mysiulek08
23.07.13, 00:08
Prawie rownoczesnie z Padme vel Kluska

na parceli zaczela sie pokazywac inna kota. Lub kot, ale stawiam na kote laciata taka, miodowo-bialo-dymna. Rozmiar mniej wiecej podobny do Padme. Ladna cholera.
Najwyrazniej przylazila od sasiada 'tylnego', na pewniaka. Na zdjeciach z zoomem widac bylo obrozke.
Ja, jak to ja, od razu zabralam sie za podsuwanie zarelka, ale MD (mimo ze kociarz z niego wielki) byl bardziej na nie. Zeby sie do miejsca nie przyzwyczaila. Glownie ze wzgledu na Kicie.Yode i psy sasiada, ktore przebija sie czasem przez krzaki i maja na swoim sumieniu Czarnego Pume, ktorego cholubilismy.
Kitka (zalozmy, ze to kotka) przychodzi do dzisiaj. Przez te miesiace probuje sie zaprzyjaznic z Kicia.Yoda i z nami. Jest bardzo rozmowna, da blisko podejsc. Ma bardzo czyste futerko. Ostatnio nosek byl zadrapany ale dzisiaj widzialam, ze juz wygojony. Bialy. Ma naprawde ladne pycho i cudne oczy.
Wczorajsza noc byla mrozna, kicia o 10 rano sie pojawila. W tym samym miejscu co zwykle - w ex. kurniku wlazi miedzy deske a siatke, wywala sie do gory nogami i grzeje brzuch. Zlamalam sie. Zanioslam jej troche chrupek i reszte poledwicy ktora Luk i Padme pogardzili. Kota szybko wyszla, zjadla nie baczac na moja osobe. Dala sie poglaskac, miuakala, mruczala, ale zebami mnie lekko chapsla. Nie jest to az taki przytulas, jak ta scianieta z drzewa, ale widac, ze ludzi zna.
Zdjelam jej te cholerna obrozka z dzwoneczkiem, byla dosc zniszczona, ale to akurat o niczym nie swiadczy. Futro zadbane, choc nie wyczesane. Tluszczem tez obrosnieta nie jest.
Wyglada na to, ze ma dom, ze jest wysterylizowana (przez ten czas mialaby przychowek jak nic).
Nie wiem czy dobrze zrobilam zdejmujac jej obrozke, ale widzielismy jak pare razy zabierala sie za polowanie na przepiorke.
Jesli pojawi sie z nowa obrozka bedzie pewnosc, ze ma dom.
A jak nie ma? Albo taki jak zwykle z przekonaniem, ze kota miejsce jest na dworze i ma sie sam nakarmic? No, ale jednak wyglada na zadowolona i szczesliwa.
Jestem miedzy mlotem a kowadlem. Do domu zebrac nie moge (i nie chodzi tu o wykarmienie piatego kota), zreszta jesli taki z niej pewniaczek to zle jej bedzie w zamknieciu. Karmic tez mam troche opory.
Lazikuje pomiedzy 'kurnikiem', krzakami jezyn, podchodzi pod quillaya, czasami widze jak wedruje w kierunku kepy bambusow. Stad moj wniosek, ze mieszka u sasiada "z tylu" naszej dzialki.