marina2
05.04.12, 12:01
Kicia złamała ogon 5tygodni temu.Wróciła obolała z podwórka pojechaliśmy do weta,prześwietlenie potwierdzające ,iż złamanie występuje u nasady ogona .Wet włączył zastrzyki osłonowe ppzapalne,antybiotyk i codzienna kontrola przez pierwszych 5 dni i mieliśmy dać czas ogonkowi.Minęło 5 tyg i wróciła jej tkliwość nasady ogona.Nie da się pogłaskać /tylko w tym jednym miejscu/syczy i prycha.Ogon już prawie podnosi ,ale nie idealnie w pionie,jest podniesiony nie do końca i przekrzywiony.Ma apetyt i dobry nastrój.
Zanim podjadę do weta chcę zapytać o Wasze doświadczenie czy jest możliwe:
-że po prostu został jej uraz "bo kiedyś bolało"-dodam,że kicia jest kotem milutkim kolankowym,nie jest histeryczna ani obrażalska
-jest odwapniona?
-coś innego ? jakiś kostniak? nie wiadomo co
Dodam,że nie wiem jakie są okoliczności wypadku z ogonem.Może spadła z ogrodzenia na pupsko.Może wetknęła ogon między ogrodzenie.Może ktoś ją chciał złapać za ogon i się wyrwała.Pies jej nie poszarpał ,nie było otarć naskórka.Kicia wychodzi przed dom głownie na spotkanie z kotem sąsiadów i leżą sobie albo ganiają ,tarzają się w piachu.Twierdzę iże sąsiadów mam wyjątkowo normalnych psiarzy i kociarzy i to wszystkich.Ruch na ulicy bliski zera-ślepa uliczka ,my na końcu drogi więc samochody też wykluczam z urazu - sąsiedzi czekają aż kociejstwo się podniesie i sobie pójdzie.