W Polsce nikt nie chce sprzatac po swoim psie. Miasta wymyslaja rozne
AKCJE i nic to nie daje. Wlasciciele psow udaja,ze ich psy kupy nie robia. A moze,jak koty-zalatwiaja sie do kuwety???
W Kanadzie wstyd bylby gdyby kogos przylapano na tym,ze nie sprzatnal po swoim pupilu. Wstyd gdyby ktos zwrocil uwage. Tu jest to we krwi,ze jak wychodzi sie z pieskiem na spacer to sie zabiera woreczki,torebki albo inne sprzety. I jeszcze powiem,ze sprawa jest utrudniona,bo tu nie jest tak,jak w PL,ze smietniki stoja co 5m. Tu generalnie na ulicy osiedlowej nie uswiadczy sie smietnika-ale!!! -nikt nie wyrzuca smieci na ulice. Jak sie to gowienko pozbiera to sie je grzecznie w woreczku do domku niesie i tam spuszcza w kibelku badz wyrzuca.
Nie mam psa wiec wypowiadam sie z punktu widzenia obserwatora. Lata mieszkalam w Toruniu,jakze pieknym miescie,z jakze urokliwa "zasrana" starowka... Jakze sliczne,zielone trawniki na ktore zabranialam dziecku wchodzic,zeby sie na gownie nie poslizgnelo...
Tu...moglam puscic niemowlaka raczkujacego po trawniku w parku bez obawy,ze posili sie nie tym,co trzeba
Polacy generalnie w domu maja czysto. Lubia porzadek-nie to co Kanadole,balaganiarze i syfiarze... ale przed dmomami,na ulicach az milo... Jak to jest?