doradźcie jak to wszystko ogarnąć żebym każde wyjscie futra na podwórko nie przypłacała "stanem przedzawałowym"?
dzis np futerko próbowała się zaprzyjaźnić z dzikuskami które przezimowały obok naszego bloku i też są spore, niby nie są agresywne ale licho je tam wie

No a później 20 minut spędziłam na gonitwie diabła bo musiałam iśc do pracy a jej sie nawet nie śniło żeby wrócić do domu

Nie chcę Melce zrobic krzywdy trzymaniem w domu ale jak tak dalej pójdzie to ogrodzę balkon siatką(mieszkamy na parterze) i będe miala spokój.
Co radzicie? Melka ma 11 miesięcy.