Witam,
jestem tu nowa, ale do kogo zwrócić się z takim problemem jak nie do innych kociarzy?
U mojej Inki wet podejrzewają FIP

Właściwie przykład książkowy- początkowo osowiała, brak apetytu, wysoka temperatura. Byliśmy u weterynarza, dał coś przeciwgoroczkowego, powiedział,że jeżeli do jutra nie przejdzie to jednak walić do lekarza. To był 13.09

Niestety małej nie przeszło, następnego dnia wylądowała na Poswatńców Śląskich, z dusznościami, już została u nich w szpitalu.
RTG wykazał płyn w płucach, który kazał się żółty. I diagnoza zwalająca z nóg - FIP.
Obecnie mała jest z nami w domu dostaje 2x dziennie antybiotyk i 1 x dziennie steryd. Parę dni temu wydarzyło się coś dziwnego, myślałam,że już po wszystkim
Inka uznaje mnie chyba za swoją "panią" czy też przywódce stada, najbardziej łasi się do mnie,chodzi za mną jak pies. To tajka, oone maja takie "psie" charaktery. I bardzo kocha pieszczoszki ze mną

Otóż w trakcie pieszczot mała zaczęła się dziwnie prężyć, wyginać. To było straszne.
Dałam jej domięsniowo steryd w tyłek i mąż pojechał z nią do weta. Ten stwierdził,że wszystko jest OK. Ja na następny dzień widziałam,ze jednak nie ok, mała była kołowoata, miała trudnoci z trafieniem w jedzenie.
Straszne wydawało mi się to,że niby fizycznie jest dobrze(je,pije) a trzeba będzie ją uśpić bo choroba zaatakowała oun. Cały dzień chodziłam rozdygotana....i mała niespodzianka- mąż zadzwonił i powieział, że mała bawi się i zjadła mu krewetki

w międzyczasie dostałam namiary na dr Klucińską z Koterii. Zadzwoniłam do niej (świetna kobieta, polecam). Nabrałam trochę otuchy bo stwierdziła,że jak na FIpP to mała długo żyje-może to coś innego??
Aż się boję cieszzyc, żeby nie zapeszyć.
Faktem jest, że młoda nie jest ZDROWA, widać ,że coś jej dolega. Wczoraj byłam u Klucińskiej-powiedziała,że wyniki krwi faktycznie marne, najgorszy AP- 5, (przy normie 23-107); zbadała jej krew, wykluczyła białaczkę i FIV. W nowej mofrologii AP podniósł sie do 9,2 za to leukocyty zleciały do 4,47 (a miała w normie tj. 12,43).
Pani dr zaleciła jeszcze usg u dr Marcińskiego oraz podawanie dodatkowo reparatu Skanomune.
Ufff ależ się rozpisałam.
Czy ktokolwiek mi odpisze, co o tym wszystkim sądzidzie? Mała ma szanse, jest o co walczyc?
Mysl, że musiałabym ją uśpić.. nie umiem sobie tego wyobrazić.
Napiszcie coś proszę
18 dynasty