Minęło już trochę czasu od sterylizacji a Prysia zmieniła się nie do poznania.Na korzyść oczywiście

Nie powiem żeby kiedyś szalała na punkcie kolan, brana na ręce wyrywała się. Teraz sama się pcha czy człowiek tego chce czy nie. Wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję coby wskoczyć i wywalić brzuszek do głaskania. Strzela przy tym takie pozycje że nie możemy powstrzymać się od śmiechu. Szczególnie uwielbia pozycję "na bobasa" ( taką klasyczną gdzie matka trzyma dziecko jedną ręką by je np. za chwilę nakarmić ) . Oczywiście gada przy tym aby zwrócić na siebie uwagę. Gdy udaję że jestem zajęta zaczyna lizać mnie po twarzy. Zauważyłam że bardziej preferuje moje towarzystwo niż TŻ-a i w stosunku do mnie jest bardziej uczuciowa. Gdy idę np. do kuchni, biegnie za mną i robi śmiesznego fikołka przez główkę padając rozwalonym brzucholkiem do góry. A przeciąga się przy tym robiąc różnorakie wygibasy byle tylko patrzeć na nią.
Odnoszę wrażenie że pewnych zachowań nauczyła się od Soni. Wszak ta jej matkowała i właściwie cały czas traktuje jak swoje dziecko. Czasami gdy Prysiaczka chwali się przede mną swoimi wdziękami, podchodzi Sońka i obserwuje. Mówię wtedy do niej
nieźle córcię wychowałaś. Wszak nie daleko pada jabłko od jabłoni
Oczywiście Prysia nic nie straciła na swojej energii, potrafi włączyć turbodoładowanie łapek i biegać po całym mieszkaniu bez celu, na widok laserka włącza obłęd w oczach, zaś piłeczkę będzie turlała i ganiała tak długo aż zniecierpliwiony Szymek jej nie przerwie.
Dorosła z niej już pannica, w kwietniu skończyła rok a z nami jest już 10 miesięcy
Tak się chciałam z wami podzielić