Dodaj do ulubionych

fajerwerki a koty

28.12.13, 15:24
czy dajecie coś kotom na uspokojenie? czy w ogóle trzeba? wczoraj obserwowałam mojego kota wieczorem, było słychać pojedyncze petardy. kot mocno zainteresowany, oczy mało mu nie wyszły na wierzch, ale do okna nie podszedł. jak kiedyś miałam psa to mu dawałam jakieś kropelki od weta. czy kotom też się coś daje, choćby profilaktycznie?
Obserwuj wątek
    • jarka63 Re: fajerwerki a koty 28.12.13, 19:33
      Ja nie daję. Jak się zaczyna kanonada, Kaja i Margot wchodzą do szafy i przeczekują. Teraz, przy pojedynczych wystrzałach, reagują bardzo nerwowo, ale do sylwestra zdążą się trochę z tym hałasem oswoić.
    • miriam_73 Re: fajerwerki a koty 28.12.13, 20:05
      Hmmm, moje siedzą w Sylwka na parapecie i podziwiają... Zawsze na placu przed kościołem jest straszna kanonada, ale one nie uciekają, przeciwnie. Wot, takie cudaki mam.
      • dorcia1234 Re: fajerwerki a koty 28.12.13, 20:22
        moja tez siedziała zawsze na parapecie podziwiając. W tym roku nas nie będzie, ale chyba kotu odsłonimy okno żeby mógł sobie popatrzeć smile
        Na pojedyńcze strzały za oknem w tej chwili nie reaguje wcale- nawet ucho jej nie drgni
        • barba50 Re: fajerwerki a koty 28.12.13, 20:40
          Zawsze staram się zadbać o to żeby koty były w tym czasie w domu. Ale w ub. roku wypuszczając Hesię ok. 20.30 nie sądziłam, że ją gdzieś poniesie i nie wróci w odpowiednim momencie. No bo nie wróciła. Wyglądałam mnóstwo razy, wołałam... I kiedy kanonada fajerwerków cichła podeszłam do budki Rudalona sprawdzić czy jest. Wsadziłam rękę i w samym kąciku natknęłam się na zwinięte w kłębek futerko. Pomyślałam, że wezmę go do domu. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że z budki wyciągnęłam przerażoną Hesiulę wink Wiedziała gdzie się schować big_grin

          A Rudalon nadszedł niewzruszony sytuacją za jakiś czas smile
          • niutaki Re: fajerwerki a koty 28.12.13, 20:48
            Moje domowe dadza rade, Rysiek schowa sie do jakiejs dziury, a Piszczalka pewnie zasnie jak zawsze w moim lozku, najbardziej martwie sie o bezdomniakisad Jak byl tylko Czarny Kotek to po prostu wzielam go do domu na czas najwiekszej kanonady, teraz jak jest ich czworka nie wiem co bedziesad Burinka i Kropcio dadza rade, bo sa starsze, ale Cukierek? Bardzo sie o niego boje, boje sie tez o Chudego Czarnego Kotka, to straszny panikarz, pobiegnie nie w ta strone co trzeba i wleci prosto w petardesad
    • wladziac Re: fajerwerki a koty 28.12.13, 20:50
      moje koty się boją i są mocno wystraszone,przygotowuję rożne miejsca w meblach czy poscieli zeby mogły się schować i przetrwać ten atak
      • salimis Re: fajerwerki a koty 28.12.13, 22:07
        Ja zagłuszam hałas petard robiąc głośniej telewizor lub radio, wtedy wystrzały nie są tak wyraziste. No i pod żadnym pozorem nie otwierać okna.
    • saga55-5 Re: fajerwerki a koty 29.12.13, 01:22
      Moja do tej pory się nie bała wcale.
      Zobaczymy jak bedzie w tym roku.
      • biedroneczka47 Re: fajerwerki a koty 29.12.13, 08:32
        U nas już trochę testują. moi państwo wykazują lekkie zainteresowanie ale raczej się nie boją. w Sylwka będą sami w domu ale będą mieli opcję zarówno schowania się do szafy jak i obserwowania z okna wink
    • andy3458 Re: fajerwerki a koty 29.12.13, 10:16
      W czasie ostrego strzelania w sylwestra, Kicia lubi pooglądać błyski siedząc na parapecie. Niezbyt głośne strzały nie robią na niej większego wrażenia. Chyba że blisko balkonu ktoś odpali petardę hukową, wtedy idzie poszukać spokojniejszego miejsca w domu.
    • salsadura Re: fajerwerki a koty 29.12.13, 22:45
      No Loko fajerwerki nie robią wrażenia, zauważyłam natomiast, że boi się zimnych ogni. Odpalony został jeden i na tym się skończyło wink.
    • biedroneczka47 Re: fajerwerki a koty 31.12.13, 18:23
      Moi sąsiedzi wystrzelali już połowę zatowarowania Tesco.
      Pusia gdzieś zniknęła (podejrzewam, że w szafie) a Zbyś czujnie nasłuchuje i jak przerywają to siedzi i czeka na następne. Ne wygląda na przerażonego ale w sumie oni dopiero zaczynają.
      Nie będzie mnie w domu kiedy nastąpi apogeum ale może jak pozamykam szczelnie okna to nie będzie bardzo głośno.
      No i smród! Hałas to nie wszystko. Cuchnie to coś spalenizną i wchodzi przez okna. To mnie bardziej martwi niż hałas.
      • niutaki Re: fajerwerki a koty 31.12.13, 18:54
        a moje bazdomniaki wlasnie bylam wolac, dalam kolacje, trojka przyszla, boidoopki nie masad
        • wiesia.and.company Re: fajerwerki a koty 31.12.13, 19:55
          Koty są ostrożniejsze od psów - nie pędzą przed siebie na oślep, tylko chowają się w jakimś spokojniejszym zakątku i nie wyściubiają nosa (to o wolno żyjących). A o domowych kotach: co kot to inne podejście do huku i błysków. Mam zainteresowanych i podnieconych nietypowym widokiem. Podchodzą do drzwi balkonowych, a potem fru.... i w tył zwrot. Filipek i Misia siedzą za kanapą, wywiewa ich stamtąd huk i lecą do korytarzyka lub łazienki. W sumie - każdy niech sobie wybiera miejsce, gdzie się czuje lepiej. I bardzo dobra jest rada salimis: radio i tv głośniej.
          Ja tam rozumiem koty, mają uszy wrażliwsze niż ludzie. A jak ja nienawidzę petard hukowych, i tych świstów, i boję się ich, bo na osiedlu przecież może się zdarzyć, że raca puszczona z naprzeciwka wleci mi do pokoju zahaczając o firanki balkonowe (raz tak miałam, uratowała mnie siatka balkonowa) uffff.... Zamykam okna, balkon i boję się, czy jakiś pijany nie wceluje w szyby, albo nie zrzuci z balkonu jakiegoś pirotechnicznego wyrobu. A w ogóle to przewiduję, że na jakąś godzinę przejdę do sypialni, zasłonię okna i puszczę radio, porozwiązuję krzyżówkę. Nie cierpię domowych "wynalazków hukowych", gdy włączają się alarmy samochodów.
          • stacie_o Re: fajerwerki a koty 31.12.13, 20:54
            Moja śpi w koszu na pranie w łazience. W sumie miałam ją wyciągnąć z tych brudów, ale chyba jedynie dam jej czysty koc. Tam ma cicho.
    • aankaa Re: fajerwerki a koty 01.01.14, 00:18
      Sońka przeszła się po parapetach, poogladała i swierdziła, że nie jest to coś co kota zajmuje
    • andy3458 Re: fajerwerki a koty 01.01.14, 09:06
      Z głowy do następnego sylwestra. Kicia z wysokości parapetu pooglądała fajerwerki, których w tym roku było jakby mniej niż w poprzednich latach. Nie było głośnych petard, więc nie było też powodu do strachu. Po 15 minutach poleciała do miski coś zjeść, a przed 1.00 już spała. A dziś o 6.30 już nam zrobiła pobudkę.
      • biedroneczka47 Re: fajerwerki a koty 01.01.14, 09:35
        Jak wyjeżdżałam z domu Pusia zachowywała się nieciekawie. chodziła na niskch łapach a jak ją brałam na ręce, to była taka skulona i sztywna.
        Martwiłam się o nią aż do powrotu, kiedy to przywitała mnie jej zaspana główka wystająca z najwyższej półki szafy wnękowej w przedpokoju wink Jednak magazyn mechatych koców robi swoje. Ale ogólnie to koty się chyba trochę nie wyspały, no NIE zrobiły mi pobudki 6:00 wink
        • biedroneczka47 Re: fajerwerki a koty 01.01.14, 17:49
          Znowu strzelają i Pusia znowu chodzi na niskich nogach i tak raczej wzdłuż ścian.
          Bosch, kiedy oni będą mieli dość? I skąd oni to biorą, przecież sklepy zakmnięte. Schlali się za wcześnie i wczoraj nie wystrzelali?
    • animus_anima Re: fajerwerki a koty 01.01.14, 13:34
      Moja Belli była zainteresowana tym, co się działo za oknem, żadnych stresów smile Gapcio też obserwował smile Szaruś spał rano w domku, więc na szczęście u nas wszystko ok smile))
    • mysiulek08 Re: fajerwerki a koty 01.01.14, 16:01
      U nas spokojnie smile Kicia.Yoda jak zawsze zwinieta w rogal spala na lozku (sypialnia zamknieta, ciagle wojna z SW), zreszta ja tylko trzesienie ziemi jet w stanie wyprowadzic z rownowagi.

      Troche sie martwilismy o SW, w zeszlym roku spaly u siebie z mamuska ( ztym, ze u nas raczej cicho bywalo), ale to byl ich pierwszy sylwester na'pokojach'.
      Kluska/Padme spala na krzesle pod stolem, Luk/Grubson spokojnie podjadal chrupki, tylko Leia/Miki byla niespokojna, strzygla uszami, nie mogla sobie znalezc miejsca, ale spokoj brata i mamuski, plus nasze normalne zachowanie szybko ja ukoily.

      Butelke z babelkami poszlismy otworzyc na taras,, zeby dodatkowo nie stresowac SW smile W sumie pomimo wiekszego halasu niz w zeszlym roku (osiedle za plotem sie coraz bardziej zaludnia) bylo spokojnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka