrobilam tego specjalnie, ale racja leży
              po stronie tego kogoś (wybaczcioe nie pomne kto to byl), kto pisal, ze nie
              nalezy wyciągac wniosków z poufalego zachowania innych.

              > Mysle ze nie.Gfa powinna byc wynikiem jakiegos zachowania ktore jest nie do
              > konca w porzadku-obgadywanie w pociagu, dowcipy i mniejszosciach i tym podobne.

              Niekoniecznie Babo, przynajmniej wg mnie. Jak pisze qwyżej - gafa jest wówczas,
              gdy komuś sprawiamy przykrosć, albo stawiamy go w niezrecznej syytuacji przez
              swoją nieuwagę, roztrzepanie, ale takze za daleki wysnuwanie wniosków,
              ciekawosc, a nawet życzliwosc.

              Na dobrą sprawe na to, zcy popelniamy gafę, zcy też nie, nie ma wpływu nasza
              dobra intencja. Moja przyjaciółka, jadąc na wycvieczke do włoch, przepuściła w
              kolejce po kawę kobietę moze z 10 lat od siebie starszą (miała wtedy z
              dwadzieścia pare), wygladająca , jak ciezarna. Byłam przy tym i faktycznie
              kobieta wygladała na 7 gdzieś miesiac ciąży. Sylwetkę miala normalną i bardzo
              duży wydety brzuch, luźne ubranie na nim. Kobieta spojrzała zdziwiona. Kolezanka
              się usmiechnęła i tyle. Pani skorzystala z pzrepuszczenia, podziękowała.
              Koleżanka niepotrzebnie sad powiedziala, ze nie ma sprawy, bo przecież dla
              kobiety w ciązy wszystko... Okazało się, ze pani ... w ciązy bynajmnej, nie ejst
              , ma po prostu taką dziwną syklwetkęsad Na szczeście to byla fajna kobieta i
              uspokoila kolezankę a nawet pośmiała się i uznała, ze trzeba to wlasnie tak
              wykorzystać smile

              > Normalne ludzkie zachowanie zgodne z sv jako gafy nie moga byc
              > sklasyfikowane.Tak mysle.

              Jak wyżej Babo. Sam brak zamiaru popełnienia gafy, czy niekoniecznie myślenie,
              ze mozna ja własnie popeniac nie psrawi, ze ona nie stanie sie, zcy nie moze się
              stac faktem ...
              • kora3 Gwoli wyjasnienia :) 09.08.07, 00:14
                Co do Twego ?Babo pytania, kiedy mamy do czynienia z gafą, a kiedy z niegafą ...
                Nie ma pojęcia niegafy ...smile
                Jesli niezrecznosc sie zdarzy, z naszej nawet niezamierzonej, na ogół tak jest
                winy, to gafa, bez względu na intencje sad
                W innym przypadku to brak kultury, obycvia, brutalniej - chamstwo.
                Jeśli wiemy, że komuś nasze uwagi, czy poruszany temat moze sprawić przykrosć -
                to wiadomo, ze robimy to specjalnie, ewentualnie daleko mamy uczucia innych,
                jako i ich samopoczucie i to wówzcas nie jest gafa, tylko zwyczajne chamstwo,
                koltuństwo, albo zla wola ...
                A z gafa jest wlasnie zawsze tak, ze ani nam w gowie ja popelnic, ani na mysli
                sprawić przykrosć, a tak własnie wyjdzie sad
              • baba67 Re: komplement, moze, ale 09.08.07, 12:56
                A ja uwazam, ze to jest niezreczna sytuacja, ktorej niekiedy jesli juz
                ktokolwiek jest winny to ten niby obrazony. Facet od mamusi na przyklad, bo
                swoja zone moze nazywac nawet prababcia, ale nie ma za zle ludziom, ze wyciaga
                jedyne logiczne wnioski z tego co sie do nich mowi. Ja przynajmniej nie
                czulabym sie zaklopotana i nie uwazam takich sytuacji za moje gafy.
                • kora3 hmmmm 09.08.07, 19:52
                  No wiesz Babo - z tym, że niektóre "gafowe" sytuacje prowokują "gafą strzeleni",
                  a nie "gafę strzelający" - zgadzam się smile
                  Tak bywa niekiedy, że ktoś zapewne nieświadomie prowokuje innych do strzelenia
                  gafy, jak ten koleś od "mamuśki".
                  Wg mnie nie zmienia to jednak faktu, ze sytuacja "gafowa" jest na ogół niemiła i
                  niezreczna dla obu stron i nalezy się pilnować, aby pytaniem, stwierdzeniem gafy
                  nie strzelić.

                  Czy ta kobieta z wielkim brzuchem sprowwokowała gafę? No niby tak sad Ma taki
                  brzuch i lustro, a wiec może wziąc teoretycznie pod uwage,z e jak ktoś jej nie
                  zna to moze wziąć za cięzarną, nie? Nawet obrazać się nie wypada, ale przykro
                  moze być, przecież, bo która kobieta chce, żeby prali ją za cięzarną, jak nie
                  jest ? No pewnie niewiele takich jest ...
                  Winy mojej kumpeli tu nie ma - chciala dobrze, ale choć winnego z obu stron
                  brak, gafa była sad
                  Rzezc cała w tym, ze na klasyczną gafe mozna sie narazic z nieznajomymi i
                  znajomymi, przez nieuwagę, życzliwosc, niewiedzę i czasem nic na to nie
                  poradzisz. Niewinne pytanie mojej koleżanki rzucone do mnie "Jak sie miewa Twój
                  mąż?" (którego kiedyś poznala i po prostu chciala być mila zagadując o niego)
                  nie jest przecież niczym gafę zapowiadającym . Gdybys zoabczyła jej mine, gdy
                  odpowiedziałam "A chyba ok z tego co mówil ostatnio. Rozwiedliśmy się i to
                  znacznie rozluźniło kontakty miedzy nami". Kobieta była prawie zielona z
                  zażenowaniasad Niepotrzebnie, bo mój rozówd nie zrobil na mnie takiego wrazenia,
                  żeby mi było przykro z powodu wspominania o tym fakcie, czy z powodu pytań o
                  męża (w tym przypadku juz eksmęza, gwoli ścisosćismile).
                  Niemniej, takie pytanie, świadczące nie o braku obycia, a wrecz przeciwnie o
                  dobrym wychowaniu (wypada zapytać przecież o czlonka rodziny rozmowcy, którego
                  sie poznalo przezeń, nawet li tylko kurtuazyjnie), choć mnie osobiscie
                  pzrykrości nie sprawilo, mimo okolicznosci, komuś w innej sytuacji, sprawić
                  mogłosad Jeś.li dla jakiejś osoby rozwód bylby rozstaniem z ukochaną osobą,
                  zrujnowaniem zycia osobistego i bardzo traumatycznym przeżyciem to na pewno
                  byłoby mu przykro z powodu takiego pytania. Winnych tu nie ma, bo przecież nie
                  ma obowiazku ustalenia wszystkiego o kims, kogo przypadkowo spotykamy, nawet po
                  dluższym niewiedzeniu sie smile stąd "gafą ustrzelony" bynajmniej nie powinien miec
                  zalu do "gafującego", ale mimo to moze mu być przykro sad
    • camel_3d no cous takiego pamietam.... 07.08.07, 15:39
      to byl wsyyyyd....

      poznalem na spotkaniu w ambasadzie polskiej w belrinie bylego ambasadora PL...
      no i jakos tak si eorzmowa nie kleila..wiec zapytalem..czemu wrocil dopolski i
      cze nie wolalby zostac w niemczech..
      popatrzyl na mnie tak, ze odliczylem.. 3 2 1 idiotaaaaa...

      :ufffff
    • tadeusz1965 To nie żadna "gafa", tylko skandal towarzyski. 07.08.07, 16:14
      Mylisz savoir-vivre z normami zachowań w świecie parobków, fornali i
      nocnych stróżów
      • baba67 Re: To nie żadna "gafa", tylko skandal towarzyski 07.08.07, 21:23
        Zapewne powinien z rozpaczy strzelic sobie w leb w jakims ustronnym stylowym
        wnetrzu tejze ambasadzie....Tylko formale i parobki po prostu zyja dalej.
        • remez2 Re: To nie żadna "gafa", tylko skandal towarzyski 07.08.07, 21:30
          Sorki - skąd ta ambasada? A jeżeli już coś takiego miało miejsce, to absolutnym
          czereśniactwem jest założenie tego wątku.
          PS Z przyjemnością czytam Twoje wpisy.
        • a_weasley Ani gafa, ani skandal 08.08.07, 23:54
          jeno wypadek przy pracy, który - jeśli towarzystwo jest na poziomie - wszyscy
          starają się uważać za niebyły.

          > Tylko formale i parobki po prostu zyja dalej.

          A także prezydent George Bush (ojciec), któremu coś takiego się przytrafiło. I
          ucierpiał przy tym garnitur, drobiazg, premiera Japonii.
          Nie wpłynęło to na stosunki między obu krajami.
          • kora3 Dokladnie . nt 09.08.07, 00:00

    • kora3 Przypomniala mi się niezla wpadka :( 09.08.07, 00:35
      Nie do końca dotyczy mnie osobiscie, ale w caloksztalcie jest raczej okropna sad

      Co roku mamy zjazd absolwentów po studiach.
      Pare lat temu, wcale nie wieku po zakończeniu nauki na tym wydziale, do naszego
      grupowego (a było nas w grupie sztuk siedem, na specjalnosci i wszyscy maielismy
      z sobą wtedy osobisty jeszcze kontakt) przysiada sie koles i rozwija temat ...
      Mówi do mnie jak do starej znajomej, do resztyb - też ...
      Jestem przekonana, ze kolesie po prostu nie znam, nie kojarze na wet z widzenia
      ...Pod pozorem wyjścia poprawić puder na nosie, wywlekam mego przyjaciela i
      pytam czy kojarzy człlwieka, ale temn tez nie smile
      Wracamy, reszta też zimna w temacie. Staramy się do chłopiny zwracac bezosobowo,
      szczegóknie unikac wolacza imiennie, bo strach, gdyz wygląda jak skrzyzowanie
      koksiarza i prezesa firmy, a my go nie znamy ...
      Pytam go, czy jest ktos z jego grupy, w nadziei, ze naprowadzi nas na ślad, kim
      u licha jestsmile Sypie smile - okazuje się, ze sporo ludzi , których znamy, jest z
      jego grupy. Szybkie kojarzenie nic nie daje, ale nie tracimy nadziei ...
      Wreszcie nadchodzi kumpela, co z nim miała studiować i mówi po imieniu ,
      powiedzmy "Wacek" -m jeeeeest, był tam i nicvh wacek X. Ale to byl szczupły,
      kedzierzawy , cichy brunecik, a nie mafioso, łyzy i napakowany tłyuszczem .. No
      , ale teraz już siezdimy szcześliwi, ze wacia rozpoznaliśmy (hmmm). ymczasem
      pzryuchozdi znany z "grubej skórki" koleś z jego grupy i wali tekstem "Ej,.
      ludzie! Czy wy widzieliście Wacka X? Bo ja jeszcze nie, ale podobno wyłysial i
      jest gruby jak szafa gdańska z przystawką na krawaty. Pokażcie mi go, jak wiecie
      który to, bo ponoc nie do poznania " /... Zjazd absolwentów na mojej uczelni
      powiązany jest z karczma piwną i wszyscy już coś tam wypili, ale momentalnuie
      kazdty wytzreźwial sad Koelfga zapodający tekst był juz za studenmckich zcasów
      znany z chamskich odzywek i brakyu oycia, delikatnie mówiac, ale tyum razem nas
      zmroziło. Na szczescie wszyscy styanęli na wysokosci zadania smile i ignorowali
      jego gadkę ...
      • baba67 Re: Przypomniala mi się niezla wpadka :( 09.08.07, 13:00
        No wlasnie-TO JEST GAFA.Mowil zle o kims.
        Gdyby powiedzial, wiecie Waciu fajny gosciu jest podobno bardzo sie zmienili,
        nie moge go poznac , chcialbym pogadac...to co bylaby gafa ?
        Dla mnie gatfa wiaze sie z wina-jest wina, jest gafa.
        • kora3 Re: Przypomniala mi się niezla wpadka :( 09.08.07, 19:36
          baba67 napisała:

          > No wlasnie-TO JEST GAFA.Mowil zle o kims.

          Wg mnie to jest zwycajne chamstwo....

          Gdyby powiedział, jak puisalaś, to nie byłoby gafy wcale i niczego zlego, no
          chyba, ze byłby przewrażliwiony Wacio już bardzo smile

          > Dla mnie gatfa wiaze sie z wina-jest wina, jest gafa.

          No tutaj się różnimy Babo zasadniczo w interpretacji. Wg mnie gafa wiąze się z
          postawieniem kogoś w trudnej sytuacji, popełnieniem niektaktu, czy
          niezrecznosci, ale niekoniecznie wcale z premedytacja. Rzeklabyn nawet, ze z
          premedytacją to nie gafa, a złosliwoscsad

          Gafę na ogół "strzelamy" niezamierzenie i najdalsi od takiego efektu, co nie
          zmienia faktu, że gafa jest sad
          • baba67 Re: Przypomniala mi się niezla wpadka :( 11.08.07, 11:48
            No dobrze, moze byc i tak-ja tylko chcialam powiedziec, ze NIE CZUJE SIE
            WINNA.Mooge widziec niezrecznasytuacje, ale dopoki nie bylo uchybienia z mojej
            strony, nie czuje sie winna i juz.Cic moze mi byc PRZYKRO ze tak wyszlo-tak jak
            mi jest przykro kiedy slucham ostatnich wiadomosci na przyklad.

            Nie czulabym sie winna w stosunku do faceta z mamusia-sam sobie zasluzyl na
            takie wnioski. Przykro by mi bylo, ze kobieta moze miec dziecko z Downem, ale
            dlaczego ja mam sie czuc winna ze probpowalanm ja pocieszyc?.
            Dlatego to slowo WASZA w tytule watku mi nie pasuje.
            Mojaczy twoja to moze byc wina zasluga no nie wiem co jeszcze.
            • kora3 Re: Przypomniala mi się niezla wpadka :( 13.08.07, 09:08
              no tak - to "wasza" najlepsze nie jest - fakt ...
              czasem gafa jest, bo jest - winnych nie ma, albo sam "gafobiorca"
              jest winny - tu się zgadzam
      • remez2 Re: Przypomniala mi się niezla wpadka :( 09.08.07, 19:51
        Co za niesforna klawiatura.
        PS. Obsługa jednej dźwigni, wbrew pozorom, wymaga sporych umiejetności.
        • kora3 Oj tyle razy już to tłumaczylam :) 09.08.07, 19:59
          remez2 napisał:

          > Co za niesforna klawiatura.
          > PS. Obsługa jednej dźwigni, wbrew pozorom, wymaga sporych umiejetności.

          Ale zrobię to jeszcze raz, specjalnie dla Ciebie.
          Mam klasyczną klawiaturę, ale z przyczyn zawodowych piszę w pewnym edytorze,
          który ma klawisze trochę inaczej ustawione, niż normalnie. sad
          Z racji tego faktu, cześto zamieniają mi się litery, za co już kilkakrotnie
          przepraszałam forumowiczów. Widocznie wszelako nie było Cię wówczas na forum,
          wiec z najwiekszą przyjemnoscią i pokorą przepraszam specjalnie Ciebie i proszę
          o cień wyrozumiałości, na który niewątpliwie u tak dowcipnej osoby liczyć mogę smile
          Pozdrawiam smile
          • remez2 Re: Oj tyle razy już to tłumaczylam :) 09.08.07, 20:11
            kora3 napisała:
            Widocznie wszelako nie było Cię wówczas na forum,
            > wiec z najwiekszą przyjemnoscią i pokorą przepraszam specjalnie Ciebie i proszę
            > o cień wyrozumiałości, na który niewątpliwie u tak dowcipnej osoby liczyć mogę
            Ależ moja notka spowodowana była jedynie głęboką empatią. Wyobraziłem sobie ile
            dodatkowego trudu wymaga poprawne napisanie prostego tekstu. Jeżeli odebrałaś to
            inaczej, przepraszam i kłaniam się czapką do ziemi. smile
            • kora3 Re: Oj tyle razy już to tłumaczylam :) 09.08.07, 20:19
              remez2 napisał:

              >
              > Ależ moja notka spowodowana była jedynie głęboką empatią.

              Nieinaczej też myslałam smile

              Wyobraziłem sobie ile
              > dodatkowego trudu wymaga poprawne napisanie prostego tekstu.

              Oj w przypadku tej poprzestawianej klawiatury na początku wymagalo to sporego
              skupienia, teraz z kolei skupienia wymaga pisanie na klasycznej, bo się palce
              jakoś przyzwyczajają do poprzestawianej. W sumie wiem, ze takie strzelanie
              literówkami wQrza i serio przepraszam, tearz np. , gdy sie nie śpieszę, strzelam
              ich mniej, ale pisząc szybko mam niestety literowkotok sad

              Jeżeli odebrałaś t
              > o
              > inaczej, przepraszam i kłaniam się czapką do ziemi. smile
              Alez nie trzeba az tak niskosmile Chodzisz w zcapce w sierpniu? Bo jak to taka z
              daszkiem to chyba się nia kłaniac wg sv nie wypada smile
              • clementine_kruczynski gafy - c.d. 10.08.07, 19:48
                Na chrzcinach nazwałam trzęsącego się osiemdziesięciolatka pradziadkiem - kiedy
                w rzeczywistości był tylko dziadkiem tego chrzczonego dziecka. Spłoniłam się i
                przeprosiłam, ale pan uprzejmie stwierdził, że nic nie szkodzi, bo ma już
                prawnuki, tylko inne.

                Generalnie - walę gafy przy wręczaniu łapówek. I dowodów wdzięczności. Robię to
                z wdziękiem słonia.

                W urzędzie państwowym pani urzędniczka była tak uprzejma, że łaskawie załatwiła
                mi podpis prezesa na pieczątce, z ominięciem dwutygodniowego okresu oczekiwania.
                Podpis był przepustką do szczęścia. Z wdzieczności poleciałam do spożywczaka po
                kawę. Wręczam, pani mówi - z czystej kurtuazji i mało przekonująco - "oj nie
                trzeba było" na co ja odparowałam: "nic nie szkodzi".

                Innym razem - wypis ze szpitala, chciałam podziękować położnym za opiekę nade
                mną i dzieckiem, podchodzę z rożkiem cukierków i kawą i pytam: "czy wolno Wam
                przyjmować prezenty od pacjentów?" Dziewczyna na tak postawione pytania trzeźwo
                odpowiedziała, że kategorycznie nie. Musiałam chwilę tłumaczyć, że nie to miałam
                na myśli, i że będzie mi bardzo miło, jak wypiją tą kawę za zdrowie córki. W
                końcu wzięła, zaznaczając że robi to w drodze wyjątku. Ale durnia z siebie
                zrobiłam skutecznie ...
                • panda_zielona Re: gafy - c.d. 11.08.07, 03:34
                  Od firmy,z którą wspópracowałam na BN i inne okazje otrzymywaliśmy
                  drobne upominki.Wchodzi do mojego pokoju facet wręcza mi prezent od
                  firmy z życzeniami dalszej milej wspópracy,a ja mu na to:do widzenia
                  Panu.
                • baba67 Re: gafy - c.d. 11.08.07, 11:54
                  Ja to zawsze jak mam watpliwosci to celuje generacje mlodziej-i dobrze na tym
                  wychodze bo babcia nazwana mamusia nie obrazi sie nigdy, wrecz przeciwniesmile
              • koala1212 Re: Oj tyle razy już to tłumaczylam :) 13.08.07, 00:53
                W sumie wiem, ze takie strzelanie
                > literówkami wQrza

                Przeciez i tak czlowiek nie czyta liter tylko wyrazy, wiec literowki
                nie przeszkadzaja. Mysle, ze ludzie sie lubia czepiac, wiec sie
                czepiaja literowek jak nie maja czegosc, co by ich
                bardziej "poruszylo".
                Wyobrazam sobie, ze musialo byc Ci trudno pisac na poprzestawianej
                klawiaturze. Sila nawykow jest wielka. Kiedys szwagierka zamknela
                szklane drzwi, ktore zawsze sa otwarte i najpierw weszla w nie
                tesiowa, potem tesc, a na koniec jasmile
                • kora3 Re: Oj tyle razy już to tłumaczylam :) 13.08.07, 09:04
                  dzięki za zrozumienie smile
                  siła przyzwyczajenia jest naprawde wielka smile tym bardziej, ze ja
                  rzadko patrze na klawiature pisząc i palce mi same trafiają w złe
                  klawisze, to znaczy w te własciwe dla edytora, ale niewłaściwe dla
                  forum smile
    • banitka51 Re: Wasza największa gafa 11.08.07, 19:29
      Gafa to gafa, plotka to plotka a złośliwośc to też nie gafa.
      Przytaczam swoją, która być może wyraźniej ukazuje, co to gafa.
      30 lat temu, dzięki zbiegowi okoliczności szłam na rozmowę wstępną o
      pracy. Jesienna słota, radio sypało różne antyprzeziębieniowe
      recepty - malinowa herbatka, cebulowy syrop, moczenie nóg w wodzie z
      dodatkiem musztardy itp.
      Gdy weszłam na rozwmowę kwalifikacyjną, przyszły szef siedział, ja
      usiadłam i gawędzimy. O mnie krótko, ogólnie - dużo więcej (czasy
      przyjmowania do pracy zgoła inne). W końcu - o pogodzie. Kroczek
      tylko od kataru. Atmosfera koleżeńska, sympatyczna, szef pyta:- A
      zna pani jakieś metody szybkiego wyjścia z przeziębienia?
      Przebiegłam szybko przez zasłyszane rano porady, malina - znana,
      cebula - śmierdzi - i walnęłam z uśmiechem pełnym zadowolenia, że
      mogę coś nowego: - Słyszałam, że skuteczne jest moczenie nóg w
      roztworze musztardy!
      Kierownik zrobił nieco zaskoczoną minę. Chrząknął. Coś mruknął - już
      w nieco chłodniejszej atmosferce - "no to do kadr, jutro rano panią
      widzę". Nagła zmiana nastroju trochę mnie zdziwiła. Wstał i
      skierował się ku drzwiom. Zamarłam.
      Szedł i trzeszczał, a ja z każdym chrzęstem walczyłam ze sobą, żeby
      nie komentować stanu podłogi w poniemieckim budynku. Zamknął za sobą
      drzwi, a ja zapytałam siedzącą w kąciku dziewczynę: "Co tak
      trzeszczało?"
      Ona spokojnie: "Protezy. Szef nie ma obu nóg."
      Dodam, że był jednym z najwspanialszych moich szefów i nigdy nie dał
      mi odczuć, jak wielką gafę palnęłam.
      • koala1212 Re: Wasza największa gafa 13.08.07, 00:47
        Boze, zmrozila mnie ta opowiasc, ale facet zachowal sie z klasa!
        Takich ludzi podziwiam.
        • tynia Re: Wasza największa gafa 23.08.07, 17:30
          Wątek o wyciąganiu ręki do szefa przypomniał mi moją gafę w tym
          temacie.
          Któregoś razu rozmawiałam z szefem w jego gabinecie. Załatwialiśmy
          drażliwą sprawę, spięta byłam niesłychanie i marzyłam, żeby prędko
          sobie pójść; siedziałam jak na szpilkach. Kiedy powiedział
          sakramentalne "no, to sprawę mamy załatwioną?" i wstał zza biurka ja
          też się zerwałam, bąknęłam "dziękuję", odwróciłam na pięcie i...
          dopadłszy drzwi zarejestrowałam kątem oka, że on stoi z wyciągniętą
          w kierunku zamykających się za mną drzwi ręką... Myślałam, że się
          pod ziemię zapadnę. Jak widać pośpiech nie jest dobrym doradcą,
          także przy sv smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka