Dodaj do ulubionych

Kociątko w domu - boję się...

04.08.04, 12:36
Po wakacjach zamieszka u mnie mały kotek. A właściwie kociczka. Czuję się
tak, jakby to miało być niemowlę. Kocię będzie malutkie, niespełna
dwumiesięczne. No i mam masę pytań:
1. Jak często karmić takiego malca? I czym? Czytałam, że te wszystkie puszki
z supermarketów to nie jest najlepsze rozwiązanie.
2. Jak często obcina się kotu pazurki?
3. Kiedy kota zaszczepić? I odrobaczyć?
W ogóle proszę o różne porady szczęśliwców, którzy są w trakcie lub już mają
za sobą kocie dzieciństwo.
Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • miss_dronio Re: Kociątko w domu - boję się... 04.08.04, 13:04
      W swojej "kociarskiej karierze" wychowałam pięc kocich maleństw (sukcesywnie
      nie na raz), mojej doświadczenie jest jednak szaczególne, ponieważ wszystkie
      one były bardzo chore, za małe by zabierac je od mam, z kocim katarem, niemalże
      łyse od grzybic i innych pasożytów.... Myślę jednak, ze paroma uwagami mogę się
      podzielićsmile Po pierwsze zabrałabym malucha do weterynarza. Lekarz sprawdzi czy
      wszystko z nim ok, odrobaczy, odpchli jeśli to konieczne i oczywiście
      szczegółowo poinstruuje jak dbac o kociątkosmile Założy rowniez maleństwu
      ksiazeczkę zdrowia i doradzi kiedy jakie szczepienia. Dowiedz sie wtedy
      koniecznie w jakich godzinach można korzystać z porad tego veta i gdzie masz
      się zwrócić w przypadku jaiegoś nagłego nieszczęścia (np. w nocy). To
      oczywiście wszystko mało prawdopodobne w przypadku zdrowego kociątka ale warto
      się zabezpieczyćsmile
      Jeśli chodzi o karmienie - są różne szkoły zresztą tak samo jak przy dzieciach
      ludzkichsmile) Ja stosowałam "karmienie na żądanie", poprostu starałam sie moje
      kociarstwo trocche porozpieszczać szczególnie dlatego, że były takie chore.
      Wtedy trzeba się jednak przygotować na np. gotowanie mleka dla malucha o 3 lub
      4 nad ranemsmile O dietę spytaj weterynarza.
      Radzę równiez duzo się bawić z kotkiem i nie zostawiać go na zbyt długo samego.
      Bedzie wtedy szczęsliwysmile Dzieciństwo u kotka to wspaniały okres! Zazdroszę
      Tobie Iwusmile Mam cały dom kociaków ale kusi mnie strasznie,żeby przygarnąć
      jeszcze jakiegos maluszkasmile))
      Powodzenia i koniecznie opisuj nam na forum jak sobie radzisz!!smile
    • l2m Re: Kociątko w domu - boję się... 04.08.04, 13:10
      Dwa miesiace - to juz takie kocie, ktore moze jesc "normalne" kocie jedzenie. Z
      puszkami lepiej nie zaczynac, wedlug mnie masz w tym racje - sa wprawdzie w tej
      materii rozne zdania. Mieso, ryba (morska - koniecznie gotowana!), mleko, jajka
      (nie za czesto), kasza np. owsiana, twarozek itede. Duze naczynie z woda.
      Malenstwo mozesz karmic 3 - 4 razy dziennie, jak bedzie dorastalo - redukuj
      ilosc posilkow: dorosly kot powinien jadac 2 razy dziennie.
      Pazurki kotom sie nie obcina!!! Kup lub zrob drapak, i ucz od razu kota do
      korzystania z niego.

      Nic sie nie boj, a wszystko bedzie dobrze smile
      • fritzek Re: Kociątko w domu - boję się... 04.08.04, 13:39
        l2m napisała:

        > Pazurki kotom sie nie obcina!!! Kup lub zrob drapak, i ucz od razu kota do
        > korzystania z niego.

        oczywiście,że pazury kotom się obcina.no chyba,że jest to kot,który większość
        czasu spędza na dworzu.
        kot typowo domowy nie stępi pazurów na żadnym najlepszym nawet
        drapaku.długie,ostre pazury są kotu w mieszkaniu kompletnie niepotrzebne.poza
        tym zabawa z kotem posiadającym nieobcięte szpony nie należy do
        przyjemności.nie mówiąc o sytuacjach kryzysowych,kiedy kot się boi,kiedy coś go
        boli.kontakt ze 'szponiakiem' może skończyć się poważnym poranieniem.
        regularne obcinanie pazurów zmniejszy też rozmiar szkód na meblach.większość
        kotów drapaki ma w nosie i drapie to co sobie upodobają.
        do obcinania pazurów kup u weta specjalne szczypce i poproś żeby nauczył cię z
        nich korzystać.
        powodzenia!
        • l2m Re: Kociątko w domu - boję się... 07.08.04, 14:53
          Fritzek, moze dla Ciebie cos takiego jest oczywiste - dla mnie w zadnym
          przypadku. Moja kotka mi zadnych mebli nie drapie, grzecznie korzysta z
          drapaka, pazury ma w doskonalym stanie, a atak z wypuszczonymi pazurami na
          mnhie nalezy do najwiekszych rzadkosci. Gwoli scislosci - to jest kotka
          mieszkaniowa.
          Za to widze, jak ona korzysta z tych swych ostrych pazurkow - tak samo, jak ja
          ze swoich palcow. Dlatego pazurow nie obcinalam, nie obcinam i nigdy nie bede
          obcinala. I bede to aktywnie odradzala innym. Uwazam, ze, jak sie bierze kota w
          dom, to musi sie przygotowac na ewentualne szkody.
          • kas-sia Re: Kociątko w domu - boję się... 13.08.04, 21:54
            Myślę że to zależy od temperamentu kotka i nie nalezy stosować szablonowych
            rozwiazań. Moja 3-letnia diablica koteczka ma 2 drapaki, które lekcewazy
            absolutnie, pazury regularnie obcinam a i tak 2 meble powoli rujnujesmile
            Taki urok kotków i nie gniewam się o to, ale dlaczego nie zmniejszać skali
            szkód poprzez podcięcie szponków?

            Pozdroofka dla kociarek i kociarzy
    • joanny Re: Kociątko w domu - boję się... 04.08.04, 13:58
      Ja mojej kotce również obcianm pazurki ale tylko te kłujące igiełki. Zgadzam
      się że kot domowy, który nie wychodzi nie zedrze sobie pazurów nawet na
      najlepszym drapaku. Najlepiej poproś weta żeby pokazał Ci jak to robic albo
      popros kogoś z doświadczeniem. Częstotliwość obcianania zależy od kota, ale
      raczej co kilka tygodni - nie za często.
      Mój kociak pojawił się u mnie też w wieku ok 2 miesięcy i nie było raczej
      problemów z jedzeniem. Niestety do tej pory nie ruszy żadnej puszki - bez
      względu na firmę i zawartość, ale gotowanie nie jest ani trudne ani
      pracochłonne. Pamiętaj, żeby nie karmić wieprzowiną i nie podawać zbyt chudego
      mięsa. Im więcej żyłek, chrząstek i tłuszczyku tym lepiej. Często do gotowania
      ryby albo kurczaka dodaję troszkę oliwy. Mój kot wypija wtedy najpierw ten
      rosołek a potem zabiera się do właściwego posiłku. Życzę powodzenia i trzymam
      kciukismile
      • iwu Re: Kociątko w domu - boję się... 04.08.04, 17:45
        Dziękuję Wam, drodzy kociarze, za wszystkie rady. Właśnie dzisiaj nabyłam drogą
        kupna kuwetkę oraz książkę o pielęgnacji kotów i będę się dokształcać, ale nie
        ma to jak rady od doświadczonych, czyli od Was.
        Oczywiście będę informować o moim kocim dziecięciu. Mam nadzieję, że będzie mu
        z nami dobrze - moje ludzkie dziecię chce być w przyszłości weterynarzem; mamy
        już żółwia i królika i dziecię zajmuje się nimi jak należy. Zresztą gdyby było
        inaczej nie byłoby mowy o kotku. smile
        • fritzek Re: Kociątko w domu - boję się... 04.08.04, 18:23
          a!
          i proponuję żebyś przyuczyła kociaka od małego do suchej karmy.najlepiej do
          karmy profesjonalnej(tzn. nie łiskasy itp.).
          oczywiście na poczatku karma dla małych kociaczków.
          sucha karma jest doskonale zbilansowana.zwierzak ma do niej dostęp kiedy tylko
          ma ochotę.nie wysycha w miskach,nie psuje się.ważne tylko żeby miał stały
          dostęp do wody.koty.zwierzęta prowadzone na suchej karmie więcej piją.
          gotowane mięso,ryby albo puszki czy saszetki podawaj jako smakołyki.i
          wystrzegaj się nieukwaszonego mleka.koty nie trawią laktozy.można więc podawać
          to co powstaje z ukwaszonego mleka-jogurt,twaróg.
          co do ilości posiłków-kot to nie pies.ja nie uznaję podziału ilości posiłków w
          stosunku do wieku(wyjątkami są koty chorobliwie żarłoczne,ale tego narazie nie
          zakładamy).koty potrafią jeść kilka albo kilkanaście razy dziennie.czasami w
          nocy.w czasie upałów nie jedzą wogóle.a 'na mróz' wciągają niesamowite ilości
          żarełka.
          życzę ci powodzenia!

          *********************************************
          no i zaczynam tęsknić za małymi szarymi potworami.muszę pogadać z moją kocicą-
          może skończyłaby już tą labę i wzięła się z kocurem doroboty wink
          • chamariem sucha karma 04.08.04, 19:37
            Ja mam nie najlepsze doświadczenia z suchą karmą dla małych kotków. Niektore z
            naszych Pusiaczków miały skłonność do zaparć i sucha karma im bardzo nie
            służyła. Wszystkie miały po niej spęczniałe brzuszki, piszczały w kuwecie.
            Konieczne były masaże brzuszków.
            Mokre jedzenie z warzywami było dla kociaków stanowczo lepsze.
            I naszej kici, ktora była mało pijąca (niezależnie od rodzaju pożywienia)
            dawaliśmy suche jedzonko rzadko, po kilka "ciasteczek", jako przysmak.
            Nie bałabym się za bardzo jedzenia z puszek... Chyba, że masz tyle czasu, żeby
            gotować kotu osobne obiadki. Pusiaczki od małego dostawały puszki, lubiły, i
            rosły jak na drożdżach.
            Pozdrawiam serdecznie i życzę słodkich chwil z kociakiem!
            • iwu Re: sucha karma 04.08.04, 20:17
              Dzięki za rady.
              Postanowiłam, że kot przez pierwszych parę dni będzie jadł saszetki dla
              juniorów. Nie zdążę kupić nic lepszego, a kotka przywiozę sobie z wakacji. Jak
              najszybciej pójdziemy do weta i tam się wszystkiego dowiem. Pokarm suchy na
              pewno warto mieć w pogotowiu. Po drodze z pracy mam sklep zoologiczny, więc nie
              powinno być problemów z urozmaicaniem kociej diety.
            • fritzek Re: sucha karma 05.08.04, 13:39
              oczywiście nie powinien mały kociak dostawać tylko i wyłącznie suchej karmy.ja
              w fazie 'rozruchu' kotka do normalnego żarcia podaję jednocześnie z chrupkami
              gotowanego łososia i kurczaka.jeżeli ktoś nie ma ochoty albo funduszy na
              kucharzenie dla kota to kilka kropel oliwy z oliwek dodanych do suchego powinno
              załatwić sprawę.
              nigdy żaden z moich kotów nie miał żadnych problemów pokarmowych.możecie
              niewierzyć ale nigdy nie widziałam rzadkiej kupy u moich kociarzy.
              pozdrawiam!
    • skibi.i Re: Kociątko w domu - boję się... 06.08.04, 21:57
      Zazdroszczę ci - małe kociaki są przesłodkie. Jeśli chodzi o karmienie to
      szczerze polecam saszetki i puszki dla Juniorów.Sucha karma powinna być
      dodatkiem a nie podstawą żywienia (kotek może mieć problemy z twardą
      kupką).Poza tym koty lubią "ciasteczka" i trzeba z tym uważać (ja mam takiego
      uzależnionego).Poza tym mały kotek zazwyczaj chce próbować tego co jedzą
      ludzie - można dawać po troszkę na spróbowanie.Mój kocurek jadł w dzieciństwie
      kiszone ogórki, a kicia owoce.Jak otwierasz puszkę z kukurydzą czy groszkiem
      nasyp kotkowi trochę na przetarcie kiszeczek.
      Obcinanie pazurków - tylko jeśli kotek nie wychodzi z domu, inaczej bedzie
      bezbronny w bójkach z innymi kotami.Główna zasada - nacisnąć aby pazurek się
      wysunął i obcinać poniżej różowego (bo poleci krew)- obejrzysz kocie pazurki i
      będziesz wiedzieć o co chodzi.
      Szczepienie i odrobaczanie. Jeśli kotek nie wychodzi z domu i nie jest rasowy
      nie trzeba go koniecznie szczepić. Mój kocurek dożył 11 lat bez chorób i nadal
      dobrze się trzyma choć od 5 lat wychodzi luzem na ogród. Koniecznie trzeba
      odrobaczyć.Jeśli kot wychodzi na dwór to masz już bardziej pod górkę.Wtedy
      zabierasz kota do weterynarza - on zaszczepi i odrobaczy. Potem trzeba szczepić
      co rok, a 2,3 razy kupować tabletki na odrobaczanie.Te drobne kłopoty nic
      jednak nie znaczą wobec radości jaką sprawia kiciuś.
      • fritzek Re: Kociątko w domu - boję się... 06.08.04, 23:43
        skibi.i napisała:
        nie mam ochoty na kłótnie forumowe ale:

        Jeśli chodzi o karmienie to
        > szczerze polecam saszetki i puszki dla Juniorów.Sucha karma powinna być
        > dodatkiem a nie podstawą żywienia (kotek może mieć problemy z twardą
        > kupką).Poza tym koty lubią "ciasteczka" i trzeba z tym uważać (ja mam takiego
        > uzależnionego).

        czy kiedyś przeczytałaś skład puszki albo saszetki?
        sucha,profesjonalna karma jest podstawą diety(przynajmniej u mnie).
        ciasteczka,dropsy a i owszem-jako smakołyk.


        Poza tym mały kotek zazwyczaj chce próbować tego co jedzą
        > ludzie - można dawać po troszkę na spróbowanie.Mój kocurek jadł w
        dzieciństwie
        > kiszone ogórki, a kicia owoce.Jak otwierasz puszkę z kukurydzą czy groszkiem
        > nasyp kotkowi trochę na przetarcie kiszeczek.

        'przetarcie kiszeczek'?dosyć dziwny termin.owszem,jeżeli kot ma ochotę na
        warzywo cz owoc od czasu do czasu to nie należy mu tego bronić.


        > Szczepienie i odrobaczanie. Jeśli kotek nie wychodzi z domu i nie jest rasowy
        > nie trzeba go koniecznie szczepić.

        BZDURA!co ma rasowość kota do szczepień?!

        Mój kocurek dożył 11 lat bez chorób i nadal
        > dobrze się trzyma choć od 5 lat wychodzi luzem na ogród. Koniecznie trzeba
        > odrobaczyć.

        miał poprostu dużo szczęścia.a odpowiedzialny właściciel zwierzaka nie liczy na
        szczęście.wirusy,bakterie i pasożyty można przynieść nieświadomie do domu np.
        na butach.

        Jeśli kot wychodzi na dwór to masz już bardziej pod górkę.Wtedy
        > zabierasz kota do weterynarza - on zaszczepi i odrobaczy. Potem trzeba
        szczepić
        >
        > co rok, a 2,3 razy kupować tabletki na odrobaczanie.

        każdego kota trzeba profilaktycznie odrobaczać 2 razy w roku.koty wychodzące,w
        szczególności kocury należy dodatkowo szczepić na kocią białaczkę.
        • iwu Re: Kociątko w domu - boję się... 07.08.04, 16:14
          Mam zamiar zdać się całkowicie na weterynarza jeśli chodzi o szczepienia, tzn
          kot będzie zaszczepiony na pewno. Mieszkam w wieżowcu i nie przewiduję spacerów
          z kotem, ale przecież nigdy nic nie wiadomo, wyjedzie się z kotem na wakacje
          albo przywlecze do domu coś na butach (a gołębi i psów w pobliżu zatrzęsienie)
          i kot ugotowany. Chociaż muszę powiedzieć, że byłam kiedyś u weta z koleżanką i
          jej kotem i pani doktor powiedziała - na własne uszy słyszałam - że jeżeli kot
          nie wychodzi, to nie trzeba go szczepić. Finał był taki, że kot zaszczepiony
          nie został i wkrótce odszedł z tego świata. Nie będę powtarzać tego błędu.
          No dobra, kochani, to ja się zbieram. Wieczorem wyjeżdżam i jak dobrze pójdzie,
          to za trzy tygodnie odezwie się do Was szczęśliwa (miejmy nadzieję) posiadaczka
          kociaka. Wprawdzie sprawy się nieco skomplikowały i kotek, którego miałam na
          oku już znalazł właściciela, ale tak czy owak jakaś kocia sierota znajdzie u
          mnie dom. Opowiem Wam o wszystkim jak wrócę. smile
          Jeszcze raz dziękuję za wszystkie rady. Gdybyście chcieli jeszcze coś dopisać,
          to z przyjemnością poczytam po powrocie. Pa! smile))
    • skibi.i Re: Kociątko w domu - boję się... 07.08.04, 23:32
      fritzek nie chce się ze mną kłócić, a ja nie chcę się kłócić z fritzkiem, ale
      wszystko co napisałam oparte jest na:
      a. 11-letnim doświadczeniu w opiece nad kotkami
      b. książkach o kotach
      c. doświadczeniach z wetami i poradach tychże.
      Jeśli chodzi o suchą karmę to znam oczywiście przykłady kotów, które jedzą
      tylko ją (np. kot mojego kuzyna), natomiast sama widziałam jak mój pojękuje
      przy wypróżnianiu po jedzeniu suchej karmy (dodam,że sam najchętniej jadłby
      tylko ją, bo mu smakuje), więc karmię koty i miękkim i suchym.Są piękne,
      zdrowe, mają błyszczące futerka wiec to chyba nie jest źle?
      Co ma rasowość kota do szczepienia? To mianowicie, że jest on bardziej
      delikatny niż przysłowiowy dachowiec i łatwiej łapie różne choroby.A mój
      kocurek przeżył bez chorowania 11 lat nie dlatego, że miał szczęście, ale
      dlatego, że ma coś takiego jak układ odpornościowy, więc te bakterie
      przynoszone na butach to jednak lekkie demonizowanie.Nie jestem absolutnie
      wrogiem szczepienia:moja 2-letnia kicia jest co roku szczepiona, ale jak kot
      mieszkający w bloku nie zostanie zaszczepiony to nie sugerowałabym
      właścicielom, że zaraz zdechnie.Świat jest pełen bakterii. Poza tym to, co
      napisałam to nie dogmat, ale rady. Każdy kot wymaga indywidualnej obsługi, bo
      każdy jest inny. Pozdrawiam
      • miss_dronio Re: Kociątko w domu - boję się... 08.08.04, 11:44
        > napisałam to nie dogmat, ale rady. Każdy kot wymaga indywidualnej obsługi,
        Oj jak to cudownie brzmismile))))))) "indywidualna obsługa" smile)))) Moje Państwo
        Kociarstwo niewątpliwe właśnie tak mnie traktuje choć z pewnościa ma dla mnie
        różne cieplejsze uczucia równieżwink)
        A tak w ogóle to nic sie nie przejmuj. Wszyscy tu jesteśmy w jakims sensie
        kocimi eksperatmi i to jest własnie szczególną wartością tego forum, że pozwala
        na rózne kocie problemy spojrzeć różnymi oczamismile))
        POZDRAWIAM!
        • skibi.i Re: Kociątko w domu - boję się... 08.08.04, 19:05
          Napisałam o tej indywidualnej obsłudze dla żartu, ale to właśnie tak jest!
          Przecież ja ciągle obsługuję, albo jeszcze lepiej: usługuję mojemu Jaśnie
          Państwu - rano koniecznie wypuścić na balkon, nakarmić, gdy sobie życzą
          pogłaskać (jak nie to precz z łapami od kotów!),wypuścić na dwór, wpuścić z
          dworu, wypuścić na dwór, wpuścić z dworu...Pozdrawiam wszystkich ulegających
          puszystym dyktatorom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka