Dodaj do ulubionych

Spacer z kotkiem

18.06.04, 16:09
Chciałabym zabrać kotka na spacer, szkoda mi biedaka - tylko balkon ma do
dyspozycji. Czy w ogóle kotki można zabierać na spacery? Wprawdzie dwa razy
byliśmy na spacerze, ale było to bardziej noszenie na rękach niż
spacerowanie. Zazwyczaj stoi przestraszony albo lgnie w stronę największych
zarośli. I czy smycz z dwiema pętlami jest prawidłowa?
Obserwuj wątek
    • narysuj.mi.baranka Re: Spacer z kotkiem 18.06.04, 16:49
      olia_o napisała:

      >Zazwyczaj stoi przestraszony albo lgnie w stronę największych
      > zarośli.

      To moze po prostu nie chce spacerowac?

      >I czy smycz z dwiema pętlami jest prawidłowa?

      Raczej szeleczki.
    • miss_dronio Re: Spacer z kotkiem 18.06.04, 17:40
      Wszystkie moją kotki są "wolno wychodzące" - wchodza i wychodza na spacery
      kiedy chcą, o każdej porze dnia i nocy. Mimo tej swobody UWIELBIAJĄ wprost
      chodzić na spacery w naszym towarzystwiesmile Wygłupiają się wtedy, polują na
      siebie nawzajem, tarzają ze szczęscia na grzbietach...wspaniały widoksmile
      Serdecznie polecam spacerowanie z kotkiem. Wydaje mi się, ze należy w tym celu
      na spacery wynajdywać miejsca możliwie najmniej stresujące (dla nie
      przyzwyczajonego do wychodzenia kota na początku każdy "obcy" teren bedzie
      stresujący) -może jakiś odludny park, może las albo łąka i najlepiej wieczorem
      lub w nocy (wtedy kot czuje się pewniej). Przyznam szczerze, ze mam mieszane
      uczucia co do smyczy dla kota....
      Prawdą jest, ze kot zawsze zamknięty, nagle oswobodzony, na obcym terenie może
      sie przestraszyć i doprowadzić do sytuacji dla siebie niebezpiecznej więc może
      na poczatek ta smycz... po oswojeniu jednakże radziłabym zrezygnować ze smyczy.
      Życzę miłych spacerów!smile
    • kocibrzuch Re: Spacer z kotkiem 18.06.04, 20:17
      Żyję w mieście i bez smyczy nie odważyłbym się.
      Zresztą i tak nie wychodzę, gdyż moja kotka miała jakieś kiedyś traumatyczne przeżycia i wpada w bezprzytomną panikę, chce uciec. Dopiero w pewnym oddaleniu od domu sytuacja jest odwrotna - nie ucieka tylko się przyspawowywuje wink
      Wychodzę z nią jedynie, kiedy muszę, tj. do weta. W koszyczku lub na smyczy (podwójnej właśnie). Wolę na smyczy, bo wyciąganie jej w gabinecie trwa nieco długo i bywa krępujące.

      Chciałbym natomiast wychodzić. Gdyby się tak nie bała, zabierałbym ją razem z psem na zieloną trawkę, jest kilka spokojnych miejsc, gdzie raczej nikt się nie pojawia. Jednak wolę nie narażać kotki na stresy, nie zmuszę jej, żeby się jej coś podobało. Może kiedyś się to odmieni...
      • madziurex Re: Spacer z kotkiem 18.06.04, 21:58
        Gdy mieszkaliśmy przy dużym parku, wychodziłam z Kinią raz dziennie na
        spacerek, w szeleczkach. Spacerek polegał głównie na tym, ze Kinia się pasła
        (czyli żarła trawę). Początkowo się bała i chodziła "na krótkich nóżkach" (i
        zawsze było tak na poczatku "sezonu", po paru dniach już ok). Miała kilka
        przygód, bo na widok psa zrywała mi się ze smyczy i rzucała się za nim w dziką
        pogoń (wychowała się z psem, którego krótko trzymała).99,99% zdezorientowanych
        psów uciekało (w tym boksery, rotweillery itp - a Kinia chudy mały kotek) no i
        potem trudno było ją złapać...
        Teraz mieszkamy w nieciekawym miejscu, nie ma gdzie wychodzić, zresztą Kinia
        zaliczyła niedawno 3-miesięczną ucieczkę i teraz boję się ją wypuszczać.
        Drugi mój kot nie jest zainteresowny spacerami w ogóle, już na widok otwartych
        frontowych drzwi mdleje ze strachu. A po założeniu szeleczek robi "zdechł
        kot" smile

        A tu delikwentki:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=13496536
        • karolina.p Re: Spacer z kotkiem 18.06.04, 23:21
          Dokładnie mój się tak zachowywał jak twój drugi kot. W ogóle nie przejawiał
          chęci wychodzenia - na dworzu wpadał w panikę, a z szelkami na grzbiecie
          mdlał smile Proponuję po prostu zapytać swojego kota, co on sam myśli o
          wychodzeniu na dwór smile
    • utrapieniec Re: Spacer z kotkiem 18.06.04, 22:24
      Oczywiście, że tak. Niki - znajdka przez jakiś czas nie wychylał się nawet za
      drzwi. Potem były nocne spacery po klatce schodowej - wszyscy sąsiedzi szukali
      swoich wycieraczek, które Rudzielec pracowicie przyciągał pod nasze drzwi.
      Powoli zaczął (tylko wieczorami) przesiadywać w otwartych drzwiach
      domofonowych. Następnie spacerki na smyczy (nie wiem co oznacza smycz z dwiema
      pętlami) i puszorku. Wieczorami wzbudzając małą sensację poznawaliśmy okolice,
      no bo gdyby kotek wyskoczył z szelek to mógłby nie trafić do domu. Spacery
      początkowo krótkie zaczęły być coraz dłuższe i dłuższe. Obecnie Niki wychodzi
      na smyczy, dochodzimy do placu - pola z zielskiem i tam odczepiam smycz
      pozostawiając puszorek. Rudzielec biega, skacze, łapie nocne robale i ŻABY!!!
      Nie boi się oddalić, ale na moje wołanie przygalopowuje z wyprostowanym ogonem
      i radosnym gruchotem. Ociera się o nogi i znowu biegiem dalej. Trwa to około
      godziny. Czasami ledwo żyję, a i tak maszeruję tam gdzie Rudzielec. Wczoraj np
      maszerowałam w potwornej ulewie - a kocur był całkowicie obojętny na deszcz.
      Nie wiem jak to jest, ale chyba jego sierść przypomina pierze kaczek - był
      całkowicie suchy, a ja mokra całkowicie. Kiedy się wybiega grzecznie wraca ze
      mną do domofonu i do klatki.
      Trochę to trwało, ale dziś spacery są wymuszane przez Rudzielca głośnym i
      żałosnym wołaniem u dzwi każdej nocki ok. 22.00. Jak nauczysz kotka spacerowac
      to nie ma zmiłuj się. Zastanów się czy chcesz tego i życzę miłych spacerów.
      • abranova Re: Spacer z kotkiem 18.06.04, 23:01
        Wy macie w większości jakieś strachliwe te koty... wink
        Moj Rainer sam uciekał z klatki na dwór jak tylko była okazja i o wychodzeniu
        na smyczy czy w szelkach nie było mowy. Ale tez chodzilam z nim w spokojniejsze
        miejsca, chodziłam za nim i poznawałam jego trasy. Tak wiec teraz jakby wiem
        gdzie go szukać a on sam wie, jak wrocić do domu.
      • gatta_gatta Re: Spacer z kotkiem 19.06.04, 03:35
        Utrapiencusmile jestem pod wrazeniem, niesamowity ten Twoj kot jest, no doslownie
        niesamowita bestia ...
        bo wiesz, moj to taki stachulec jest. ciagnie go okropnie na zewnatrz.
        oczywiscie wychodzi, ale najbardziej lubi jak drzwi na taras i ekran na komary
        sa otwarte. co kilka minut wraca, zeby policzyc miski i hajda dalej ... itd.
        • utrapieniec Re: Spacer z kotkiem 19.06.04, 13:57
          Cześć,
          Fakt nasz kocurek to bestia. Nie tylko z zachowania, ale i wyglądu. Wyobraź
          sobie ciemnobrazowe paski z jaśniejszymi, tu i tam śnieżna biel, białe łapki i
          krawat. Do tego długość 100 cm od ogona do noska i waga 5 kg. Chwilowo jest
          jeszcze młody ok. 10 miesięcy. Wet twierdzi, że 6 kg osiągnie na 100% a i
          jeszcze urośnie. Mówi o nim żbik lub kot afrykański. Może???
          A co do spacerów to uwielbia spacerować po balustradzie balkonu i w nocy
          straszyć sąsiadów. (Siatkę na balkonie zlikwidował w ciągu jednej nocy.)
          Przechodzi do sąsiadów, depcząc ich psa (używa go do wejścia na kanapę)
          sprawdza co nowego w ich mieszkaniu. Mam wspaniałych sąsiadów (oni
          nam "wmówili" Nikiego),którzy nie protestują, gdy Rudzielec wyleguje się na ich
          praniu.
          Do nocnych spacerów przekonaliśmy jeszcze jednego kotka 4 - miesiące
          (drobinka). Teraz dwa koty jeden ogromny drugi miniaturka rozrabiają razem. Co
          fajniejsze duży pilnuje małego i inne koty, które prychają na maleństwo są
          przez niego przeganiane. Parę dni temu odkryły plac zabaw. Wiem, wiem koty i
          plac zabaw, ale one ganiają się tylko po drewnianych huśtawkach i drabinkach.
          (Siusiu i kupka tylko do kuwety, ale z piaskiem!!)Jest to takie widowisko, że
          na balkonach sąsiedzi radośnie popiskują widząc ich wyczyny.
          Co innego wyjście do wet. To jest walka. Rudzielec ucieka, gdzie pieprz rośnie,
          a gdy złapać to potrafi pokazać zęby i pazury. To nic przyjemnego.
          Z tego co piszesz Twój kotek ma lepiej. Mieszkasz w domku i może
          spacerowac "zawsze". Nasz Rudzielec nie ma takiej mozliwości więc nocne spacery
          to jedyne rozwiazanie. Acha, jeszcze jedno. Spacerujemy tak aby rozminąć się z
          psami, które pojawiaja się zaraz po wieczornych fimach.
          pozdrawiam
      • olia_o Re: Spacer z kotkiem 20.06.04, 17:09
        Już sama nie wiem na co mój kotek ma ochotę. Bywało, że za każdym razem kiedy
        otwierałam drzwi ten z wdziękiem wymykał mi się na klatkę i kazał ganiać po
        korytarzach.
        Byłam już! na dwóch spacerkach z kotkiem w szelkach - daleko nie zaszliśmy.
        Kiedy słyszy niezidentyfikowany dźwięk ma napady paniki. Chyba poczekam aż
        znowu na klatkę zacznie mi uciekać. Może akurat nie jest w humorze.
        Pozdrawiam i dzięki za radysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka