Dodaj do ulubionych

Amurka choruje

04.08.12, 19:54
Była wczoraj bardzo osowiała, całe popołudnie spała, leniwie wstając żeby coś zjeść i trochę przejść się po mieszkaniu.
A przecież dwumiesięczny kociak to powinno być skrzyżowanie wulkanu z piorunem!
Dziś rano zrobiła kupkę na podłodze w łazience. Moja wina, bo wczoraj założyłam drzwiczki do kuwety, które wcześniej zdjęłam, żeby Amurka nie bała się wejść. No i najwyraźniej się bała, więc zrobiła na podłodze.
I dobrze się stało, bo tę kupkę obejrzałam i dostrzegłam w niej śluz zmieszany z krwią.
Zaalarmowany wet orzekł, że zapalenie okrężnicy i kazał przyjechać.
Obejrzał Amurkę, zachwycił się jej umaszczeniem, pougniatał i osłuchał cały brzuszek, orzekł że w brzuszku jest rewolucja, przesłuchał mnie na okoliczność karmienia i całej historii koteczki i zdiagnozował krwotoczne zapalenie. Nic groźnego, bo wcześnie wyłapane, a taki maluch podwórzowy, ze świerzbowcem i pchłami ma słabą odporność i wystarczy że zje coś nowego, a układ pokarmowy staje dęba.
Dostałam leki i we wtorek do kontroli.
Przy okazji wet pokazał mi świerzbowca pod mikroskopem - no paskuda, jak wszystkie pasożyty.
Południowa kupka była już ładniejsza i bez krwi. A teraz Amurka szaleje z piórkiem na podłodze.
Zaraz zamieszczę najświeższe zdjęcia.
Obserwuj wątek
    • pi.asia Re: Amurka choruje 04.08.12, 19:58
      tu widać, że nie czuje się najlepiej:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/0278I1FrOFsaDhxEAX.jpg

      tygrys polujący na coś niewidocznego gołym okiem:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/tHkNpCsdSVaxS4QJnX.jpg

      i zamyślona nad przyszłością wink
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/RzVOlvsl0oE63CzyHX.jpg
      • wladziac Re: Amurka choruje 04.08.12, 20:27
        o jeżu ale smutna minka,jak dobrze że trafiła do Ciebie,wyleczona znów będzie wulkanem energii,zdrowiej Amurko szybciutko czekam na zdjęcia z wesołą minką
    • jottka Re: Amurka choruje 04.08.12, 20:01
      to bardzo dobrze, że założyłaś drzwiczki, bo tak to od razu zobaczyłaś chorobę! a ona nie była badana przez weta? może ja histeryk, ale pierwsze, co robiłam, biorąc kociaka nawet z najpewniejszych rąk, to jechałam z nim do weta na oględziny, no bo właśnie.

      a kocic nie trzeba jakoś od świerzbu zabezpieczyć? choć one zdaje się nie mają życzenia z amurką się kumać?smile
      • pi.asia Re: Amurka choruje 04.08.12, 20:17
        Jottko,ja mam dwóch wetów - jednego po sąsiedzku, takiego od najprostszych spraw, i drugiego - House'a od zwierząt.
        Zaraz po wzięciu byłam z kicią u tego pierwszego - bo bliżej. Dostała pastę na odrobaczanie, były oględziny uszu i zakroplenie czymś tam, a po dwóch dniach odpchlenie.
        Z chorobą pojechałam do "House'a", bo mam do niego 300% zaufania.
        Aha - moje panny trzymają się jeszcze na dystans, aczkolwiek zmniejsza się on z każdą sekundą. A małej wkraplałam do uszu olej parafinowy, żeby się świerzbowiec nie rozłaził (zalecenie pierwszego weta).
        House kazał olej odstawić i przemył uszy czymś co niszczy i świerzbowca i jaja, we wtorek powtórzymy zabieg. Bardzo się to Amurce nie podobało, ale tu akurat jej zdanie jest najmniej ważne.
        • jottka Re: Amurka choruje 04.08.12, 20:29
          pi.asia napisała:

          > Zaraz po wzięciu byłam z kicią u tego pierwszego - bo bliżej. Dostała pastę na odrobaczanie, były oględziny uszu i zakroplenie czymś tam, a po dwóch dniach odpchlenie.

          nieno, brzuszek się nie ujawnia od razu u takiego podwórkowca, zwykle dopiero po paru dniach i zmianie diety. znaczy jak mu jest lepiej, to robi mu się gorzejsmile



          > House kazał olej odstawić i przemył uszy czymś co niszczy i świerzbowca i jaja, we wtorek powtórzymy zabieg. Bardzo się to Amurce nie podobało

          maggie miała na dzień dobry ostre zapalenie uszu na tle bakteryjnym - wrzask, jaki podnosiła na sam widok buteleczki z kroplami, był taki, że echo szło po górachsad ale szczęśliwie przekupna to kocina i nieco frysek po zabiegu pozwalało jej odzyskać równowagę. a właśnie, maggie żarła jak wściekła, jak się u mnie pojawiła, bo była troszkę zabiedzona, może amurka też się stara odjeść i trzeba jej niezależnie od leków trochę miski pilnować? tzn. małe porcyjki co czas jakiś, a nie wedle woli?

          a, drzwiczki od kuwety bym zdjęła na czas choroby - co się ma kocina stresowaćsmile
    • aankaa Re: Amurka choruje 04.08.12, 20:38
      jeżukolczasty ! lecz Piasiu to cudo żebyśmy mogli o jej wyczynach czytać
      a znając Twoje pióro (klawisze ???) będzie to mlask-lektura smile

      glaski dla futerka
      • pi.asia pomogło - szalejemy 04.08.12, 22:49
        Zawsze twierdziłam, że mój wet to cudotwórca. Amurka jeszcze nawet pełnej dawki leków nie dostała, a już zaczęła szaleć. Piórko, listek, piłeczka, papierek - rzeczy dotychczas niezauważane - nagle stały się Rzeczami Bardzo Ważnymi. Zaczęły się próby wdrapania na wielkiego krotona stojącego na podłodze. Widzę już nawet pierwsze objawy "choroby kauczukowej". Ale to wszystko to mały pikuś...
        Wśród Rzeczy Do Zabawy znalazł się także ogon Fraszki. Trikolorka siedzi sobie na balkonie i leniwie porusza odnóżem tylnym, a tu znienacka coś pazurzastego skacze na owo odnóże... Prych, skok, ucieczka, a z drugiej strony podskok w górę na czterech i ucieczka w innym kierunku.
        Oj, będzie się działo.
        A taki był spokój!

        Do moich rezydentek wreszcie dotarło, że Amurka to nie jest tyranozaurus rex. Tolerują jej obecność w tym samym pomieszczeniu, a Fraszka prawie zetknęła się z noskiem maluszki. Za tydzień będą spać wtulone w siebie smile
        • zielistka00 Re: pomogło - szalejemy 05.08.12, 09:39
          To super, że się poprawiło!!!
          Ciekawe, czy kroton przejdzie dzieciństwo Amurki bez szwanku. Mój niestety "odrobinkę" się połamał przy Mambie smile
          • wiesia.and.company Re: pomogło - szalejemy 05.08.12, 17:35
            Piękności! Jak to dobrze, że się malutkiej poprawia, swoją energią zarazi innych wink Lepiej, żeby nie była taka "zamyślona", tylko brykająca, bo wiadomo że to świadczy o niezłym zdrowiu. Trzeba mieć zdrowie, żeby tak szaleć, czy to za piłeczką, czy za ogonem smile Co do kwiatka: hm... albo można kupić taki specjalny preparat przeciw ogryzaniu przedmiotów przez zwierzęta (prod. z Laboratorium dr Seidla, raptem 12 zł lub coś koło tego, a skuteczny jest cholernik bo gorzki jak piołun, lepiej samemu przy pryskaniu chronić dłonie po kanapeczka potem jest tfu tfu gorzka...) albo... kwiat poświęcić. Stała sobie u mnie dracena i rosła, rosła przez 8 lat, kotom nie przeszkadzała. Ale Wikcia po jakimś czasie doszła do wniosku, że czas pooglądać pokój z innej perspektywy i tak się zawzięcie wspinała po odgałęzieniach, że wiadomo, wiadomo, potem to już nawet na czubku nie został jeden listek, bo trzeba było ten świat ze szczytów oglądać. No trudno, kocham Wikcię z wzajemnością, draceny nie ... wink
            • pi.asia Re: pomogło - szalejemy 05.08.12, 20:56
              Pewnie ciekawi Was (zwłaszcza Salimis umiera z ciekawości), jak wyglądają noce przy Amurce.
              Do tej pory był spokój, dziś miałam normalnie Sajgon.
              Najpierw radosne pacholęta wracały z nocnej imprezy i musiały dawać upust swej energii akuratnie pod moim balkonem.
              Potem sąsiad-menel usiłował po pijanemu pokonać trzy piętra dzielące go od mieszkania i głośno skarżył się światu na piętrzące się przed nim trudności.
              Potem sąsiedzi z góry robili nie mam pojęcia co, bo słychać było tylko łomoty czegoś spadającego na podłogę. Uprawianie seksu to nie było, brzmiało raczej jak dwa ataki padaczki i przewracanie mebli.
              Potem Duszka znalazła w kartonie po drapaku folię poduszeczkową (odmiana folii pęcherzykowej) i stwierdziła, że to genialna zabawka o 4 rano.

              ....a Amurka grzeczniusieńko spała na swojej podusi.....
              • olinka20 Re: pomogło - szalejemy 06.08.12, 09:54
                Hahahahaah Sie usmiałam smile
                Ja ta folie poduszkową to od razu rozwalam i wywalam, bo tez miałam nieprzyjemnosc byc obudzona o 4 nad ranem.
                Bo zabawa, zabawunia, entertaijment- jak to mawiał Tomasz Jachimekwink
                • agnes-05 Re: pomogło - szalejemy 06.08.12, 11:07
                  Oj, to dobrze, że kocina ozdrowiała, zresztą nawet przez chwilę nie myślałam, że pod czułą opieką Pi-asi, Amurce zagrozi jakieś choróbsko.
                  A kocina jest przecudownasmile
              • elzbieta.24 Re: pomogło - szalejemy 06.08.12, 11:31
                Bardzo się cieszę że malutka zdrowieje i nie tracę nadzieji że przypomni ci te wspaniałe nie przespane noce kiedy kocię poluje na wszystko co się rusza i nie rusza.
    • mysiulek08 Re: Amurka choruje 05.08.12, 21:29
      Pi, ciesze sie jak nie wiem, ze Amurka juz ozdrowiala, a jeszcze sie bardziej ciesze, ze masz TRZECIEGO smile kota smile huraaaa

      ps
      tez bym chciala, chlippp
      • szila_tekila Re: Amurka choruje 06.08.12, 21:06
        Ojej, umknął mi ten wątek, a tak się starałam być na bieżąco z Amurką.. trzymam za nią kciuki, maluch nie może dać się chorobie. Nie u PiAsi... smile
        • pi.asia Re: Amurka choruje 06.08.12, 21:34
          Małe jest zdrowe jak koń. Zaczęło nawet biegać bokiem - uwielbiam to!!! Wygoniło Fraszkę z balkonu. Bawi się czym popadnie i mruczy przy najlżejszym pogłaskaniu. Leki to już czysta formalność. Jutro jedziemy na kontrolę uszu pod kątem świerzbowca.
          Aha - odkąd jest u mnie (tydzień) urosła dobre 30 deko!
          Dziś przeżyła potworną traumę, bo musiałam, po prostu musiałam odkurzyć mieszkanie. Zaszyła się w kącik i wołała HELP!!!!
          Szila, fajnie że jesteś smile
          • olinka20 Re: Amurka choruje 06.08.12, 22:07
            Moj Puk (jak go wzielismy) jak odkurzałam to chował sie w kuwecieuncertain
            teraz jak widzi, ze wyciagam to straszne urzadzenie spiernicza do piwnicy.
            Az sie kurzy big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka