Doświadczeni kociarze, może na coś wpadniecie. I wybaczcie mało apetyczny wątek, ale może ktoś z Was miał do czynienia z podobnym przypadkiem.
Maleństwo ma problemy z luźnym kupsztalem. Właściwie "luźny" to mało powiedziane.

Męczymy się już czas jakiś.
Kicia ledwo zdąża do kuwety, kupka jest płynna. Poza tym nic jej nie dolega - je normalnie, nie wymiotuje, jest żywa i radosna.
Została odrobaczona - zero efektu.
Dostała metronidazol (na lambie) - pomogło na jakiś tydzień, kupa była normalna, potem znów to samo.
Próbowałam lakcid - nic lepiej.
Zadzwoniłam do wet - nie ma pomysłu, szczerze mówiąc, ma pomyślec do jutra, na razie powiedziała, żeby spróbowac smecty. Podałam zatem i czekam na cud.
Martwię się tym bardziej, że mamy umówiony termin sterylki. Jeśli nie opanuję problemu, obawiam się, że będę go musiała przesunąc. Nie zaryzykuję.
Jakieś sugestie? Z góry dziękuję.