do piątku. Dzisiaj w rozmowie telefonicznej dowiedziałam się, że sąsiadka opiekująca się domem i kotami od jakiegoś czasu (wczoraj, może nawet przedwczoraj) nie widziała Gałki. Gałka jako jedyny kot jest kotem niewychodzącym, więc w pierwszej chwili nie zaniepokoiłam się, znam zwyczaje ślepinki, pomyślałam, że weszła pod kołdrę, śpi zwinięta w kłębuszek, schodzi z piętra akurat wtedy kiedy nie ma sąsiadki. Powiedziałam więc sąsiadce, żeby sprawdziła. Żeby otworzyła zamknięte pokoje, a nuż ktoś ją wpuścił i zamknął. Sprawdziła i niestety nie potwierdziły się moje przypuszczenia. Akurat z urlopu wracał syn z synową, więc niewiele myśląc wsiadłam i przyjechałam. Kota nie ma w całym domu. Jak to możliwe nie mieści mi się w głowie

Że zagubiło by się któreś wychodzące, ale Gałka??? Przez cztery lata nie wyściubiła nosa poza ganek i schodki tarasu. Teraz by wyszła? Jak? Po co? Rano zacznę szukać w ogrodzie. Teren ogrodzony, nie miała szans by wyjść poza...
Bardzo się martwię

Bo jeśli jest jednak w domu, schowana w jakiejś dziurze to...