Dodaj do ulubionych

kot w pracowni artysty

10.07.12, 22:00
Jak niektórym wiadomo, zajmuję się decoupage'em.
Porozstawiałam sobie wczoraj na ławie wszystkie utensylia - kleje, pigmenty w buteleczkach, bejcę, słoik z pędzlami, puszkę lakieru i puszkę farby akrylowej białej. Wszystko było pozamykane.
Na ławie był też laptop oraz ciężkie szklane naczynie z wodą - wodopój moich koteczek.
Przyszła Duszka, przycupnęła przy naczyniu i zaczęła pić.
Do pokoju wszedł Kłopot.
Duszka obejrzała się przez ramię, i na widok psa, którego zna od urodzenia, wpadła w panikę, startując z siłą F 16.
I zaczął się Armageddon.
Połowa wody z naczynia wychlapała się na stół, ze szczególnym uwzględnieniem okolic laptopa, a konkretnie myszki.
Przewróciły się wszystkie pigmenty, bejca i kleje.
Rozsypały się pędzle.
A puszka z farbą wzbiła się w powietrze i wylądowała na podłodze, dwa metry od ławy, dnem do góry.
Niestety w czasie lądowania odpadło wieczko.
Nie zamordowałam Duszki, bo nie było na to czasu - priorytetem było zmycie białej farby z parkietu.
Duszkę tylko wygoniłam do kuchni na lodówkę. Właściwie to sama zwiała i dobrze zrobiła.
Parkiet myłam na kolanach gąbką do naczyń, bo pochowały mi się wszystkie ścierki (znalazły się, gdy parkiet był już czysty).
Myszka od laptopa przestała działać, musiałam ją suszyć.
Jak skończyłam, przyszła Duszka i nieśmiało zagruchała.
No przytuliłam, co było robić.

Dziś Duszka usiadła doopką na palecie z białą farbą, po czym zorientowała się, że coś jej się dzieje z ogonem, i zeskoczyła na podłogę, zostawiając na parkiecie gustowne białe kropki. Oraz jedno maźnięcie, mniej gustowne.
Złapałam Duszkę wpół, i trzymając z dala od siebie, zaniosłam do łazienki, gdzie wsadziłam ją pod kran. Jak łatwo przewidzieć, nie była zachwycona, ale nie używała ani zębów, ani pazurów.
Gdy tylko rozluźniłam chwyt, wyślizgnęła mi się i zwiała do pokoju, tym razem zostawiając na parkiecie mokre białawe smugi i plamy (nie wszystko udało się spłukać).
W pokoju dała nura do szafy. Ja za nią z ręcznikiem. Trochę ją osuszyłam i zostawiłam w spokoju.
Wyszła po kwadransie i przyszła do mnie jakby absolutnie nic się nie stało.

Nie wiem czy artyści malarze mieli koty. Ale już wiem dlaczego mieli zamykane pracownie.



Obserwuj wątek
    • kusama Re: kot w pracowni artysty 10.07.12, 22:21
      Wszyscy wiedzą, że koty to prawdziwi wielbiciele Jaksona Pollock'a. Wszystkie więc utensylia wymienione przez Ciebie mogą służyć do popierania jego sztuki czynem - albo raczej wyczynem. Ja tam Duszkę rozumiem, wreszcie wykorzystała swoją szansę wink I proszę nie marudzić.

      pzdr
    • miriam_73 Re: kot w pracowni artysty 10.07.12, 22:23
      Cholera, uprzedzaj, żeby przed czytaniem odstawić napoje. Zaplułam ekran wink
      Głaski dla "malowanej" smile
      • olinka20 Re: kot w pracowni artysty 10.07.12, 23:00
        Asia ja nalegam, ja pozadam twojej ksiazki/bloga/włotewer!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • saga55-5 Re: kot w pracowni artysty 11.07.12, 00:52
          A może trzeba było dać kocince spróbować swych sił w malowaniu ?
          Kto wie ! może ma sierściuszek talent smile
    • agazuchwa Re: kot w pracowni artysty 11.07.12, 07:23
      ale ślady łapek na podłodze bym zostawiłasmile ostatnio miałam fazę żeby ślady butów dziecku w pokoju na ścianach i może suficie porobić
    • elzbieta.24 Re: kot w pracowni artysty 11.07.12, 10:56
      Nie poznałaś się na artystycznej duszy Duszki.Ona też chciała zaprezentować swój malarski talent zniweczony brutalnie przez Ciebie.Kocie białe łapki na parkiecie wyglądają prześlicznie i jeszcze to paskudne moczenie .
      • niutaki Re: kot w pracowni artysty 11.07.12, 13:23
        pieknie napisanesmile pozdrowienia dla artystekkiss
    • arim28 Re: kot w pracowni artysty 11.07.12, 19:23
      A co teraz robisz? Dzielo, ktore ma swoja historie powstawania powinno miec odpowiednia cene!




      Ps. Moge w watku o uzdolnionych kotach pisac o psie?
      Sasiadka mi opowiadala jak to wyszla na klatke ze swoim Yorkiem w celu spacerowymwink
      Zamykajac drzwi, pomarzekala na remonty bo strasznie farbe bylo czuc, ruszyla schodami w dol a jej piesek stal przy swiezo pomalowanej scianie i nie mogly sie odkleic sad
      Ekipa malarska zamalolwala ten fresk na scianie sad
      • pi.asia Re: kot w pracowni artysty 11.07.12, 20:16
        Robię jak zwykle kilka rzeczy naraz, głównie różne skrzynki i kuferki w odcieniach błękitu, niektóre ze zdjęciami wink
        I tacę w przyprawy, i pudełko w róże postarzane, i tacę w róże, i chusteczniki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka