22.10.09, 00:53
3 dni temu miałam sen.Mój najmłodszy w rodzinie-w sensie rudy kiciuś o imieniu
Rudy mający pół roku,we śnie powiedział do mnie ludzkim głosem"Umrę".Obudziłam
się z walacym sercem spocona,od razu znalazłam go w poscieli i
wyprzytulałam.Rano przez przypadek uderzył się w oczko,a że od jakiegoś czasu
miał wydzielinę na nosku postanowiłam się wybrać do lekarza.Nie kichał więc
podejrzewałam,że nos ma uwalany w ziemi,bo wiecznie grzebie w
doniczkach.Okazało się,że to koci katar.Dziś starszy kot,Maciuś zwymiotował
glistę,i też trafił do lekarza,ale wszystko będzi edobrze.Nie wiem jak wy ale
ja uważam,że ten sen to była przestroga przed tymi chorobami dla mnie,żebym
uważała na moje maluszki.skłaniam się światopogladowo ku panteizmowi-wiary w
siły natury,w siłę sprawcza znajdującą się w każdym stworzeniu czy
roslinie.Uważam,że to znak ,że to słuszna droga....
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Sen... 22.10.09, 10:51
      to ja może podsunę interpretację racjonalistycznąsmile ciebie ta wydzielina na
      nosku musiała podświadomie niepokoić, więc skoro nie dało się, że tak powiem, na
      trzeźwo, to sformułowałaś sobie ów niepokój w postaci marzenia sennego, bo jakoś
      istotna informacja musiała się do ciebie przebić, mózg nasz nie rezygnuje tak
      łatwosmile

      wszystko jedno zresztą jakich wyjaśnień szukamy, badania kontrolne i nękanie
      weta w przypadkach podejrzanych rzecz słuszna!
      • apsik87 Re: Sen... 22.10.09, 12:36
        ja podchodze do tego duchowo..pod koniec snu kot mi puch był czerwony i umierał
        wtedy sie obudziłam...
        • wiesia.and.company Re: Sen... 22.10.09, 19:03
          Apsik, przyjmij to rozsądne tłumaczenie jottki. Ja też tak uważam. Po prostu
          Twój mózg analizował sygnały i Twój niepokój. smile Żeby Cię pocieszyć, to w dwa
          miesiące po przybyciu do mnie pierwszych kotów (tak się to zaczęło.. a teraz aż
          9!) przyśnił mi się młodszy, Felutek, jak przeskakiwał przez krzesło i stół i
          zsunął się prosto na siekierkę na podłodze (no skąd to?!) i został przecięty na
          dwie połówki, a ja stałam z tą jedną połówką nad wanną, Felutek mrugał na mnie
          błagalnie: ratuj! ratuj! a ja byłam bezradna, i oczy mu tak gasły... sad O
          rany! Po przebudzeniu obejrzałam go i wyściskałam i potem ciągle byłam czujna...
          I to był tylko sen! Oczywiście, żadna taka historia nigdy się nie przytrafiła
          żadnemu z moich kotów, nawet przycięcie nożem, nawet draśnięcie pazurka
          gilotynką! Felutek przeżył jeszcze ze mną 11 lat.
          Spokojnie, to tylko jakiś koszmarek senny, tyle się człowiek naczyta i
          naogląda.. wink
          • apsik87 Re: Sen... 22.10.09, 20:36
            nie musial byv ten sen przepowiednia...raczej..przestrogasmile
            • br0mba Re: Sen... 22.10.09, 20:45
              kilka dni temu snilo mi sie ze musialam uspic Grucha, najgorsze jest to ze w tym
              snie pytalam mojej siostry dlaczego to zrobilysmy skoro on byl zdrowy
              obudzilam sie w nocy i wysciskalam z calych sil on oczywiscie byl oburzony bo go
              obudzilam smile
              rano opowiadam sen mojej siostrze a ona mi mowi ze jej sie wlasnie snilo, ze
              Gruch zaginal ale po kilku dniach jakby sie odrodzil i byl taki sam jak kiedys

              ja probowalam potraktowac moj sen jaki wlasnie nastepstwo tego ze sie wieczorem
              naczytalam watkow tutaj na forum o Pyzie i Kice i ogarnal mnie taki jakis
              niepokoj i pewnie ten sen byl jego konsekwencją.
              ale po cichu mam nadzieje, ze zawsze sni sie na odwrot i Gruch(i Alka też) bedą
              zyli w zdrowiu jak najdluzej
              sciskam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka