Dodaj do ulubionych

Kot mi zginął II

16.02.13, 23:12
Wygląda na to, że i ja mam ten sam problem. Babcia Kicia ostatni raz jadła kolację w czwartek. Do dzisiaj jej nie ma i mam problem, bo na poniedziałek jest umówiona sterylka. Odłów ma nastąpić jutro.
Na szczęście pozostałe dwa kociaki mają się dobrze. Rano jadę na działkę sprawdzić, czy nic jej się nie stało. Martwię się, bo kto jak kto, ale Kicia była zawsze. To najmniej dzika kotka. Właściwie to ona opiekowała się moją Dzidzią, kiedy ta była jeszcze na działce. Mama potrzebna była jej jako karmnik, a opieką zajmowała się babcia i wujek.
Trzymam kciuki. że nic jej się nie stało.

To dzidzia z babcią.
https://lh6.googleusercontent.com/-hNaV6iImhoA/URQoAoiRuoI/AAAAAAAAAMs/oyDGMlVH-hU/s640/kotek-10.jpg
Obserwuj wątek
    • menard44 Re: Kot mi zginął II 16.02.13, 23:38
      Moze "poczuła pismo nosem" i wystraszyła sie sterylkismile Trzeba byc dobrej mysli..
      • barba50 Re: Kot mi zginął II 17.02.13, 00:01
        Trzymam również kciuki, wróci, trzeba być dobrej myśli. Może poszła gdzieś i ktoś ją zamknął niechcący w garażu, szopie, pomieszczeniu gospodarczym? To się zdarza.
        • lysy-jack Re: Kot mi zginął II 17.02.13, 09:24
          barba50 napisała:

          > Trzymam również kciuki, wróci, trzeba być dobrej myśli. Może poszła gdzieś i kt
          > oś ją zamknął niechcący w garażu, szopie, pomieszczeniu gospodarczym? To się zd
          > arza.

          Raczej nie wchodzi w rachubę. Zimą na tych działkach nie ma nikogo oprócz pani, która je karmi. Sama ma 2 koty i 4 psy, więc Kicia u niej nie bywa. Jedyne zagrożenie to choroba lub jakiś dziki zwierz. Jedynym realnym zagrożeniem jest orzeł, których kilka jest w okolicy.
          Wieczorem napiszę jak odbyła się łapanka i czy Kicia się odnalazła.
    • mysiulek08 Re: Kot mi zginął II 17.02.13, 04:51
      Tez trzymam kciuki.
      • rapuntzel Re: Kot mi zginął II 17.02.13, 07:55
        Jej, no co te kicie wyprawiają? Trzymam kciuki za odnalezienie.
        • hanka20074 Re: Kot mi zginął II 17.02.13, 11:06
          ja pamiętam jak moja Melka zwiała dwa dni przed sterylką i wróciła dopiero po wyznaczonym terminie
          trzymam kciuki bo człek się zamartwia a to futro gdzieś zabalowało
    • elle-joan Re: Kot mi zginął II 17.02.13, 13:34
      Wracaj Babunia, wracaj...
      Miejmy nadzieje, że pomimo wieku poszła po prostu się zabawić. Skoro, jak piszesz, opiekowała się wcześniej Dzidzią. Wnuczkę odchowała, to ma wolność. Pisz jak będzie coś nowego....
      • mist3 Re: Kot mi zginął II 17.02.13, 21:51
        Jak kotka nie ciachnięta, a zaczęła jej się rujka to mogła pójść w Polskę, że tak to ujmę.
        Mam nadzieję, że wróci i to szybko, a wtedy chyba trzeba na gwałt (nomen omen) do weta.
    • lysy-jack Re: Kot mi zginął II 18.02.13, 15:01
      Babcia Kicia nie jest ciachnięta, więc nadzieja w tym, że poszła za powołaniem.
      Spędziłem dwa dni na działce mimo mrozu i Kicia się nie pojawiła.
      Odłów mamy Czarnej i wujka Białego odbył się tak szybko, że nie zdążyłem wolontariuszce zaproponować herbaty. W sobotę wieczorem nie było kolacji, więc w niedzielę rano towarzystwo co i rusz spoglądało w stronę stołówki. Kiedy przyjechała miejscowa wolontariuszka z klatką, oczywiście koty zapadły się pod ziemię. Dla mnie było jasne dlaczego, nie znają obcego samochodu i obcego ludzia, więc na wszelki wypadek się utajniły. Byłem jednak spokojny, że się uda. Jest jeden dźwięk, który wyrywa je spod ziemi, ale o tym za moment.
      Klatka została ustawiona przez panią na ganku, ścieżka z karmy zrobiona, mała miseczka na końcu klatki ustawiona. Wziąłem ich metalową "letnia" miseczkę (zimą nie dajemy kotom jeść w metalowych naczyniach) uderzyłem w nią nożem, jak zawsze trzy razy i wszedłem za oszklone drzwi. Drzwi zewnętrzne zostawiłem otwarte, więc wszystko z wnętrza doskonale było widać. Nie czekałem nawet 10 s, kiedy Czarna spokojnie weszła do klatki i to był pierwszy klaps.
      Klatka została szybko nakryta kocykiem i wniesiona do wnętrza. Okazało się, że przeprowadzka kota z klatki do transportera, to tylko bezstresowa chwila. Obyło się bez wierzgania i syczenia, bo kotka nic nie widziała. Nie widać wroga, więc nie ma z kim walczyć.

      To ta kotka. Mama mojej Dzidzi.
      https://lh3.googleusercontent.com/-gS2_68oKUYY/UQA4E3WPFQI/AAAAAAAAAGE/I11uHZNpIwI/s640/kotek-6.jpg

      Pozostał jeszcze braciszek Czarnej, bardziej strachliwy.
      Procedura ta sama. Ścieżka z karmy prowadząca do środka klatki, trzy razy bęc bęc bęc w miseczkę i chowamy się. Sądziłem, że z Białym będzie nieco dłużej, bo ten się lubi ociągać, ale nie. Minęło z 15 sekund i klaps. Jest. Kocyk na klatkę i pacjenci zostali zapakowani do samochodu.

      To wujek Dzidzi. Pani, która karmi zimą kotki twierdzi, że nigdy go nie widziała. Dobrze się musi utajniać smile
      https://lh4.googleusercontent.com/-Ev5nl5NbRfk/UQA4Fe_-FCI/AAAAAAAAAGM/rdy4qorkocU/s640/kotek-5.jpg

      Przed chwilą miałem tel. od wolontariuszki.
      - Mówił pan, że jedna to kotka, ta czarna, a ten biało-czarny to kotek. Dzwonię, bo chyba coś pomyliłam. Kotek poszedł pierwszy na zabieg, ale wet mówi, że to kotka, więc chyba coś pomyliłam.
      No i wujek okazał się ciocią mojej małej.

      Kici nie ma do tej pory, więc wczoraj wieczorem nie było kolacji ani śniadania dzisiaj. Tak z ciekawości obejrzałem stołówkę i ups... Podstawka ze styropianu pod miski poszarpana...? Worek z suchą karmą stojący w pobliżu został wyciągnięty i przedziurawiony. Ktoś się napracował, bo to gruba folia. Widać, ktoś się najadł. Nic tylko mamy jeszcze jednego klienta do misek. Widziałem niewielkiego czarnego kotka za siatką u sąsiadów. Pewnie to on.
      Kotki już po zabiegu, wszystko odbyło się bez problemów. Teraz czekamy 10 dni i na wolność.
      To tyle z zimnych zimowych "działek letnich".
      • elzbieta.24 Re: Kot mi zginął II 18.02.13, 20:58
        Gratulacje za udaną akcję odłowu i sterylki,daj znać jak pojawi się Babcia .
        • tami46 Re: Kot mi zginął II 18.02.13, 22:27
          Dobrze ,że"akcja"się powiodła.
    • lysy-jack Dobre wieści 19.02.13, 20:18
      Babcia Kicia dzisiaj przyszła. Jest cała, zdrowa, głodna i bardzo zadowolona, jakby nic się nie stało. Ważne, że jest. Coś czuję, że wyszła za mąż smile
      Jutro jedzie do weta na zabieg. Trzy kotki będę miał już z głowy.
      Pozostało jeszcze czarne nieznajome COŚ, które się ujawniło pod nieobecność pozostałych kotek.
      W niedzielę postaram się to COŚ odłowić, ale już wiem, że będzie ciężko, bo nie znam zwyczajów tego czarnego kotka.
      No i powrócił temat klatki łapki, bo liczę się z tym, że łapanka może potrwać nawet dobę.
      To tyle z leśnych działek.
      • mist3 Re: Dobre wieści 19.02.13, 20:54
        super, że przyszła. Trzeba ciachać jak najszybciej, bo jest duże prawdopodobieństwo, że jest w ciąży.
        Na tajemniczego kotka warto do klatki włożyć jakąś rybkę, dla pewności można popryskać walerianą i oddalić się na bezpieczną odległość. Byle tylko klatki ktoś nie buchnął - raz prawie w taki sposób pozbyłam się klatki, mimo że w pobliżu w widocznym miejscu zostawiłam wiadomość co to jest. Na szczęście pani obserwująca akcję w swoim mieszkaniu podniosła alarm i przybiegłam zza węgła na ratunek
        • lysy-jack Re: Dobre wieści 19.02.13, 21:30
          Musisz wiedzieć, że...
          ...po pierwsze. Tam jest takie zad..pie, że nie ma kto buchnąć.
          Po drugie, dom i teren mojego ogrodu jest cały chroniony przez czujki alarmowe. Są tak ustawione, że koty mogą łazić, ale większy pies, już nie. Chyba nie ma tak dobrze chronionych dzikusów, jak u mnie. Nie dość, że zamknięte za płotem, to monitorowane smile
          Wystarczy, że ustawię klatkę koło ich stołówki i będę czekał w domu. Muszę się jedynie ciepło ubrać, bo przy tej temperaturze dom nagrzewa się ponad dobę. Ale czego nie robi się dla futer.
          • wladziac Re: Dobre wieści 19.02.13, 22:54
            ale fajnie że kitka wróciła cała i zdrowa,powodzenia w łapankach
          • elzbieta.24 Re: Dobre wieści 20.02.13, 10:05
            Dobre wiadomości to podstawa,chętnie zamieszkałabym z Twoimi dzikusami, najwspanialsze są takie odludzia.
            • ajaksiowa Re: Dobre wieści 20.02.13, 11:41
              smilesmileDobrze że nie za daleko wyszła Babcia za ,,ten mąż,,wink
              • lysy-jack Re: Dobre wieści 20.02.13, 19:05
                ajaksiowa napisała:

                > smilesmileDobrze że nie za daleko wyszła Babcia za ,,ten mąż,,wink

                Kicia jest już po operacji. Okazało się, że faktycznie była w stanie błogosławionym. Trudno, nie będzie więcej miała dzieci. Tak sobie policzyłem, w najbliższym sezonie nie będzie 12 nowych bezdomniaczków.
                W niedzielę postaram się odłowić jeszcze jedno futro "pci" nieznanej.
                Mamy już oko na zapylatora. Ma właścicielkę, którą postaramy się namówić na zabieg. Może da się przekonać...? Pożyjemy, zobaczymy. Ważne, że sprawy idą do przodu.

                Z kocimi pozdrowieniami
                Jacek

                ps. Dzidzia sforsowała wczoraj szafę. Robi się coraz skoczniejsza. Najpierw wysoka komoda, a stamtąd droga na szafę otwarta smile
                • menard44 Re: Dobre wieści 20.02.13, 22:10
                  Dobrze ze wyłapałes ... ale by było stadko bidulców w lecie... strach pomyslecsad
    • menard44 Re: Kot mi zginął II 23.02.13, 20:39
      Jak sie udało polowanie na osobnika pciwink nieznanej????
      • barba50 Re: Kot mi zginął II 24.02.13, 11:56
        W imieniu Jacka odpowiadam, bo wiem. Małe czarne, nieznanej płci złapało się dzisiaj rano smile
        Zakątkowa klatka miała swoją premierę! Jak najbardziej udaną suspicious
        • wladziac Re: Kot mi zginął II 24.02.13, 12:45
          suuuuper,ciekawe czy kocurek czy kotka
          • pi.asia Re: Kot mi zginął II 24.02.13, 18:14
            Wspaniale!

            Podziwiam ludzi, którzy tyle robią dla kotów. Z drugiej strony - opisy takich akcji zawsze wywołują we mnie wyrzuty sumienia, bo ja nic.... sad Cóż to są te dwie przygarnięte bezdomniaczki i trzecie małe, zabrane z podwórka, gdzie miałoby wprawdzie co jeść i gdzie spać, ale nie byłoby takim oczkiem w głowie jak u mnie.
            Jedyne usprawiedliwienie - całkowity, kompletny, permanentny brak czasu. Praca 11-12 godzin na dobę, ponad cztery lata bez urlopu.
            Wybaczycie mi?...
            • andy3458 Re: Kot mi zginął II 24.02.13, 18:39
              Nie przejmuj się. Nikt nie jest doskonały. Ja też nie mam co prawda jakichś wielkich zasług w pomaganiu kotom, ale robię co mogę ogłaszając koty do adopcji, pomagając w schronisku, raz pomogłem bezdomniaczce znalezionej w pracy. Każdy z nas robi co może i w sposób jaki może. Ważne żeby nie być obojętnym i nie omijać szerokim łukiem problemu kociej biedy. Praca pochłania sporo czasu, a tam rzadko kiedy pojawiają się koty. W mojej np. tylko czasami jakieś zające ganiają po pasie startowym, ale nie będę ich łapał.
    • lysy-jack Ostatnie łowy 24.02.13, 21:05
      No i udało się. Kocisko wzięło mnie na wytrzymałość, ale ważne, że jest.
      Zabawa zaczęła się w sobotę ok. godz. 14-tej. Zabrałem nietknięte śniadanie z kociej stołówki i ustawiłem koło niej klatkę. Zanurzyłem się do domu i w "komfortowych" (temp. bliska zeru) warunkach zacząłem oczekiwanie na czarne kocię. Napaliłem w piecu, aby uruchomić centralne i czekam.
      Dochodzi 16.00 - nic. Temp. wzrosła do 4*C.
      O 18.00 wymieniam żarówkę w latarni przed domem na mocniejszą, aby lepiej widzieć klatkę. Klatka pusta.
      Godz. 20.00 - kota brak. Temp. w domu osiąga bajeczną barierę 10*C.
      Godz. 22.00 - klatka dalej pusta. W domu robi się gorąco - 12*C.
      Godzina duchów 0.00 - ze strachem wyglądam przed dom, patrzę, patrzę, coś jawi się w ciemności. E... drzwiczki otwarte, a ścieżka z karmy jak leżała tak leży. Kładę się spać.
      Budzę się o godzinie 4.00, aby dołożyć do pieca. W instalacji cały czas utrzymuję 80*C, więc ogrzewanie hula na cały gwizdek. Jest upalnie +15*C. Kota nie zauważono.
      8.00 wstaję i sprawdzam klatkę z nadzieją, że kocie w końcu przyszło, bo jak sobie wyliczyłem, nic nie jadło od piątkowego wieczoru. Kota brak.
      W domu jest już normalna temp. 18*C, czyli tyle ile lubię.
      Zrobiłem sobie śniadanko, oglądając TV, leniwie sobie zjadłem. Kota nie zanotowano. Zacząłem się martwić, że futro wystawiło mnie swoim kocim tyłkiem do wiatru. No nic. Postanowiłem być dzielny i czekać dalej.
      Godz. 9.45 JEST. Siedzi sobie spokojnie w klatce i pałaszuje śniadanie, jakby całe życie jadał w klatce smile

      https://lh6.googleusercontent.com/-9thMZ0ja7gw/USpi7KsJm6I/AAAAAAAAAQE/oi-L_uYQm90/s640/kotek-30.jpg

      Coś mu widać nie pasowało, bo kocie jedzonko było ustawione po prawej stronie, tam gdzie jest mechanizm zwalniania drzwiczek, które są po lewej stronie zdjęcia.

      A oto mój przystojniak. Czarny, jak diabeł z popiołu. Sądzę, że to pan kot, bo nie trzyma się stada i łazi sobie znanymi ścieżkami.

      https://lh4.googleusercontent.com/-m8MpD8Hs_90/USpjFxx4ziI/AAAAAAAAAQc/rvFfQ5kDrmY/s640/kotek-33.jpg
      Najadłem się i zastanawiam się, jak rozpocząć dzień.

      https://lh5.googleusercontent.com/-X0XUm9H7XQo/USpi9yBZdiI/AAAAAAAAAQM/m_C9C7a5jAU/s640/kotek-31.jpg

      https://lh4.googleusercontent.com/-jOAJl5BnGQg/USpjBNm7FvI/AAAAAAAAAQU/rn5lY_87KTI/s640/kotek-32.jpg

      Ładny, prawda...? Wygląda na kawał ciężkiego kota, a waży zadziwiająco mało. Wg mnie nieco ponad 3 kilogramy. To samo twierdziła wolontariuszka, która po niego przyjechała.
      Po sesji fotograficznej klatkę przykryłem kocykiem i było mu w klatce całkiem spokojnie (jeśli w klatce może być fajnie), bo podłogę wymościłem styropianem, coby mu łapki nie marzły.

      A oto moja, tzn. kocia stołówka od strony ogrodu. Po prawej stronie "mokre", po lewej suche. Koty wchodzą pod dach, aby cokolwiek przetrącić. Jest na tyle nisko, że żadne większe zwierze nie wejdzie. Z ulicy stołówki nie widać. Może widać, ale trudno się domyśleć co to jest. Kociarze natychmiast będą wiedzieć o co chodzi, po wydeptanej kociej autostradzie.

      https://lh3.googleusercontent.com/-KQZjeMiE9-M/USpipwYbPtI/AAAAAAAAAP0/2njmHgL8F28/s640/jadalnia-1.jpg

      https://lh3.googleusercontent.com/-Ecu76JMiZww/USpiwST9atI/AAAAAAAAAP8/NVcMXt9p37o/s640/jadalnia-2.jpg

      Obok stoją te dwudziestometrowe świerki, które koty "robią w 15 sekund smile

      • pi.asia Re: Ostatnie łowy 24.02.13, 21:46
        Kot przepiękny!!! Magiczny po prostu!

        A świerki mi naprawdę zapachniały...
      • lysy-jack Re: Ostatnie łowy 25.02.13, 11:52
        Okazało się, że ten czarnulek, to pan kotek. Jest już po zabiegu i właśnie się wybudza.
        • menard44 Re: Ostatnie łowy 25.02.13, 15:05
          He he kolejny były menszczyzna... gratulujesmile
        • olinka20 Re: Ostatnie łowy 25.02.13, 16:30
          Ale super wiesci, a kot piekny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka