Bardzo mnie zdziwila dzis reakcja Rudiego na psa.
Dotad Rudi byl niewychodzacy, podobno tez i w poprzednim domu.
Planowalam wypuszczac go za jakis czas, gdy juz bedzie po szczepieniach (to juz za nami) i zabiegu (jeszcze przed nami).
Dzis byla tak piekna pogoda (i nadal jest cieplo, z 18 czy 20 stopni), ze corka wyszla na taras, nie domknelysmy drzwi i Rudi wyszedl z domu.
Patrzyl dotad za Pyza, ktora codziennie rano smigala na spacerek. Dzis sam mogl pochodzic po ogrodzie i pozwiedzac z Pyza.
Najpierw, gdy wyczul (zobaczyl?) psa sasiadow, uciekl szybko do domu.
Sasiedzi maja labradora, sympatyczne psisko, jednak nie jest nauczony do przebywania z kotami.
Rudi wyszedl drugi raz i gdy zobaczyl psa szczekajacego przy plocie (ok 2 metrowy odcinek bez iglakow) to zamiast uciec, nastroszyl sie i podszedl do plota i przypatrywal sie szalejacemu psu. Trwalo to dluzsza chwile, pies malo nie wyskoczyl ze skory a Rudi nic.
Czy to mozliwe by pierwszy raz w zyciu widzial psa? Instynkt go zawodzi, czy jak?