Dodaj do ulubionych

Jestem w domu, choć na urlopie miałam być..

20.08.12, 02:36
do piątku. Dzisiaj w rozmowie telefonicznej dowiedziałam się, że sąsiadka opiekująca się domem i kotami od jakiegoś czasu (wczoraj, może nawet przedwczoraj) nie widziała Gałki. Gałka jako jedyny kot jest kotem niewychodzącym, więc w pierwszej chwili nie zaniepokoiłam się, znam zwyczaje ślepinki, pomyślałam, że weszła pod kołdrę, śpi zwinięta w kłębuszek, schodzi z piętra akurat wtedy kiedy nie ma sąsiadki. Powiedziałam więc sąsiadce, żeby sprawdziła. Żeby otworzyła zamknięte pokoje, a nuż ktoś ją wpuścił i zamknął. Sprawdziła i niestety nie potwierdziły się moje przypuszczenia. Akurat z urlopu wracał syn z synową, więc niewiele myśląc wsiadłam i przyjechałam. Kota nie ma w całym domu. Jak to możliwe nie mieści mi się w głowie sad Że zagubiło by się któreś wychodzące, ale Gałka??? Przez cztery lata nie wyściubiła nosa poza ganek i schodki tarasu. Teraz by wyszła? Jak? Po co? Rano zacznę szukać w ogrodzie. Teren ogrodzony, nie miała szans by wyjść poza...
Bardzo się martwię http://emots.yetihehe.com/1/mutny.gif Bo jeśli jest jednak w domu, schowana w jakiejś dziurze to...
Obserwuj wątek
    • pi.asia Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 05:26
      O rany, mam nadzieję, że się szybko znajdzie!
    • wladziac Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 07:58
      trzymam kciuki żeby się jak najprędzej znalazła gdziekolwiek jest,pewnie zaniepokojona tak długą Twoją nieobecnością poszła Cię szukać
    • elzbieta.24 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 08:13
      Jakieś fatum na nas padło.Gałeczka na pewno się znajdzie nie ma innej możliwości.Pisz bo bardzo się martwię co się dzieje.
      • barba50 Dalej nic 20.08.12, 08:27
        To wręcz niewiarygodne sad Nie ma. Obeszłyśmy dom z sąsiadką zaglądając do każdego kąta. Bez efektu. Przeszłyśmy ogród rozchylając krzaczory. No, ale gdyby gdzieś była przecież by się odezwała (choć ona mało miaukliwa) czy wyszłaby.
        Toż nie wyparowała...
        Jadę załatwić kilka spraw. Zajmę myśli czym innym. Wrócę, będę szukać od nowa...
        • wladziac Re: Dalej nic 20.08.12, 09:15
          mam nadzieję że "tylko" dobrze się schowała
          • olinka20 Re: Dalej nic 20.08.12, 10:08
            Tez mam taka nadzieje.
            • esimona Re: Dalej nic 20.08.12, 10:38
              Może weszła gdzieś jakąś małą szczeliną, nie może się wydostać i siedzi zablokowana.
              Może w jakiejś szafce lub pawlaczu.
              Trzymamy kciuki.
            • jottka Re: Dalej nic 20.08.12, 10:42
              o ranysad ja bym jeszcze raz cały dom przeszukała, ale maniacko dokładnie, z otwieraniem lodówki włącznie. koty mają upiorną zdolność "znikania", jeśli nie chcą być widziane (bo się np. boją). pamiętam, jak raz kiedyś ziutek schował się w zaprzyjaźnionym domu - siedział przyklejony do ściany za drzwiami garażu i mimo że przechodziliśmy koło niego iks razy, nikt nie zauważył, tak się przypłaszczył... w końcu podziałała metoda przeszukiwania centymetr po centymetrze, bo tak się czegoś tam wystraszył, że się wcale nie odzywałsad

              z gałką może być podobnie - ty nie rozmyślaj, gdzie to na księżyc mogła nie zaleźć, tylko się zastanów, gdzie przestraszona kocina mogła się najlepiej w domu zabunkrować. coś ją mogło spłoszyć, ciebie nie było, wlazła do szafy i tam siedzi. a może jakąś pachnącą rybkę trzeba rozłożyć dodatkowo czy coś? no szukałabym jednak w jej pokoju i najbliższej okolicy, tam gdzie jest największe prawdopodobieństwo, bo o ile ktoś jej nie wyniósł, to nie bardzo chce mi się wierzyć, że nagle uczuła potrzebę wędrówki.
              • elle-joan Re: Dalej nic 20.08.12, 11:00
                Sprawdziłaś szafy? Ja jak szukałam kotki w domu to znajdowała się w szafie na półce z ciuchami albo na krześle dosuniętym do biurka.
                • barba50 Re: Dalej nic 20.08.12, 11:42
                  Sprawdzam szafy, szafki, odsunęłam panel pod szafkami kuchennymi, każdy zakamarek, nawet taki w który nie zmieści się średniej wielkości kotek. Choć to wszystko jak z innej planety. Przecież to jednooki, prawie ślepy kot sad
                  Idziemy jeszcze raz do ogrodu, obejdziemy, popatrzymy po drzewach, pomimo, że teoria, że coś ją wystraszyło i uciekła na drzewo jest mocno naciągana. Ja tu w ogóle nie widzę wytłumaczalnej teorii.
                  No, ale trzeba postępować jak z każdym zagubionym kotem. Rozwieszę ogłoszenia, obejdę sąsiadów.
                  Mam wielką gulę w gardle...
                  • jottka Re: Dalej nic 20.08.12, 11:55
                    barba50 napisała:

                    > Sprawdzam szafy, szafki, odsunęłam panel pod szafkami kuchennymi, każdy zakamar
                    > ek, nawet taki w który nie zmieści się średniej wielkości kotek. Choć to wszyst
                    > ko jak z innej planety. Przecież to jednooki, prawie ślepy kot sad


                    z czego jednak wysnuwam wniosek, że musi być w miejscu dobrze zakamuflowanymsad ona nie mogła sama uciec, bo to nieprawdopodobne, z czego wynika, że albo ktoś ją wyniósł (??), albo wlazła w miejsce jej dostępne. ona nie skacze, prawda? to bym szukała we wszystkich możliwych schowkach na poziomie ziemi, w tapczanie, za rurami, no nie wiem, w każdym domu sporo takich miejsc... a pozostałe koty co? może któryś był z nią zaprzyjaźniony, może da się zaobserwować, gdzie idzie?
                    • wladziac Re: Dalej nic 20.08.12, 12:16
                      ja też mam nadzieję że jest jednak w domu,nawołuj może usłyszy
                    • capuccino_days Re: Dalej nic 20.08.12, 15:19
                      jottka napisała:

                      > barba50 napisała:

                      > bym szukała we wszystkich możliwych schowkach na poziomie ziemi, w tapczanie,

                      Dodam dla pewności, choć pewnie sprawdzałaś:
                      Zobaczcie tapczanach i łóżkach w środku, w pościeli. Nikita u moich rodziców się kiedyś zakopała w powłoczce kołdry schowanej w kanapie
                      • barba50 Re: Dalej nic 20.08.12, 15:22
                        Pościel jest na wierzchu. Łóżka sprawdzane były jako pierwsze, bo Gałka mieszka właściwie w łóżku, w naszej sypialni. Niestety tam jej nie ma.
                        • zielistka00 Re: Dalej nic 20.08.12, 20:23
                          Trzymam kciuki z całego serca za Gałeczkę, musi się znaleźć!
    • sadosia75 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 13:02
      Szukałaś w ścianach? w ogóle jest możliwość, żeby kot wszedł między ściany? kiedyś w domu na wsi moja kota weszła w ścianę w łazience ( tyci otwór był jeszcze nie zasłonięty niczym po remoncie ) i przesiedziała tam trzy dni między rurami. nawet nie miauczała tylko siedziała sobie. a ja w między czasie przetrzęsłam cały dom i okolicę . wymęczyłam naszego psa przy tropieniu tak, że jak się kot odnalazł to pies nie odstępował na krok.
      Poszukaj tez w odpływach na zewnątrz. Czasem koty włażą w otwarte rury i nawet miauczenia nie słychać są ta głęboko albo rura jest tak wyciszona ziemią. Obserwuj wychodzące koty. czy nie zachowują się dziwnie w jakichś miejscach. może czują koteczkę w jakiejś dziurze ?
    • yoma Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 13:34
      BArbo, trzymam kciuki. Mimo wszystko nie można wykluczyć, że jest w domu: kot obrażony nie będzie znaleziony, a ona jest obrażona, że pojechałaś.
      • fajnykotek Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 13:54
        Trzymam kciuki, żeby się znalazła. Nam raz tak zaginął Ciciek. Szukaliśmy długo, i też w miejscach gdzie raczej nie powinien być. Wymyśliliśmy, że wypadł pewnie przez balkon i gdzieś tam leży i kona tongue_out, syn się popłakał. A Futro siedziało cicho jak mysz pod miotłą, w mojej szafie (a ja nie pozwalam tam włazić suspicious), zagrzebane tak, że nie było Go widać. Na wołanie nie reagował specjalnie, bo wiedział, że w futro oberwie big_grin.
        • mist3 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 14:19
          Trzymam kciuki mocno, żeby się Gałeczka odnalazła!!!! Nie wyobrażam sobie co można czuć w takiej sytuacji...
          • barba50 Nie mam pomysłu 20.08.12, 15:17
            W domu jej chyba nie ma. Piszę chyba, ale przepatrzyłam wszelkie możliwe kąty w których mógłby się zmieścić kot. Pozostaje penetrować ponownie ogród, przejść po sąsiadach, powiedzieć o zgubie, rozwiesić ogłoszenia (mam już przygotowane).
            Niestety jutro muszę wracać do Aten. Córka została z Rysiem w towarzystwie męża, dziadek zabawi przez chwilę, ale przy tak małym dziecku pomoc jest niezbędna. Dobrze, że powrót zaplanowany jest na piątek. Tu na miejscu zostaje sąsiadka.

            A tak w ogóle jak to w życiu - smutek przeplata się z radością. Rysiaczkowi pokazał się dzisiaj pierwszy ząb wink
            • yoma Re: Nie mam pomysłu 20.08.12, 20:28
              Gratulacje smile
    • peggy_su Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 15:16
      Jejku jaka historia! Trzymam mocno kciuki żeby się kociak odnalazł. GDZIEŚ przeciez musi być. A sądząc z opisu, raczej w domu niż na zewnątrz.
    • andy3458 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 16:21
      Ja bym też proponował jeszcze raz przeszukać dokładnie cały dom. Metr po metrze, wszystkie nawet najmniejsze zakamarki, nawet takie pomieszczenia do których kot teoretycznie nie mógłby wejść. Dla kota nie ma rzeczy niemożliwych - jak zechce to wejdzie w przysłowiową mysią norę. Może otworzyła sobie jakieś zamknięte drzwi. Tak , tak - u nas Kicia skacze na klamkę od drzwi i po 2-3 takich skokach ma każde drzwi otwarte, z wyjątkiem drzwi na klatkę schodową, bo w nich zamiast klamki jest gałka. W szafach między ubraniami, w koszu z rzeczami do prania itp. Możliwości jest wiele. Na ogrodzie oczywiście też, porozstawiaj w różnych miejscach miski z aromatycznym jedzeniem. To nic że zlecą się koty z całej okolicy, ale może i Gałeczka też poczuje i przyjdzie. Trzymam kciuki za szybkie odnalezienie się Gałeczki. Na pewno się znajdzie - albo w domu, albo jak poszła na dłuższy spacerek , to dziś albo jutro przyleci zgłodniała. Czego serdecznie życzę.
      • dorcia1234 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 16:57
        zaglądam i oczekuję dobrych wieści. Trzymam kciuki i posyłam pozytywne fluidy.
        • k1234561 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 17:48
          Ja też trzymam kciuki.Będę tu zaglądała i mam nadzieję,że szybko nadejdzie szczęśliwe zakończenie.
          • niutaki Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 18:53
            ojej smutne wiesci, trzymam mocno kciuki, Galeczko sliczna wracaj! u nas malutki smuteczek tez, Ryszard pobil sie wczoraj z obcym kocurem, utyka na lapke, jest ogolnie pokaleczony.
            • barba50 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 20:22
              Niestety żadnych dobrych wieści nie mam. Cisza. Rozwiesiłam ogłoszenia - na tablicach osiedlowej, wiejskiej, koło sklepu, koło poczty i dwóch najbliższych lecznicach. Czyli we wszystkich kluczowych miejscach.
              Wyjazdu odwołać nie mogę, muszę wspomóc córkę. Na Gałeczkowe wieści będzie uczulona sąsiadka.
              Oby podziałały Wasze kciuki i dobre myśli.
              Wracamy pewnikiem w piątek.
              (a nowe wnukowe wieści za chwilę na Poczekajce suspicious )
              • wadera3 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 20:26
                Strasznie Ci współczuję, taki kot i taki problem.
                Chcę wierzyć, że się schowała, ale po co?
                A właściwie, dlaczego?
                Niechże się znajdzie.
              • wadera3 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 20.08.12, 20:38
                Aha Basiu, sprawdź pocztę.
              • mary4 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 21.08.12, 19:10
                o kurcze
                trzymam kciuki za szczesliwy powrót...
    • katikot Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 21.08.12, 17:24
      O rany sad Może jednak gdzieś się zakamuflowała? Mi się kiedyś kota zdematerializowała na 32 m kw. Dopiero jak przerzuciłam całe mieszkanie do góry nogami, obleciałam blok, wróciłam, żeby wydrukować ogłoszenia, ziewające kocisko wyszło z szafy, do której oczywiście 3 razy zaglądałam...
      Kciuki za odnalezienie!
      • pi.asia Pojawiła się szansa 21.08.12, 21:13
        Po rozmowie z Barbą zamieszczam najświeższe informacje, bo wiem, że czekacie.
        Otóż Gałka była widziana na osiedlu - dwie ulice dalej. Jednooka kotka, dość okrąglutka - to prawie na pewno ona.
        Kamień z serca, bo wiadomo, że żyje, a nie że utknęła gdzieś i nie może się wydostać.
        Jutro od rana sąsiadka, która opiekuje się kotami, rusza na poszukiwania. Kciuki i ciepłe myśli wskazane, a nawet pożądane, żeby łowy się powiodły.
        • jottka Re: Pojawiła się szansa 21.08.12, 21:46
          łomatkoboska... to teraz ja mam pytanie - sąsiadka doglądając kotów zostawia drzwi wejściowe otwarte na oścież? i to na jaką godzinę? jakim cudem bojaźliwa, prawie niewidoma, nieruszająca się z pokoju kotka nawiała??? chyba że przez dach wylazła, ale przecież to niemożliwe przy jej warunkach wyjściowych?

          w każdym razie zaradna kocica, miejmy nadzieję, że prześpi gdzieś spokojnie noc i może sama wróci do domu.
          • jarka63 Re: Pojawiła się szansa 21.08.12, 21:50
            Co za historia, film by można kręcić, i to raczej thriller sad . Najważniejsze, że żyje i ma się dobrze. Wracaj do domu, Gałeczko!
            • jan.kran Re: Pojawiła się szansa 21.08.12, 22:02
              Trzymam kciuki nieustannie!!! A sasiadki nie oskarzajcie...
              Moja corka czasem pilnuje dwa koty i doga niemieckiego . Dog otworzyl drzwi i kot zwial ale tylko pietro nizej. Zaraz go znalazla.
              A nie byla poinformowana ze dog moze otworzyc drzwi.
              Jak sie dobrze nie zna otoczenia roznie bywa...
              • niutaki Re: Pojawiła się szansa 21.08.12, 22:22
                ojej, dobrze ze pojawila sie nadzieja, trzymam mocno kciuki!
                • andy3458 Re: Pojawiła się szansa 21.08.12, 23:16
                  Kciuki zaciśnięte. Nawet moja Kicia wszystkie pazurki zaciska, żeby Gałeczka szybko wróciła do domu.
                  • wladziac Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 00:02
                    szokująca wiadomość,gdzież ta ślepinka się wybrała i pewnie zabłądziła,jasne że kciuki mocno zaciśnięte,oby jak najszybciej się odnalazła i wróciła do domu
                    • pi.asia Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 05:29
                      Zgadzam się z Jan Kran żeby nie oskarżać sąsiadki. Kobieta miała do ogarnięcia siedem nie swoich kotów. Sama dobrze wiem, że czasem wystarczy uchylić drzwi wejściowe, by któraś prysnęła mi na schody - to są ułamki sekund. A w gromadzie liczącej siedem kolorowych sztuk łatwo przeoczyć, że któraś z tych sztuk jest nie tam gdzie być powinna.
                      W dodatku zapewne wiedziała, że Gałeczka nigdy nie opuszcza domu, więc nie była specjalnie wyczulona na jej pilnowanie.
                      A Gałeczka pewnie stęskniła się za panią, wyszła na ganek, potem troszkę dalej, a potem to już tylko ona sama wie gdzie była i co robiła.
                      Wracaj ślepinko!
                      • fajnykotek Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 07:45
                        Trzymam mocno kciuki! Żeby sie tylko Gałeczka znalazła, żeby się gdzieś nie schowała ze strachu i udawała, że jej tam nie ma sad.
                        • olinka20 Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 08:52
                          To trzymamy wszyscy kciuki zeby sie zguba znalazła jak najszybciej.
                          Biedulka sad
                          • jottka Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 09:33
                            nieno, bez sensu to jest dopiero rzewny płacz nad "oskarżaną" sąsiadką... a ja bym właśnie pchała się do dokładnego ustalenia, jak sąsiadka postępuje, przychodząc do barby, bo wtedy jest szansa na zbadanie, jakim cudem gałka nawiała, choć teoretycznie to niemożliwe. a nie przyszło wam do głowy, że sąsiadka, nie wiedząc w praktyce, co się stało, nie będzie już chciała zająć się kotami barby (bo tajemniczo przenikają przez ściany)i to dopiero będzie problem?

                            a tak w praktycznej praktyce - nie dałoby się podzwonić po sąsiadach, żeby próbowali złapać gałkę, jeśli ją zobaczą? czy na żarcie przywabić?
                            • niutaki Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 09:53
                              Mojemu mezowi Piszczalka uciekla niespostrzezenie, poszla w ogrod, maz zamknal taras, zamknal dom i pojechal do pracy. Brak kota zauwazyla moja mama(!) osoba nie_kotolubna, nie mieszkajaca z nami. Na szczescie boidoopka schowala sie miedzy pustakami pod wiata. Zadna w tym wina mojego meza ,nie oskarzajmy kobiety, nie wiadomo jak doszlo do tego ze Galeczka sobie poszla, takie rzeczy sie zdarzaja i juz. Trzymam kciuki nieustajace i czekam na dobre wiescismile
                              • jottka Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 10:21
                                może jeszcze raz, chociaż nie drukiem - dramatyczne słowo "oskarżanie" wprowadziła jan.kran i zaczęła się obrona niewinnej a uciśnionej, co skądinąd szlachetne, tyle że bezsensowne...

                                mnie nie interesuje dokopywanie sąsiadce, mnie interesuje, w jaki sposób gałka - kot ułomny fizycznie i niemal nieruszający się z jednego pokoju zdołał zwiać. a jednym ze sposobów rozwiązania tej zagadki jest sprawdzenie, co robi sąsiadka, kiedy przychodzi do barby. w jaki sposób nawiewa kot zdrowy zdolny wiadomo wszystkim, ale należałoby odgadnąć, jak to zrobiła gałka, choćby z tego powodu, że jej szanse przeżycia na zewnątrz są nierównie mniejsze niż pozostałych barbinych kotów.

                                mnie cały czas intryguje, czy ona prysnęła tradycyjną drogą przez drzwi (bo np. są trwale otwarte podczas wizyty sąsiadki, bo inaczej, dajmy na to, pepek na śniadanie nie przyjdzie), czy też przez okno w dachu, bo jednak opracowała sobie metodę.
                                • niutaki Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 10:37
                                  ja rozumiem o co Ci chodzi Jottko, nie denerwuj sie, slowo "oskarzenie" dla mnie nie zabrzmialo az tak dramatycznie, oczywiscie masz racje, ze dobrze by bylo dojsc droga dedukcjisuspicious jak Galka zwiala, pozdrawiamsmile
                                • alus59 Re: Pojawiła się szansa 22.08.12, 20:24
                                  jottka napisała:

                                  (...)
                                  mnie cały czas intryguje, czy ona prysnęła tradycyjną drogą przez drzwi (bo np. są trwale otwarte podczas wizyty sąsiadki, bo inaczej, dajmy na to, pepek na śniadanie nie przyjdzie), czy też przez okno w dachu, bo jednak opracowała sobie metodę.

                                  Z tego co wiem drzwi na taras są otwarte. A Gałeczka czasami na schodki tarasowe wychodziła .... Jeżeli wyszła na schodki mógł ją przestraszyć jakiś obcy kot ....

                                  Trzymam mocne kciuki za powrót Gałeczki do domu.
    • elzbieta.24 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 22.08.12, 09:53
      Teraz mam nadzieję że Gałeczka pozwoli się szybko złapać i wróci do domu,nie zawędruj malutka za daleko.Zakątek się martwi.
      • marzena_gabi Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 22.08.12, 11:07
        ojej trzymam mocno kciuki, żeby Gałeczka wróciła do domu.....
        • jan.kran Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 22.08.12, 11:34
          Mysle sobie ze jezeli ta sasiadka podjela sie opieki nad taka iloscia kotow to ma dobre serce ...
          Wiem jak corka byla przestraszona i smutna kiedy kot zniknal na chwile ...
          Oczywiscie ze trzeba sie zastanowic jak moglo do tego dojsc...
          Ciagle mysle o kotku i zagladam z nadzieja na dobre zakonczenie.
          Ula
          • pi.asia Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 22.08.12, 17:50
            No to było tak, że koty miały drzwi otwarte praktycznie przez cały dzień - za pozwoleniem i wiedzą Barby. Gałka nigdy nie wychodziła dalej niż na taras. Najbardziej prawdopodobna jest wersja, że właśnie sobie wyszła na taras, i rzucił się na nią odwiedzający posesję rudy intruz.

            Na razie dzisiejsze poszukiwania nie przyniosły efektu. Mocno wierzę, że tylko "na razie".
            • elle-joan Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 22.08.12, 18:58
              Jak są ogłoszenia rozwieszone to chyba taką charakterystyczną koteczkę łatwo przyuważyć i równie łatwo złapać. Ale może bidulka schowała się gdzieś.
              • wladziac Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 22.08.12, 21:58
                smuuuutno,gdzie ta biedula się podziewa w obcym środowisku
                • mary_ann Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 22.08.12, 22:07
                  Barbo - smutno mi, bo wyobrażam sobie, co przeżywasz. Trzymam kciuki za szczęśliwy finał, w który mocno wierzę.
                  Ściskam,
                  mary_ann
    • noname2002 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 24.08.12, 06:42
      Trzymam kciuki, żeby bidulka się znalazła.
      • 1.demi Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 24.08.12, 16:13
        Mała kocinka, oby sie znalazła..
        • agnes-05 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 24.08.12, 20:01
          Cholercia. Myślałam, że znajdzie się na drugi, góra trzeci dzień...a tu nic...sad
          • wladziac Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 24.08.12, 20:31
            ja już z nerwów obgryzam paznokcie,gdzież jesteś malutka Gałeczko
            • barba50 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 24.08.12, 23:52
              Wróciłam. Wieści żadnych. Dzisiaj spać, jutro podrukuję ulotki, rozniosę po skrzynkach pocztowych na osiedlu i we wsi, dopytam sąsiadkę o kierunek i zacznę poszukiwania.
              Cały czas nie mogę pojąć jak to się mogło stać. Sąsiadki "winy" nie ma absolutnie żadnej. To mogło wydarzyć się w czasie mojej obecności. Bardzo często otwarte są drzwi wejściowe, tarasowe. Gałeczka nigdy nie wychodziła dalej niż na ganek czy schodki na tarasie. Tylko to zadecydowało, że u mnie została. Przecież bardzo dobrze wiem, co może przydarzyć się kotu który nie widzi.
              Niestety zdarzyło się. Jest mi bardzo źle.
              • mysiulek08 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 25.08.12, 04:29
                Bardzo mi przykro Barbo.

                Jak pisala Pi, mozliwe ze Galke przestraszyl obcy kot, ale wtedy Galka raczej poszukalaby schronienia w domu, czyli tam gdzie wie, ze jest bezpiecznie . Tak przynajmniej wnioskuje z zachowan naszej Kici. Nikt nie bedzie wiedzial dlaczego zdecydowala sie na wedrowke.

                Gdybys byla w domu, to zdarzenie pewnie by nie mialo miejsca, albo Galka nie miala by zamiaru sie nigdzie udawac, albo bys szybko zauwazyla brak kitki.

                Niech sie znajdzie.
                • kromisia Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 25.08.12, 08:36
                  Podgladam od samego poczatku i wierze, ze Galeczka znajdzie sie. Trzymam kciuki.
                  • niutaki Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 25.08.12, 10:51
                    trzymam kciuki nieustajace, zagladam tu czesto i wiem ze doczekamy sie wszyscy dobrej wiesci, tymczasem sciskam mocno Barbo, Galeczko wracaj slicznoto!
                    • hanka20074 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 25.08.12, 11:15
                      musi się znaleźć, Gałeczko wracajsad
                      • barba50 Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 25.08.12, 22:21
                        Dalej nic. Obeszłam cały teren, rozniosłam wydrukowane ulotki, rozmawiałam z napotkanymi mieszkańcami osiedla. Nie udało mi się jedynie dotrzeć do osoby u której jest kilkanaście kotów, nie reaguje na dzwonek przy furtce sad Wiedziałam od dawna, że z nią trudny kontakt (ale ulotkę do skrzynki wrzuciłam)
                        Dzisiaj widziałam na własne oczy teoretyczny przebieg zdarzenia. Do domu wchodzi Rudy, ten niekastrowany kocurek, którego wypuściłam z klatki łapki jak zasadzałam się na Bezczela. Teraz oczywiście żałuję, że go nie ciachnęłam, ale wtedy tamten był ważniejszy. Rudy wchodzi (nie sika), tylko np. udaje się do misek. Mogło być tak, że wszedł w momencie kiedy na dole przy otwartych drzwiach była Gałeczka i ją pogonił, a ona uciekła na zewnątrz. Tylko jak pokonała dalsze przeszkody (co najmniej dwa ogrodzenia) zrozumieć nie sposób. Poza tym - dlaczego? Przecież znała miejsce gdzie mieszkała przez 4 lata. No, ale nawet jak się znajdzie to i tak nie powie.
                        Aha - w Azylu jej nie ma. Byłam, rozmawiałam.
                        • pi.asia Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 25.08.12, 22:52
                          Ważne że sąsiedzi wiedzą. Co kilkanaście par oczu to nie jedna czy dwie. Daj jeszcze ogłoszenie do gazety (nie wiem jak w W-wie, u nas ogłoszenia o zwierzakach są bezpłatne, drukowane raz na tydzień). Dowiedz się w redakcji, czy ktoś nie dawał ogłoszenia o znalezionym kocie. Wywieś ogłoszenia albo obdzwoń bliższych i dalszych wetów.
                          Na razie nie mam więcej pomysłów.... Wracaj Gałka!!!
                        • circa.about Re: Jestem w domu, choć na urlopie miałam być.. 26.08.12, 11:24
                          Basiu,
                          Wprost nie mogę uwierzyć w tę historię.. Straszne..
                          Nie odzywałam się w tym wątku, ale wchodzę i szukam dobrych wieści co najmniej kilka razy dziennie..
                          Trzymaj się Kochana, myślami jestem z Tobą i trzymam kciuki żeby Gałeczka się znalazła..
    • circa.about Re: Przypomniało mi się.. 26.08.12, 11:31
      Basiu, poproś wszystkich sąsiadów, żeby przejrzeli swoje piwnice, drewutnie, strychy itp..
      Kot moich sąsiadów (wychodzący, ale trzymający się raczej domu) zniknął na 10 dni, już wszyscy się z nim pożegnali, a tu wraca łajza, chuda jak wiór ale cała i zdrowa. Jedyne, co nam przyszło wtedy do głowy, to to że wlazł za kimś do piwnicy i został niechcący zamknięty..

      Jak moja Kinia nie wraca wieczorem do domu, to też zawsze szukam jej w piwnicy albo na strychu i zawsze tam jest.. Ciekawska włazi za wszystkimi, a nie wszyscy widzą, że mają towarzystwo..

      Jeśli ktoś już wpadł na ten pomysł powyżej, to przepraszam, nie czytałam wszystkich wpisów..
      • barba50 Re: Przypomniało mi się.. 26.08.12, 12:19
        Tyle, że Gałcia nie z tych ciekawskich wędrowniczków, tylko ślepa przerażona bieda... Ale może i właśnie dlatego mogła się gdzieś ukryć. Sąsiedzi powiadomieni.
        Do okolicznych wetów (tych którzy jeszcze nie są powiadomieni) udam się jutro. No, ale gdyby tam trafiła to jest zaczipowana, kontakt z nami jest.

        Gałeczka w SafeAnimal

        https://wstaw.org/m/2012/08/26/czipgala.png
        • circa.about Re: Przypomniało mi się.. 26.08.12, 12:26
          Basiu, to że sąsiedzi wiedzą, nie oznacza, że wszystko sprawdzili.. nie wiem jakie masz z nimi stosunki, ale ja bym chyba przycisnęła, czy na pewno sprawdzili. A tak naprawdę, to Ty powinnaś sama iść i wszędzie zajrzeć, bo przerażona Gałka na widok obcego schowa się jeszcze głębiej.
          Uważam, że 99% ona daleko nie poszła, raczej właśnie gdzieś ktoś ją zamknął i nie może wyjść..
          Biedulinka.. bardzo często o niej myślę, co ona ślepinka musi teraz przechodzić...
          • pi.asia Re: Przypomniało mi się.. 26.08.12, 12:28
            Basiu, Gałeczka ma 22 lata?!
            • barba50 Re: Przypomniało mi się.. 26.08.12, 13:07
              Oczywiście, że to błąd. Orientacyjnie ma ok. 12-13.
              A odpowiadając na post Circy - ja rozumiem, że tak należałoby zrobić, ale moje możliwości są niestety bardzo ograniczone. Nie znam ludzi, pomimo, że mieszkamy "razem" już ok. 15 lat. Niestety zna się jedynie mieszkających w najbliższym sąsiedztwie, tych dalej nierzadko nie zna się nawet z widzenia, wyjeżdża się spod domu samochodem, najkrótszą drogą, nie zatrzymując się. Jak może doczytałaś są takie posesje, że właściciele nawet nie reagują na dźwięk dzwonka, co dopiero mówić o wejściu do środka.
              Nie tracę nadziei, ale nie ukrywam, że boję się coraz bardziej...
              • pi.asia Re: Przypomniało mi się.. 26.08.12, 13:16
                Uuuu, Basiek, cóż to za argumenty, że nie znasz tych ludzi, nawet z widzenia?
                Jak Fraszka zwiała mi z balkonu (pierwsze piętro) to wypytywałam nawet sąsiedzkie dzieciary, z którymi mój dotychczasowy kontakt ograniczał się do grzecznych próśb żeby wreszcie przestały się drzeć pod oknem.
                Szukasz kota - to jest cel nadrzędny i usprawiedliwiający pukanie i pytanie. Nie zapraszasz tych dalszych sąsiadów na imieniny, nie prosisz ich o pożyczkę, nie chcesz im sprzedać kompletu firanek tylko pytasz czy nie widzieli Twojego kota, który Ci zaginął kilka dni temu! I tylko to się liczy.
                A że ktoś Ci nie otworzy albo coś burknie - olej to prostym sikiem. Szukasz kota, a nie przyjaznych pogaduszek i pełnego savoir-vivre'u.
                Nie wiem, jak ta historia się skończy, chcę wierzyć że dobrze. Ale nie chcę, żebyś kiedyś wyrzucała sobie, że nie poszłaś do tego czy owego domu zapytać o Gałkę. Nie chcę, żebyś miała świadomość, że nie uczyniłaś wszystkiego co mogłaś.
                • barba50 Re: Przypomniało mi się.. 26.08.12, 14:17
                  Ależ to nie zmieni faktu, że wyrzuty sumienia i świadomość, że czegoś nie zrobiłam lub coś zrobiłam (wyjechałam na urlop) będę miała po wsze czasy!
                  • jane_eyre_waw Re: Przypomniało mi się.. 26.08.12, 16:06
                    Trzeba mieć nadzieję, że się odnajdzie...
                  • jan.kran Re: Przypomniało mi się.. 27.08.12, 08:10
                    Barbra, jakbys wiedziala ze upadniesz tobys usiadla...
                    Mysle ze Galeczce jest przykro ze sie tak obwinasz. Kochasz swoje koty ,maja szczesliwe zycie.
                    Masz prawo wyjechac na urlop , koty nie moga sie czuc winne ze cos Ci w zyciu zabieraja.
                    Niestety zdarza sie ze choruja, odchodza , gdzies sie zaplatuja poza domem.
                    Mysle o Tobie i serdecznie pozdrawiam.
                    Ula.
    • mamaalana1 Barbo, czy są jakieś nowe wieśći? 29.08.12, 17:06
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka