Przyjechaliśmy do domu.... przyznam że na początku z mieszanymi uczuciami.
Jechałam po kotka zastałam kocura, syczącego i niezbyt zadowolonego z faktu brania go na ręce.
Nic to.
W transporterze był grzeczny, w czasie drogi trochę czasem pomiaukiwała.
W domu najabrdziej podobał mu się parapet

Tony naznoszonych zabawek na razie olewa - woli badać teren.
Pakuje się już na kolana i łasi.
Psa boi się panicznie. Jak ją zobaczył tak mi się wyrwał że mam sznyty na rękach

Na razie na widok psa który się przemieszcza ucieka i wygina się w pałąk.
Na szczęście pies się mało przemieszcza i głównie śpi

Ciekawa jestem ile Mambie zajmie czasu przekonanie się że suka całkiem fajna jest

Wieczorem najważniejszy test - przyjedzie syn

Purina pro plan kitten mu nie podchodzi. Dam mu wieczorem łososia z tuńczykiem lub dla wybrednych - mam kupione różne

Jutro wizyta kontrolna u weta a za tydzień obcinamy jajka