01.10.11, 18:55
Czy jak to się tam nazywa (nie wiem nawet czy poprawnie napisałam ). W każdym razie nasza kotka obecnie przechodzi ten stan . Czy można jej jakoś pomóc i przy okazji nam . Mamy roczne dziecko i te nocne kocie koncerty jakoś nie trafiają w gust naszego synka wink. Pomóżcie...
Obserwuj wątek
    • pi.asia Re: Ruja.... 01.10.11, 19:03
      Szybko do weta, niech da tabletki na wyciszenie. Niestety, potrwa to ze dwa-trzy dni, więc czeka was jeszcze nieprzespana noc.
      A potem sterylka. I już zawsze będzie spokój.
    • noirdesir2 Re: Ruja.... 01.10.11, 19:06
      hej , ja Wam nie pomogę, bo sama mam kotkę około 5 miesięczną, to nasz pierwszy kot, wet powiedziała, ze już od października możemy spodziewać się pierwszej u niej rui. Mamy w planie ją sterylizować jak dojrzeje, czyli jakoś zimą, po nowym roku. To pomoże w tym sensie, że kot więcej nie znajdzie się w tym stanie i nie będzie cierpieć katuszy związanych z brakiem zaspokojenia chuci naturalnych... Jak Wasza kicia to przechodzi? Wyje? miauczy? gryzie? co robi? Jestem ciekawa jak to dokładnie będzie przebiegać u naszej. W jakim wieku jest Twoja kotka?
      • pi.asia Re: Ruja.... 01.10.11, 19:52
        Ja mam dwie kotki. Ta pierwsza to jest mój pierwszy kot w ogóle. Było słodkie młode kocię, które rosło, jadło, bawiło się aż zaczęło dojrzewać. Była ewidentnie nieswoja, zdezorientowana, jakaś zdumiona własnym stanem, rozkojarzona. Rano wydała z siebie jedno bardzo charakterystyczne miauknięcie - miaaauuuaaaauuuueeeaaaauuuu. Było ono na tyle inne od dotychczasowych miauknięć, że pognałam z nią do wetki. Wetka kotę od razu zatrzymała na sterylizacji. Oddając mi ją już po operacji stwierdziła, że moment sterylki był idealnie uchwycony, kotka była w pełni dojrzała i na samym początku rujki. Kolejna noc byłaby nocą koncertów.

        Z drugą kotką było natomiast inaczej. Już jako kociak często wybiegała mi na klatkę schodową, biegła piętro wyżej i darła gębę pod drzwiami sąsiada. Zwykłe miauczenie WPUUUUŚĆ MNIE. Ja gnałam za nią i brałam ją do domu, gdzie już była cicho. I za którymś
        razem po przyniesieniu do domu nie była cicho. Darła gębę dalej, zwykłe miauczenie, ale przez pół nocy. A nad ranem zaczęło się miaaaauuuueeeerrraaaauuuuaaauueee. I już sprawa była jasna - przegapiłam początek rujki. Musiałam dawać jej tabletki na wyciszenie (a sobie na cierpliwość i stopery do uszuwink )

        Czyli - po pierwsze i najważniejsze - trzeba obserwować kotkę bardzo uważnie.
        Miauczenie w rui jest bardzo charakterystyczne, namiętne, dzikie, czasem przechodzące we wrzask.
        Tuż przed rujką kotka może być nieswoja - jak moja Duszka, może się nadstawiać zadkiem do głaskania. Moja podtykała kuperek psu pod nos, jakby chciała powiedzieć "zobacz co tam do cholery się dzieje". On nie był zainteresowany wink
        Jak zauważycie takie zachowanie i takie miauknięcia to od razu pod nóż. Jeśli przegapicie i zaczną się nocne koncerty - życzę cierpliwości i mocnych nerwów, bo zanim tabletki na wyciszenie zaczną działać, to miną dwa-trzy dni. I dwie noce kociego koncertu. Tak było u mnie.
        Ważne - kotki w rui się nie sterylizuje, dopiero po!
        Są też zwolennicy działania "wypuścić kotkę niech znajdzie sobie kocura, a jak wróci w ciąży to sterylka aborcyjna i po kłopocie". Dla mnie osobiście to podłość i głupota, żeby nie powiedzieć dosadniej. Jasne, że tak czasem się zdarzy gdy ktoś opiekuje się dziką kotką i nie jest w stanie dostarczyć jej wetowi w stosownym momencie ale domowej kici tak się po prostu nie robi.
      • wladziac Re: Ruja.... 01.10.11, 19:57
        nie wiem jakiego tam masz u siebie weta ale ja chodzę sama bez kota w przypadku kupowania tabletek np na odrobaczenie czy kiedyś potrzebowałam tabletki na wyciszenie rujki u kocic,można u weta kupić tabletki albo jak nie ma to daje receptę do ludzkiej apteki na proverę i tym należy potraktować kotkę,nie daj namówić się na zastrzyk hormonalny który działa bodajże pół roku ponieważ jest niebezpieczny dla zdrowia kotki skutkując w przyszłości ropomaciczem albo guzami sutka,niestety weci o tym nie informują mimo że przypadki tych chorób są nagminne kiedy stosuje się zastrzyki,następnie umów się z dobrym wetem na sterylizację kotki i po tym zabiegu masz spokój z rujkami do końca życia a także z możliwością wystąpienia chorób układu rodnego u kotki,popytaj gdzie możesz wysterylizować kotkę jak najmniej inwazyjną metodą czyli małego cięcia z zastosowaniem szwu śródskórnego bo wtedy przebieg rekonwalescencji po zabiegu jest łagodny i szybki
        • maryshaa Re: Ruja.... 01.10.11, 21:44
          Ja też polecam wyciszenie u weta i za około miesiąc po rujce sterylkę. Ja tak miałam u siebie i teraz cisza i spokój smile
          • foxie777 Re: Ruja.... 01.10.11, 23:39
            Ja tez obserwuje Bobby i Rudi,bo jeszcze troche i sie zacznie.Moj Vet powiedzial, ze najlepiej miedzy 6,7 miesiecy.To sa chlopaczki,ale tez musze uwazasc.
            pozdr
            • pi.asia Re: Ruja.... 02.10.11, 11:20
              Anegdotka ale z życia wzięta.

              Moja wetka została wezwana telefonicznie do kotki, która dostała paraliżu. Objawy: kot czołga się po dywanie i nie może wstać tylko tak miauczy, miauczy...
              Pojechała, spojrzała na kotkę i zaczęła się śmiać, bo to była rujka, a nie żaden paraliż wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka