06.09.10, 00:03
Witam,

Planuję przygarnąć kotkę, która choruje na FIV. Obecna właścicielka podaje jej
jakiś lek na podwyższenie odporności i wit. C.
Chciałabym się dowiedzieć, czego się mogę spodziewać w związku z chorobą
kotki. Zależy mi na tym, żeby otoczyć ją troskliwą opieką- kicia już wiele w
życiu przeszła, jest niesłysząca.
Jak się mają sprawy z kosztami ew. leczenia/specjalistycznej karmy? Jestem
studentką, mam już jednego kota, więc nie ukrywam, że muszę zwracać uwagę
również na kwestię finansową.

Dziekuję z góry za odp. i pozdrawiam wszystkie Kociary! smile
Obserwuj wątek
    • pretensjaa Re: Chory kot 06.09.10, 00:06
      Ojej, chciałam dowiedzieć się czegoś nt. FIV i przypadkiem trafiłam na wątek o
      Jasi, którą pragnę przygarnąć! smile))

      forum.gazeta.pl/forum/w,10264,115579863,,Jancia_FIV_co_zielone_oczy_ma_pilnie_DOM_.html?v=2
    • pretensjaa Re: Chory kot 06.09.10, 00:17
      Ojej, poczytałam trochę w internecie, nie wiedziałam, że to tak poważna choroba. sad
      • salimis Re: Chory kot 06.09.10, 09:03
        No to na pewno już wiesz że jesli w domu masz zdrowego kota to niestety nie
        możesz przygarnąć FIV-ka bo narazisz zdrowego na chorobę. Kot u którego wykryto
        FIV może mieć za towarzysza drugiego kota FIV-ka.Na pewno doczytałaś ze choroba
        moze sie ujawnić w kazdej chwili lub w ogóle.Każdy spadek odpornosci spowodowany
        jakąś przelotną chorobą jest ewentualną szansą że FIV zaatakuje.Kota nalezy
        karmić dobrą karma,nie żadnym Whiskasem czy Kitekatem , pamiętać o stymulowaniu
        jego odpornosci.Poza chorobą która jak wczesniej napisałam nie musi się
        ujawnić,kot jest normalnym zwierzorkiem potrzebujacym miłosci i ciepla jak każdy
        inny,funkcjonuje normalnie.
        • verdana Re: Chory kot 06.09.10, 14:07
          Warunek pierwszy - ten kot musi być Twoim jedynym kotem. Drugi - nie moze wychodzić, ani stykać się z innymi kotami. Mam wsród przyjaciół dosyc dramatyczna sytuację - para poznała się, pokochała, każdy miał kota. Jednak kot pana pare tygodni przed slubem uciakł - odnalazł się, ale żarazony FIV. Ze ślubu para nie zrezygnowała, ale zrezygnowała ze wspólnego zamieszkania - kotow nie można ze sobą łaczyc...
    • garraretka Czy my nie demonizujemy FIV'a? 06.09.10, 14:24
      Pogrzebalam troche w angielskojezycznych radach dotyczacych FIVkow i znalazlam miedzy innymi cos takiego:

      Can FIV-positives and FIV-negatives live together?
      The most recent research carried out at Glasgow University's Companion Animal Diagnostics indicates that the chances of FIV being passed from one cat to another in the same household is approx 1-2%. This means that if you have 100 cats (!) in a house with 1 FIV positive cat, only 1 or 2 could be expected to become infected. Even when FIV was passed on, as in the Glasgow survey, none of the cats actually died of it.

      In another survey a few years ago FIV was not passed from cat to cat in the same household at all. There is also an ongoing study by the Celia Hammond Animal Trust where FIV-positive and FIV-negative cats are living together, and regular 'spot tests' for the virus are carried out. Several years into this study no cases of transmission have yet been found.

      There seems no reason, therefore, not to have FIV positive and negative cats in the same household, provided they are not fighters. If two cats in one household fight, they should be kept apart, given behavioural therapy or one re-homed, regardless of their FIV status. So, this is obviously a decision to be taken on a case by case basis, depending on the natures of the cats involved.

      Cats who are allowed to go outside are more at risk of being bitten by an unknown feral or stray FIV-positive cat than by a friendly FIV-positive cat living as part of the family.
      • pretensjaa Re: Czy my nie demonizujemy FIV'a? 08.09.10, 00:51
        provided they are not fighters.

        Tego nigdy nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć.

        Co do specjalistycznej karmy, możecie podać przykłady? Moja kotka żywi się 'zwyklakami' tj. Whiskas, Winston etc. Będę wdzięczna za info.
        • wiesia.and.company Re: Czy my nie demonizujemy FIV'a? 11.09.10, 20:44
          Nie mam tu doświadczenia, ale poszukałam w moich kocich poradnikach. Znalazłam takie wskazanie: ponieważ jest to choroba immunologiczna, należy starać się wzmocnić odporność organizmu i żywić karmą lekkostrawną i wysokiej jakości. W tym wypadku niewskazany jest Whiskas, Kitekat, Winston - nie są karmą opartą na białku zwierzęcym, a roślinnym. Powodują zbyt szybki transport treści przez jelita i zbyt szybkie wydalanie, nie pokrywają energetycznego zapotrzebowania kota, nie dadzą mu siły na walkę z chorobą. Potrzebna jest karma ze sklepów weterynaryjnych, niestety nie z półek hipermarketów i Rossmanna.
          A koty z FIVem mogą żyć na przykład 8 lat bez żadnych objawów (z wirusem w utajeniu), więc raczej rzeczywiście demonizujemy, wcale nie musi zarazić drugiego domowego kota i jeśli już, to tylko przez gryzienie do krwi i przedostanie się śliny do rany (taki przypadek dotyczy najczęściej kotów wychodzących, walczących z rywalami o teren).
          • pretensjaa Re: Czy my nie demonizujemy FIV'a? 11.09.10, 23:50
            W tym
            > wypadku niewskazany jest Whiskas, Kitekat, Winston


            Wiem, dlatego pytam o karmę specjalistyczną (nazwy, ceny itd.).

            wcale nie musi zarazić drugiego d
            > omowego kota


            Jasia mieszkałaby u mnie sama, ewentualnie po jakimś czasie z psem.

            Martwię się tylko, bo Pani, z którą kontaktowałam się w sprawie adopcji, nie odpowiada na maile, pisałam już dwa. sad
          • salimis Re: Czy my nie demonizujemy FIV'a? 12.09.10, 08:44
            wiesia.and.company napisała :

            > A koty z FIVem mogą żyć na przykład 8 lat bez żadnych objawów (z wirusem w utaj
            > eniu), więc raczej rzeczywiście demonizujemy, wcale nie musi zarazić drugiego d
            > omowego kota i jeśli już, to tylko przez gryzienie do krwi i przedostanie się ś
            > liny do rany (taki przypadek dotyczy najczęściej kotów wychodzących, walczących
            > z rywalami o teren).

            Wiesiu ale nigdy nie masz stuprocentowej pewności że koty kiedyś tam się nie pogryzą.
            Ja osobiście świadomie nie narażałabym zdrowia drugiego kota.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka