Wszyscy kibicujemy Lolusi, koteczce z Katowic, która została tak niegodziwie potraktowana przez jedną z forumowiczek - przygarnięta i oddana z powrotem do schronu (przyczyn nie poznamy nigdy, bo żadne tłumaczenie nie będzie racjonalne, koteczka jest kocim ideałem)
Tamten wątek długi, zakończony szczęśliwą przeprowadzką do Katii.seitz więc wieści o nowym życiu będziemy śledzić tutaj.
katia.seitz napisała w tamtym wątkuBarba50 przywiozła nam dzisiaj przed południem Lolusię
Zrobiła dokumentację fotograficzną i pewnie ją wklei. Wprawdzie na zdjęciach jest głównie Netinka - Lolusia po krótkim spacerku po mieszkaniu zabunkrowała się pod łóżkiem.
Wkrótce po wyjściu Barby postawiłam kici pod łóżkiem miseczkę z jedzeniem i poszłam do drugiego pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu, usłyszałam ostrzegawczy warkot Netinki (warczy zupełnie jak pies) - to Lolusia postanowiła pozwiedzać mieszkanie
Wyszła potem raz jeszcze. Neti ją próbuje odstraszyć, ale to normalne. Myślę, że przez parę dni Netinka będzie wściekła, a potem się ułoży - jak z Akari.
Bardzo chciałam podziękować wszystkim zaangażowanym w sprawę: tymi, z którymi miałam osobisty kontakt, czyli Nomyi i Barbie50, i tymi, którzy angażowali się przy kwestii transportu. I Małej1. Dziękuję również za udzielone nam zaufanie - iż mimo tragedii, która wydarzyła
się w naszym mieszkaniu, zostaliśmy uznani za odpowiedzialny dom.
Po krótkiej rozmowie i widoku Netinki chodzącej po blacie nie miałam żadnych wątpliwości, że Lolusia trafia w doskonałe ręce.
Zapowiadana (krótka, żeby kociny nie stresować) fotorelacja z ostatniego etapu podróży i pierwszych chwil w nowym domu:
Jedziemy praskimi ulicami
Kilka fotek Netinki
A to specjalna kocia półka
Lolusia odpoczywa po trudach podróży pod łóżkiem
Bądź szczęśliwa koteczko!
Poznałam najmłodszego kociarza w rodzinie. I tak sobie myślę, że ma szczęście obcując od pierwszych chwil życia ze zwierzaczkami
Tego w dzieciństwie moich dzieci zabrakło

Li i wyłącznie z naszej niewiedzy, z nieznajomości kotów. Nie do nadrobienia.... Żal