delbete4
14.05.13, 10:41
Moi Kochani
Podzielcie się ze mną doświadczeniami na temat Waszych pieszczochów w podróży. Ja mam ogromny problem z moim 4-letnim ragdollkiem - Alexem. Próbowałam go wozić w transporterze, przypinać pasami bezpośrednio na siedzeniu, żeby miał z nami lepszy kontakt, ale nic nie pomaga. W końcu pozwoliłam mu chodzić swobodnie, tylko pilnujemy, żeby nie skoczył na kierującego pojazdem, ale to bezcelowe. Potwornie miauczy i zmienia miejsca. W żadnym nie usiedzi dłużej niż 20 minut (to rekord - średnio jest to kilka minut). Oczywiście próbowałam środków uspokajających od veta, ale efekt był taki, że Alex przelewał się przez ręce tuż przed i po podróży, natomiast w samochodzie - jakby był po 10-u kawach.
Niestety wiem, że swobodne puszczanie go w samochodzie jest niebezpieczne, choć do tej pory nasze podróże nie były długie, to jednak czeka nas dwudniowa podróż i bez transportera się nie obejdzie. Napiszcie jak Wy sobie radzicie z kociątkami w Waszych wojażach.
Pozdrawiam